Dodaj do ulubionych

Te z Was, które mają nowy związek-jak to się robi?

16.09.07, 14:27
Witajcie,
mam pytanie do Was, którym udało się:

1- "rozwieść psychicznie" z byłym mężem
2- przejść przez całą żałobę po związku, uwierzyć w siebie itp.
3- wejść w nowe relacje z mężczyznami
4- spotkać mężczyznę, z którym nawiązałyście relację głębszą, z wzajemnością,
jednym słowem stworzyłyście lepszy, szczęśliwy związek z kimś kto chce razem z
Wami coś dobrego budować, w którym jest prawdziwe dawanie i przyjmowanie,
szacunek, miłość, spontaniczność itp.

A więc: Jak to zrobiłyście?
Czy mogłybyście się podzielić z nami tym co Wam w tym pomogło?

Od dawna chodziło mi po głowie, żeby o to spytać.
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie myśli i refleksje. :)
(Dodam, że jestem osobą, dla której mąż był pierwszym i jedynym mężczyzną, i
która nie za bardzo umie flirtować i nie bardzo wie jak sprawę tego nowego
związku (i w ogóle mężczyzn) "ugryźć", ale ma jednocześnie nadzieję, że "ma to
w sobie, tylko trzeba jakoś to zaktywizować"). ;)

To co, napiszecie?
Pozdrawiam!


Obserwuj wątek
    • zuzanna20 Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 17.09.07, 12:05
      ginestra napisała:


      1- "rozwieść psychicznie" z byłym mężem


      Zrobiłam to zanim zdecydowałam się rozejsc z mężem. Zajęło mi jakieś dwa lata ;-)

      > 2- przejść przez całą żałobę po związku, uwierzyć w siebie itp.

      w tym może pomóc nowy patner

      > 3- wejść w nowe relacje z mężczyznami
      przychodzi naturalnie, zależy od osobowości kobiety i spotkanych męczyzn

      > 4- spotkać mężczyznę, z którym nawiązałyście relację głębszą, z wzajemnością,

      Tak samo jak przed ślubem, w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie ;-)

      > jednym słowem stworzyłyście lepszy, szczęśliwy związek z kimś kto chce razem z
      > Wami coś dobrego budować, w którym jest prawdziwe dawanie i przyjmowanie,
      > szacunek, miłość, spontaniczność itp.
      >
      > A więc: Jak to zrobiłyście?
      > Czy mogłybyście się podzielić z nami tym co Wam w tym pomogło?
      >
      > Od dawna chodziło mi po głowie, żeby o to spytać.
      > Będę bardzo wdzięczna za wszelkie myśli i refleksje. :)
      > (Dodam, że jestem osobą, dla której mąż był pierwszym i jedynym mężczyzną, i
      > która nie za bardzo umie flirtować i nie bardzo wie jak sprawę tego nowego
      > związku (i w ogóle mężczyzn) "ugryźć", ale ma jednocześnie nadzieję, że "ma to
      > w sobie, tylko trzeba jakoś to zaktywizować"). ;)
      >
      > To co, napiszecie?
      > Pozdrawiam!
      >


      Myślę, że po prostu trzeba być otwartym na nowe związki, nie siedzieć w domu,
      tylko wychodzić do ludzi, bo jak mowią, okazja czasem puka bardzo cicho. Ja
      nowego partnera poznałam w nowej pracy. I nie żałuję.
        • zuzanna20 Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 19.09.07, 07:41
          Dziękuję ;-) My jesteśmy na nowej drodze, dopiero od 10 miesięcy ale juz widzę
          ogromną różnicę między jednym a drugim związkiem. Tobie życzę tego samego a
          nawet lepiej (choć pewnie lepiej już nie można ;-)
          Oczywiście w takim związku pojawiają się problemy, które nigdy nie miałyby
          miejsca przy pierwszym (dzieci różnie reagują na nowych partnerów, rodzina też
          itp) ale ma się przewagę jaką jest doświadczenie :-)
          Powodzenia!
    • natalialotosu Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 11.10.07, 10:54
      Jeżeli chodzi o mnie:
      1- "rozwieść psychicznie" z byłym mężem
      w moim przypadku kiedy ma się dziecko, które robi pobone miny do
      ojca ciężko ale z czasem jest coraz lepiej aż w końcu staje się on
      całkiem obojętny...
      2- przejść przez całą żałobę po związku, uwierzyć w siebie itp.
      przy moim mężu nigdy nie byłam pewna siebie bo zawsze mnie
      krytykował, ze mam za małe piersi,że nie mam czasu się umalować, że
      nie ubieram codziennie seksownej bielizny.no ale jak tu nie być
      zmęczoną, kiedy mąż nigdy nie posprzata, nie ugotuje, nie nakarmi
      dziecka, nie uprasuje, tylko wymaga.A ja o 5 30 pobódka do
      syna,poranne gotowanie,sprzątanie, żeby było wszystko zrobione kiedy
      przyjdzie do dziecka opiekunka.ok 8-9 uczelnia do 17 a później 3
      godziny z synem za którym teskni sie caly dzien.I wieczorem nauka i
      praca( tłumaczenia) czasem do 2/3 rano...
      Ale kiedy po kolejnej zdradzie postanowiłam wyrzucić go z domu na
      dobre zaczął się kolejny etap mojego życia, początkowo cięzki, ale
      wyszło mi to na dobre:) Syn poszedł od września do przedszkola, na
      opiekunke juz nie wydaję. Ostatni rok studiów więc mniej nauki i
      duuużo mniej zajęć, wiecej czasu na pracę i więcej czasu dla siebie.
      Syn nie budzi się już w nocy a ja się wysypiam. Znów zaczęłam dbać o
      siebie, częściej się uśmiechać. I cholernie cieszą mnie spojrzenia
      przystojnych mężczyzn ogladajacych się za mna na ulicy albo
      proponujących kawę:)
      3- wejść w nowe relacje z mężczyznami i 4 spotkać mężczyznę, z
      którym nawiązałyście relację głębszą, z wzajemnością,
      >jednym słowem stworzyłyście lepszy, szczęśliwy związek z kimś kto
      chce razem zWami coś dobrego budować, w którym jest prawdziwe
      dawanie i przyjmowanie

      Tego jedynego, lepszego od męża,dla którego liczyła sie chyba tylko
      fizyczność poznałam przypadkiem na necie i mimo tego, iż
      powiedziałam mu że mam jeszcze męza i dziecko dopiero na 3
      spotkaniu, postanowił wziaśc mnie w pakiecie razem z synem.Po
      miesiącu jednak zostawił mnie i stwierdził, że to go przerasta, co
      powiedzą jego znajomi?rodzice? że jednak nie chce..Wyjechał do
      Irlandii a ja wciąż o nim myślałam, wiedziałam że ten albo żaden, po
      6 miesiącach przyjechał do Polski na swoje urodziny, spotkaliśmy sie
      i znó coś zaiskrzyło, po kilku miesiącach ``bycia``( bo on w
      Irlandii a ja w Polsce) uległam namowom męza i wrociłam do niego.
      Olbrzymia pomyłka.Zmienił się ale niewiele.I nagle F. pisze że
      przyjeżdza do Polski.To miało być ostatnie nasze spotkanie.Nie
      było.Został już.Dla mnie.Szybko znalazł pracę i układamy sobie
      życiwe na nowo.Jak to ktoś powiedział przeznaczenia nie da się
      oszukać i w życiu trzeba chociaz raz przezyc nieszczesliwą miłosć
      jak moja do męża żeby docenic wartośc drugiego człowieka.

      a teraz F. kocha mnie i mojego syna, prawie byly mąż patrzy na mnie
      jak wwypiękniałam zazdrosnym wzrokiem.A ja czuję się kochana.Kochana
      jak nigdy. Najfajniej kiedy spię z moimi chlopcami, kiedy usypiamy
      mojego synka, jeden prawej, drugi po lewej:) nic wiecej nie trzeba...

      Życze ci powodzenia i nie poddawaj się:) Co nas nie zabije to nas
      wzmocni?prawda?:)najwazniejsze to uwierzyc w siebie i dbac o swoj
      rozwoj intelektualny i fizyczny;) zobaczysz ze bedzie dobrze
      • monia767 Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 02.04.08, 21:39
        natalialotosu, zazdroszcze Ci. Ja wlasnie przezywam odejscie mezczyzny, z ktorym
        zwiazalam sie po rozwodzie, choc w moim zyciu byl na dlugo wczesniej. Bylismy ze
        soba rok. Mam dziecko, on rowniez. Byly wspolne plany, marzenia, dazenia.
        Zaczelismy juz nawet szukac mieszkania, tego tylko naszego, bez przeszlosci i
        obciazen. I nagle,z dnia na dzien oswiadczyl mi, ze jego syn z poprzedniego
        malzenstwa potrzebuje go bardziej niz ja, ze on musi ulozyc zycie na nowo,
        blisko niego, tylko dla niego. Ze zycie ze mna zbytnio go absorbuje. I niewazne,
        ze co drugi dzien widywal sie z nim po pare godzin. Ze co drugi weekend spedzal
        z nim czas. Ze akceptowalam kazda sytuacje awarynja, potrzebe dodatkowych
        spotkan, opieki nad synem ,pomocy bylej zonie... Nagle okazalo sie, ze nie
        potrafi "zgrac" milosci do mnie z miloscia i poswieceniem dla syna. I odszedl.
        Zostawil mnie w chwili, gdy juz zaczynalismy na dobre tworzyc NASZE zycie.
        Kocham go, jeszcze, ale chyba juz nie wierze w milosc, taka odwzajemniona.
        Kolejny raz ktos, kogo obdarzylam wielkim uczuciem, zawiodl mnie. Juz nie wierze
        w szczesliwe zakonczenia. Mam jednak nadzieje, ze Ty bedziesz tym wyjatkiem
    • burza4 Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 24.10.07, 21:32
      no cóż, ja osobiście żałoby żadnej nie czułam, za to ogromną ulgę.
      Mimo wszystko - uwierzyć w siebie musiałam na nowo, po dłuższym
      wysłuchiwaniu że do niczego się nie nadaję. Pomogła mi praca, w
      której się realizowałam, gdzie mnie doceniali i chwalili. Bo jeśli
      byłabym faktycznie do niczego, to nie miałabym dobrej pracy, nie
      stanęłabym finansowo na nogi i nie zrobiłabym ogromnego kroku
      naprzód.

      pomogło, choć damsko-męskie relacje traktowałam ostrożnie. Dobra
      rada - patrzeć śmiało dookoła, może się okazać, że aurą
      niedostępności (uwaga! mężatka!) odstraszało się potencjalnych
      wielbicieli. Nie trzeba koniecznie flirtować, na początku wystarczy
      być otwartym na ludzi, pogadać z kumplem z pracy o polityce przy
      kawie, z klientem o pogodzie, nie uciekać spojrzeniem. Bo może się
      okazać, że przeoczymy jakiś błysk w czyichś oczach...

      warto zrobić coś dla siebie, zapisać się na kurs, studia, iść do
      kosmetyczki, zmienić kolor wlosów, wyjechać na weekend, na wakacje
      gdzieś gdzie się oderwiemy od szarzyzny.

      do listy dodałabym gdzieś na początku punkt "analiza przyczyn". Bo
      bardzo łatwo podsumować "to kawał drania", tylko nie na tym rzecz
      polega. Bo same tego dupka wybralyśmy... dlaczego byłyśmy ślepe i
      głuche? wytłumaczenie tego zakochaniem jest dobre dla
      dwudziestolatki ale już niewystarczające dla 30-letniej rozwódki:)
      ta druga - po prostu powinna już wiedzieć czego oczekuje od życia i
      faceta, a czego absolutnie nie będzie tolerować w związku. I po
      prostu nie wchodzić w relacje które "grożą" zakochaniem z kimś, kto
      nie rokuje. Casting trzeba zrobić, ze stu coś się da wybrać:)
    • ginestra Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 06.11.07, 14:24
      Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo - jesteście cudowne :)
      Trzymam za Was mocno kciuki. Będę się bardzo starała wprowadzić w życie Wasze
      rady, w jakimś stopniu już wprowadzam, ale jeszcze bardzo niepewnie. Mam
      nadzieję, że pomogę szczęściu i przeznaczeniu - tak jak Wy... Mam nadzieję, że
      Wasze wpisy pomogły też innym z nas na forum. Może ktoś jeszcze zechce się
      podzielić swoimi doświadczeniami?
      Pozdrawiam serdecznie!
    • sagefighter Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 27.11.07, 22:17
      1- "rozwieść psychicznie" z byłym mężem
      Dla mnie to jest trudne, bo mam dziecko z bylym mezem, ktory
      zapomina ze minelo juz sporo czasu od rozwodu, ale wciaz chcialby
      kontrolowac moje zycie i wiedziec o mnie wszystko. Z tego wzgledu
      jest mi bardzo trudno chociazby i pozniej przezywam niepotrzebnie.
      > 2- przejść przez całą żałobę po związku, uwierzyć w siebie itp.
      dla mnie najlepszym momentem na przejscie tej zaloby byla praca.taka
      na kompletnego wariata, az do padniecia na twarz. Ale to nie
      sprawdza sie u kazdej osoby:)
      > 3- wejść w nowe relacje z mężczyznami
      Tu mialam chwile wariacji, bo umawialam sie na randki, zeby
      udowodnic sobie ze jestem jeszcze atrakcyjna dla innych mezczyzn.
      > 4- spotkać mężczyznę, z którym nawiązałyście relację głębszą, z
      wzajemnością,
      > jednym słowem stworzyłyście lepszy, szczęśliwy związek z kimś kto
      chce razem z
      > Wami coś dobrego budować, w którym jest prawdziwe dawanie i
      przyjmowanie,
      > szacunek, miłość, spontaniczność itp.
      > Spotkalam cudownego faceta, tez po przejsciach i wspaniale sie
      rozumiemy. W moim przyzpadku musimy byc bardzo wyrozumiali dla
      dzieci z naszych poprzednich zwiazkow, co czesto nie jest latwe.

      Goraco Cie pozdrawiam i zycze duzo szczescia.
    • aga0700 Re: Te z Was, które mają nowy związek-jak to się 04.12.07, 07:48
      najlepszym sposobem na zapomnnienie starego związku jest nowy
      związek to zależy jaki był twój mąz bo mój to gnojek do potęgi
      dlatego nie tęsknie nie szlocham nie płacze i nie mam jakieś tam
      żałoby po nim a tez był jedynym mężczyzną z którym byłam innych nie
      było zawsze uważałam sie za pożądną dziewczyne a on mnie poniżył
      przez 5 lat naszego małżenstwa do maksimum ja gdy moje małżenstwo
      sie zakonczyło zaczełam zyc na nowo jakby ktos dał mi drugą szanse
      byłam pomimo tego ze zostałam z 5 letnią córka bez mieszkania i
      zarabiałam 800zł szczęsliwa poznałam męzczyzne zaufałam mu
      pokochałam obiecał mi ze nigdy nie podniesie na mnie ręki nie
      ponizy i za niedługo będzie trzy lata jak jestesmy razem mamy swoje
      mieszkanie córke która za pare dni skonczy roczek a ta corka z
      poprzedniego związku jest szczesliwa ze ma super siostre i fajnego
      nowego tate.
      • dareq68 A jak to wygląda ze strony faceta...? 16.12.07, 15:45
        No właśnie... jak to wygląda z drugiej strony? jestem właśnie w takiej sytuacji gdzie Ona kończy poprzedni związek definitywnie, ma malutkiego syna z tego związku, ale oboje już chyba wiemy, że dalej chcemy iść razem. Na razie jestem dla niej dużym wsparciem bo widzę, że każdy kontakt z przyszłym Ex- jest dla niej bardzo stresujący.
        Powiedzcie proszę jak później mogą wyglądać kontakty z "byłym" jeśli będzie mógł odwiedzać syna.. jak do tego wszystkiego mam się nastawić...
        • roztargnion Re: A jak to wygląda ze strony faceta...? 03.04.08, 01:43
          mysle, ze dobrze ze jestes duzym wsparciem dla niej, ale rowniez daj
          sobie i jej czas na odetchniecie od emocji ktore lacza z ex. jezeli
          zwiazek sie utrzyma, to mysle ze nie musicie do domu zapraszac ojca
          dziecka aby spedzal z nim czas. Odwiedziny u dziecka to nie kawa u
          cioci, kontakt z bylym powinien odbywac sie na neutralnym gruncie -
          mozna wyjsc z domu z gotowym do drogi dzieckiem, gdy ojciec
          przyjdzie zabrac go na niedziele, czy np. spotkac go na placu zabaw.
          Rowniez to powinna robic matka a nie ty, jakby nie bylo mozesz byc w
          jakis sposob traktowany przez ex jako trzecie kolo u wozu, mimo ze
          tak naprawde on tym kolem jest. Najwazniejsze, abys sam unikal
          bezposredniego kontaktu z nim, bo nie wiesz czy on ma rozbujane
          emocje i zdecydowanie nie ma czegos takiego jak ex przesiadujacy u
          was w domu pod pretekstem "odwiedzin u dziecka".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka