adsa_21
11.06.06, 22:09
i szczerze powiem, ze nie wiem jak dotrwam. Denerwuje sie bardzo, wiem ze maz
nie chce sie rozwodzic, chce bym wrocila. Ale ja jestem zdeterminowana.
Mowil ze nie bedzie robil trudnosci ale licho go wie..najbardziej boje sie
tego ze bedzie mi chcial odebrac dziecko, zgnoic itp itd.
powiedzcie czy sedziny a mile? jaki maja stosunek do stron i swiadkow?
Czy zalezy im na szybkim zakonczeniu sprawy czy beda "rozgrzebywac" i ustalac
fakty po swojemu?
z mezem mamy ustalony podzial majatku, alimenty, opieke nad dzieckiem..wydaje
mi sie ze to wszystko.