marzenajacek
29.05.06, 15:36
Wyszlam za maz z milosci a przynajmniej tak mi sie wydawalo. Po jakims czasie
przyszlo rozczarowanie i koniec malzenstwa. Po rozwodzie zwiazalam sie z
czlowiekiem, ktory takze byl rozwiedziony. Opowiedzial mi wszystko o sobie
jakie bledy popelnil w poprzednim zwiazku. Powiedzial, ze sie przy mnie
zmienil i bedzie robil wszystko ,zeby mnie nie stracic. Zaufalam mu bo
naprawde kochalam go bardzo. Sielanka nie trwala dlugo, po pewnym czasie
pokazal prawdziwe oblicze. Dla niego najwazniejsza rzecza w zyciu jest
rozrywka tzn. popijanie z kolegami nie wracanie na noc do domu inne kobiety.
To juz drugi raz kiedy zawiodlam sie na czlowieku i nigdy nie zaufam drugiej
osobie to tak bardzo boli tym bardziej, ze ja bylam uczciwa i pragnelam
szczescia w zyciu rodzinnym. Czy moge miec nadzieje na lepsze jutro czy
jestem skazana na taki los? Zmarnowalam z nim 7 lat i byc moze przegapilam
jakas prawdziwa milosc. Teraz w lipcu skoncze 44 lata i wiem, ze pozostane
samotna...