ola.x1
26.05.06, 11:45
Tak czytam te posty i zauważyłam, że wiele z nich obejmuje kardynalny
problem "jak wydoić jak najwiecej kasy z byłego". Juz pisałam to, ale
powtórzę, że opuszczone matki dzieciom najchętniej sądowie założyłyby byłem
obrożę kopiacą go prądem jeśłi nie zapłaci kasy. NAjlepiej jeszcze alimenty
na dziecko i na matkę. Kobiety, cyz wy myslicie, że rodząc dziecko
zapewniłyście sobie źródło utrzymania i stałyście się rentierkami? Jedna z
was napisała, że znała porządnego człowieka, który zarabiał 1200,0 i z tego
900,0 oddawał byłej żonie. Jeśli tak wyobrażacie sobie "porządnego
cżłowieka", to powiem wam, że nie mam o was najlepszego zdania. Dajcie swoim
byłym żyć i przestańcie ich ścigać, ciągać po sądach i straszyć komornikiem.
Były to też cżłowiek i ma prawo zacząć życie od nowa. Oczywiście, że facet
powinien jakoś partycypować w kosztach utrzymania dzieciaka którego spłodził
(wyłączając z tego kręgu panienki, które po prostu nie skorzystały z oferty
środków antykoncepcyjnych i same podjęły decyzję o ciąży), ale chyba nie
wyobrażacie sobie, że on będzie się poczuwał do zapewnienia wam dobrego bytu
i martwił się tym, że powinnyście zminić mieszkanie na większe?