tara33
31.08.06, 18:16
Rozwodzi sie moja koleżanka, a w grę wchodzi spory majątek.On- sprytnie
wyprowadzaL wspólną kasę np. na zakup kamienicy,udając. że kupił wspólnie z
siostrą.No,takie kwiatki.Jest tego duzo.Skasował kobiete tak, że ona,
formalnie współwłaścicielka wielu nieruchomości, nie ma kasy na adwokata,nie
ma na życie.Ale jest tak pewna swoich niewątpliwych racji, że ma nadzieję na
szybki, prosty rozwód: powie co trzeba, a sąd się przychyli...Wiem, że to
naiwność. Robię za adwokata diabła,chcę ja przygotować, bo wiem, ze nie
pójdzie tak łatwo - ale ja sie nie rozwodziłam. No i nie dałabym się tak
załatwić.Piszcie na priva, jak kto może i chce.Dziękuję