wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:(

19.06.06, 11:32
W czwartek wizyta u adwokata,kilka dni temu wyprowadziłam się.Obiektywnie
rzecz biorąc-powinno być świetnie-wreszcie uwolnilam się od przemocy
psychicznej, poniżania, oskarżania, krytykowania..itd, itp.Czy ja mam
sklerozę?Dlaczego czuję się tak źle, dlaczego tęsknię za tamtym(może nie za
NIm,ale za miejscem, za tamtym środowiskiem)?Staram się przypominać sobie
konkrety-jak było źle, jakim to małżeństwo bylo koszmarem-własciwie dla obu
stron.Jak czekałam na ten moment-kiedy wreszcie to sie skończy, kiedy uwolnię
się od tego człowieka w którym jest tyle zła.nie wiem dlaczego nie mogę się
pozbierać w tym"nowym"-pewnie w jakimś sensie jest to spowodowane opinią
rodziny, znajomych, nie znających kulis tamtego związku-"jak
mogłaś","zastanów się co ty robisz", "był chamem, ale nie pił, nie bił,
lepsze to niż status rozwódki", itd...ciężko jest zdystansowac się do takich
tekstów.Czy może po prostu potrzeba czasu-by nie wracać wspomnieniami do
tamtego środowiska, tamtego życia,by tak nie bolało..MIewacie-miałyście coś
podobnego?Nie mogę sobie poradzić:(.
    • koni42 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 19.06.06, 11:50
      Witaj. Nie jesteś jakimś wyjątkiem. Każda z nas czuła to na początku. Pomyśl:
      właśnie się przeprowadziłaś z tego znanego ci już miejsca do całkiem nowego,
      nowi sąsiedzi, zanjomi, nowe życie, nowe obowiązki itd. Bądź dla siebie dobra.
      Rozpieszczaj się. Zadbaj o siebie. Przeglądaj się w spojrzeniach innych -
      życzliwych ci osób. Co do rodziny i znajomych u mnie, to jest tak samo jak u
      ciebie, miałam nawet tekst od teściowej, która rzekomo "miała mnie za córkę",
      że jestem złym człowiekiem. Miałam dół, ale przeszło. Mój mąż też się uspokoił,
      kiedy się z nim widzę, ale ostatnio miałam dowód na to, że to tylko pozory
      (drobna rzecz cocienna). Widziałam, jak na jego twarzy maluje się ten sam szał,
      agresja, nerwy i jak mnie nimi poraża. A ja wtedy powiedziałam, że muszę już
      jechać. Wsiadłam n arower i pojechałam do lasu. Sama. A potem wróciłam do domu
      i miałam SPOKÓJ!!!!On jest wart wszystkich dołów tego świata. Pozdrawiam.
      Trzymaj się. Dasz radę!
      • ja-sarenka Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 19.06.06, 11:56
        dzięki Koni.Bardzo potrzebuję teraz takich słów.Wiem,że przejdzie.Tylko chcę
        jakoś sobie pomóc lepiej przetrwać ten trudny czas.Są wokoł mnie też
        przyjaciele, tacy, którzy wiedzą jak wyglądał tamten związek.Zawsze bałam się
        zmian, jestem osobą bardzo zachowawczą, nieśmiałą.Dlatego pewnie tak cierpię.I
        przezywam wszystko bardzo.
        Pozdrawiam
        • koni42 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 19.06.06, 15:32
          Wiem o czym mówisz. Jestem też wrażliwa. Bardzo. "Delikatna jak kwiatek" jak
          mówią znajomi i dlatego ta decyzja i mój upór jeszcze bardziej zadziwiły
          otoczenie. Zawsze byłam podległa mężowi i nie wiem skąd we mnie ta siła.
          Zaparłam się. Życie jest takie krótkie! Szkoda je marnować na niewłaściwego
          faceta. Nie wiem jak ty, ale ja definitywnie wiem, że już nie kocham swojego
          męża i jest mi przez to łatwiej. Gorzej mają kobiety, które jeszcze coś czują,
          a z takich, czy innych względów decydują się na odejście. Mam jeszcze mnóstwo
          niepozałatwianych spraw typu: mój samochód zarejestrowany na niego, ale
          wszystko po kolei. Trzeba sobie założyć plan działania i się go trzymać, żeby
          nie zwariować. Pozew złożyłam na początku tego miesiąca, także TO wszystko
          jeszcze przede mną. W lipcu jadę na dwa tygodnie do Grecji z moją ukochaną
          córką i tym żyję. Czasem żyję z dnia na dzień, czasem dożywam do jakiegoś dnia.
          Jest dobrze. Jest lepiej niż jeszcze rok temu, kiedy siedziałam zapłakana w
          łazience,a mój mąź miał mnie w d...Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę
          płakać przez żadnego mężczyznę. Mam nadzieję, że się to uda, ale życie jest
          życiem i nigdy nic nie wiadomo. Uciesz się wolnością, swobodą, swoją
          kobiecością. Rób rzeczy, których nie moglaś, kup sobie coś o czym do tej pory
          tylko marzyłaś. To pomaga. Kto, jak nie ty sama będzie dla ciebie dobry do
          bólu.
          • kangur241 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 04:32
            Oj,mialam to samo,nadal mam czasem,w glowie jakby pustka,jakby nigdy nie bylo
            bolu i zalu...dziwne to,czasem staralam sie sama sobie go tlumaczyc.Moja
            rodzina i przyjaciele sa za mna.W najtrudniejszym momencie,w najwiekszym
            cierpieniu poprosilam przyajciol ze gdy w przyszlosci najda mnie chwile
            zwatpienia koniecznie maja mi wszystko przypomniec.Zeby sie dodatkoo
            zabezpieczyc przed swoja wlasna slaboscia i uzaleznieniem od niego,zapisywalam
            kazdy zal do dziennika,po kazdej koszmarnej rozmowie,klotni,pisalam to by moc
            potem zajzec.A poniewaz z wiekszoscia przyajciol jestem w kontakcie mailowym
            bod daleko do siebie mieszkamy,nie kasowalam maili ktore do nich pisalam gdy
            sie chcialam wyzalic,teraz moge do nich wrocic i przeczytac wlasne slowa jak
            fatanie sie czulam.
            Nie przejmuj sie,w koncu przejdzie...powoli,niesmialo i w koncu wyjdzie slonko.
            Dzis mimo ze cala sprawa nadal barzo swieza,robie duzo rzeczy i najzwyczajniej
            nie mysle.Sama nie wiem jak to robie,duzo zajec by wieczorem w lozku marzyc
            tylk o tym by oczy zamknac a nie wspomianc przeszlosc.
            Znajdz cos ci pomoze,cokolwiek,praca,hobby...powodzenia
            • mja-1 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 08:56
              Sarenko, każdy człowiek, którego dotychczasowy parner (mąż, żona) nie posunął
              się do ostateczności (usiłowanie zabójstwa)odczuwa wielki żal. Trudno powiedzieć
              czy płaczemy nad sobą, nad partnerem, nad swymi życiowymi wyborami, opłakujemy
              stracony, (a może miniony) bezpowrotnie czas...
              Jest taka technika: za każdym razem, kiedy natrętne myśli powracają: należy
              sobie wyobrazić adapter (gramofon?), płytę na nim i nas, jak podnosimy ramię
              adaptera, gdy znów zaczynamy "rozpamiętywać".
              Pomaga!
              Druga technika:"pomyślę o tym dziś o godzinie np.21". Trzeba sobie zarezerwować
              codziennie czas o tej porze i wszelakie rozpamiętywania pozostawić na tę chwilę.
              To taka na niby godzina żałoby"- w ciągu dnia nie myślimy już o problemie:
              "odkładamy" rozpacz i smutek na godzinę żałoby...
              Tej drugiej metody nie próbowalam, ale wieść gminna niesie, że po paru "sesjach"
              znika chęć"rozpamiętywania".
              Oczywiście nikt z nas nie jest robotem, ale ze smutkiem i żalem warto powalczyć
              w każdy możliwy sposób. Oczywiście pod warunkiem,że mamy pewność, że powrotu do
              tegomałżeństa już nie ma.
    • rajski.ptak Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 09:57
      Droga Sarenko! Właśnie wstąpiłaś na właściwą drogę. Twoje otoczenie nie rozumie
      tego. Nie oznacza to jednak, że źle postępujesz. Krytyka ze strony rodziny,
      znajomych (o rodzinie męża nawet nie ma co wspominać) jest wliczona w koszty
      rozwodu. Musisz jednak pomyśleć o sobie. Jeśli nadal będziesz z mężem dla
      Twojego otoczenia temat przestanie istnieć, ale co z Tobą? Chcesz być
      nieszczęśliwa tylko po to, żeby zamknąć innym usta?
      W dniu, kiedy już zupełnie zrzucisz z siebie ciężar winy i poczujesz się
      szczęśliwa, ludzie którzy są Ci przychylni uśmiechną się ciesząc się Twoim
      szczęściem. Zaakceptują nową sytuację. Wszyscy pozostali niech się wypchają.
      Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele kobiet krytykuje inne za odejście od
      męża ... ponieważ zazdroszczą im odwagi?! Często dzieje się tak podświadomie,
      ale przecież nie raz można usłyszeć opinię "Mój też nie jest aniołem, ale
      przecież się z nim nie rozwiodę". To oznacza, że nie stać ich na walkę o własne
      szczęście, a Ciebie tak! Dlatego powinnaś być dumna z siebie - zwłaszcza jeśli
      Twoja wrażliwość sprawia, że jest to szczególnie trudna i bolesna decyzja.

      Wszyscy tak mamy, że jeśli kończy się coś, w co byliśmy wtopieni odczuwamy
      jakiś brak. Zapominamy o złych chwilach i rozpamiętujemy te dobre. Wspólny dom,
      życie, dzielenie obowiązków daje poczucie bezpieczeństwa. Jednak to
      bezpieczeństwo jest tylko pozorne. Tyle lat jeszcze przed Tobą i zasługujesz na
      to, żeby przeżyć je z radością, swobodą, ciesząc się szacunkiem bliskich osób.
      Nie oglądaj się zbyt często za siebie. Patrz w przyszłość z nadzieją.
      Udowodniłaś już, że jesteś silna, więc na pewno doskonale sobie poradzisz :)
      Twoja decyzja zdominowała Twoje życie emocjonalne i dlatego tak mocno to
      przeżywasz. Zapewne unikasz spotkań towarzyskich w "starym" gronie lub wśród
      rodziny. To sprawia, że masz dużo czasu, który spędzasz na wewnętrznej walce.
      Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie jakiegoś absorbującego
      zajęcia - kurs języka, fitness, jakiś kurs zawodowy (nawet internetowy, teraz
      jest dużo takich szkoleń dofinansowanych przez UE), cokolwiek, co odciągnie
      Twoją uwagę od rozdrapywania ran.

      Trzymaj się i myśl o sobie, bo o to teraz walczysz. Nie o aprobatę znajomych, a
      o własny spokój i szczęście. Bądź dobrej myśli. Trzymam kciuki :)
    • ja-sarenka Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 10:08
      dziewczyny, jesteście kochane...bardzo, bardzo mi pomogłyście.Wiem,że to tylko
      taki etap..przejście ze "starego" do "nowego" świata.Dodam jeszcze,że mam
      dziecko-syna 8 lat.Ten lęk dotyczy też Jego, tego,że Jego świat odwraca się do
      góry nogami..(zmiana szkoły,środowiska, otoczenia).Ale ..hm..jak na razie syn
      radzi sobie lepiej niż ja;).
      Pozdrawiam Was cieplutko-piszcie proszę :).
      J_S
      • koni42 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 10:55
        Ja też mam dziecko - Julia 5 lat i też radzi sobie dobrze. Na razie, do
        niedzieli jest (z moimi teściami) nad morzem. Starałam się, żeby nie
        doświadczała mojego lęku, odseparowywałam ją od agresji męża, nie pamięta jaki
        ojciec był dla niej kiedy była malutka. I dobrze. Nie będę jej uświadamiać.
        Myślę, że z biegiem czasu sama zobaczy co to jest za człowiek i czego można lub
        nie można się po nim spodziewć. Już nie mogę się doczekać jej powrotu. W
        niedzielę mam ją odebrać od teściów i ma też być mój obecny-były mąż. Wiesz
        jaka to trudna sytuacja? A ja zaproponowałam, żebyśmy poszli we trójkę na lody.
        Nie dla mnie. Nie, nie. Dla dziecka. Wiem, że mój mąż nigdy by się nie odważył,
        nie podjął tego wysiłku. To doskonale definiuje nasz przeszły związek. Ja daje
        on spija śmietankę i zbiera honory z a bycie dobrym ojcem. Ale wiesz mam w
        sobie żal, ale już jakiś taki przefiltrowany, inny. Nie rzucam spojrzeniem jak
        nożami. Powiem Wam jeszcze coś dziewczyny: moja teściowa jest kompletnie zbita
        z toru. Powiedziała mi co o mnie sądzi, a jakże, a ja nadal jestem fair. Wydaje
        mi się (nieskromnie mówiąc), że to jest właśnie klasa. To definiuje człowieka
        na poziomie, czego o niej niestety nie mogę powiedzieć. Trzymaj się. Pozdrawiam
        • myszka190 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 11:11
          Sarenko , wiesz co ja też przez ten etap przeszłam poczucia winy , wyrzutów
          sumienia i miałam wrażenie , że to nigdy sie nie skończy i że zawsze będe
          zgryźliwą samotną kobietą z rozsądku i konieczności a nie z chęci bycia taką.
          U mnie był problem alkoholowy męża a rzeczywiście nadal jest i czekam na ten
          rozwód strasznie. To prawda jak odeszłaś i jestes pewna , że nie masz zamiaru
          wrucić to zaczynasz przechodzić chyba żałobe po swoim związku, a ona różniue
          długo trwa i ma różne etapy: poczucie winy, wyrzutu sumienia , rozpacz, żal
          itd......... az po ulge .Mi bardzo pomogła głęboka psychoterapia na którą
          chodze od lutego br, bez niej nigdy bym sobie nie pomogła i nie przeszła przez
          to absolutnie nie. Nie słuchaj opini innych ludzi , idź za głosem swojego serca
          za głosem swojego sumienia, nie postępuj według ludzi tylko postępuj tak żebys
          to Ty sie czuła dobrze ze soba bo to Ty masz żyć ze sobą w własnym ciele a nie
          inni, i to tobie ma być lepiej a nie opini publicznej. Jak to poczujesz to sie
          okarze , że tak naprawde nie mz znaczenia co mówia inni bo Ty wiesz czego
          chcesz i znasz swoja wrtość . Umnie to troche bylo bardziej skomplikowane bo
          mąz pije i jak wiesz chyba to to jest choroba to troche inaczej na to sie
          patrzyz mojego punkut widzenia. Jak chcesz to zapraszam poczytaj
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=36396689 , a dowiesz sie jak to
          było zemna . Pa pa trzymaj sie jestesmy z Tobą i nie jestes sama uwierz inni
          tez maja takie problemy i musza sobie z tym poradzić bo cóż nam innego zostało
          a ból zostaje w miejscu a człowiek idzie do przodu ........
          • ja-sarenka Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 11:59
            dzięki za Wasze wypowiedzi.jak barzdo pomagają..Myszko, przeczytałam Twój post
            (weszłam na link)-rzeczywiście Twoja sytuacja jest(a własciwie była)
            trudna.Gratuluję CI ,że wyrwałaś się z tego-że jesteś na własciwej
            drodze.Alkoholizm to straszna choroba(koleżanka ma męża alkoholika-wiem sporo o
            zachowaniach-agresji, wariactwach w stanie upojenie).Tak trzymaj
            Myszko..najtrudniejsze kroki są już za Tobą.Tylko pamiętaj nie daj sie zwieść
            obietnicom i przyrzeczeniom alkoholika..KOleżanka wierzyła 15 lat-teraz jest w
            trakcie rozwodu.POzdrawiam
            • myszka190 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 12:38
              Sarenko dziekuje za wsparcie , pogody ducha trzymaj sie powodzenia!
      • rajski.ptak Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 15:22
        Pisałam już o tym kiedyś, ale napiszę jeszcze raz. Jestem dzieckiem rodziców,
        którzy rozwiedli się dopiero kiedy miałam 28 lat, a powinni jakieś 20 lat
        wcześniej. Oszczędziliby sobie wiele wstydu i upokorzeń, a mnie bólu. Być może
        miałabym teraz choćby resztki szacunku dla mojego ojca ... a tak ... szkoda
        gadać.
        Sarenko. Dzieci mogą być dużo szczęśliwsze z rodzicami, którzy są po rozwodzie,
        niż w domu bez milości ...
        • naemi Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 20.06.06, 16:11
          nie ma dzieci szczęsliwych po rozwodzie rodziców - to mit, bez pokrycia w
          rzeczywistości.
          rozwód rodziców dzieci odbierają, jako porzucenie.
          rozwód rodzi w dzieciach poczucie krzywdy i winy.
          • rajski.ptak Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 21.06.06, 08:21
            Powtarzam. Dzieci mogą być szczęśliwsze z rozwiedzinymi rodzicami, niż we
            wspólnym domu pełnym gniewu, chłodu, a może nawet nienawiści.
            Mówię na podstawie własnych doświadczeń!
            • koni42 Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 21.06.06, 10:23
              Zgadzam się w 100%!!! Wiem to z własnego doświadczenie dziecka, żyjącego w domu
              pełnym zakłamania, niezrozumienia, wrogości i zimna mentalnego. Wiesz, jak
              trudno jest mi przez to zrozumieć relacje damsko-męskie. Wiele mnie to
              kosztowało, żeby spojrzeć na to z boku i umieć się zmienić z wylęknionego
              dziecka w kobietę dostrzegającą chociażby własną seksualność. Nie ma co gadać.
              Lepsi szczęśliwsi rodzice żyjący oddzielnie niż razem, ale bez miłości.
              • ja-sarenka Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 21.06.06, 13:11
                tak..zgadzam się.Widzę jak te lata koszmaru odbijają się na moim dziecku.Na
                szczeście jest szansa jeszcze na to by i on zaznał normalnego życia-w miłości,
                harmoni, by potrafil okazywać uczucia i je DAWAć.I by nie był
                egoistą.Pozdrawiam Was dziewczyny..Jutro idę do adwokata..trzymajcie kciuki:)
                • naemi Re: wewnętrzne rozdrapy i poczucie winy:( 21.06.06, 14:37
                  powtarzam, rozwód jest tylko mniejszym złem, ale pozostaje nadal złem, bo kazde
                  dziecko marzy o pełnej i szczęśliwej rodzinie.
Pełna wersja