Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ???

23.06.06, 16:14
Witajcie,

no dzisiaj to juz mnie dobiło. Spotykam byłą teściową i w czasie rozmowy
usłyszałam, że to ja jestem winna, że eksio znalazł sobie kochankę.
Powodem miało być to, że nie potrafiłam stworzyć mu takich warunków, jakie
miał w niej. No ręce opadają ...
W pracy miałam ksywkę Matka Polka. W drodze do domu zakupy, obiadki,
sprzątanie, pranie, prasowanie w kancik, płacenie rachunków itd. tylko na
mojej głowie.
Do tego pracuję zawodowo, wyjeżdżam na za delegacje, szkolę się.
Staram się być i dobrym pracownikiem i matką, że o żonie nie wspomnę.
To czym różniłam się od kochanki męża, to fakt, iz nie przepadałam za
siedzeniem w pubie i piciem piwa. Ona - bez dzieci, bez stałej pracy - miała
dużo czasu na sączenie piwka i wysłuchiwanie żalów mojego wtedy jeszcze męża.


Strasznie się teraz czuję...

Pozdrawiam
Mamba
    • chalsia Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 23.06.06, 17:31
      > Strasznie się teraz czuję...
      >

      No ale czemu?
      Chalsia
    • wojtek_75 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 23.06.06, 17:55
      A jaką byłaś kochanką?
    • naemi Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 24.06.06, 12:26
      nigdy nie daj sobie wmówić tego typy bzdur.
      Za jakiś czas, twoj mąż, jak mu sperma odsłoni oczy, zrozumie co stracił, na
      czym polega małzeństwo, co to jest dobra żona, oby nie było dla niego za późno.
    • 666jola Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 24.06.06, 22:35
      Kiedyś moja była teściowa też usiłowała obarczyć mnie winą za rozpad mojego
      małżeństwa, bo... za dużo się uczyłam, za dużo pracowałam, zarabiałam więcej niż
      jej syn. To, że on pił i zdradzał nie miało dla niej znaczenia, bo jak
      twierdziła "przecież cię nie bije". Na szczęście sąd miał na tą sprawę inne
      zdanie i orzekł wyłączną winę męża. Ale i z tym teściowa nie zgodziła się,
      uznała wyrok za niesprawiedliwy, a mnie i sędziego za kanalie, które uwzięły się
      na jej syna. Jaka potęga matczynej miłości! Życzę jej długich lat życia, żeby
      zdążyła się przekonać jaki naprawdę jest jej syn
    • rajzer Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 25.06.06, 12:26
      ja też nie byłam upragnioną i dobrą synową-brak kasy oczywiście,to podstawowy
      problem.A ona taka zapobiegliwa teściowa nie mogła się z tym pogodzić.A żeby
      było śmieszniej to nic od niej nie dostaliśmy-dorabiając się od przysłowiowej
      łyżki--ale to nie wystarczało nigdy teściowej,która sama jest gołodupcem...
      • koni42 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 26.06.06, 14:36
        Mnie się zawsze wydawało, że moja teściowa mnie rozumie. Przede wszystkim, że
        jest sprawiedliwa i kiedy jest wina jej syna umie się za mną wstawić. Niestety
        przeliczyłam się, jak my tu wszystkie. Fakt, zawsze uważała mnie za
        trochę...ekscentryczną osobę, ale pewnie traktowała to jako coś wyjątkowo
        "orientalnego" i dalekiego. Kiedy już rozeszłam się z mężem zrozumiałam, gdzie
        był pies pogrzebany. Przez 4 lata małżeństwa nie pracowałam zawodowo, tylko
        opiekowałam się dzieckiem. Tak więc tematy: zupki, przeciery, smażenie
        konfitur, kiszenie ogórków itp. stało się porządanym tematem rozmów. Ona,
        niepracująca z małomiasteczkowym (cokolwiek to znaczy) podejściem do życia
        czuła się jak ryba w wodzie. Mogła mnie do woli przyuczać na własną modłę, a ja
        się głupia dawałam. Zwyczajnie: z poczucia obowiązku wobec mamy męża, z
        szacunku dla starszej osoby i widziałam, że naprawdę kocha swoją wnuczkę.
        Poszłam wreszcie do pracy. Tej wymarzonej, ukochanej, w moim zawodzie
        i...teściowa straciła ze mną kontakt. Ja się nie zmieniłam, ona po prostu
        czuła, że nie ma o czym ze mną gadać, bo zwyczajnie jest b.prostą osobą.
        Teraz pod koniec naszego związku jej oskarżenia pod moim kątem opierały się na
        teorii: znalała sobie pracę i to praca ją zmieniła, a gdyby kobiety siedziały w
        domu, byłby spokój (!!!!!!!!). Dziwne, bo ona sama się rozwiodła, kiedy jej syn
        miał 1,5 roku, potem związała się z lubiącym sobie wypić Panem. Wiele razy
        widziałam jak ją poniża i jak jej to przeszkadza, a mimo wszystko komformizm
        wziął górę. Teraz mam z nią poprawny kontakt z uwagi na małą, którą na zmianę z
        moją mamą odbiera z przedszkola. Rozmawiamy już tylko o dziecku...Szkoda
        naprawdę myślałam, że jest innym człowiekiem. Pozdrawiam was dziewczyny.
    • galareta2 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 03.07.06, 14:18
      A co powiesz na to, że własny mąż mówi Ci regularnie co kilka dni, że jak za
      rzadko bedziesz mu dawać i nie będziesz dbać o niego jak o faceta kobieta
      POWINNA, to nie dziw sie, że bedzie szukał tego gdzie indziej?! Własny mąż
      własnej żonie tak potrafi powiedzieć. I ma w dupie czy ty lubisz ten sport, na
      ile i czy masz coś z tego, kiedy on ma ... ON MA MIEC ... a winną będziesz i
      tak TY ...
      bez komentarza ...
      • fifkaa Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 19.07.06, 22:47
        "A co powiesz na to, że własny mąż mówi Ci regularnie co kilka dni, że jak za
        rzadko bedziesz mu dawać i nie będziesz dbać o niego jak o faceta kobieta
        POWINNA, to nie dziw sie, że bedzie szukał tego gdzie indziej?!"

        Ja nie wiem co bym na to powiedziała, bo to ja jestem tą osobą w związku która
        się seksu domaga! no cóż,punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... nie widzę
        powodu dla którego miałabym żyć prawie w celibacie z powodu niechęci
        małżonka/małżonki do seksu, niestety. Sama powiedziałam męzowi że jeśli nie ma
        ochoty to zeby się potem nie zdziwił... ale oczywiście nie działa, trudno w
        końcu nie wytrzymam;)
        • agash4 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 20.07.06, 02:48
          moja eks-tesciowa, "doradzala" mi, zebym nie rozmawiala w ogole z mojego meza
          kochanka, bo co "ja wiariata chce z niego robic"!. Podtekst byl taki, zebym nie
          mogla ani kochanka skonfrontowac jego bajek o pracy do nocy itd., a on plywalby
          sobie od zony do kochanki - zalezy czy wypadlaby reszka czy orzelek - bo chyba
          rzucal moneta, ktora noc gdzie spedzic.
    • misiureczek Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 20.07.06, 12:13
      Nie wiem czy jestes winna czy nie, ale uważam że są ludzie dla których robi się
      wszystko, poświęcasz mu dużo czasu, dajesz to co chce, a on i tak znajdzie
      sobie kochankę, a ty będziesz wciąż rozmyślać dlaczego???? Ja też nie znam
      odpowiedzi na to pytanie, zadawałam sobie je wielokrotnie. Zmieniłam sposób
      bycia, nie jestem już matką Polką, tylko wymagającym babskiem, która uważa, że
      należy jej się tyle samo co mężowi. Na razie jest zdecydowana poprawa, chociaż
      nie wiadomo na jak długo. Pozdrawiam!
      • agash4 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 20.07.06, 15:20
        Ja moglam sobie pomarzyc o wymaganiach. Bo moj eks w ogole nie rozumie co to
        wychowywanie dziecka: pieniadze: wiecznie slyszalam ze na razie nie ma ale jak
        bedzie mial to...., a tak na marginesie: dokucza mi swiadomosc, ze dziela nas
        lata swietlne w podejsciu do zycia i nie mam zalu ani do kochanki ani do
        niego,na dowod powiem ze jestem szczesliwa (ale to nie warunek konieczny zeby
        wyzbyc sie jadu do eksia i kochanki). A propos tematu: przez 3 lata uwazalam,
        ze jestem beznadziejna.
    • ana-75 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 24.07.06, 11:45
      Wiem cos o wmawianiu winy przez eks tesciowe. Tez to przerabialam :(
      Smutne ale prawdziwe. Moja tesciowa nie chciala wierzyc na poczatku w to ze moj
      maz ma romans. Uwierzyć musiala. Oczywiscie bronila bylego meza.
    • misbaskerwill Re: Spóźnione pocieszenie... 01.08.06, 15:19
      > no dzisiaj to juz mnie dobiło. Spotykam byłą teściową i w czasie rozmowy
      > usłyszałam, że to ja jestem winna, że eksio znalazł sobie kochankę.

      Moja teściowa - zatwardziała katoliczka, co tydzień chodzi do komunii -
      powiedziała mi to samo:).
      Ona jest z niej dumna, ją tak genialnie wychowała i... "dopiero przy mnie się
      zaczęła psuć" (i to zaledwie w 2 lata przy małym dziecku, tylko czemu wcześniej
      ją posłała do liceum prowadzonym przez siostry zakonne jak była taka grzeczna:)).
      A czego jej zabrakło w tym małżeństwie - sama do tej pory nie wie, co jakiś czas
      musi zmieniać powód, kiedy kolejny okazuje się albo fałszywy, albo bardziej
      właściwy wobec niej niż mnie:)))
    • miedzy_mlotem_a_kowadlem I kolejne spóźnione. pocieszenie. 29.08.06, 17:18
      Moja babcia od strony ojca, czyli teściowa mojej matki (notabene gorliwa
      katoliczka) również broni synusia (który przyprowadził kochankę na noc do domu
      (sic). Moja naiwna matka pojechała do teściowej myśląc że ją zrozumie i wesprze.
      Teściowa najpierw nie uwierzyła, potem powiedziała, że to wina mojej matki, bo
      "on przed slubem nigdy taki nie był", a wreszcie rozgrzeszyła mojego ojca -
      "wolno mu, bo nie chodzi to kościoła". Poezja.
      Ostatnią rzeczą jaką bym się przejmował to zdanie teściowej - matka zawsze
      będzie bronić swojego syna choćby miałą się przy tym zakłamać na śmierć.

      pozdrawiam
    • e1114 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 30.08.06, 10:42
      Ale tu nie ma niczego o partnerstwie...!? 100% konfrontacji. Ktoś Was zmusił do
      wyboru tego, a nie innego mężczyzny? Niestety, obie strony są winne: jedna
      głupia, druga - ślepa. W tym rzecz, nieprzyjemne przebudzenie po latach. Ja
      taka biedna i poniewierana i teściowa niedobra. - A jaka ma być? Spójrzcie, jak
      się zachowuje na co dzień większość ludzi - kobiet i mężczyzn. Ilu ludzi nie
      jest ślepych na punkcie siebie i swojego najbliższego otoczenia? Szczerze -
      ilu? Trzeba było patrzeć, a nie łapać przystojnego miodoustego durnia.
      Przypomnijcie sobie, jak myślałyście i czułyście przed ślubem... Zachwyt, co? A
      sprawdziłyśmy jego i swoje podejście do przyjaźni? Ha?! A była jakaś próba,
      żeby się przekonać jaki on naprawdę jest, kiedy trzeba wypatroszyć z siebie
      trochę rzeczywistego wysiłku? Nie, bo po co? Przecież na pewno będzie
      cudownie... No i jest :-)
      • nangaparbat3 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 30.08.06, 21:25
        Jak się rozstalismy, tesciowa obarczała winą mnie, a moj ojciec - męża. Mąż
        bronił mnie przed swoiją matką, a ja jego - przed moim ojcem.
        Jak sobie to z wtedy jeszcze meżem opowiedzieliśmy, mielismy niezły ubaw.

        A Ty, Mamba, teściową olej po prostu, wredne babsko w sposób dość typowy,
        niestety.
      • agash4 Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 01.09.06, 00:28
        w sumie racja_ chwila otrzezwienia, choc tez czulam sie oszukana. Ale masz
        racje, ze czesto wierzymy w jakis ideal tego spotkanego - a prawda jest
        brutalnie inna, wiec nie ma ze boli "widzialy galy co braly".
    • tapatik Re: Jesten winna, że on ma KOCHANKĘ ??? 31.08.06, 14:36
      mamba234 napisała:

      > Witajcie,
      >
      > no dzisiaj to juz mnie dobiło. Spotykam byłą teściową i w czasie rozmowy
      > usłyszałam, że to ja jestem winna, że eksio znalazł sobie kochankę.
      > Powodem miało być to, że nie potrafiłam stworzyć mu takich warunków, jakie
      > miał w niej. No ręce opadają ...

      Co to znaczy "w niej"? Ona ma w ... wyższą temperaturę czy co?
      Było powiedzieć, że gdybyś wcześniej wiedziała, to byś sobie grzałkę kupiła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja