adsa_21
30.05.06, 13:11
Moja historia bedzie troche przydluga, ale licze na Wasza pomoc i wsparcie.
Chcialabym by ktos obiektywnie spojrzal na cala sprawe, bo ja juz sie w tym
pogubilam:-(((
Otoz rozstalam sie z mezem w listopadzie u.r. Rozstanie bylo bardzo burzliwe,
on wyrzucil mnie z domu, do tego wszystkiego swoje 5 groszy wrzucili tescie
bluzgajac na mnie i obrazajac moich rodzicow. suma sumarum wyprowadzilam sie
z dzieckiem do rodzicow. Maz w miare regularnie przelewal (i przelewa) mi na
konto kilka stow na dziecko, zaraz po rozstaniu prawie w ogole sie nie
widywalismy( i on nie widywal dziecka), pozniej kontakty staly sie czestsze.
Ja rozpoczelam studia, poszlam na kurs prawa jazdy byleby tylko zapomniec i
zaczac zyc w miare normalnie. Jednoczesnie w marcu zlozylam pozew o rozwod.
Od niedawna maz zachowuje sie b. dziwnie, pisze mi smsy w srodku nocy z kim
jestem i gdzie, gnebi mnie. Pisze rzeczy kompletne niezgodne z prawda np. to
ze uniemozliwiam mu kontakt z dzieckiem (co jest bzdura bo bierze go kiedy
chce)..ze w zwiazku z tym, ze mamy takie same prawa rodzicielskie wzgledem
niego to powinnismy robic tak ze tydzien dziecko bedzie u mnie a tydzien u
niego..a jesli miesiac u mnie to miesiac u niego (!!)
Napisal mi jakis czas temu, ze nie chce sie rozwodzic, ze jeslibym naprawde
kochala synka to bym do niego wrocila (dla dobra dziecka).
Ja jestem jednak zdeterminowana, wiem ze juz nigdy nie bede z tym
czlowiekiem, sek w tym ze chce sie od niego uwolnic, nie chce by mnie gnebil,
pisal smsy, nie chce go widziec..boje sie mu to powiedziec w twarz bo obawiam
sie ze bedzie sie mscil za mnie na dziecku (jest do tego zdolny bo z natury
jest msciwy)..
Żyje w ciaglej niepewnosci, nie wiem co moze mu jeszcze do glowy
strzelic..boje sie o dziecko ale jednoczesnie nie chce mu ograniczac
kontaktow z ojcem, bo wiem ze go kocha i potrzebuje.
Nie wiem jak mam postapic..powiedziec mezowi prawde prosto w oczy by (ladnie
rzecz ujmujac) dal mi spokoj..czy zwodzic go..mowi by poczekal, ze moze
kiedys sie zejdziemy..obawiam sie jego zachowania na rozprawie o czym pisalam
juz wczesniej..ze np. zaniedbuje dziecko bo oddalam go do zlobka, ze sie nim
nie zajmuje bo wychodze woeczorami itp.
Powiedzcie co mam robic, jak sie zachowac? Czy kroras z Was byla w takiej
sytuacji?