początki koszmaru

03.12.06, 11:13
jestem swiezo opuszczona a własciwie porzucona .trzy dni temu wrocilwm z
pracy wieczorem zastalam prawie pustke odszedl bez slowa zabrał wszystko co
tylko dal rade nawet pieniądze na swieta i prezenty.bez słowa bez
jakiejkolwiek kartki wyjasnienia.nic nie zapowiadalo ze takie cos moze sie
stac TO BYL SZOK.cala noc nie spalam plakalam zadzwonil w nocy jechal do
niemiec pol roku temu odezwala sie jego pierwsza milośc chce być z nia .teraz
chce rozwodu z mojej winy nie wiem jakiej bo nic nie zrobilam a wlsciwie tak
zrobilam dbalam o dom córke pracowalam po 12h on przychodzil do domu jak do
hotelu tylko jadl i spal .nie wiem co robic jak dalej zyc jak sie bronic jak
sobie poradzic jak wygladaja rozparawy jak mam sie bronic pliz odpiszcie w
domu jets tak smutno a nie dlugo swieta
    • men1972 Re: początki koszmaru 03.12.06, 17:51
      To kawał gnojka z tego Twojego męża!
      Niema tego złego co w przyszłości na dobre się obruci - dla Was tzn się ciebie i
      córki.

      Myslę,że prędzej czy pózniej,Twój mąż będzie żałował tego co wam zrobił.
      A tą lafiryndę która rozwaliła małżeństwo też los pokara.
      ------------------------------------------------------------
      Nie jest zniewagą, coś co jest prawdą. Podstawa prawna:
      ( Art.213 & 1. Kodeksu Karnego ).
      • iwonka992 Re: początki koszmaru 03.12.06, 19:09
        dziekuje za twoje słowa..nawet nie umiem wyrazic tego co teraz czuje jedna
        wielka pustke nikt nigdy tak mnie nie poniżył przed chwila dzwonił śledzi mnie
        zbiera dowody na mnie ciekawe jakie. dla mnie zawsze liczył sie dom dziecko mąz
        jak naiwniaczka byłam tak mu wierzyłam aon od tylu miesięcy mnie zdradzal.sorki
        ze tak marudze i pisze tyle o sobie ale przy corce musze sie trzymac i nie
        plakac i nie mam z kim pogadac o tym co boli.tak czy siak bardzo dziekuje kazde
        slowo jest dla mnie wazne wiem wtedy ze nie jestem sama
Pełna wersja