Dodaj do ulubionych

czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reaguja i

27.01.07, 21:10
Jak reaguja nowo poznani, lub nie wtajemniczeni na informacje, ze jestescie
rozwodkami? czy mowicie o tym bez oporów, strachu - w jaki sposob?
Ja jestem po rozwodzie 2 lata, ale mam z tym duzy problem. Unikam tematu i
nie wiem jak odpowiedziec na pytanie: czy mam meza lub podobne? Mam wrazenie
ze mowiac jak jest od razu zostane odrzucona, negatywnie oceniona, inne
kobiety beda widzialy we mnie zagrozenie. Nawet bliska mi kolezanka (poznalam
ja zaraz po rozwodzie kiedy sie przeprowadzilam) nie wie o tym. Tak samo bylo
kiedy zmienialam prace - blokada i milczenie w kwestii stanu cywilnego.
Moze to glupie, ale bardzo mi przeszkadza i zamyka na ludzi.
Obserwuj wątek
    • mami_3 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 28.01.07, 08:52
      A czy uważasz się za gorszą albo zrobiłaś coś złego żeby postępować w ten
      sposób? Pomyśl czy masz sobie coś do zarzucenia a jeśli nie to uważam że nie
      powinnaś ukrywać tego faktu bo to później może obrócić się przeciwko Tobie! NIe
      musisz oczywiście informować o tym wszystkich przy pierwszym spotkaniu ale w
      niedługim czasie raczej tak gdyż przyjaciele mogą się poczuć oszukani.
      Sama jestem po rozwodzie 5 lat a niedawno uzyskałam unieważnienie ślubu
      kościelnego i póki co nikt mi nic złego nie powiedział.
      Spróbuj!
      POzdrawiam
      • magnuna Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 29.01.07, 08:31
        Sęk w tym,ze czuje sie gorsza, 2-giej kategorii. W malzenstwie: on odszedl do
        innej kobiety ale i ja nie jestem bez winy, wiem co zawalilam, wiem ile razy
        zranilam slowami. Pomimo zdrady uwazam ze winni bylismy oboje (w mniejszym czy
        wiekszym stopniu). Dlatego tak trudno mi o tym mowic. Od zawsze jest we mnia
        strach przed ocena innych.
      • renatka763 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 21.03.07, 21:00
        Sorki ze sie wciskam. Możesz mi powiedziec jak uzyskałas uniewaznienia slubu
        kościelnego?
      • kas.5 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 13.12.07, 23:00
        mami_3, proszę o informację, jak zaczęłaś sprawy unieważnienia ślubu
        kościelnego? może na maila:jesien13@wp.pl, z góry dziękuję.
    • koni42 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 27.03.07, 16:07
      Sądzę, że wszystko zależy od doświadczeń małżeńskich i rozwodowych. Jeżeli przeszłość nie
      jest bólem nie do wytrzymania, o rozwodzie i o swoim byciu <<samotną, rozwiedzioną etc.>>
      można mówić bez ogródek. Ja np. mam nazwisko byłego męża i nie zamierzam go zmieniać.
      Jest mi tak wygodniej. Po prostu. Nigdy sama nie mówię: a wiecie co, ja to jestem rozwódką.
      Kiedy ktoś się mnie pyta. A i owszem. O swoim byłym zawsze mowię przyjmując ton nieco
      humorystyczny, więc ton jest generalnie lekki.
    • calineczka2 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 09.04.07, 02:59
      Ja nie mowie. Mieszkam za granica, mam nowego partnera (oczywiscie on wie),
      nikt sie nie dowie postronnie. Nie mowie, bo nie mam ochoty ani potrzeby. Jest
      to moje przykre zyciowe doswiadczenie (byly maz mnie oszukiwal, znecal sie
      psychicznie i byl osoba nieuczciwa - kradl, o czym nie wiedzialam przed
      slubem). Nie mam potrzeby tego nikomu tlumaczyc, tym bardziej nie chce, zeby
      ktos sie nade mna litowal i myslal sobie - ona taka biedna... Gdyby sie mnie
      ktos wprost spytal - to powiedzialabym, tylko kto sie spyta?



    • adsa_21 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 13.04.07, 14:36
      dla mnie tez jest to krepujace..staram sie nie dopuszczac do takich pytan:-)
    • kaatrin Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 13.04.07, 18:58
      magnuna jak zmieniasz prace - jako stan cywilny podalabym "wolny" i po
      problemie.
      • magnuna Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 22.04.07, 00:14
        w ogole nie podaje stanu cywilnego. W nowej pracy (od stycznia) cisza w tej
        kwestii (kadry wiedza i pewnie wiesc poszla w obieg ale nikt nie pyta). A ja
        powoli sie przelamuje. Ostatnio na spotkaniu z klientem padlo pyt. o meza,itp.
        Odpowiedzilam prosto z mostu jak jest - byla zdziwiona jak latwo mi to poszlo i
        jak naturalnie to zostalo przyjete. Moze czas robi swoje :-)
    • anula_p75 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 24.04.07, 00:54
      czesc dziewczyny jeszcze tu nie pisalam ale nooooo musze.
      obecnie rowniez mieszkam za granica i nikogo to nie interesuje na szczescie ale
      w Polsce jeszcze, w kraju bylam traktowana jak TREDOWATA i to nie raz i przez
      osoby w roznym wieku i wyksztalceniu, falszywa zakichana "moralnosc" polskiego
      spoleczenstwa. Przepraszam ale po kilku latach jeszcze mnie to czasmi drazni
      pozdrawiam glowa do gory :-)
    • augora Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 16.05.07, 09:01
      Przyznam, że nigdy nie miałam kłopotów ani z tym, żeby o tym powiedzieć, albo z
      tym, że ktoś mnie traktuje jako człowieka 2 kategorii.
    • true_blue_me Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 16.05.07, 10:29
      A ja Ciebie doskonale rozumiem, bo mam dokladnie takie same uczucia. Czyli to
      nie jest nienormalne, zwlaszcza w przypadku, kiedy przyczyniłyśmy się do
      rozpadu małżenstwa (tak bylo w moim przypadku). Poczucie wstydu jest nie do
      zniesienia. A juz pare lat minelo... Jedyne rady od znajomych i przyjaciól,
      ktore wydaja sie rozsadne (bo jest cala masa takich: alez uspokoj sie o czym ty
      mowisz, przesadzasz...) zakladaja pewne 'znikniecie' lub tez 'zlagodzenie' tego
      poczucia winy i wstydu w momencie kiedy sie bedzie szczesliwym w nowym zwiazku.
      Dopoki sie tak nie zdarzy to nie jest latwo.
      Pozdrawiam.

      p.s. a propos pierwszy raz jestem tutaj witam wszystkich.
      • magnuna Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 16.05.07, 12:00
        Ale jakos malo tu nas i spokoj taki:)
    • skibunny Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 16.05.07, 22:10
      ja tez mieszkam za granica i mowie o tym bez zadnych problemow:)
      natomiast ostatnio przyjechal jakis znajomy znajomych z Polski i nie umial
      ukryc zdziwienia, ze ja tak o tym mowie prosto z mostu:)i ze sie przyznaje do
      tego:) tak jakby to bylo jakies takie nieprzyzwoite...
      ale to ta reakcja wydala mi sie smieszna:) i malomiasteczkowa...
      nie biore sobie tego do serca, ale rozumiem, ze zyjac z takimi reakcjami na
      codzien mozna sie nieco podlamac...
      a wiec glowa do gory i smialo patrzac wszystkim w oczy, mowmy prawde..
      niech sie swiat przyzwyczaja!
    • trusia29 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 17.05.07, 16:00
      Nigdy nie mialam z tym problemów, to zaden wstyd wedlug mnie. Nikogo nie
      zabilaś, zebyś musiala się tego wstydzić!
      • avalanche39 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 17.05.07, 19:37
        Witam :) Najpierw sie przywitam, bo jestem tu nowa - dzień dobry :)

        Ja też nie mam najmniejszego problemu. Nie informuję o tym zaraz w "pierwszych
        słowach", ale jeśli temat wypłynie, to nie mam oporów. Inna rzecz jak na to
        reaguja inni. Z dawnymi bliskimi znajomymi nie ma problemu. Chyba troche gorzej
        z nawiązywaniem nowych znajomości z kobietami. Czyżby to był powód??? Rozwódka
        = zagrożenie???
    • gabi965 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 15.06.07, 12:44
      Czesc byc po rozwodzie to zaden wstd chyba ? Ja bynajmniej sie niewstydze
      przynajmniej mam spokoj , tylko na sali rozprawa bylam nerwowa bo ja zakladalam
      pozew ,i on musial przyjechac i w dodatku narazilam go na koszty podrozy!
      Pozniej pozew o alimenty , no i pozawodach .Nienawidze go jak diabli jest
      zawsze przykry ciekawe czy mi da zgode na paszport dziecka bo za niego wszystko
      zalatwia zawsze mamusia ! pozdrawiam
      • mary4 Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 28.08.07, 14:44
        Jestem po rozwodzie około 1,5 r. wczesniej od roku nie utrzymywałam
        zadnych kontaktów z ex. znikneliśmy ze swojego życia.
        Tez sie zastanawiałam nad tym o co pytasz w swoim wątku.. i tez
        rozne reaguja/reagowali ludzie słysząc słowo rozwódka (łacznie z
        niezapraszaniem na spotkania bo mogę odbić męza...)
        Uznałam ze to moja sprawa i alo udawałam/udaje pannę albo wprost
        mówiłam/mówie o rozwodzie. Przy czym jak poznawałam nowe osoby
        (glównie męzczyzn w celach ujmę to towarzyskich) to raczej nie
        mówiłam o rozwodzie tylko o byciu stanu wolnego. Kilka miesiecy temu
        spotkałam mezczyzne z którym postanowiłam ułożyć sobie zycie, po
        chyba miesiacu lub 3 tyg. kiedy stawaliśmy sie nie rozłaczni
        utrzciwie poromawiałam z nim, mówić cała prawde i opisując swoja
        sytuację, on kawaler był spanikowany ale ostatecznie zdecydował ze
        spróbujemy zyc wspólnie. Dziś po 9 miesiacach bycia razem
        zaręczyliśmy sie i planujemy ślub w nastepnym roku.
        Myśłe ze sama musisz wyczuć co Ci jest wygodniejsze, czasem pograć
        aktorsko a czasem mówić prawde.
        pozdrawiam ciepło
        • magnuna Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 29.08.07, 11:44
          Gratuluje i zycze szczescia:) Przestalam myslec, ze jestem gorsza.
          Ale czasem mowie wprost o rozwodzie a czasem przemilczam temat. To
          zalezy od sytuacji. Od 4 miesiecy jestem w zwiazku, mam nadzieje ze
          juz na cale zycie :) i jedyne czego zaluje, ze nie stane przed
          oltarzem w tym wlasciwym mezczyzna. On tez jest kawalerem,
          powiedzilam mu od razu jak sprawa wyglada i nie mialo to dla niego
          zadneog znaczenia. Wiec coz mnie teraz moga obchodzic opinie innych
          osob?:) pozdrawiam
    • ginestra Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 16.09.07, 14:00
      Witajcie,
      myślę, że to indywidualna sprawa, ale rozumiem i wiem z własnego doświadczenia,
      że nie jest to nigdy miły moment kiedy sie o tym mówi. Chyba łatwiej jest "nie
      mówić" czy "nie od razu mówić" kiedy się nie ma dzieci. Ja na przykład (a jestem
      prawie 2 lata po rozwodzie), zaobserwowałam, że zawsze "samo tak wychodziło", że
      po prostu w rozmowie, apropos jakichś technicznych spraw sama z siebie mówiłam,
      że np. muszę już jechać, bo czekają dzieci, mieszkam z nimi sama itp. Albo
      spotykałam się z ludźmi z podobnej branży i opowiadaliśmy sobie o sposobach
      pracy, pozyskiwania zleceń (wolny zawód) i wtedy czułam, że już sam kontekst
      zakłada to, że po prostu _muszę_ powiedzieć, że ja to sobie to organizuję tak a
      tak, bo mieszkam sama z dziećmi, po rozwodzie, zależy mi bardzo na zleceniach i
      stabilizacji także z powodu tej sytuacji itp. Ale myślę, że może ktoś inny
      potrafiłby inaczej pokierować rozmową, a ja już taka jestem, że wszystko od razu
      powiem.

      Kiedy zdarza mi się być w nowym towarzystwie i są mężczyźni i sobie koleżeńsko
      rozmawiamy, to mam taki przymus, żeby w miarę na początku powiedzieć o tym, że
      jestem rozwiedziona, żeby była jasność, bo na przykład ta informacja może mieć
      dla danego mężczyzny znaczenie, czy to w stronę zachęty, żeby szedł za impulsem
      umówienia się ze mną, bo jestem wolna, czy to w stronę ostudzenia jego chęci, bo
      ma wówczas świadomość, że oto poznał kobietę wolną, ale z dwójką dzieci i ta
      sytuacja jest delikatniejsza niż gdybym nie miała dzieci, na przykład.

      Dodatkowo czuję się zobligowana coś powiedzieć, bo wyglądam młodziej niż na to
      wskazuje mój wiek, a dzieci miałam wcześnie i są nastolatkami. A więc
      przyzwyczajona jestem do tego, że w różnych sytuacjach ogólnie ludzie się
      dziwią, że mam __w ogóle__ dzieci, a co dopiero takie duże, często biorą mnie na
      przykład za studentkę (jestem po trzydziestce). Zatem weszło mi trochę w krew
      już opowiadanie jak jest w istocie, nawet w sklepach czy czymś. A więc mam taki
      odruch wyjaśniania tego co może być mylące, też w kontekście rozwodu - no bo jak
      ktoś mnie poznaje i nic o mnie nie wie, to myśli, że jestem taką zwykłą
      dziewczyną, bez obrączki na palcu i jest miły, no to ja się czuję od razu
      zobligowana powiedzieć co i jak.

      Jak wspomniałam, ja nie umiem nad tym zapanować i nie wiem czy to dobrze czy
      źle, że tak mówię. Na razie nie umawiam się z mężczyznami, trochę jeszcze nie
      wyleczyłam się ze skutków rozwodu i problemów, które były w związku, ale również
      czuję się skonsternowana i onieśmielona co do kontaktów z mężczyznami. Może
      takie szybkie mówienie o rozwodzie odstrasza ich? A może jest uczciwe i właśnie
      zjednuje?

      Co do bycia zagrożeniem dla innych kobiet (mężatek), to właściwie tego nie
      zaobserwowałam, ale inna sprawa, że moje koleżanki mężatki umawiają się ze mną
      osobno, nigdy przy mężu, a nawet jeśli jestem u nich w domu, to pod nieobecność
      męża lub on wpada jak po ogień i gdzieś jedzie w jakiejś sprawie albo coś. Nie
      mówię, że jest to aranżowane, ale tak jakoś to wychodzi. Ja jestem bardzo z tego
      zadowolona, bo uwielbiam sobie z tymi koleżankami pogadać "po babsku", o
      wszystkim, a przy jej mężu to by już była inna rozmowa. Ale być może tak jest
      jak mówicie, że wiele kobiet obawia się rozwódek.
      Moja sytuacja jest trochę specyficzna wskutek wolnego zawodu, ale był czas, że
      jako rozwódka pracowałam w biurze przez pół roku, z tym, że tam były same
      kobiety, żadnych mężczyzn, bo to było małe biuro i nikt na mnie źle nie patrzył
      z tego powodu, że jestem rozwódką. Może w innych biurach kobiety, które sobie
      "ostrzą zęby" na jakiegoś mężczyznę mogłyby postrzegać rozwódkę źle, bo jest
      dodatkową konkurencją. Ale ja osobiście mam niewielkie doświadczenie w takich
      sytuacjach.

      Co do głównego wątku, to ja czasami rzeczywiście jako rozwódka czuję się
      "gorsza" i czasem jest mi przykro w różnych sytuacjach. Rozpad związku
      obiektywnie, jak i subiektywnie, nie był moją winą, ale myślę sobie, że może
      gdybym w tamtym czasie miała inny stan ducha, (co było niemożliwe w tamtych
      okolicznościach i przy tamtych problemach, ale przypuśćmy), gdybym może miała
      WTEDY jakiś przebłysk spokoju i natchnienia i potrafiła w inny sposób walczyć o
      związek niż to robiłam, to może mąż zdobyłby się jednak na wspólne
      przepracowywanie naszych problemów. Chociaż wiem, że to zależało cały czas od
      niego, a nie ode mnie. Ja bardzo chciałam wspólnej pracy nad związkiem, zmian
      tego co złe - tak u niego jak i u mnie samej i ciągle to komunikowałam i nawet w
      czasie separacji i rozwodu i po nim, ciągle wyrażałam taką chęć.

      No, ale trudno, stało się, jestem rozwódką i trzeba się z tym pogodzić.

      Jeszcze co do mówienia o byciu rozwiedzioną, to spotkała mnie raz rzeczywiście
      niemiła i niezrozumiała sytuacja: jeden lekarz podczas badania spytał o mój stan
      cywilny i jak powiedziałam co i jak, to wykrzyknął zdziwiony (no tak mu się
      spontanicznie wyrwało): "ma pani dzieci i mimo to rozwiodła się pani?" - to mnie
      kompletnie zbiło z tropu i odpowiedziałam (z jakąś lakoniczną rezygnacją): "no,
      a co miałam zrobić?" (w domyśle: skoro mąż mnie nie chciał i domagał się rozwodu).

      Czyli wydaje mi się, że niektórzy ludzie mogą kompletnie nie wyobrażać sobie
      czym jest rozwód i co się czuje, i że można nie chcieć tego, a jednak rozwieźć się.

      Pozdrawiam Was wszystkie ciepło! Trzymajcie się!
      • atela Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 17.09.08, 00:17
        Hej, pierwszy raz tu zajrzałam. Dopisuję się do wątku, bo tez miewam takie
        dylematy. Moja historia jest podobna do "przedmówczyni".
        Ginestro, dobrze cię rozumiem :)
        Z ujawnianiem stanu cywilnego miałam ostatnio problem przy wysyłaniu CV,
        szukając pracy(co robię z resztą do dziś). Najpierw postanowiłam pisać wszystko
        - również wiek i dzieci. Ale przekonałam się kolejny raz w życiu, że nadmiar
        szczerości szkodzi. Teraz na początek nie podaję tych danych. Wyjaśniam, jeśli
        zaproszą na rozmowę.

        To prawda, że ludzie często nie mogą sobie wyobrazić, czym jest rozwód. Mnie
        uderzyło kiedy koleżanki, zwłaszcza mężatki na wieść o tym, że się właśnie
        rozwiodłam pytały -a masz już kogoś? (ale to chyba temat na osobny wątek).
        • samotnamamaania Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 08.10.08, 09:19
          hej
          widzie ze duż dizewczyn ma taki sam dylemat i problem jak ja, ja wprawdzie nie
          jestem jeszcze po rozwodzie (sprawa toczy sie już dwa lata) ale w duchu czuję
          sie już jako rozwódka i trudno mi jest mówić jak ktoś ze znaomych lub obcych
          ludzi puta się co u męża i na prawdę nie wiem co mam mówić czasami coś tam
          zmyślam a czasami wprost mówię jak jest. od roku tez nie noszę obrączki ale to
          przez przypadek bo kiedyś po prostu ją zgubilam i chociaż po tygodniu ją
          znalazlam to postanowilam jej już nie zakądać
          pozdrawiam
      • szukana Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 27.03.09, 14:51

        Kiedy zdarza mi się być w nowym towarzystwie i są mężczyźni i sobie koleżeńsko
        rozmawiamy, to mam taki przymus, żeby w miarę na początku powiedzieć o tym, że
        jestem rozwiedziona, żeby była jasność, bo na przykład ta informacja może mieć
        dla danego mężczyzny znaczenie, czy to w stronę zachęty, żeby szedł za impulsem
        umówienia się ze mną, bo jestem wolna, czy to w stronę ostudzenia jego chęci, bo
        ma wówczas świadomość, że oto poznał kobietę wolną, ale z dwójką dzieci i ta
        sytuacja jest delikatniejsza niż gdybym nie miała dzieci, na przykład.

        Dodatkowo czuję się zobligowana coś powiedzieć, bo wyglądam młodziej niż na to
        wskazuje mój wiek,


        SEDNO SPRAWY, ALE JA NIE JESTEM ROZWÓDKĄ, ALE TEZ CZUJE SIĘ ZMUSZONA POWIEDZIEĆ
        O TYM, ŻE MAM DZIECKO!
        Bardzo ladnie to ujęłaś i ciesze się, ze nie jestem sama z takim uczuciem, mimo
        ze chodzi o dziecko, ale w gruncie rzeczy jest to to samo.
    • only_zolza Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 09.12.09, 09:46
      Tak i niestety mimo że mieszkam w drugim co do wielkości mieście Polski to
      zaściankowość doskwiera...
      Często byłam dyskryminowana bo 'nie będę mógł wsiąść z Tobą ślubu kościelnego'.
      Nieźle. A sam raz na ruski rok chodzi do kościoła takie indywiduum.
      Nauczyłam się ignorować takich 'facetów'.
      Pozdrawiam.
      • grave_digger Re: czy mowicie ze, jestescie rozwodkami?Jak reag 09.12.09, 15:18
        nie czuję się nic a nic gorsza. śmieję się, że teraz w moim stanie cywilnym
        kryje się słowo 'wódka'. nie czuję się gorsza a wręcz przeciwnie - lepsza :))
        ale ja na rozwód czekałam bardziej niż na ślub ;)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka