jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc

03.08.06, 11:05
witam wszystkie Panie
Problem mam taki - od blisko 3 lat jestem w nieformalnej separacji z żoną -
wyprowadziłem sie , prowadzimy oddzielne gospodarstwa, kontakt mój z
dzieckiem dobry-co 2 weekend, raz w tygodniu popołudnie, wakacje... Gdy się
wyprowadzałem żona ustaliła wysokośc alimentów na 700 zł/m-c (mamy 1
dziecko) - oczywiście nie śa one formalnie zasądzone - ja sie zgodziłem na
taka wysokość, no ale teraz zaczynam miec coraz wieksze wątpliwości - żona
zarabia zdecydowanie lepiej od mnie (blisko 3x - ma b. dobre stanoiwisko
itd), moje zarobki to ok. 2200 zł netto/m-c - mam w związku z tym pytanie do
Szanownych Pań, które maja zdecydowanie lepsze rozeznanie w tym temacie niż
ja - czy taka wysokość alimentów jest ok? Czy też jestem jak to się nieładnie
mówi "rąbany"? Dodam jescze że niezależnie od wspomnianych pieniedzy kupuje
dziecku także ubranka, buty jesli trzeba (oczywiscie nie wszystkie, ale
czesto tak), zabieram do kina, lody i 1000 innych spraw.Próbowałem rozmawiac
na ten temat, ale zawsze słyszę ze to normalne, a awantury o pieniadze dla
dziecka nie bede wszczynał, bo to by mi uwłaczało. Prosze o rzetelne
odpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie.
    • majkel01 Re: jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc 03.08.06, 12:46
      Jesli alimenty nie sa zasadzone mozesz placic mniej. Pamietaj jednak ze nie sa
      to alimenty na zone tylko na dziecko, na jego utrzymanie i potrzeby. Sad
      alimenty ustala na podstawie mozliwosci finansowych zobowiazanego i potrzeb dziecka.
      W twoim przypadku od kwoty 2200 PLN odjac kwote 700 PLN alimentow wiec do twojej
      dyspozycjei pozostaje kwota 1500 PLN wiec mozliwosci finansowe wydaja sie
      wystarczajace. No chyba zebys ponosil naprawde wysokie koszty utrzymania.
      Jako ojciec masz obowiazek zaspakajania potrzeb dziecka.
      Wydaje sie ze podana przez ciebie kwota jest kwota prawidlowa.

      Jesli sprawa trafila by ewentualnie do sadu to zapewne orzekl by rowniez w tej
      wysokosci skoro wczesniej tyle placiles i dawales rade.
    • chalsia Re: jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc 04.08.06, 14:45
      to jest 30% Twoich dochodów netto, więc OK. Zamiast zniżać kwotę możesz
      przestać kupować rzeczy dodatkowo.
      Chalsia
      • jagula5 Re: jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc 05.08.06, 18:32
        > Zamiast zniżać kwotę możesz
        > przestać kupować rzeczy dodatkowo.

        A Ty się dobrze czujesz??? Z jakiego powodu miałby przestać to robić??? Wydaje
        się Tobie, że jak matka będzie dziecku kupowac w3szystko a ojciec ograniczy się
        do dawania kasy to będzie wszystko wporządku?? Ten tok myślenie trzeba leczyć.
        To jego dziecko i nie widzę powodu dla którego miałby nie kupować córce kurtki,
        butów, słodyczy czy innych rzeczy. Niezależnie od płacenia alimentów, bo
        dziecko oprócz słodyczy, odzieży i zabawek potrzebuje też gdzieś mieszkać,
        chodzić do szkoły/przedszkola, brać udział w zajęciach dodatkowych
        dostosowanych do potrzeb jego rozwoju itepe. Wydaje się Tobie, ze to ma
        gratis???

        Do autora wątku: gratuluję Ci takiej postawy. To zaprocentuje w przyszłości i
        dla Ciebie i dla Twojego dziecka.
        Prywatnie uważam, że 700zł to normalna wysokośc alimentów. I nie patrz na to
        przez pryzmat zarobków żony, bo to nie ma tu znaczenia. Oboje macie obowiązek
        łożyć na utrzymanie dziecka po połowie.
        Pozdrawiam :)
        • burza4 Re: jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc 05.08.06, 21:21
          po pierwsze - nigdzie w kodeksie nie jest napisane, że rodzice mają pokrywać
          koszty utrzymania dziecka równo po połowie - i jeszcze się nie spotkałam z tym,
          żeby to zaistniało w praktyce.

          po drugie - byłam w analogicznej sytuacji i moje przemyślenia są następujące:
          matka zarabia dużo, więc i sporo zapewne na dziecko wydaje, ale to ona swoimi
          zarobkami "robi" taki a nie inny standard życia małej - i niestety co za tym
          idzie - sama powinna pokrywać większą część. Na zasadzie - ją stać na wakacje
          za granicą, ojca - z jego zarobkami już nie. Więc jak się chce za granicę - to
          się jedzie na własny koszt, nie oglądając się na alimenty; a alimenty określa
          na podstawie tego, na co może sobie pozwolić ojciec. Jeśli ja mam życzenie
          kupować córce drogie ciuchy - to jest to moje widzimisię, które realizuję bez
          oglądania się na ojca.

          Takie podejście stosowałam we własnym przypadku.
          Sądzę, że przy takich zarobkach faceta - w sądzie większej kwoty by nie
          uzyskała.
    • adsa_21 Re: jakie w końcu alimenty? Proszę o pomoc 06.08.06, 18:36
      kwota jest jak najbardziej w porzadku..
Pełna wersja