antek14
19.08.06, 14:11
Witam. Mam drobny problem, z ktorym sobie nie moge poradzic i prosze Was o pomoc.
Moi rodzice uzyskali rozwód rok temu. Faktyczny rozłam w naszej rodzinie
zaczął się już cztery lata temu, jednak przez pewien czas ojciec mieszkał z
nami prowadzac odzielnie swoje życie. Wyprowadził sie mniej wiecej rok temu.
Przez okres trzech lat wspierałem moją mamę we wszystkim, na ile oczywiscie
umiałem. Ograniczylem swoje zycie towarzyskie i uczyłem sie naprawdę bardzo
dobrze. Spędzialismy razem prawie caly swoj czas, na roznych pracach domowych,
odpoczynku, wyjazdach do babci itp. Pomagałem rowniez w lekcjach mojej
mlodszej o 5 lat siostrze, a takze staralem sie utrzymywac z nia jak najlepsze
relacje, aby wiedzial ze moze ze mna o wielu sprawach porozmawiac.
W ostatnim roku dostalem sie na studia dzienne na dobry kierunek i jak to
student, dorosly czlowiek, mialem nadzieje na odrobine swobody i prywatnosci.
Mama miala natomiast roczny urlop zdrowotny(pracuje w oswiacie), wiec
przebywala wiele czasu w domu. Mama nie traktuje mnie powaznie i z wiekszosci
moich problemow sie wysmiewa, a nigdy nie dalem jej powodow niedpowiedzialnym
zachowaniem. Ponadto lubi organizowac mi czas, tak ze dla siebie znajduje go w
skrajnych przypadkach jedynie po 23, kiedy slysze "do spania, bo mi
przeszkadzasz, a ja chce juz spac". Oprocz organizowania czasu i zapelniania
obowiazkami mama "zamartwia sie" wyjatkowo mocno, kiedy przebywam poza domem i
nakazuje wracac o 22 do domu. Lubi jak jestem w domu pod reka(tak mi sie
wydaje). Aktualnie jestem wykonczony systuacją, w ktorej nie posiadam wlasnego
zycia. Mama obciaza mnie swoimi licznymi sprawami i czasami mam wrazenie, ze
pod pewnymi wzgledami odpowiadam za funkcje jakie spelniac powienien mąż.
Denerwują mnie juz jej ciagle polecenia, opinie i mysli. Wywoluje we mnie
agresywne emocje, ktorych bardzo nie chce.
W ostanim czasie mialem dziewczynę. Jest wyjatkowo intersująca osobą, przy
której poczułem się po raz pierwszy tak naprawde swobodnie i mogłem być sobą.
Rozumiała moja sytujacę przez pewien czas. Jednak pomimo moich niewielkich
zmian związanych z mama(po licznych dyskusjach/kłótniach) powiedziala ze
jednak jest tą systuacja zmeczona i czuje sie rowniez "ograniczana", a jako ze
jest starsza odemnie(24) nie zamierza sie poddawac ograniczeniom plynacym od
obcej osoby. Dzieki niej, tak naprawde zdałem sobie sprawe, jak bardzo moja
mama jest nadopiekuncza/zaborcza.
Stoję teraz przed podjęciem decyzji nad ewentualnym wyprowadzeniem sie z domu.
Najpierw jednak zamierzam podjac ostatnia probe dyskusji z mama, tym razem za
posrednictwem listu, gdzy podczas rozmowy moje argumenty sa szybko zbywane a
informacja na temat ewentulanej wyprowadzki wysmiewana i argumentowana, ze nie
zdaje sobie nawet pojecia co to znaczy utrzymac sie samemu. Mozliwe ze tak
jest, jednak w takiej sytuacjie nie zamierzam dluzej trwac, a mama powtarza,
ze to jest jej dom, wiec ona o wszystkim w nim decyduje. Przed przeprowadzka
powstrzymuje mnie jeszcze to, ze nie chcialbym sprawic satysfakcji ojcu, a
wyprowadzenie sie od mamy na pewno by ja zepewnilo.
Nie wiem za bardzo co mam czynic, ale jestem juz odrobine zalamany. Wiem ze
mamom-rozwódkom nie jest latwo, ale ich dzieciom tez nie. Jezeli nawet nie uda
Wam sie mi pomóc, to mam nadzieje ze przynajmniej zwrócicie uwage na swoje
dzieci, dla ktorych sytuacja rowniez moze byc wyjatkowo trudna i nalezy je
wesprzec. ponizej przedstawie jeszcze info o członkach mojej rodziny.
Pomozcie mi!! prosze...
info o mamie:
Poswiecila sie rodzinie od początku malzenstwa biorac na siebie wiele
obowiazków co zostalo jej do dziś. Ograniczyla tym samym swoje kontakty ze
znajomymi, ktore aktulnie nie sa tak glebokie jak dawniej. Ma brata, u którego
szykuje sie rozwód(z winy zony), który dodatkowo ja dobija. Nie wiem jakie ma
perspektywy na przyszlosc, gdyz "zamyka sie" w pracy i obowiazkach. Ma po 40-stce.
info o ojcu:
Rozwod powinen byc z jego winy, takie jest moje subiektywne odczucie, ale
poniewaz mama skalkulowala, ze to za duzo "szarpaniny" wzgledem korzysci, wiec
jest bez winy. Przy sprawie o alimenty szarpal sie o kazde 100zł. Aktualnie
najprawdopobniej ukrywa swoje prawdziwe dochody(rozbieznosc wydatkow z
dochodami,ukrywane konta bankowe itp.) Ulozyl sobie na nowo zycie i ma dziecko
z mlodsza od siebie kobieta. Mial tupet zeby mnie prosic, abym byl ojcem
chrzestnym tego bękarta!! Utrzymuję z nim neutralne stosunki. Widujemy sie
srednio co 2 tyg, stara sie z nami spedzac czas. Lubi wladac pieniędzmi.
Po 40-stce.
info o siostrze:
Ma 15 lat. Z sytuacją chyba nie bardzo sobie radzi i stara sie na siebie
zwrocic uwage. Uwielbia ogladac telewizje, wrecz sie w niej zamyka. Miewa
problemy, z ktorych nie latwo ja wyciagnac, a dodatkowo sprawe "polepsza" mama
nie traktujac powaznie jej spraw "no bo i niby jakie problemy moze miec
15-latka". Pol roku temu sytuacja byla powazna, ukrywala przed nami ciezką
sytuacje w szkole-nekanie i nie chciala sie uczyć. Poprosilem mame o
lagodniejsze podejscie niz"koniec z tym i tamtym, bedziesz sie uczyc
dopoki wszytskiego nie poprawisz!!". Udalo nam sie porozmawiac i wreszcie sie
wyjasnilo jakie sa problemy. Kosztowalo mnie to duzo pracy, ale sytuacja jakos
sie ustabilizowala. Lubi klamac w drobnych sprawach. Stresuje sie z powodu
mamy, kazdym jej slowem itp.
Pomozcie mi, bardzo Was prosze!!
Antek
student(20 lat)