zachowanie męza i moje rozterki..:-((

30.05.06, 13:11
Moja historia bedzie troche przydluga, ale licze na Wasza pomoc i wsparcie.
Chcialabym by ktos obiektywnie spojrzal na cala sprawe, bo ja juz sie w tym
pogubilam:-(((
Otoz rozstalam sie z mezem w listopadzie u.r. Rozstanie bylo bardzo burzliwe,
on wyrzucil mnie z domu, do tego wszystkiego swoje 5 groszy wrzucili tescie
bluzgajac na mnie i obrazajac moich rodzicow. suma sumarum wyprowadzilam sie
z dzieckiem do rodzicow. Maz w miare regularnie przelewal (i przelewa) mi na
konto kilka stow na dziecko, zaraz po rozstaniu prawie w ogole sie nie
widywalismy( i on nie widywal dziecka), pozniej kontakty staly sie czestsze.
Ja rozpoczelam studia, poszlam na kurs prawa jazdy byleby tylko zapomniec i
zaczac zyc w miare normalnie. Jednoczesnie w marcu zlozylam pozew o rozwod.
Od niedawna maz zachowuje sie b. dziwnie, pisze mi smsy w srodku nocy z kim
jestem i gdzie, gnebi mnie. Pisze rzeczy kompletne niezgodne z prawda np. to
ze uniemozliwiam mu kontakt z dzieckiem (co jest bzdura bo bierze go kiedy
chce)..ze w zwiazku z tym, ze mamy takie same prawa rodzicielskie wzgledem
niego to powinnismy robic tak ze tydzien dziecko bedzie u mnie a tydzien u
niego..a jesli miesiac u mnie to miesiac u niego (!!)
Napisal mi jakis czas temu, ze nie chce sie rozwodzic, ze jeslibym naprawde
kochala synka to bym do niego wrocila (dla dobra dziecka).
Ja jestem jednak zdeterminowana, wiem ze juz nigdy nie bede z tym
czlowiekiem, sek w tym ze chce sie od niego uwolnic, nie chce by mnie gnebil,
pisal smsy, nie chce go widziec..boje sie mu to powiedziec w twarz bo obawiam
sie ze bedzie sie mscil za mnie na dziecku (jest do tego zdolny bo z natury
jest msciwy)..
Żyje w ciaglej niepewnosci, nie wiem co moze mu jeszcze do glowy
strzelic..boje sie o dziecko ale jednoczesnie nie chce mu ograniczac
kontaktow z ojcem, bo wiem ze go kocha i potrzebuje.
Nie wiem jak mam postapic..powiedziec mezowi prawde prosto w oczy by (ladnie
rzecz ujmujac) dal mi spokoj..czy zwodzic go..mowi by poczekal, ze moze
kiedys sie zejdziemy..obawiam sie jego zachowania na rozprawie o czym pisalam
juz wczesniej..ze np. zaniedbuje dziecko bo oddalam go do zlobka, ze sie nim
nie zajmuje bo wychodze woeczorami itp.
Powiedzcie co mam robic, jak sie zachowac? Czy kroras z Was byla w takiej
sytuacji?
    • a.b1 Re: zachowanie męza i moje rozterki..:-(( 30.05.06, 15:55
      od razu mówię, że nigdy nie byłam w takiej syt.
      ale.....
      1) wydaje mi się, że może byc bardzo ryzykowne zgodzenie się na to żeby dziecko
      było tydzień z tobą a tydzień z twoim mężem, poprostu źle wpłynie na dziecko,
      brak konsekwencji, napuszczanie na drugiego rodzica, jednym słowem koszmar
      2) bez sensu jest przeciąganie, jesteś dorosła, czasami trzeba postepować
      twardo, walcz o swoje
      3) chyba pora zakończyć, być moze spotkasz na swojej drodze kogoś ważnego i
      wtedy warto miec pozamykane sprawy
      Napewno nie będzie kolorowo, wypłaczesz wiele łez ale walcz o siebie, jeśli
      jest źle
      • koni42 Re: zachowanie męza i moje rozterki..:-(( 30.05.06, 19:01
        Witaj, prawdopodobnie Twój mąż ma "życzliwego" doradcę w sprawie dziecka i jego
        kontaktów z nim. Miałam o tyle podobny problem, na samym początku, że mój mąż
        też miał takie pomysły, co do opieki tzw. naprzemiennej, czyli 1 tydzień u
        mnie, tydzień tylko u niego. Postawiłam się ostro i powiedzialam, że dziecko ma
        mieszkać u mnie z nieograniczonymi kontaktami z ojcem. I wiesz co? Ustąpił.
        Gdyby mąż chciał Ci wykręcić jakiś numer, typu przetrzymanie dziecka, to robisz
        tak: dzwonisz na policję, ona spisuje notkę. Z notką udajesz się do adwokata, a
        on wystosowuje do sądu pismo o przyznanie Ci pełnej opieki, bo mąż zachowując
        się w ten sposób wpływa negatywnie na dziecko. Nie życze, ale tak na wszelki
        wypadek. A propos twojego męża: to typowe zasraszanie i wpływanie na Twoją
        psychikę. Nie daj się! Miałam to samo, tylko na początku rozstania. Było mi
        ciężko, bo z natury jestem uległa i spokojna, ale dalam radę, czego i tobie
        życzę. Pozdrawiam.
        • adsa_21 Re: zachowanie męza i moje rozterki..:-(( 31.05.06, 08:12
          bardzo Ci dziekuje za ten post, dal mi on wiele do myslenia. Sek w tym ze ja
          tez naleze do raczej uleglych i ustepliwych i moj maz pewnie to wykorzystuje:-(
          Jak narazie numeru zadnego nie wykrecil...ale, kto wie
          • galareta2 Re: zachowanie męza i moje rozterki..:-(( 01.06.06, 08:18
            Ja jestem w związku ale wiem co znaczy uległośc i do czego prowadzi. Ty jesteś
            na takim etapie, na którym nie wolno juz ustapić za grosz, a trzeba sprawę
            pchać dalej. Przekonuję się na sobie i po wszystkich tych postach, że męzczyźni
            są okrutni wobec wszystkich, którzy urażają ich dumę odrzucając ich. Ale to za
            nic nie oznacza, że wolno im ustępować. Ja niestety tez jestem uległa ale nie
            ślepa - widze do czego to prowadzi. Dajesz palec a on uchapie ci całą rękę! Nie
            daj się!!!
            • danas74 Re: zachowanie męza i moje rozterki..:-(( 04.06.06, 22:18
              Zgadzam się z Koni. On Cię próbuje zastraszyć. Bo na nic innego go nie stac i
              nic innego nie wskóra i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Więc albo uzyska
              to czego chce od Ciebie zastraszając Cię, albo nic. Więc nie daj się!!! Trzymam
              kciuki!
Pełna wersja