Dodaj do ulubionych

maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem

15.05.07, 23:12
ze sie nie zgodzi na rozwod, ze sie nie wyprowadzi z mieszkania, ze moi
rodzice beda swiadczyc przeciwko mnie, ze moja matka ktora jest partycypantem
w mieszkaniu naszym mnie usunie z niego, ze bede badana przez psychiatre, ze
mi zabierze dziecko itp itd...Trudno okreslic o co mu chodzi, bo wciaz
zmienia zdanie.Mam pytanie takie, czy rodzice moi m
oga swiadczyc przeciwko mnie?Bo o ile dojdzie do orzekania o winie, na pewno
beda, i czy ja cos moge zrobic w takiej sytuacji, zeby sie ratowac?Trudno mi
pisac konkretniej, bo to dosc skomplikowana dluga historia, ale jesli trzeba
bedzie, to dalej wyjasnie, dodam, ze juz faktycznie ledwo [psychicznie
wytrzymuje cala ta sytuacje :( Bede wdzieczna za jakiekolwiek slowa pociechy
albo konkrety jakies, pozdrawiam uczestnikow forum i czytelnikow
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 15.05.07, 23:35
      no cóż, jesli Twoi rodzice będą chcieli świadczyć przeciwko Tobie, to nic na to
      nie poradzisz. Możesz jedynie ich poprosić by tego nie robili. Ale decyzja
      należy do Twojego męża (czy będzie ich chciał powołać na świadków) i od nich
      (czy się na to zgodzą).
      Reszta (zwłaszcza co do odebrania dziecka) to mogą być strachy na lachy - ale
      to zależy co się naprawdę działo.
      Chalsia
      • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 00:05
        moi rozice mysla, ze dzieki temu nie bedzie rozwodu, i ze mi w ogole cos
        odbilo, ze ja w ogole chce wziac ten rozwod, nadmieniam, ze sa ultrakatolikami.
        Maz przedstawil rodzicom wizje, ze ja mam faceta, ze pozniej ten facet bedzie
        synka bil itp itd.. Tzn tak to przedstawia moja mama\ Natomiast mezowi chodzi
        tylko i wylacznie o mieszkanie, on dopuszcza sytuajce, ze ja i syn sie
        wyniesiemy stad, natomiast syn ma tu szkole, kolegow, ja gdybym byla sama,
        dawno bym sie wyniosla, zostaje w tym mieszkaniu tylko i wylacznie ze wzgl na
        dziecko\
      • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 00:07
        a najgorsze jest to, ze juz mam tak dosc tego straszenia, zyje tak juz ponad 2
        lata, najchetniej bym uciekla stad wszystko jedno gdzie, ale nie moge, bo
        synek, bo praca etc...Maz nigdy sie nie zgodzil na moj samotny wyjazd z synem,
        co najwyzej sama moge wyjechac, ale nie chce tak\
        • amazonka111 Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 14:21
          cześć Anita,
          jestem nowa na tym forum,czytając to co napisałaś o tym straszeniu i robieniu
          problemów, o tym że on ciągle zmienia zdanie i nie możesz się z nim dogadać...
          Mam podobne problemy tylko tyle że moja mama jest teraz po mojej stronie.
          Kiedyś już próbowałam się rozstać ale miałam problemy. Moi rodzice tego nie
          rozumieli i w końcu dałam za wygraną. Moja rada to nie poddawaj się i
          porozmawiaj na spokojnie z rodzicami. Oni muszą to zrozumieć prędzej czy
          później. Trzymam kciuki i zycze powodzenia. Moja sprawa z rozstaniem ciągnie
          się już długo i też mam tego dosyć. Mam nadzieje, że wszystko zakończy się
          pomyślnie.
          • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 15:20
            moi rodzice sa przeciwko mnie, przeciwko rozwodowi. Oni sa ultrakatoliccy,
            uwazaja, ze kobieta powinna znosic wszystko itp..."Niesc swoj krzyz"... Maz
            jesr sprytny, przy nich do mnie mowi, jak mnie kocha, herbatke robi, cyrk
            odstawia. Kiedy mnie nie ma wydzwania do nich i opowiada, jaka jestem podla\
            itp...same klamstwa.Kiedy ja do nich dzwonilam, mama mowila, ze sie "nie
            wtraca"\ Oczywiscie kiedy nie widfza, robi mi rpoblemy, utrudnia zycie jak
            moze.Zlozylam w pracy pismo o zapomoge, maz nie chce przedstawic dokumentow o
            zarobkach, wiec nie dostane zapomogi, itp, itd..:((
    • majkel01 Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 18:45
      rodzicom przysluguje prawo odmowy skladania zeznan. MOga o tym zadecydowac na
      poczatku rozprawy kiedy pyta ich Sad. Jesli odmowia, moga odejsc i nic im z tego
      tytulu nic nie zrobi. Maja takie prawo. Jesli jednak zdecyduja sie zeznawac
      musza powiedziec wszystko o co zapyta ich Sad czy tez ktoras ze stron. Na
      pytanie odmowic odpowiedzi juz nie moga. Czy beda swiadczyc przeciwko tobie ?
      Jestem ogolnie przeciwko stwierdzeniu ze swiadek zeznaje na czyjas
      korzysc/szkode. Swiadek zeznaje w sprawie i odpowiada na takie pytania jakie
      zostana mu zadane. Z tym ze wiadomo ze przedstawia je czesto w swojej
      interpretacji, lub tez pewne zdarzenia pamieta bardziej inne mniej jak Oleksy
      przed komisja sledza ;))
    • cobako Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 19:05
      ja bym pogadała z rodzicami; ciężko mi uwierzyć, że staną przeciwko Tobie, jak
      przyjdzie co do czego; przekonaj ich, że musisz to zrobić, bo inaczej stracą
      córkę; więzy krwi zawsze są silniejsze; muszą ci ewidentnie odpowiedzieć na
      pytanie po czyjej staną stronie, wymuś na nich taką deklarację
      • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 16.05.07, 23:31
        Rodzice to doskonale wiedza, mowiac to, stracili mnie, zreszta bylo wiecej
        takich sytuacji, i sa sprawy zaszlosci ...no, trudno mi o nich mowic, ale nigdy
        liczyc na nich nie moglam. Juz bardziej na obcych ludzi. Mama do mnie
        wrzeszczala przez tel, ze beda swiadczyc przeciwko mnie:( W sumie wychodzac za
        maz, chcialam sie wyniesc z tego domu wlasnie, ale to nie byla dobra motywacja,
        zeby wyjsc za maz, pomylilam sie, i to bardzo\ Ja sama w to nie wierze, ze tak
        sie dzieje, ze to mnie spotyka, wszyscy jestesmy wyksztalconymi ludzmi, ech...
        • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 17.05.07, 00:01
          Ach, zapomnialam dodac, wczoraj mi maz mowil, ze nie zgadza sie na rozwod bez
          orzekania o winie, jak ja chcilalam, zeby bylo szybciej, tylko ma byc z mojej
          winy. Dzis mi mowil, ze on sie w ogole na rozwod nie zgodzi. Ale ja musze go
          dostac. Ech, zebym tylko nie zwariowala jeszcze przed rozprawa, ach, i opowiada
          wszystkim, np sasiadom, ze sie rozwodzimy, bo ja jestem bardzo zla itp... "Bo
          to zla kobieta byla" ;P
          • jolunia01 Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 17.05.07, 22:40
            Wiesz, mnie się zdaje, że ty coś kręcisz. Bo nie bardzo rozumiem, jak to
            mozliwe, że 2 lata się plączesz w jakichś gierkach, że rodzice są przeciwko
            tobie bez powodu, że nie możesz wyjechać z synkiem (chyba że masz na myśli
            wyjazd za granicę), że zalezy ci na szybkim rozwodzie (jak to się ma do 2
            lat?). No i skoro mąż chce rozwodu z twojej winy, to nie ma co tu popłakiwać,
            że cię straszy, tylko zastanowic się, czy on ma ku temu podstawy. Samo chcenie
            nie wystarcza. Sądowi potrzebne są dowody.
            • babcia_kasi Joluniu 01 24.05.07, 11:51
              szczęśliwa osobo, która nie rozumie, jak możliwe są takie zachowania rodziców, potem męża...
              A słyszałaś coś o toksycznych rodzicach, ktorzy swoim własnym dzieciom robią krzywdę, jakiej nikt na świecie nie mógłby zrobić?A słyszałaś coś o przemocy w rodzinie?I że na ogół jest to konsekwencja toksycznego domu?Szczęśliwa osobo, oby nigdy zycie nie zweryfikowało Twoich poglądów.Bo ja, tak jak TY, też byłam co najmniej do 50-ciu lat pewna, że wszystko można z drugim człowiekiem załatwić, dogadać się, uzgodnić...Że, jeżeli będzie się kogoś kochać, szanować itd., to musi być dobrze.I szkoda, że nie wiedziałam nic o tych chorych mechanizmach, na które nie ma wpływu.Bo nie pozwoliłabym jednej z dwu moich córek wplątać się w związek z facetem z rozbitego, toksycznego domu, bo nie cierpiałabym dziś, patrząc na życie mojej córki i wnuka...
    • anita_x Re: maz mnie wiecznie straszy przed rozwodem 21.05.07, 15:11
      dziekuje myszy. Najnowszy rozwoj wyadzren, zostalam znienacka "odwiedzona"
      przez moich rodzicow. Bez zadnej zapowiedzi. Zostalam zapytana, czy jestem
      katoliczka, czy jestem wierzaca, nastepnie przy moim dziecku moj ojciec zaczal
      wreeszczec, dlaczego ja sie "zadaje z chlopami i sie puszczam" (sa to wymysly
      mojego jeszcze meza), a kiedy wyszlam, ojciec dopadl mnie w pokoju synka i
      pobil. Zakonczylo sie interwencja policji, wizyta pogotowia... Obecnie mam
      zwolnienie z pracy na 8 dni, na specjaliste musze czekac dwa tyg :((( Sprawa
      jest w czwartek w tym tyg. Tak to moi rodzice chcieli mi "wybic z glowy"
      rozwod :((( Zadne z nich mi nie pomoglo, ramie cale boli, mam trudnosci w
      podtsawowych czynnosciach, pisac moge, bo to lewa reka, ale juz sie umyc,
      zakupy, niestety :(((
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka