Co z widzeniami? Zawsze dziecko musi cierpieć?

30.07.07, 17:07
Rozwiodłam się w październiku ubiegłego roku. Mam córeczkę - jak ojciec od
nas odszedł miała 1 i 4 m-ce - nawet nie mówiła jeszcze 'tata'
tak 'często'bywał w domu. Rozwód orzeczono z jego winy - ale poszedł na
ugodę - ponieważ zarabia rocznie ponad 250 000,00pln - bał się jakie zostaną
orzeczone alimenty. Nie orzeczono o 'widzeniach' tylko standardowo - ojciec
ma prawo do wspólnego wychowywania dziecka, etc. I jak to wygląda? Nie znam
dnia ani godziny. Jednego dnia wysyła sms'a 'będę u Magdusi jutro po pracy' i
się zjawia. Czasami jak faktycznie mi nie na rękę, odpisuję ze mamy inne
plany i się zgadza żeby przełożyć. Tylko jest JEDEN PROBLEM. Nie ma go z nami
już ponad 2,5 roku. Madzia ma dziś 3,5 i NIGDY nie zabrał jej na noc. U niego
w domu nie ma dla niej pokoju - nawet nie wiem czy jego .... zgodziłaby się
na taką wizytę. Z jakiegoś powodu nie chce przecież dziecka zabierać. On ma
juz ponad roczne dziecko z tego związku. Dotąd wszystko grało, ale po
wniesieniu o alimenty za okres od odejścia z domu do orzeczeczenia alimentów
toczy cichą wojnę. Co tydzień w domu podczas odwiedzin jest ok, ale dziś
dostałam pismo z którego wynika jakby wchodząc za poróg
robił 'inwentaryzację' jak mi się dobrze wiedzie. Cały czas jestem sama, ale
jakoś sobie radzę, w końcu mam alimenty i pracuję. Ale nie mam juz ochoty
wpuszczac go za próg! Tylko co z odwiedzinami? Madzia wie ze ma ojca i jaki
by dla mnie nie był to przecież skoro ma z nią kontakt to powinien go
zachować jak najdłużej... Co zrobić z tymi odwiedzinami w domu? Jak zacznie
się przedszkole mała będzie chorować - to wtedy mają się nie widywać? Jak Wy
to załatwiacie? Czy mała nie jest zbyt mała na rozpoczęcie pobytów
weekendowych u tatusia? Co drugi weekend u niego a u nas niech się nie
pojawia? poradźcie proszę.
    • majkel01 Re: Co z widzeniami? Zawsze dziecko musi cierpieć 30.07.07, 17:27
      ojciec ma prawo do kontaktow z dzieckiem. Jesli nie odpowiada ci obecna ich
      forma, mozesz wniesc do sadu o ustalenie kontaktow. Wtedy sad ustali kiedy, ile
      i gdzie. Kontaktow zabraniac nie mozesz. Dziecko 3,5 roku nie jest juz takim
      malym dzieckiem i spokojnie moze spedzac noce poza domem.
      • szkrab102 Re: Co z widzeniami? Zawsze dziecko musi cierpieć 31.07.07, 09:26
        Zgadzam się, że dziecko musi mieć kontakty z ojcem. To jest dla niej bardzo
        ważne. Ale mała jest do mnie tak bardzo przywiązana, że nawet z wyjazdami do
        kina czy do 'drugiej' babci jest problem jeżeli ja z nimi nie jadę.
        Podwójne 'wycieczki' też nie mają sensu bo dziecku tworzą złudne poczucie
        normalności a ja się po prostu męczę spędzając czas z 'byłym'.
        Wiem,że powinien zacząć zabierać dziecko do siebie - ale po pierwsze, jakoś się
        z tym nie wyrywa, po drugie - dziecko powinno mieć w 'drugim domu' swoje
        miejsce żeby się czuło bezpieczne, a nie kątem u kogoś. Tak mi się wydaje, może
        się mylę... Jemu chyba wygodnie przyjeżdżać do nas na 2,3 godziny, pobawić się
        z dzieckiem bez żadnych obowiązków... Do tej pory było znośnie, ale skoro ma mi
        robić inwentaryzację w domu, a potem wyliczać w sądzie co zostało kupione do
        domu albo zrobione w ogrodzie odkąd odszedł to chciało by się nie wpuszczać go
        za próg :-(. Nie ma go już ponad 2 lata - mam nic nie kupować, nie odnawiać z
        obawy przed obniżeniem alimentów? Bo jak raz na 5 lat zrobię malowanie to za
        dobrze mi się powodzi? To przecież absurd! Jakiś czas temu odbyliśmy rozmowę z
        której jasno wynikło, że nawet jakbym kiedyś kogoś miała to on i tak zamierza
        odwiedzać dziecko w domu. No tego to już nie jestem w stanie sobie wyobrazić!
        Chociaż problem na razie nie istnieje - to same jego zamierzenia są chore!(?)
Pełna wersja