dialysis
08.02.07, 21:47
Mam nie lada problem. Przyznaje ze zaniedbywalem zone od dluzszego czasu,
zaraz po urodzeniu dziecka mialem blokade i nie chcialem z nia spac. Do tego
dochodzi wiele innych problemow z moim wlasnym egocentryzmem na czele. Zona
starala sie nade mna pracowac, ja ja kompletnie olewalem. No i doszlo do
momentu w ktorym ona stwierdzila dosc. Przynam ze byl to dla mnie szok.
Jeszcze wiekszy przezylem jak mi oznajmila dosc brutalnie ze sie zakochala
(niby w tym zlym - nie spali ze soba ale ona nie moze sie doczekac kiedy go
znowu zobaczy). Uswiadomilem sobie w tym momencie dwie rzeczy- z jednej strony
ze ja jej niczym juz nie imponuje, z drugiej jak bardzo ja kocham. Jesli bym
chcial moglbym zaczac nowy zwiazek z kolezanka, ale nie chce i mysle caly czas
o mojej (bylej) zonie... To ze sie zakochala to niestety prawda. Nasz zwiazek
opieral sie na zasadzie przeciwienstwa sie przyciagaja - jej nowy obiekt jest
podobny do niej z charakteru (tak przynajmniej ona oznajmila). Facet niby ja
olewa a przynajniej ignoruje, tak samo jak moja byla mnie. Zyje czasem jakas
dziwna nadzieja ze jak sie przekona ze chlopak jest takim samym czlowiekiem z
krwi i kosci jak my wszyscy to prysnie jej idealne wyobrazenie o nim. Moze
wtedy mialbym szanse zeby ja odzyskac. Moja strategia na najblizsze dni to
wyprowadzic sie, ale byc w poblizu - no i opiekowac sie moim dzieckiem (mam z
nim notabene bardzo dobry kontakt). Prosilbym facetow o niewypowiadanie sie w
tym watku. Kobiety, jak myslicie: jest szansa ja odzyskac? (dodam ze pewnym
elementem jest fakt ze ona jest ode mnie starsza o 5 lat, ja mam 29...).
Pozdrawiam