adsa_21
06.08.06, 18:34
Zaczne od tego ze byly maz zabral dziecko na caly sierpien na wakacje.
Wiecie o tym bo pisalam o tym wczesniej..
Jestesmy po rozwodzie, bez orzekania o winie, sad ustalil ze miejsce
zamieszkania syna jest przy mnie a ojciec ma nieograniczona wladze
rodzicielska.
Otoz maz nie odpowiada na moje mejle, telefony, smsy. wiem gdzie synek jest
(pojechal z dziadkami do innego miasta),namierzylam ten numer telefonu i
zadzwonilam tam. Wczoraj rozmawialam tez z mezem. Powiedzial ze nie powie mi
gdzie jest Adas i nie bedzie ze mna rozmawial.pare dni wczesniej poklocilismy
sie gdyz maz uwaza, ze za miesiac sierpien nie pownien placic alimentow bo
syn bedzie z nim. Kiedy powiedzialam mu ze nie jest zwolniony z tego
obowiazku i jesli mi nie zaplaci to pojde do komornika- wsciekl sie.
Powiedzial ze jestem zachlanna, pazerna, wyrachowana, mysle tylko o sobie i
nie nadaje sie na matke.
Mowi do mnie na Pani.
Napisalam kilka smsow z prosba by podal mi tel. do jednego z dziadkow bo chce
sie z Adasiem uslyszec to odpisywal "pieniadze masz juz na koncie"
msci sie:-(((
nie wiem co robic, niby wiem gdzie jest dziecko ale nie wiem czy i kiedy
wroci, czy maz odda mi go:-(((
Boje sie ze on cos knuje, napisze jakies pismo do sadu i odbiora mi dziecko
:-(((
wiem ze to irracjonalne ale takie tylko rzeczy mi do glowy przychodza
Co mam zrobic w takiej sytuacji?
kiedy powinnam pojsc na policje???
Czy w tej sytuacji jest sens pisania do sadu pisma w sprawie uregulowania
kontaktow ojca z synem??
nie wyobrazam sobie dalszych konfrontacji, boje sie przyszlosci.jak beda te
kontakty dalej wygladac
staram sie trzezwo na to spojrzec i nie martwi ale siedze jak na szpilkach,
wciaz o tym mysle i bardzo tesknie za synkiem:-((((((