Dodaj do ulubionych

A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż:)

24.05.06, 21:27
A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż. Dojrzewam do tego, aby być
singlem. Od czasu mojego rozwodu 4, czy 5 lat temu każdy facet, którego
spotykam to: albo psiaczek z oczyma spaniela, mówiącego do mnie "zaopiekuj
się mną, najlepiej weź pod swój dach, nakarm i zapłać za wakacje". Drugi typ,
który spotkałam to taki pitbull-macho mówiący całym sobą: "powinnaś być k..
szczęśliwa, że ja z tobą jestem i masz zakceptować wszystko, bo ja się mogę
wyprowdzić." I wiecie co dziewczyny, pomyślałam sobie, że przecież jestem
niezależna, wykształcona, chyba mam nie najgorzej poukładane (pewnie nie dla
wszystkich) w głowie i tak naprawdę, to nie chcę mieć ani psiaczka masy york,
ani pitbulla. Mi po prostu nie chce się dostosowywać do przyzwyczajeń
jakiegoś palanta, usługiwać mu i zaspakajać jego seksualne potrzeby. Do
zaspokojenia seksualnych potrzeb są faceci, którzy mają tę zaletę, że przyjdą
kiedy ich zaproszę i wyjdą kiedy sie nimi znudzę. Tak myślę, że "pitbull", z
którym obecnie mieszkam tylko co jakis czas boleśnie kąsa, a przyjemności z
tego zero! Nasz rozkład zajęć wygląda tak, że "pitbull" nie musi pracować, bo
już zapracował na swoją emeryturę, więc idzie na fitness, a ja w tym czasie
do pracy, ja w międzyczasie robię zakupy, "pitbull" jedzie nad Zalew
Zegrzyński rowerem, aby się dalej zrelaksować. Po dwudziestej wracamy do
domu, ja skonana po pracy, "pitbull" zrelaksowany. Pyta mnie czy kupiłam
mleko i czy zrobę mu coś do jedzenia... POtem mówi mi, że w tym domu nie ma
nic do jedzenia i że on sie strasznie odżywia (to znaczy, że ja nie dbam o
jego dietę). Przecież to jakaś paranoja? W sumie nigdy nie lubiłam
agresywnych psów...:) Szczerze mówiąc w ogóle nie lubię psów. Dlatego nie
wiem, po co sprawiłam sobie "pitbulla"
Obserwuj wątek
      • ola.x1 DO JOLA733 24.05.06, 23:00
        Jola, rok czasu to jeszcze za mało, aby się wyleczyć z byłego, więc nie
        przejmuj się. Ja pamiętam, że po roku gdy chodziłam w nasze wspólne miejsca, to
        miałam objawy grypopodobne. każde spotkanie z byłym (głównie w kwestiach
        finansowych) okupowałam dwugodzinnym płaczem. Wizyty teścia, który przychodził
        do mnie do pracy i gadał jakieś głupoty w stylu: "bo ty nie walczyłaś"
        okupowałam płaczem, ale wcześniej mówiłam teściowi z kamienną twarzą: Tato
        (sic!) sytuacja wygląda tak, że to taty syn mieszka od wielu miesięcy z
        kobietą, więc może spójrzmy prawdzie w oczy zamias budować iluzję" A po dwu
        latach przeszło... Teraz los mojego byłego zupełnie mnie nie obchodzi,
        wprawdzie uważam, że spędziłam z nim całkiem fajny kawałek życia, ale po prostu
        dłużej się już nie dało...

        Najgorsze jest to, że kobieta po rozwodzie nie chce być sama i stanowi "łatwą
        zwierzynę" dla różnych nieudaczników, wampirów emocjonalnych i różnych innych
        dupków i oszustów. Jola, jeśli mam ci coś poradzić, to poczekaj jeszcze, a
        potem zacznij się rozglądać jeśli stwierdzisz, że kogoś potrzebujesz. Ale
        wcześniej zrób sobie taką planszę +/- i wypisz te cechy jakich oczekujesz od
        nowego faceta (ma ich być przynajmniej 20cia!). Po dwu miesiącach znajomości
        wypełnij tą planszę i jeżeli nie zda tego testu na 85% to kopnij go w d... tak
        że się zatrzyma na księżycu. Gdybym ja zrobiła taką planszę przed znajomością z
        obecnym "pitbullem" to zaliczyłby na ją najwyżej na 5%, więc do dziś po moim
        kopniaku krążyłby w orbicie. Jola, zrób tak, a unikniesz roczarowań.
    • tictac11 Re: A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż 25.05.06, 09:08
      hm... dla mnie sam fakt "wyjścia za mąż" moze nie jest istotny, ale fakt "bycia
      z kimś". Czemu sie męczysz z facetem, który najwyraźniej nie jest Twoim
      partnerem? przyjacielem? Wiem, ze ciężko jest takiego znaleźć, ale mam
      wrażenie, ubrałaś cieżki, twardy pancerz i pokazujesz siebie jako osobę tak
      niezależną (emocjonalnie) ze aż cyniczną. Żeby Cie juz nikt nie zranił.
      Oczywiści to tylko moja amatorska diagnoza na czuja ;)) Ja wolę być sama niz z
      facetem, który mnie nie kocha.
    • wolodyjowska Re: A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż 25.05.06, 14:11
      Jestem 6 lat po rozwodzie i ABSOLUTNIE nie mam ochoty na ponowne
      zamążpójście.jest mi dobrze bez ślubnego faceta .W moim 4-pokojowym mieszkaniu
      nie ma miejsca dla mężczyzny. Spotykam się przez te 6 lat z pewnym panem tylko
      w weekendy.Teraz nawet tyle wydaje mi się za dużo, nie wiem jak mu to
      powiedzieć, ale wystarczyłoby mi by przyszedł np o 22 w piątek i w sobotę
      rankiem się ulotnił.Niby jest w porządku potrafi nieźle gotować, jest o czym z
      nim pogadać, nawet do filharmoni chętnie ze mna chodzi, jest kiedy go
      potrzebuję.Może człowiek z wiekiem robi sie egoistą?
    • eevita Re: A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż 25.05.06, 14:28
      A ja juz rok mieszkam sama z dzieckiem,z czego pół roku w kupionym przez
      siebie tylko dla nas mieszkaniu, i nie wyobrazam sobie zeby mi się tu jakis
      facet zagnieździł.. jeden taki miał zakusy, to za kazdym razem jak o tym
      pomyslę, to az sie pocę ze strachu.. jasne, mezczyzni sa potrzebni , podnosza
      mi samoocene, i w ogóle wpływają dobrze na samopoczucie ale mieszkac z
      takim??:) Teraz jak wchodze rano w sobote do kuchni i widze bałągan zrobiony
      tylko przeze mnie to ogarnia mnie normalnie błogostan.. tak chyba wygląda
      szczęscie:)
            • ola.x1 Do Maćka 27.05.06, 22:11
              A co robi facet na forum dla "rozwódek"? Wiesz, to tak jakbyś wdepnął jako
              statysta do filmu "Seks w wielkim mieście", ale w polskiej wersji i atmosferze
              jak u Kieślowskiego. W sumie szkoda, że nie ma forum dla "rozwodników". Myślę,
              że wielu osobom by się przydało, a szczególnie kobietom:) Ja tu już zostałam
              osądzona, gdyż wygłaszam niepopularne kwestie, które w bananowo-moherowej
              republice nazywanej POlska nie znajdują uznania. DObrze, że ekran komp broni
              mnie przed spaleniem na stosie:))
      • myszka190 Re: A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż 28.05.06, 13:20
        A ja nie mieszkam z moim 1,5 romu , czekam na pierwsza rozprawe rozwodową ,
        facetów mam głęboko gdzies jestem zimna i zamrozona na nich nie wiem kiedy to
        minie. W obecnej sytuacji wogule o nich nie mysle , a o małżeństwie powtórnym
        nie ma mowy chyba że by mi całkiem odwalilo. Ja uważam że jak sie wychodzi z
        jednego związku to nie ma co sie pakować szybko w drugi. Każda z nas
        potrzebuje innego czasu na wyzdrowienie z jednego związku aby podjąć próbę
        założenia nowego . Ale jak któś sie nie do końca wyleczy to chyba to jest
        ryzykowne cokolwiek zaczynać nowego .
        Mam prace , mieszkanie i jest mi tu teraz dobrze a kazdy powinien postępować
        tak zeby bylo jemu dobrze a nie adoptować "pitbula" jak sie na to nie ma 100
        procentowej ochoty, z deszczu pod rynne bym nie wchodzila pa pa pozdrawiam
        szczęsliwe rozwódki
      • krasnoludek18 Re: A ja nie mam ochoty wychodzić ponownie za mąż 28.05.06, 13:54
        Dziewczyny!Rozwiodłam się po 30! latach małżeństwa. Przestaliśmy się lubić, nie
        mówiąc o czymś więcej. Jestem bardzo zadowolona, że to zrobiłam (to była moja
        inicjatywa) i kiedy wracam do domu bardzo się cieszę, że go w nim nie ma.
        Żałuję,że tak późno, ale okazuje się, że jestem na tyle atrakcyjna, że zupełnie
        nie grozi mi samotność. W moim życiu zaczęło być bardzo ciekawie (nareszcie!) i
        chociaż za mąż się nie wybieram, to nareszcie mam z kim wyjść do opery, teatru,
        filharmonii i na kolację. Słyszę też, że jestem ładna, inteligentna, zgrabna i
        jeszcze wiele innych miłych rzeczy, z których całe lata nie zdawałam sobie
        sprawy. Mężczyzna jest potrzebny, lubię seks i towarzystwo fajnego mężczyzny,
        ale musi to być ktoś, z kim nadaje się na podobnych falach. Nie cierpię grania
        idiotki, wiecie te wszystkie rady o szyi, która kręci głową i tego rodzaju
        kretyństwa. Potrzebuję partnera o wysokim poczuciu własnej wartości,
        szarmanckiego, dobrze ubranego,z którym można pogadać o wszystkim, który nie
        podnieca się każdą bzdurą usłyszaną w telewizji, nie tłucze się po nocach
        oglądając jakieś mecze, stać go (dosłownie i w przenośni) na trochę
        szaleństwa, ale i wsparcie. Nie udaje dzidziusia pt. "zaopiekuj się mną, bo
        inaczej umrę ci z głodu!" Już był jeden, który był bardzo miły, ale po
        rozebraniu go na czynniki pierwsze okazał się być podobny do mojego ex (z
        charakteru, naturalnie), więc czym prędzej zakończyłam tę znajomość. Teraz
        zwracam uwagę, żeby znowu nie wejść do tej samej rzeki, bo o to bardzo łatwo.
        Ale postawiłam na zmiany i coraz lepiej daję sobie radę. Myślę, że nie wpadnę
        znowu w znane koleiny. Życie jest cudowne!!! (jeśli się myśli i wyciąga
        wnioski, oczywiście).
        Pozdrawiam.
        Marta
      • ola.x1 Naemi 28.05.06, 14:48
        Myślę, że rozmowa jaką chcciałbyś prowadzić Noemi jest troszkę poniżej
        najniższego poziomu n ajakim mam ochotę rozmawiać. Ale znajdziesz tu sporo osób
        chętnych do takich "pyskówek". Polecam "myszkę-monikę":)
        • myszka190 Re: Naemi 28.05.06, 16:06
          ten wątek jest poświęcony temu czy ktos ma ochote wychodzić za mąż czy nie , ja
          to tak odebrałam ( a inne sprawy wyjaśniajcie sobie gdzie indziej)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka