Żona konta kochanka:))

28.05.06, 12:21
Dziewczyny, opamiętacje się, bo tak naprawdę nie ma żadnej relacji między
żoną a kochnką. Kobiety mają tendencje do "spalania sie" w pogoni za kochanką
podczas gdy tak naprawde to ich mąż je zdradził. Jakie to ma znaczenie ile
lat ma kochanka, cyz jest ładna, czy brzydka. To nie z kochanką, ale z
konkretnym facetem umawiałyście się "na życie, bliskość, uczucie, dom i
dzieci" I to tylko i właśnie ten facet was zdradził, a nie kobieta, z którą
was zdradził. Ta swoista "pogoń za kochanką" stanie się tylko źródłem
frustracji, porównań typu "w cyzm ona jest lepsza ode mnnie", albo, że "ona
jest szczuplejsza, młodsza i ładniejsza". Ale uświadomcie sobie, że zawsze
jest ktoś ładniejszy, młodszy, szczuplejszy etc. I gdyby człowiek kierował
się w życiu tylko "zamianą na lepszy model", to związek trwałyby najwyżej dwa
miesiące. Zamiast wydzwaniać z pogróżkami do kochanek, nachodzić je w domu po
prostu pogadajcie z facetem pytając go, gdzie widzi swoją przyszłość. Jeśli z
kochanką, to i tak go nie utrzymacie. Dajcie mu pójść do kochanki i zaręczam
wam, że kiedy romantyczna atmosfera tajnych, wieczornych spotkań zamieni się
na światło poranka, brudne gacie i skarpetki to z pewnością czar pryśnie.
Poza tym facet nauczony, że żonka pierze, sprząta i robi zakupy będzie
zdziwiony, że nagle kochanka ma od niego jakieś oczekiwania, bo przecież "on
rzucił dla niej wszystko", więc teraz ona powinna okazać mu wdzieczność:) A
kochanki są zwykle "wdzieczne" nei dłużej niż przez miesiąc. I tego nei
wiedzą faceci, dlatego często zostają na lodzie, ale tylko wtedy gdy żony i
kochanki są mądrzejsze i nie maja ochoty targać się za włosy.
    • a.malusia kochanka kontra zona 28.05.06, 19:26
      a co powiesz na fakt , ze to kochanka goni za żoną i zastanawia się w czym ona
      jest lepsza ode mnie, dlaczego zostaje z nią i nie chce od niej odejść.
      Kochanka nachodzi dom, zonę, wydzwania z pogrózkami.
      Najczęściej na lodzie zostają samotne kochanice, a ajsmutniejsze w tym
      wszystkim jest to, ze po tym fakcie nadal są głupie i naiwne , jak były przed
      romansem.
      • ola.x1 Re: kochanka kontra zona 28.05.06, 20:34
        Taka kochanka jest dość niezrównoważona, ale przede wszystkim wykorzystuje to,
        że twój (nie iwem czy piszesz o sobie?) mąż dał jej na to ciche przyzwolenie i
        chyba chce, aby sprawy rozwiązały się same bez jego decyzji. Czyli sama
        widzisz, ze to nadal głównie facet jest dupkiem, że pozwala na coś takiego
        innej kobiecie.

        A w kwestiach praktycznych, to trzeba po prostu wezwać policję jeśli anchodzi
        dom i złożyć doniesienie do prokuratury. Myślę, ze to najszybciej pozbawi cię
        rywalki:)
        • ani_ta Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 09:17
          haha, mąż "dał przyzwolenie", aby kochanka była niezrównoważona; kobieto
          zastanów się, co ty wypisujesz. A prokuratura już biegnie, aby rozprawić się z
          wariatką.
          • ola.x1 Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 09:20
            Oczywiście, że można złożyć doniesienie w tego typu sytuacji.
            • naemi Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 09:51
              juz na ciebie donoszono , Olu, ze jesteś przekonana o skutecznosci tego typu
              działań?
              • ola.x1 Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 10:00
                Ja nie miałam takiej sytuacji aby "ganiać jakąś żonę", ale doradziłam to mojej
                koleżance, którą nachodziła żona faceta, z którym miała romans. Przychodziła na
                jej klatke schodową i używała różnych epitetów. Wystraczył jeden telefon na
                policję, prokurator był niepotrzebny. Kobieta od razu opamiętałą się.
                • eevita stan faktyczny a prawny.. wyjasniam..:) 29.05.06, 11:18
                  Nie wiem, czy wiesz, Olu, ale policja i prokuratura zajmują się sciganiem
                  przestepstw.. W naszym kraju przychodzenie do kogos, nawet nagminne jeszcze
                  przestepstwem nie jest.. nawet epitety, czyli tzw zniewazenie jest
                  przestepstwem ściganym z oskarżenia przywatnego, czyli policja i prokuratura
                  tez tu nie ma nic do roboty.. Dopiero grożby, i to bezprawne podlegają sciganiu
                  z urzędu.. No..zakłocanie porządku i naruszanie miru domowego to wykroczenia..
                  ale kto tam sie przejmuje ściganiem wykroczeń?:))
                  Jak rozumiem zTwojej wypowiedz. Olu, twoja przyjaciółka zadzwoniła na policje i
                  oni na jeden jej telefon (!) unieszkodliwili te podłą konietę ( hm..zamkneli
                  ją, madat zapłaciła.., czy cos innego jej zrobili )?:
                  • ola.x1 Re: stan faktyczny a prawny.. wyjasniam..:) 29.05.06, 11:48
                    Naruszanie czyjeś nietykalnosci to też przestępstwo podlegające paragrafowi
                    o "uciążliwym dokuczaniu", albo "o naruszeniu nietykalności osobistej".
                    Oczywiście trudno oczekiwać, że ktoś zostanie za to wsadzoony do więzienia, ale
                    otrzyma zakaz zblizania się do osoby nękanej. A z tego co w poście było
                    napisane to owa kochanka jest dość uciażliwa.

                    Co do mojej znajomej, to faktycznie zadzwoniła na policję, która przyjechała
                    jak już żona uciekła. Policja spisała zeznanie, a dzielnicowy upomniał tę
                    kobietę. Najadła się wstydu i zobaczyła że nie może bezkarnie przybiegać pod
                    czyjeś drzi (albo wdzierać się do mieszkania, bo to też robiła) i obrażać
                    kogoś. WIecej się nie pojawiła.
                    • naemi Wiekszych bredni nie czytałam 29.05.06, 15:09
                      ola.x1 napisała:
                      > Co do mojej znajomej, to faktycznie zadzwoniła na policję, która przyjechała
                      > jak już żona uciekła. Policja spisała zeznanie, a dzielnicowy upomniał tę
                      > kobietę. Najadła się wstydu i zobaczyła że nie może bezkarnie przybiegać pod
                      > czyjeś drzi (albo wdzierać się do mieszkania, bo to też robiła) i obrażać
                      > kogoś. WIecej się nie pojawiła.


                      Skoro juz zony nie było na miejscu zdarzenia , to mozna
                      złożyć dowolną skargę i wmówić policji wszystko , ubarwić zdarzenie , dodac
                      dramaturgii a policja kupi wszystko ?????
                      Zastanów się OLU , co piszesz i nie wprowadzaj ludzi w błąd !!!!
                      • ola.x1 Do naemi 29.05.06, 19:59
                        To oznacza Naemi, że jak złodziej okradnie twoje mieszkanie i nie zrobi w nim
                        bałaganu i zadzwonisz na policję,że cię okradzino, to policja uzna, że
                        fantazjujesz?:))
                        • naemi Re: Do naemi 30.05.06, 12:21
                          Jak jest kradziez ,to jest i włamanie i to jest ta "subtelna" różnica miedzy
                          kradzieżą ,a nachodzeniem kochanki
                      • ola.x1 DO Noemi 29.05.06, 20:02
                        Wiem, że Myszka-Monika i Noemi to ta sama osoba. nie rozumiem czemu
                        funkcjonuesz tu pod dwoma nickami. Myszka...samo chamstwo. Noemi...trochę
                        mniejsze chamstwo.
                        • wenetta1 Re; Do Oli 29.05.06, 22:28
                          Ty też masz dwie postacie.Zdradzić?
                        • naemi OLU 30.05.06, 12:22
                          za dużo wypiłaś OLU, bo widzisz podwójnie i nie oceniaj innych według siebie.
      • ola.x1 Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 11:53
        aW takiej sytuacji jak opisana w poście zaczęłabym od dzielnicowego. Przy
        zgłoszeniu dzielnicowemu nawet o telefonach z pogróżkami ma obowiązek
        interweniować. Zadzwoń do dzielnicowego i zapytaj jak postapić w takiej
        sytuacji, to poznasz "faktyczny stan prawny":)) Telefon najpierw na policję,
        zapytaj jaki jest tel do Twojego dzielnicowego, zadzwoń i zapytaj
        hipotetyycznie, to zobaczysz, ze mam racje. Nie jesteśmy tak bezkarni jak
        większosci osób sie wydaje.
        • eevita Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 12:36
          A..oczywiscie,że wiem o tej mozliwosci.. Ale nawet z dzielnicowym niczego nie
          załatwia sie telefonicznie..:) I napisałas,że jeden telefon wystarczył.. to
          mnie tak rozbawiło, bo o telefonicznym załatwianiu spraw, nawet przez
          dzielnicowych, nie słyszałam..:)
          Ok, moze sie czepiam teraz słowek, ale ja w całej mojej kilkuletniej pracy
          prokuratorskiej ( polegającej tez w pewnym okresie czasu na nadzorze nad
          referatem dzielnicowych ) nie słyszałam, żeby ktoś interwenioweał po czyimś
          telefonie.. niestety w polskim prawie, również karnym nadal obowiązuje zasada
          pisemności ( chociaz protokólik trzeba spisac ).. Moze kobieta po prostu się
          zniechęciła co? I sama sobie odpusciła.. To jest zdecydowanie bardziej
          prawdopodsdobne niz taka reakcja policji na tel. Twojej koleżanki..
          • eevita Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 12:41
            A, nie zauwazyłam ze odpowiedziałas mi dwustopniowo... oczywiście,że tak
            postępuje policja jak się ją wzywa na interwencję, to jest typowa procedura
            przy tzw. "awanturach domowych" Dobrze,że kobieta sobie odpusciła, bo nie kazdy
            zareaguje na upomnienie przez policję.. wiele osób sobie lekcewazy cos takiego,
            naprawdę Twoja kolezanka miała duzo szczęscia..:)
            • ola.x1 Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 12:52
              To jest bardzo dziwne co piszesz o dzielnicowych! Chyba umniejszach wartość ich
              pracy. W Warszawie nie ma najmniejszego problemu z interwencją dzielnicowego.
              PO złożeniu doniesienia (wystraczy telefon)o jakiejs sytuacji dzielnicowy wręcz
              ma obowiązek interweniować. Kiedyś zdarzyła mi się sytuacja, że sąsiad miał
              bardzo meczącego, szczekającego całe dnie psa. Prośby nie pomagałay. Wyobraź
              sobie , że zadzwoniłam do dzielnicowego, był bardzo uprzejmy i przyszedł
              pouczyć tych ludzi, że mogą na przykłąd kupić specjane obroże, które
              wysyłąją "impuls prądu" jeśli zwierzę zachowuje się głośno. A chyba to była
              sprawa mniejszej wagi niż jakaś osoba nachodząca dom z wyzwiskami. Kiedyś też
              po dwu latach telefonów jakieś wariatki do mnie do pracy, która uważała, że
              została źle potraktowana przez naszą firmę poradziłam aby zadzwoniono do
              dzielnicowego. I też o dziwo upomnienie pomogło, a kobieta miała naprawdę ostrą
              schizę i potrafiła dzwonić na przykłąd co minutę przez kilka godzin. Większość
              tak zwanych normalnych ludzi nie lubi wizyt policji, chociażby tylko w celu
              upomnienia i opamietuje się. NA mnie gdybym wyczyniała jakieś głupoty związane
              z nachodzeniem czyjegoś mieszkania z pewnością wizyta dzielnicowego zadziałaby
              jak zimny prysznic.
              • eevita Re: kochanka kontra zona 29.05.06, 13:01
                Może masz racje:) I co, pies przestał szczekac? naprawde? Pytam z ciekawosci,
                bo mam przyjaciółke z bardzo szczekliwym pieskiem, ją samą to meczy, nie mówiąc
                o sasiadach.. Miała 2 razy polcje u siebie na interwencji.. Ale to nieistotne,
                moze masz racje bo ja miałam do czynienia widocznie z samą patologią.. Ile to
                sie napisałam aktów oskarżenia w sprawie gróźb pomiędzy tzw. "porzadnymi
                ludzmi".. Normalnie przywracasz mi wiarę w człowieka i polską policję.. ( bo w
                wymiar sprawiedliwości nikt mi chyba nie przywróci)..
                • ola.x1 do evita 29.05.06, 13:13
                  Pies o dziwo przestał szczekać i wyć. Przyznam, że nie wiem co oni zrobili, ale
                  grunt, ze zadziałało. O tych obrożach dowidziąłm się w łaśnie od policji, bo
                  przyznam, ze nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Nie wiem jak to
                  działa i ile kosztuje. W bardziej cywilizowanych krajach niż POlska psom
                  podcina się struny głosowe, ale kiedyś gdy zadzwoniłam w tej sprawie do
                  lecznicy weterynaryjnej to potraktowali mnie jak zbrodniarza i powiedzieli, że
                  żaden szanujący się weterynarz tego nie zrobi. Oznacza to, ze w Anglii i
                  KAnadzie wszyscy weterynarze nie szanują się:) Dziwne tylko jak się odnieść do
                  kwestii kastrowania zwierząt przez polskich szanujących się weterynarzy:)) Ale
                  to inny temat. W "Animals" mówili mi że w przypadku szczekajacego psa zalecane
                  jest też wynajecie tresera, który nauczy właściciela jak poradzić sobie z
                  hałaśliwym zwierzęciem. Mieli sąsiadowi wysłać broszurę na początek. Nie wiem
                  więc co zastosował, ale zadziałało
    • naemi Ola - kłamczucha 29.05.06, 15:17
      dzisiaj w Wyborczej jest artykuł o tym, ze nie mozna wyeksmitować dzikich
      lokatowrów z własnego mieszkania, a tu policja i prokuratura wg OLI, zajmuje
      się żoną, której nie zastano na miejscu zdarzenia tylko na podstawie
      pomowienia przez kochankę "
      • agash4 Re: Ola - kłamczucha 29.05.06, 15:48
        Tak sobie czytam ... i wydaje mi sie ze nie da sie wszystkim sterowac. Nie
        wystarczy wiec "wydrapac oczu" kochance a maz po prostu wroci. Maz odpowiada za
        swe czyny, najczesciej on jedyny ma od poczatku swiadomosc calej sytuacji, a
        kochanke i zone po prostu oszukuje. Z drugiej strony jesli facet mowi, ze "ma
        zone, ale nic go z nia nie laczy", to takiej kochance powinno sie zapalic
        czerwone swiatelko. Z kolei zdarzaja sie przypadki, ze nawet gdy cudzy maz na
        poczatku oszukuje to ostatecznie zostaje z kochanka na dluzej. Ale w sumie
        nigdy nie wiadomo, moze znowu "ktos mu sie trafi?"
    • herself1 Re: Żona konta kochanka:)) 29.05.06, 20:32
      Nie da się ukryć, że <kochanka>
      to nie powinien być problem żony,
      tylko męża.
      Problemem żony jest zdrada, kim jest kochanka to nieistotne.
      Ola masz w zupełności rację pisząc, że kobiety <spalają się> szukając źródła
      zła w tej <drugiej> i próbując ją zdyskredytować, zastraszyć, etc.
      Piszę to z perspektywy osoby zdradzonej przez męża,
      i tej, która nigdy nie próbowała być kochanką dla męża innej,
      po prostu to dla mnie tak oczywiste jak ... słońce.
      Kochanka mojego eks była jego problemem,
      i takim pozostała (dawno się już rozstali),
      nie dałam się wciągnąć w <brudny świat>, jaki sami sobie stworzyli.
      Widocznie mój świat do tego nie pasował.
      Pozdrawiam.
      HS





      • naemi herself1 30.05.06, 12:24
        to tez OLA, te same pierdoły naokragło wypisuje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja