Dodaj do ulubionych

Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu

05.12.06, 09:42
Czy któraś miała ten problem? U mnie minęły już dwa lata a ja ciągle myślę,
jak to wszystko odbije się na moim synku. Jestem już w nowym związku
(małżeństwo), a ciągle nie mogę uporać sie z poczuciem winy. Oczywiście to ja
wystąpiłam o rozwód, inaczej nie byłoby problemu. Jak to było u was, chętnie
posłucham waszych historii, rad itp.
Obserwuj wątek
    • koni42 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.12.06, 10:06
      Witaj,

      ja też wystąpiłam o rozwód w maju. W styczniu mam sprawę i nie mam poczucia winy! Mimo,
      że to ja zrobiłam wiem, że winny jest mój mąż. Gdyby nie było tylu przykrych i nie dających się
      rozwiązać rzeczy, nigdy by do tego nie doszło. Wczoraj mój mąż zaproponował, czy
      moglibyśmy spróbować jeszcze raz. Odmówiłam, bo już go nie kocham. Spóźnił się o całe 7 lat
      małżeństwa i o te pół roku od rozstania. Zrobiłam to nie tylko dloa siebie, ale też dla 5 letniego
      dziecka, które jest po prostu mniej nerwowe-szczęśliwsze. Nie zadręczaj się. Takie sytuacje
      zdarzają się i dziecko, jako rosnący człowiek nie uniknie wiedzy, że "takie jest życie".
      Wszystko zależy od twojego podejścia do tego, jak jemu to tłumaczysz. ja swojej córce
      powiedziałam, że tak czasem jest i że każdy w życiu ma przwo do szczęścia i miłości. Jeżeli
      tego nie ma nigdy nie będziemy żyć pełnią życia. To jest najważniejsza prawdą, jaką trzeba im
      przekazać. Spójrz na to z innej strony, czy będąc w nieszczęśliwej rodzinie, twoje dziecko
      miałoby dobre wzorce na przyszłość, na swoje późniejsze dorosłe życie? Z czasem będzie to
      lepiej rozumiało...A jaki jest Twój nowy partner, jak traktuje dziecko? jeżeli jest wszystko ok., to
      pozbądź się tego wstrętnego poczucia winy, bo zaprowadzi Cię do nikąd. Pozdrawiam.
      • alix1 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.12.06, 10:16
        U mnie problem jest naprawdę .... moralnie ciężki do zgryzienia. Rozwiodłam
        się, bo zakochałam się w innym mężczyźnie, a męża już nie kochałam od dawna. Za
        młodo wyszłam za mąż (22 lata), za dużo było w tym nacisków rodziny, nie
        umiałam zerwać przed ślubem z moim jeszcze-wtedy-nie-mężem itp. Rozwód wywołam
        totalne bagno w mojej rodzine, rodzice odwrócili się ode mnie, z matką już 3
        lata nie rozmawiam. Zastanawiam się, czy cena ta nie jest za wysoka... Mój mąż
        traktuje mojego synka naprawdę cudownie, to spokojny, zrównoważone, wesoły
        mężczyzna, na tym polu wszystko się układa naprawdę dobrze. Mały ma regularny
        kontakt z ojcem (3 dni w tygodniu + noclegi), więc niby wszystko gra... Tylko
        jakoś tak uwiera mnie ta mysl, że to przeze mnie, że przeze mnie mój mały nie
        będzie miał normalnie. Wczoraj dodatkowo oglądałm program na jedynce o
        rozwodach, nie pamiętam tytułu, ale skończył się po północy. Strasne statystyki
        przytaczali na temat dzieci z rozbitych rodzin (samobójstwa, narkotyki, choroby
        psychiczne i cały ten syf)
        • koni42 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.12.06, 10:28
          Mój mąż
          > traktuje mojego synka naprawdę cudownie, to spokojny, zrównoważone, wesoły
          > mężczyzna, na tym polu wszystko się układa naprawdę dobrze.
          To cudnie, to jest najważniesze!!!!!! Poczucie winy masz najprawdopodobniej w związku z
          sytuacją, jaka zaszła w Twojej rodzinie po rozwodzie. Wiesz, u mnie jest na odwrót. ja nie
          rozmawiałam ze swoją mamą przez dwa lata, w trakcie trwania małżeństwa. teraz to się
          zmieniło i jest naprawdę dobrze. Jestem szcęśliwa. Nie wiem, czy mogę Ci cos doradzić, bo nie
          znam Cię, ale może powinnaś zastanowić się nad priorytetami: co jest dla Ciebie najważniejsze,
          co najbardziej Cię uwiera? Może spróbuj zacząć jeszcze raz, od początku. Zbuduj na nowo
          kontakty ze swioją mamą. Rodziną. Przyznaj się, że może "zgrzeszylaś", ale w imię miłości, że
          jesteś teraz naprawdę szczęśliwa, że Twoje dziecko też jest szczęśliwe. Jeżeli Twojej mamie
          naprawdę na tobie zależy, a nie na tym, "co ludzie powiedzą", to da Ci szansę. jeżeli nie, to
          będziesz spokojna, że zrobilaś wszystko co mogłaś w tej kwestii. Może Twoja mama jest na
          tyle dumna, że nie odezwie się pierwsz, ale w głębi duszy tylko na to czeka. Pamiętaj: życie
          jest jedno i jeżeli jesteś szczęśliwa, to nie zrobiłaś nic złego!!!!!!!!!!! Statystyki są, bo kiedyś był
          moralny opór przed rozwodem, wstyd, brak wiary w siebie kobiet. Wolały tkwić latami, czasem
          nawet do końca życia w związkach bez milości i szacunku niż zdecydować się na coś
          NOWEGO. Ja Tobie zazdroszczę, bo jesteś o kilka kroków przede mną...
          • alix1 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.12.06, 10:47
            Dziękuję za rady :) Moja mam właśnie przysłała mi opłatek (przekazała go przez
            mojego synka, który na szczeście regularnie jeździ do dziadków) Być może to
            jest znak, wyciągnięcie ręki... Nie wiem jednak, jak z nią rozmawiać teraz,
            tyle przykrych słów padło (że jestem potwór, wydłubywała mi oczy na zdjęciach,
            prawie że nasyłała prywatnego detektywa, niesamowite historie), jak teraz
            spotkać się ot tak na kawwie i co? Co słychać się zapytać? Jak zdrówko? Ale
            myślę nad tym, dojrzewam.
            Z drugiej strony ona powiedziała, że nigdy nie zaakceptuje mojego drugiego męża
            ani ewentualnych naszych dzieci, nie wiem, ciężkie to wszystko.

            Jeszcze raz dziękuję za rady i pozdrawiam serdecznie :)
            • koni42 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.12.06, 11:06
              Ali...cjo (chyba) ;-)

              U mnie też padło wiele przykrych słów...Nie na ten sam temat, co u Ciebie, ale ja pogodziłam
              sie z mamą przy okazji śmierci Papieża. Czułam, że muszę. Moja teściowa...To temat rzeka. Z
              jej ust padło o wile więcej przykrych słow: że jestem złym, wstrętnym człowiekiem, że
              powinnam mojemu ex. dziękować za to, co dla mnie zrobił (do dziś nie wiem za co). I wiesz co?
              Jest mi ciężko, ale mimo wszystko wiem, że moja córka ją kocha i sama ją do niej wożę i od
              niej odbieram po przedszkolu. Nigdy nie ograniczyłam z nimi kontaktu, choć stał się "życzliwie
              służbowy". nie mogłabym być taka okrutna jak ona. I kiedy widzę, jak sie wstydzi za too, co
              kiedyś o mnie powiedziała, sprawia mi to ogromną przyjemność i czuję się wolna. Czuję się tak
              "lekka" w środku. Naprawdę warto się godzić. Masz tylko jedną matkę i kiedyś może być już za
              późno. Pamiętasz takie hasło: "Śpieszmy się kchać ludzi. Tak szybko odchodzą". Ja się tegfo
              trzymam. Pisz. Pozdrawiam.
          • tata_tomek Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 05.04.07, 09:43
            Hmmm...
            Alix1 napisała:
            "Rozwiodłam się, bo zakochałam się w innym mężczyźnie, a męża już nie kochałam
            od dawna."

            A koni42 napisała:

            > Przyznaj się, że może "zgrzeszylaś", ale w imię miłości, że
            > jesteś teraz naprawdę szczęśliwa, że Twoje dziecko też jest szczęśliwe.
            > (...) Pamiętaj: życie
            > jest jedno i jeżeli jesteś szczęśliwa, to nie zrobiłaś nic złego!

            Koni, napisałabyś tak samo facetowi, który odszedł od żony do kochanki i jest z
            nią szczęśliwy?
        • margo96 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 21.12.06, 09:58
          Alix u mnie niestety jest podobnie.Cała rodzina odwróciła się ode mnie.Z matką
          jestem zmuszona mieszkać pod jednym dachem i na każdym kroku mi wypomina jak
          mamy cięźko i dlaczego.Wolałaby ewidentnie żebym była nieszczęśliwa,ale żebym
          miała męża.Sama jest wdową i żyje tylko moim życiem,a mój rozwód to jej
          osobista tragedia.Dalsza rodzina też zaczęła mnie traktować jak obywatela
          drugiej kategorii.To wyobcowanie potęguje nie tylko moją samotność,ale pogłębia
          poczucie winy względem dziecka.Staram się żeby moja 10-letnia córka miała jak
          najlepsze relacje z ojcem.Widzę jak cierpi,wchodzi w trudny okres,patrzę jak
          się zmienia (na gorsze).Wiem,że to okres buntu,ale wciąż się zasatanawiam jaką
          krzywdę jej zrobiłam i jakie to będzie miało konsekwencje w jej życiu.Jestem
          załamana czytając o narkomanii,nieumiejętności zbudowania prawidowego związku
          itp. I kurde nigdy się tego nie pozbędę
          • flames-to-dust Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 21.05.07, 13:15
            Alix u mnie niestety jest podobnie.Cała rodzina odwróciła się ode mnie.Z matką
            jestem zmuszona mieszkać pod jednym dachem i na każdym kroku mi wypomina jak
            mamy cięźko i dlaczego.Wolałaby ewidentnie żebym była nieszczęśliwa,ale żebym
            miała męża.Sama jest wdową i żyje tylko moim życiem,a mój rozwód to jej
            osobista tragedia.Dalsza rodzina też zaczęła mnie traktować jak obywatela
            drugiej kategorii.To wyobcowanie potęguje nie tylko moją samotność,ale pogłębia
            poczucie winy względem dziecka.Staram się żeby moja 10-letnia córka miała jak
            najlepsze relacje z ojcem.Widzę jak cierpi,wchodzi w trudny okres,patrzę jak
            się zmienia (na gorsze).Wiem,że to okres buntu,ale wciąż się zasatanawiam jaką
            krzywdę jej zrobiłam i jakie to będzie miało konsekwencje w jej życiu.Jestem
            załamana czytając o narkomanii,nieumiejętności zbudowania prawidowego związku
            itp. I kurde nigdy się tego nie pozbędę

            Myślę, że większość kobiet po rozwodzie (z winy swojej czy też męża) ma takie
            poczucie winy. To smutne bardzo, że nie masz wsparcia w swojej rodzinie. Moja
            córka była mniej więcej w wieku twojej, gdy mąż sie wyprowadził (na moją
            prosbe, ale za jego zgodą). Teraz ma 15 lat, a od rozwodu upłynęło 1,5 roku.
            Przyznaję, że ten pierwszy czas był bardzo trudny... Teraz jest dużo lepiej,
            powiedziałabym, że bardzo dobrze, spokojnie...
            Ja uporałam się z tym okresem "po" dzięki psychoterapii. Bardzo polecam,
            naprawdę.
            I nie mysl, że każde dziecko z rozbitej rodziny (co za fatalne określenie!)
            wyrasta na złego człowieka!
            Będzie dobrze:)
        • michaszka72 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 21.05.07, 11:42
          alix1 napisała:
          Wczoraj dodatkowo oglądałm program na jedynce o
          > rozwodach, nie pamiętam tytułu, ale skończył się po północy. Strasne
          statystyki przytaczali na temat dzieci z rozbitych rodzin (samobójstwa,
          narkotyki, choroby psychiczne i cały ten syf)

          Nie sugeruj się bzdurami. Samobójstwa, choroby psychiczne itp. nie wynikają tak
          po prostu z tego, że rodzice się rozwiedli, lecz z tego, że byli nieszczęśliwi,
          pili, mieli poczucie winy, dochodziło do awantur, a dziecko odstawione na bok.
          Jeśli dziecko jest kochane to nie ma znaczenia, czy mamusia i tatuś kochają je
          razem, czy osobno. Jeśli jest niekochane i zaniedbywane to fakt, że mamusia i
          tatuś mieszkają razem nic nie znaczy.
        • jasminowa78 Re: Nieustające poczucie winy z powodu rozwodu 18.04.07, 13:54
          A ja bardzo bym chciała... Bo nie kocham mojego męża, nie pasujemy do siebie,
          nie ma czułości, uczuć, ciepła, ale jest normalne, codzienne życie, czasem
          kłótnie i jest mały synek, który kocha tatusia, a mąż jest dobrym ojcem.... I
          jest ten drugi, miłość życia,zresztą jeszcze zanim męża poznałam już mnie z
          tamtym coś łączyło.Walczyliśmy z tym, ale to od 13 lat nie minęło, ja już wiem,
          że to ten jedyny,choć to może głupio brzmi,on czuje to samo,wyjechał,
          próbowaliśmy tysiące razy zapomnieć o sobie,ale sie nie da. I chciałabym
          rozwieść się, być szczęśliwą, ale nie potrafię... Poczucie winy by mnie zabiło,
          bałabym się,że moje dziecko mnie znienawidzi, że znienawidzi tego drugiego,że
          sama siebie znienawidzę... Pat, sama jestem sobie winna,ale jak pomyślę, że
          będę sie męczyć całe życie... Nie ma wyjścia żadnego :(((
      • aron95 Do tych co zdradzają 21.05.07, 14:01
        Wasze sumienia powinno" poczucie winy"gryść . Skoro zdecydowaliscie się byc z kimś
        przyżekając im wiernośc małżeńską należy słowa dotrzymać .
        Jeśli jest problem to szczera rozmowa drugiej stronie się należy

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka