czarnawerka
16.05.07, 12:21
witam wszystkich,
mam taki może troszke nietypowy problem i chyba potrzebuje opinii kogoś
postronnego. Otórz od 2005 roku zasilam grono rozwódek. Rozstałam się z mężem
w całkiem przyzwoitym stylu tzn. bez wyzwisk, obelg itp. Posypało się bo
przeoczyliśmy coś, poddaliśmy sie bez walki...nie wiem sama juz. W każdym
razie napewno przeżyliśmy pare super lat ale były i takie kiedy poprostu
patrzeć sie na siebie nie dało. Przezyliśmy generalnie wiele złych życiowych
sytuacji ale zawsze jedno drugie wspierało.
W 2006 roku poznałam kogoś, facet do rany przyłóż...zaczęlismy sie spotykać.
Było fajnie, wspólne wypady...jakieś plany na przyszłość...i tu sie zaczyna
problem. Kiedy jesteśmy w jakimś miejscu np nad morzem na urlopie zaczynam
mieć wyrzuty sumienia dlaczego nie byłam tam ze swoim ex, wogóle mam takie
straszne wyrzuty sumienia, że wcale nie byłam taką żoną jaką powinnam być.
Poprostu, wracam często robiąc coś z moim obecnym partnerem do czasów mojego
małżeństwa i jest mi żal, że wtedy nie robiłam tylu rzeczy wspólnie z
partnerem co teraz. Moj ex wyprowadził sie na drugi koniec Polski ale nasze
relacje są nadal bardzo przyjacielskie, są telefony, rozmowy na gg czy też
sporadyczne odwiedziny. Ja nadal martwie sie o niego, żyje poniekąd jego
sprawami bo ma we mnie powiernika. Jednak te relacje z moim ex odbijaja sie
poniekąd na moim związku obecnym....nie potrafie sie określić czego chce od
niego, mimo że generalnie jest mi z nim dobrze to nie potrafie powiedzieć mu
Kocham Cie. Wszystko sie komplikuje...tak zamieszałam w swoim życiu ze sama
sie nie wyplącze chyba..:(