Kobiety, przestańcie oglądać się do tyłu!

24.05.06, 18:17
Kiedy cyztam te wasze teksty, to tylko piszecie, że on nie płaci alimentów,
że pije, bije i że się boicie. Czy nie jest łatwiej samej wziać się do
roboty, nie oglądać się na faceta, który już najwyraźniej nie ma ochoty z
wami być? Niezależnosć daje komfort, dlaczego więc o nią nie walczycie? Nie
mówcie mi, że mieszkanie jest wspólne, a wasze zarobki zbyt małe, bo każdy
sobie poradzi. Trzeba tylko chcieć działać, a nie jęczeć. A wiekszość z was
woli jęczeć. Pewnie większość z was jest młoda i ładna, na co więc czekacie?
Po co ta walka o alimenty? Jak facet nie chce płacić, to pewnie że jest
świnia, ale nie zmusicie go bez szarpania się. Kasa to zawsze problem i
zaręczam was, że jego kolejna kobieta nie jest szczęśliwa, że duża część
budżetu wędruje "wstecz". To brutalne, ale nie spodziewajcie się że kolejna
kobieta w zyciu waszego faceta (a pewnie taką ma lub będzie miał) będzie go
zachęcała do kontaktów z dziećmi, albo mówiła mu, że powinien wiecej płacić
byłej żonie. Facet czasami jest w naprawdę dość trudnej sytuacji i musicie to
zrozumieć. Szczególnie jak nie ma kasy Oczywiście powiecie, że mógł nei robić
dzieci, a jak wam powiem, że mogłyście z nim sie nie żenić...
    • trusklawka Re: Kobiety, przestańcie oglądać się do tyłu! 25.05.06, 12:30
      Jeśli się z kims związało, przeżyło wiele, są i wspolne dzieci i
      wspomnienia...to nie da się po prostu odwrócić. Ile z tych wypowiedzi było od
      żon/byłych żon alkoholików - własnie na tym problem polega - nie jest łatwo
      zerwać z mężem alkoholikiem....to wspóluzaleznienie. Zamknięty krąg życia,
      który toczy sie wokół jego picia. To jest przyczyna wszystkich nieszczęść
      (rodzinnych), to jest wytłumaczenie własnej słabości(kobiety). Kto tego nie
      przeszedł - nie zrozumie na czym polega problem rodzin alkoholików.
      Potrzeba siły aby się wyrwać z "nałogu bycia żoną/dzieckiem alkoholika". Na
      własne potrzeby nazwałam ją negatywną energią - energią zrodzoną z negatywnych
      uczuć, ona dała mi siłę przetrwać złe lata i wreszczie wyrwać się. Dziś,po
      kilku miesiacach od rozwodu, już jej nie potrzebuję - ale ona jest we mnie...
      A codzienne problemy i samotność nie pomagają..
      • ola.x1 Do truskawki 26.05.06, 00:46
        Wiesz, piszesz coś tak abstrakcyjnego, że chyba sama powinnaś to jeszcze raz
        przeczytać. Twoja wizja rzeczywistości, to po prostu tkwienie w jakimś świecie
        przesyconym "bólem egzystencjonalnym". obawiam się, że myśłąc w ten sposób
        obudzisz się gdy będzie za późno. JA nie rozumeim jak można żyć z alkoholikiem
        i jeszcze angażować się w jego chorobę, a może nawet od czasu do czasu dawać mu
        na wódkę? Ja nie małąbym problemu z wyproszeniem alkoholika z domu.
        Nasłuchałyście się jakiś "psychologów" i przewróciło wam sie w głowie.
        • trusklawka Re: Do truskawki 30.05.06, 11:48
          jak sama gdzieś napisałaś - nie masz o tym pojęcia...
    • bet66 Olu 25.05.06, 14:33
      jak zawsze masz rację, po co się męczyć z własnym slubnym, jak można
      mieć "cudowne" życie z cudzym ślubnym.
      • ola.x1 do bet66 26.05.06, 00:47
        Nie wiem o czym piszesz bet66. jesteś jakaś dziwna.
        • neb6 Re: do bet66 27.05.06, 15:41
          Bet za to ja wiem o czym Ty piszesz i az dziw bierze ze nie rozumie tego osoba,
          ktorej sie wydaje że jest ponad tu wszystkich....
          Ola powinna przeczytac wszystkie swoje posty i złożyc je jak puzzle....moze
          wtedy zrozumie..
          A tak na marginesie, to rafilas w 10 swoim stwierdzeniem...
    • myszka190 Re: Kobiety, przestańcie oglądać się do tyłu! 30.05.06, 12:29
      Cześć .Ja jestem przed pierwsza sprawą rozwodową , mam swoją prace którą lubie
      i daje mi dużo satysfakcji . Stoje finansowo na własnych nogach , jak
      podpisywałam rozdzielczość i intercyze z mężem to wszystko zostawiłam jesmu bo
      nie miałabym satysfakcji że moge sie wzbogacić na rozwodzie , a mąż był
      bogatszy odemnie , więce uznałam że jak odejde z niczym będe sie lepiej czuła i
      zrobiłam to dla siebie i jest mi z tym dobrze. Jestem niezalezna , mam
      mieszkanie , prace itd ale nie rozumiem co to mam wspólnego z tym że nie mam
      sie oglądać w tył za swoim eks.
      Ciekawe czy któś może zrozumieć mnie dziewczyne która odeszła z powodu picia
      męża i złego traktowanie mnie , a teraz dalej go kocha i nie może zapomnieć o
      tych dobrych chwilach z nim . I nie oczekuje tutaj rad ani pocieszenia ale jest
      tak w życiu kobiety kiedy nie może być z facetem mimo że go kocha ponieważ
      milość to za mało i nie znam lekarstwa żeby zapomnieć o byłym a nie mam mowy
      żebym próbowała z innym jak o tamtym nie moge zapomnieć.

      Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe rozwódki.
Pełna wersja