ograniczenie ojcu praw do dziecka

05.07.06, 13:21
dziewczyny na jakiej podstawie mozna ograniczyc sadownie prawa ojca do
dziecka? jakie musza byc spelnione przeslanki.
w necie nic nie moge znalezc..:-(

z gory dzieki za pomoc
    • chalsia Re: ograniczenie ojcu praw do dziecka 05.07.06, 14:43
      > w necie nic nie moge znalezc..:-(

      naprawdę??? A wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę na gazecie.
      Chalsia
    • tata_tomek Ciekawe... 06.07.06, 13:43
      Ciekawe... A było tak miło... Cytuję:
      "wszystko trwalo pol godzinki.
      zgodnosc swiadkow, zeznac, opieka nad dzieckiem, alimenty - to wszystko
      mielismy ustalone. Poszlo jak po masle."

      Podpowiem:
      krio, art. 111-113
      • koni42 Mamy obserwatora z ramienia ojców wszechpolskich 06.07.06, 16:11
        Tato Tomku, czemu się nie udzielasz przy innych naszych dyskusjach? Może
        podzielisz się z nami swoimi doświadczeniami z rozwodu? Koniecznie nie zapomnij
        napisać, dlaczego była taka: straszna, opryskliwa, kłótliwa, zimna, brudna,
        leniwa itd.
        • adsa_21 Re: Mamy obserwatora z ramienia ojców wszechpolsk 06.07.06, 20:56
          koni,widac ze tato tomek wprost uwielbia moja osobe, wrecz obsesyjnie:DD

          widac mam szczescie do takich..;pp

          ech..ludzie to robic nie maja co.
          • tata_tomek Nie pochlebiaj sobie :)) 07.07.06, 10:14
            adsa_21 napisała:

            > koni,widac ze tato tomek wprost uwielbia moja osobe, wrecz obsesyjnie:DD

            Ależ skąd.
            Akurat trafiłem na twoje pytania, na które byłem w stanie odpowiedzieć, podając
            odpowiednie przepisy krio.

            A co do tego ograniczania praw ojca, to po prostu pozwoliłem sobie się zdziwić,
            bo pisałas o samej rozprawie, że było tak spokojnie, wszystko ustalone, w tym
            kwestie dziecka, aż tu nagle - bach! Ograniczanie czy odbieranie praw nie
            nastepuje z byle powodu, a taki nie byle jaki powód nie powinien był być
            pominięty na rozprawie. Dobro dziecka ponad wszystko.

            Pozdrawiam
            [nie gorąco, tego już mamy pod dostatkiem :)]
        • tata_tomek Proszę mnie nie równać z tymi (...) 07.07.06, 10:10
          koni42 napisała:

          > Tato Tomku, czemu się nie udzielasz przy innych naszych dyskusjach?
          Bo rzadko mam w nich cos do powiedzenia (lub wcale).

          > Może
          > podzielisz się z nami swoimi doświadczeniami z rozwodu?
          Nie jestem rozwiedzony, i mam nadzieję, że nie będę. Trafiłem na to forum
          przypadkiem, dzięki jego reklamie na pierwszej stronie forów prywatnych GW
          [reklama to jest jednak siła :)] Szukałem w opisach waszych historii przypadku
          podobnego do sytuacji mojej rodziny.

          > Koniecznie nie zapomnij
          > napisać, dlaczego była taka: straszna, opryskliwa, kłótliwa, zimna,

          Nie 'była' tylko 'jest'. Chcesz się ponapawać? Proszę:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=19510763
          Skoro już mnie osądziłyście, to darujcie sobie dopisywanie się tam...

          Ukłony
          • koni42 Re: Proszę mnie nie równać z tymi (...) 07.07.06, 11:11
            Nie napawam się. Rzeczywiście ciężko jest kogoś osądzić na forum...Mam
            nadzieję, że to działa w obie strony. Mój mąż też się leczył u psychiatry, ale
            ja się rozwodzę. Działa, jak się bierze leki. Pozdrawiam.
            • tata_tomek Re: Proszę mnie nie równać z tymi (...) 07.07.06, 11:15
              koni42 napisała:

              > Mój mąż też się leczył u psychiatry, ale
              > ja się rozwodzę. Działa, jak się bierze leki.

              Ale jak go namówiłaś na leczenie??
              Zresztą, skoro i tak rozwód, to mniej ważne czy kuracja pomogła czy nie; ważne
              za to dla późniejszych kontaktów z dziećmi.
              • koni42 leczenie... 10.07.06, 11:19
                Kiedy zaczął się leczyć, miał problemy ze snem i trafił do psychiatry z tej
                właśnie przyczyny. Lekarz ustalił inne wytyczne i dał leki. Do tej pory nie
                wiem do końca, co powiedział lekarz, bo było to okryte tajemnicą...Może spróbuj
                przez kogoś w rodzinie, znajomych, przyjaciół. Może spróbuj podejść ją jakoś?
                • tata_tomek Re: leczenie... 12.07.06, 12:33
                  koni42 napisała:

                  > Może spróbuj
                  > przez kogoś w rodzinie, znajomych, przyjaciół. Może spróbuj podejść ją jakoś?

                  _Cała_ rodzina jest u niej na indeksie, także jej.
                  A znajomych i przyjaciół już nie mamy :(
                  • koni42 Re: leczenie... 13.07.06, 10:15
                    Niestety z leczeniem jest tak, że powinno sie je chcieć rozpocząć... Przyszły
                    mi jeszcze do głowy wizyty z dojeżdżającym do domu psychiatrą, ale to kosztuje,
                    niestety nie wiem ile. Pozdrawiam.
      • adsa_21 Re: Ciekawe... 06.07.06, 20:54
        sugerujesz cos?
    • majkel01 Re: ograniczenie ojcu praw do dziecka 16.07.06, 19:02
      Sam brak zainteresowania ze strony ojca dziecmi (np. nie placenie alimentow) nie
      jest podstawa do ograniczenia wladzy. Musza byc spelnone inne przeslanki np.
      bicie, agresywne zachowanie itd.
      Sad ogranicza przewaznie wladze do kwestii takich jak wybor szkoly, kierunku
      ksztalcenia, wypoczynku. Czyli praktycznie i tak do niczego bowiem przeciez
      jeden rodzic nie moze zmusic dziecka by poszlo do tej a nie do innej szkoly.
      Wazna kwestia jest by w orzeczeniu nie bylo czasem napisane ze ogranicza do
      takich kwestii jak leczenie. Wowczas np. w razie kiedy zaszla by koniecznosc
      szybkiego podjecia decyzji co do np operacji czy jakiegos innego zabiegu
      konieczna byla by zgoda drugiego rodzica a z tym moze byc problem, zwlaszcza jak
      nie wiadomo gdzie jegomosc przebywa.

      Wazna kwestia. Ograniczenie czy nawet pozbawienie wladzy rodzicielskiej ojca nie
      daje podstaw do pozbawienia go kontaktow z dzieckiem. Moga sie odbywac mimo tego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja