ola.x1
24.05.06, 18:17
Kiedy cyztam te wasze teksty, to tylko piszecie, że on nie płaci alimentów,
że pije, bije i że się boicie. Czy nie jest łatwiej samej wziać się do
roboty, nie oglądać się na faceta, który już najwyraźniej nie ma ochoty z
wami być? Niezależnosć daje komfort, dlaczego więc o nią nie walczycie? Nie
mówcie mi, że mieszkanie jest wspólne, a wasze zarobki zbyt małe, bo każdy
sobie poradzi. Trzeba tylko chcieć działać, a nie jęczeć. A wiekszość z was
woli jęczeć. Pewnie większość z was jest młoda i ładna, na co więc czekacie?
Po co ta walka o alimenty? Jak facet nie chce płacić, to pewnie że jest
świnia, ale nie zmusicie go bez szarpania się. Kasa to zawsze problem i
zaręczam was, że jego kolejna kobieta nie jest szczęśliwa, że duża część
budżetu wędruje "wstecz". To brutalne, ale nie spodziewajcie się że kolejna
kobieta w zyciu waszego faceta (a pewnie taką ma lub będzie miał) będzie go
zachęcała do kontaktów z dziećmi, albo mówiła mu, że powinien wiecej płacić
byłej żonie. Facet czasami jest w naprawdę dość trudnej sytuacji i musicie to
zrozumieć. Szczególnie jak nie ma kasy Oczywiście powiecie, że mógł nei robić
dzieci, a jak wam powiem, że mogłyście z nim sie nie żenić...