co mi grozi?

16.09.06, 23:45
Prosze o pomoc. Mój związek już właściwie nie istnieje,ale mąż sie z tym nie
zgadza, nie chce rozwodu. Stale mnie straszy czymś. Najpierw wspólnymi
kredytami które będę musiała spłacać chociaż to on je głównie przetracił, nie
zrobiło to na mnie wrażenia i zaczęłam mu racjonalnie tłumaczyć że sprzeda
się samochody i reszte podzieli do spłacania, i że wtedy te kredyty nie są
juz takie kosmiczne. Chyba mu było mało bo zaczał mnie straszyć
mieszkaniem... Otóż mieszkamy w mieszkaniu mojej mamy jest w nim zameldowana
moja mama ja i moje dzieci, a faktycznie mieszkam ja, mąż i dzieci. Prosze go
aby nas uwolnił od siebie, a jak nie to będę dążyła do eksmisji, tym dolałam
oliwy do ognia. Zaczął sie pieklić, że narobi mi mase nieprzyjemności
związanych z tym, że mieszka tu 13 lat bez meldunku i że to spadnie na mnie
albo na moja mamę. Chciałabym wiedzieć jakie faktycznie mogą byc konsekwencje
takiej sytuacji prawne i finansowe . I czy w sytuacji zagrożenia mogę liczyć
na pomoc Policji?
    • myszka190 Re: co mi grozi? 17.09.06, 10:34
      Cześć , Twój mąż Ci grozi bo sam jeste tchurzem a Ty nim nie jestes bo działasz
      a nie mu grozisz. Bierz sie do roboty zawsze gdy czujesz zagrożenie dla siebie
      lub swoich bliskich ze strony męża odrazu dzwoń na Policje. Podejrzewam , że
      jak mąż zobaczy , że zaczynasz robić działac chodzic po prawnikach , że to nie
      przelewki to odrazu zobaczy , że to nie żarty. Policji sie napewno tez
      przestraszy . Skoro Twój związek juz nie istnieje to zakończ go formalnie bo
      takie bujanie sie na chuźdawce to męczarnia. Trzymam kciuki ja mam pierwsza
      sprawe rozwodową 22 wrzesień prosze o wsparcie.
    • majkel01 Re: co mi grozi? 17.09.06, 21:32
      hehe alez jesli doniesie na policje to doniesie na siebie. Przeciez to ON nie ma
      meldunku i to JEMU ewentualnie groza konsekwencje z tego tytulu. Tak na
      marginesie to minely juz czasy bezwzglednego przestrzegania nakazu maldunku
      przez co konsekwencji byc nie powinno. No ewentualnie jakas tam skromna grzywna.
      • chalsia Re: co mi grozi? 17.09.06, 22:34
        nakazu meldunku to już od daaaawna nie ma.
        Chalsia
        • tata_tomek Re: co mi grozi? 18.09.06, 13:27
          Obowiązek meldunkowy istnieje w dalszym ciągu.

          Ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych
          z 10.04.1974, Dz.U. 1974 nr 14 poz. 85
          z późniejszymi zmianami.

          Ukłony
      • tata_tomek Re: co mi grozi? 18.09.06, 13:30
        majkel01 napisał:

        > minely juz czasy bezwzglednego przestrzegania nakazu maldunku
        > przez co konsekwencji byc nie powinno. No ewentualnie jakas tam skromna grzywna

        "Bezwzględnego" może tak, ale w przypadku gdy policja przyjedzie do jakiejś
        awantury domowej i się okaże, że któreś z awanturantów jest tam nie zameldowane,
        to policja może nie przejść nad tym do porządku dziennego...
        • majkel01 Re: co mi grozi? 18.09.06, 17:49
          co ty, nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem zeby policja egzekwowala brak
          meldunku. Nie to co kiedys kiedy dzielnicowy pilnowal by kazdy byl zameldowany
          tam gdzie mieszka. Obecnie jest spora grupa osob nie zameldowana nigdzie. Kiedys
          czytalem tez o przypadku kiedy w malym mieskzanku bylo zamldowanych ok. 50 osob
          bo chodzilo o to by wykazac sie adresem z danego miejsca zamieszkania. Obecnie
          rejestry meldunkow nijak sie maja do rzeczywistosci.
          • tata_tomek Re: co mi grozi? 03.10.06, 13:18
            majkel01 napisał:

            > co ty, nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem zeby policja egzekwowala brak
            > meldunku.

            Wiadomo, że policja nie przygalopuje specjalnie w celu sprawdzania zameldowania
            lokatorów. Ale tak jak pisałem wcześniej, jeśli przyjadą do jakiejś awantury,
            poproszą uczestników o dokumenty i się okaże że "Pan tu nie mieszka a pan się tu
            awanturuje?"?
    • burza4 Re: co mi grozi? 01.10.06, 20:57
      masa nieprzyjemnosci - to funta kłaków niewarte straszenie. W najgorszym
      przypadku, jeśli bys trafiła na wyjątkowo zajadłego urzędnika, to może jakaś
      grzywna. Nic więcej ci nie grozi, a policja sama z siebie o ukaranie cię raczej
      nie wystąpi - choćby ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

      jesli chodzi o długi - to na twoim miejscu sama wzięłabym sprawy w swoje ręce i
      zorganizowała sprzedaż samochodów i spłatę długu. Poza tym - eksmisja męża z
      mieszkania ktore NIE JEST jego i w którym NIE JEST zameldowany?? formalnie to
      dość karkołomne, możesz się wdać w długotrwałe korowody, brutalna prawda jest
      taka, że w tym kraju skutecznie możesz to załatwić jedynie organizując mu
      wyprowadzkę na bruk, czyli wystawiając walizki za drzwi i zmianiając zamki. Do
      tego mieszkania on nie ma żadnych praw - i nie daj się zwieść gadaniu, że
      musisz go wpuścić.
      • fikus28 Re: co mi grozi? 09.10.06, 14:25
        Ależ oczywiście że nie musisz go wpuszczać. A wręcz przeciwnie możesz go
        spokojnie wystawić za drzwi. Miałabyś nieprzyjemności wtedy gdyby był
        zamedowany. Jesli nie jest to to jest głownie jego problem. I wydaje mi się że
        za niezameldowanie kogoś nie ma już żadnych konsekwencji w sensie grzywny, może
        być jedynie ciąganie po użędach ale tego bym się nie obawiała. Jak jeszcze raz
        będzie straszył to mu powiedz że proszę bardzo, niech idzie i niech donosi.
        Jeśli zobaczy że się nie boisz tego co mówi od razu mu rura zmieknie jak
        mawiają warszawiaki. A swoją drogą skorzystaj z porady prawnej, idź do prawnika
        i spyatj się go co mężowi wolno a czego nie i tyle. taka przyjemność kosztuje w
        granicach 50 - 100 zł. a przynajmniej będziesz spokojniejsza. Mój też straszył
        i groził, więc poszłam do adwokata i przestała jak zobaczył że mam pojęcię na
        ten temat. On niestety bazuje w swoich groźbach na Twojej niewiedzy. Dlatego
        nie daj się!!! Trzymam kciuki!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja