Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę.

29.06.06, 10:18
Witajcie, mam gigantycznego doła, czuję, żę grunt mi ucieka spod nóg, nie
wiem, co o tym myśleć.
Moja córka (5 lat) wróciła w niedzielę z wakacji do nowego już, mojego
mieszkania. Ojciec dziecka po wielu kłótniach i przepychankach (był nawet
jego pomysł na opiekę naprzemienną) zgodził się wreszcie na to, żę mała
będzie mieszkać ze mną. Wczoraj postanowił się z nią spotkać, a ja nie
robiłam problemów. Odebrał ją od mojej mamy i wziął do siebie pokazać
mieszkanie (swoje) i na lody. Umówiliśmy się, żę odwiezie ją na 20.00. O
19.30 dostałam telefon, że Julia u niego zostaje, bo chce nocować, ale on ma
problem, bo nie ma jej rzeczy. Zdenerwowałam się strasznie, bo jak zadzwonił
tel. to już wiedziałam, żę coś się szykuje...Rozmawiałam z Julią i
rzeczywiście mnie o to prosiła, ale czułam, żę coś jest nie tak. Poprosiłam,
żęby wróciła, przekonywałam ją itd. w końcu usłyszałam jak eks mówi jej, żę
zanocuje u niego za tydzień (na co zresztą się wcześniej zgodziłam-
ustaliliśmy to). Mała się zgodziła, a on odwiózł ją do domu. Oczywiście po
przyjeździe zrobił mi wykład przy dziecku, że jestem nie fair, że to dziecko
chciało itp.
Poszedł, a ja w zabawie rozmawiałam z Julią na ten temat i: to on jej
powiedział, że: oglądamy teraz fim Asterix, a drugą część obejrzysz jak
będziesz u mnie nocować...Ręce mi opadły. Poza tym dziecko mówiło takie
teksty: Ty masz kota, a tata będzie sam, ja już u Ciebie pobyłam itd. Sądzę,
żę on am jakiśą plan dzialania i tego się boję najbardziej, bo wiem z
własnego doświadczenia,że umie i lubi manipulacje innymi. I teraz
najważniejsze: złożyłam już pozew o nieorzekaniu o winie, bez określenia
odwiedzin, czy teraz mogę coś donieść, czy dopiero na rozprawie mam o tym
powiedzieć? Czy ja wogóle mogę coś donieść, skoro prawo do dziecka mają
obydwoje rodzice, a nie am orzekania winy. Boję się, żę do czasu rozprawy
wywinie jakiś numer. Bożę, jak ja się boję. Nie mogę normalnie funcjonować!
Błagam odpiszcie, bo niewysiedzę w pracy. Ciągle o tym myślę. Pozdrawiam.
    • agash4 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 29.06.06, 16:16
      czesc Koni, rozumiem Cie doskonale. Ale nie boj sie. Ja z wlasnego
      doswiadczenia wiem, ze warto powalczyc o rozwod z orzeczeniem o winie to raz, a
      dwa jesli nie bedzie zapisu o opiece i wizytach nad dzieckiem, to jest wolna
      amerykanka. Czyli, jesli sad zawyrokuje, ze dziecko jest przy Tobie, to tatus
      tak naprawde moze je odwiedzac i zabierac kiedy i na jak dlugo chce /obowiazuje
      wowczas porozumienie miedzy wami/, ale jesli mu sie zamarzy podenerwowac Cie
      troche to po prostu dziecko zatrzyma na jakis czas, nawciska mu bzdur do glowy.
      Ja przechodze ciagle te stresy. Jesli chcesz to pogadajmy na priv.
      • koni42 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 29.06.06, 16:47
        Rozmawiałam jeszcze ze znajomą. Też ma trochę racji, żę mój mąż jest bardzo
        wygodnicki i jeżeli mu się czegoś zabrania, to walczy,a jak nie to po jakimś
        czasie daje sobie spokój. On by z dzieckiem nie wytrzymał dłużęj niż dwa dni.
        Wiem to dobrze. To śmieszne, ale tak było też z kotem. Najpierw walczył, żęby
        był u niego, a kiedy specjalnie zaczęłam wydzwanić, kiedy wreszcie go zabierze,
        to się zaczął wykręcać i w końcu powiedział, żę przecież go chciałam. Wiem, że
        to nie jeste dobre porównanie, ale takie są struktury jego działania.
        Mam nadzieje, że szybko sobie kogoś znajdzie i zajmie się nową babą.
        • galareta2 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 05.07.06, 12:42
          Więc bądż spokojna - m chce Ci zrobic na zlość, ale jak zobaczy, że średnio
          robi to na Tobie wrażenie, to odpuści. kiedys spróbuj numeru by zaproponowac mu
          niespodziewanie czy mała mogłaby byc u niego dłużej, zostac na drugi dzien bo
          masz os do zrobienia. Zobaczysz jak sie bezie wił jak piskorz. To od Ciebie tez
          będzie wymagało siły ale wtedy sie przekonasz czy to zwykła złośliwośc czy
          faktyczna walka o małą. Sądzę jednak, że facet nie będzie i nie chce zajmowac
          sie więcej dzieckiem niz to absolutnie koniecznie, więc efekt prawdopodobnie
          osiagnęłabys wąłściwy.
          Nie przejmuj sie, choc wiem, że to tylko dobra rada,a Ciebie i tak żołądek
          boli ... Ale przetrwaj to i zobaczysz na czym mu zalezy (jak na kocie, choć to
          niedobre porównanie:))
    • koni42 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 05.07.06, 16:19
      Wiem...dzięki. Sprawa już się w miarę wyjaśniła, bo najpierw chciał z małą
      jechac we wrześniu na wakacje, a teraz: jadę nurkować do egiptu z kolegą, więc
      nie mogę jej zabrać...No cóż sprawa jasna.
      • agash4 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 05.07.06, 17:30
        Ja tylko zastanawiam sie na ile ON moze dostac pomoc od "swoich" w zakresie
        opieki nad dzieckiem, oczywiscie w celu uprzykrzenia Ci zycia. Jesli jednak
        tesciowie sa "normalni" to nie powinni mocno pomagac tatusiowi w jego
        obowiazkach, a juz na pewno w celu zrobienia Ci na zlosc. Ja tylko zadaje sobie
        pytanie: "Dlaczego tatus odwoluje sie ciagle, ze "ma prawo"/do widywania sie
        kiedy jemu to nie koliduje z grafikiem wypadow do Egiptu, itd./, a nie pamieta,
        ze ma tzw. "staly, nieprzerwany obowiazek" opiekowania sie i lozenia na dziecko?
        • koni42 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 06.07.06, 09:34
          No właśnie...Wiesz, sądzę, że kiedy wyszłam bym pierwsza z pytaniem o nocowanie
          dziecka u niego np. w sobotę, to i tak skomentowałby to moim kaprysem wyjścia
          gdzieś: "łajdaczenia się". Nie wychodzę więc pierwsza z takimi pomysłami, a
          napewno nie przed orzeczeniem sądu, co do opieki itd. On zawsze był wygodnicki
          i sądzę, że teraz ma idealną sytuację dla siebie (jakkolwiek by temu nie
          zaprzeczał). Najbarzdiej brakuje mu pewnie osób na których mógłby się powyżywać
          psychicznie za swoje całodniowe niepowodzenia i rozładować stresy. Nie zrobi
          tego przecież na jakiejś ew. nowo poznanej pannie...A kasę łoży. Nie muszę mu
          przypominać, ale ani grosza więcej. Ciągle powtarza, jak mu jest źle finansowo
          i jakie ma teraz wydatki(ma 3x większą pensję ode mnie0, ale on jest chytry i
          pazerny na kasę, więc to mnie nie dziwi. Pozdrawiam.
          • galareta2 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 07.07.06, 11:38
            Wiem, też sie boisz oskarżen, że zaniedbujesz dziecko, ale chodzilo tylko o
            propozycję, np. w stylu "mala za toba teskni, moze bys ja wzial..." Ale skoro
            jedzie do Egiptu - to ... sama widzisz, ze sprawy czasem najlepiej rozwiazują
            sie kiedy nie naciskamy za bardzo. Po drugie - zachowaj kartke z Egiptu jeśli
            malej przyśle - wystąpisz o zwiekszenie alimentow (i nie bedzie mial podstaw do
            psioczenia, bo kto nie ma ten nie jezdzi nurkowac do Afryki) :)))
            • koni42 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 07.07.06, 12:55
              Właśnie, właśnie. Właściwie umówiliśmy się na razie co do alimentów, ale on ma
              swietną sytuację, bo większą część pensji ma "pod stołem", więc dla sądu, mamy
              taką samą pensję. :( Nie jestem pazerna i najchętniej ujęłabym się honorem i
              nie brała ani grosza, ale mamy dziecko, a ono kosztuje...
              • galareta2 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 07.07.06, 13:01
                Mierżą mnie faceci którzy mimo posiadania wiekszych dochodów nie przekazuja na
                dziecko gronia więcej niz zasądzil sąd. Czesto niestety dochody maja
                nieudokumentowane i dla sądu to oczywiste ze liczy od tego co jest w stani
                udowodnić. Ale to takie małe nie dac dziecku czegoś więcej. Dlatego skoro
                piszesz o tym egipcie, to tak mi przyszło do glowy ... Ty sie z dzieckiem
                bedziesz cisnąć w pokoiku nad małym polskim jeziorkiem zeby taniej a on sobie
                nurkowanie zaliczy (a to oprócz samego wyjazdu też nieźle kosztuje).
                Więc "zabezpieczaj" sobie pewne rzeczy, bo moga sie przydac.
                • agash4 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 07.07.06, 18:33
                  Koni, ja uwazam, ze jest sporo facetow niesamowitych egocentrykow i oni swoje
                  potrzeby - nawet najbardziej wybujale - przedkladaja ponad potrzeby dziecka.
                  Maja niezwykla latwosc w wytlumaczeniu sobie jak bardzo potrzebuja co pol roku
                  nowego firmowego zegarka, firmowych ciuchow, karnetow do fitness clubu, fajnego
                  samochodu, wakacje?-sa raz w roku trzeba je dobrze wykorzystac wiec Egipt,
                  Kreta, lub inne fanaberie - przeciez to sa podstawowe potrzeby prawdziwego
                  bezwartosciowego dupka, ktory musi zaimponowac o pare lat mlodszej panience
                  (dotyczy: stanu cywilnego). Moj eks- zawsze sie tak stroi, super ciuch,
                  perfumy, auto, najnowsze laptopiki, wakacje egzotyczne + wycieczki w Polsce- a
                  dziecko dostalo od niego drewniana rakietke z nadrukami "Majorka".
    • adsa_21 Re: Jest mi źle, porozmawiajmy. Proszę. 11.07.06, 11:26
      hej koni.
      tylko nie panikuj..
      wiem, ze to nie jest latwo ale w takich sytuacjach trzeba myslec trzezwo.
      Zawsze mozesz do pozwu, ktory zlozylas dolaczyc sprostowanie, ze np rzadasz
      uregulowania kontaktow ojca z dzieckiem ze wzgledu (tu podajesz powody).
      sad na pewno przychyli sie do Twojej prosby, w wiekszosci na rozprawach sa
      sedziny ktore racje przyznaja matkom.

      ja tez mam dzis zly dzien bo sie z eksem poklocilam:-(((
      chce mi zabarc dziecko na caly sierpien:-((

      on tez jest manipulatorem..i wielkim cwaniakiem - podobnie pewnie jak Twoj
      nie przejmuj sie..i nie mysl tyle o tym.

      3mam za ciebie kciuki by wszystko poszlo dobrze!
Pełna wersja