kah31
04.08.06, 14:40
od paru miesięcy nie mieszkam z mężem, mamy 4,5-letnią córkę, czekamy na
drugą sprawę rozwodową (mąż ma od dwóch lat kochankę), regularnie zabiera
dziecko do siebie (mieszka ze swoimi rodzicami), dziecko oczywiście wszystko
przeżywa, tylko co wydaje mi się dziwne pyta o sytuację tylko mnie
(przynajmniej jeszcze-mąż twierdzi, że dziecko mu pytań nie zadaje), ostatnio
przy okazji kolejnych pytań powiedziała o swoim wujku i cioci, że im się też
nie układa, a mieszkają razem, więc dlaczego my nie możemy nadal mieszkać i
dlaczego ona była tylko z tatą na wakacjach, pojawiły się napady agresji,
buntu, zamknięcia w sobie itd
od paru dni córka przebywa u swojego taty (córka ma przy okazji kontakt z
dziadkami, kuzynkami) na wakacjach, nigdzie nie wyjechali,
mimo moich sprzeciwów jeszcze-mąż postanowił przyzwyczaić córkę do kochanki i
jej dziecka (nigdy wcześniej nie miały kontaktów, czy on postępuje właściwie
czy ja może mam jakieś uprzedzenia? bo moim zdaniem powinien sobie darować
dopóki córka nie zrozumie i nie zaakceptuje nowej sytuacji, jednak ani prośbą
ani tłumaczeniem, ani awanturą nic nie osiągnęłam, wprost przeciwnie - nawet
córkę u niej zostawia na dwie, trzy godziny
tylko prosze nie piszcie mi, że mam uprzedzenia do tej jego ...., bo to wiem,
że prędzej czy później córka ją pozna, to też wiem, ale obiektywnie rzecz
ujmująć, to chyba jednak się zdecydowanie pospieszył