co robić???

19.06.06, 12:14
nie wiem ,co robić...wiję się..jestem nieszczęsliwa...
..mojego męża poznałam 6 lat temu...po 9 mies. bycia razem...zaliczyliśmy
wpadkę...ja jeszcze studiowałam..on pracował...byłam zależna od
rodziców..dość niesamodzielna zyciowo..myslałam,ze jedyna opcja jest
slub..nie widziałam innej możliwośći...no i wyszłam za mąz...za
męzczyznę ,którego nie kochałam..tak !!nie kochałam go nawet gdy wypowiadałam
słowa przysięgi...nie mialam odwagi zakończyć naszego krótkiego zwiazku..mimo
ze juz kiedy ze soba byliśmy czułam,ze to nie to...ale cały czas myslalam,ze
jakos to będzie....ale nie było..najpierw mieszkaliśmy z moimi
rodzicami...juz wtedy pojawiły sie problemy...myslałam,ze jak sie
wyprowadzimy będzie lepiej...niestety...okazało sie ,ze nie potrafimy ze soba
normalnie rozmawiać...wiec praktycznie przstaliśmy..
..teraz mieszkamy wreszcie we własnym mieszkaniu (wcześniej
wynajmowaliśmy)..od 2 lat..a ja zaczynam dojrzewac do decyzji o rozwodzie..
..tylko,ze po pierwsze...mój mąz jest bardzo przywiązany do naszej
córeczki..widze jak bardzo ja kocha..i ona jego też...to mnie
powstrzymuję...boje sie,ze jak sie rozwiode ,to unieszczęśliwię ja...
...po drugie..nie wiem czy sama dam sobie radę...
..
niw
    • mja-1 Re: co robić??? 19.06.06, 21:59
      Kwiatuszku,
      jest taka książka Judith S. Wallerstein pt."Rozwód, a co z dziećmi", z której
      wynika, że jeśli małżonkowie nie krzywdzą się wzajemnie, nie stosują przemocy i
      nie zdradzają się- decyzję o rozwodzie należy porzucić. Teza być może
      kontrowersyjna, ale każdego, kto ma dzieci i wie ile wysiłku kosztuje codzienna
      troska o ich "dobrostan", skłoni do refleksji...
      Szczególnie zaś dotyczy to ludzi, którzy duszą się w związkach, jednak brak im
      ostatecznego i wyraźnego powodu do ich zakończenia, takiego jak np. alkoholizm,
      narkomania partnera itp. itd.
      Kwiatuszku, zastanów się, jak możecie popracować nad poprawą waszych relacji i
      czy Tobie chce się podjąć ten wysiłek.
      Czy chcesz powalczyć, czy też nie.
      A co do miłości- jest strasznie przereklamowana;-))
      Partner, który troszczy się o Twoje potrzeby,inspiruje i pomaga w rozwązywaniu
      problemów, na którego wsparcie możesz zawsze liczyć to prawdziwy skarb.
      (I w tym momencie przypomina mi się Barbara z "Nocy i dni", która dopiero po
      śmierci Bogumiła zrozumiała, jak bardzo wart był on miłości...)
    • galareta2 Re: co robić??? 20.06.06, 13:14
      wiesz co? moja przyjaciółke jej partner zostawił po latach wspolnego
      mieszkania - kiiedy dowiedział sie ze ona jest w ciązy :( nie chciał brać
      odpowiedzialności ... co przeszla, to trudno opisac - została w każdym razie
      sama I dzieki bogu, bo gdyby z takim padalcem miala dziecko wychowywac, to by
      bylo pewnie jeszcze trudniej, a tak przynajmniej ma teraz kochającego ją i
      pewnego partnera. Może sytuacja nie do konca podobna, ale świadczy o tym, że
      jednak czasem warto sie rozstac niż męczyć ... Rozstanie w waszym przypadku nie
      musi przesądzac o nieszcześciu dziecka - casem lepiej żeby żyło w miłości
      dawanej od każdego z rodziców z osobna niż patrzyło na związek dwojga ludzi,
      którzy nic do siebie nie czują ....
Pełna wersja