luciii
06.10.07, 08:01
witam
maz porzucil rodzine (w tym dwojke maloletnich dzieci / roczek i 11
lat)
zlozylam pozew o rozwod bez orzekania o winie /dlatego, ze boje sie
tego, co moze wyprawiac przy innych opcjach, bo udaje ofiare, a
w "zaciszu domowym" jest wredny i msciwy/ a ja juz po 13 latach
zwyczajnie nie mam sil na uzeranie sie nad to, co juz przezywam
poki co, sprawa jeszcze nie ruszyla, wezwanie na rozprawe nie
dotarlo i nie wiem kiedy moze to nastapic
no i maz jedzie sobie lada chwilka za granice ...
no i jak sie to ma do rozpraw? czy nie bedzie z tego powodu
wiekszych problemow i przekladania spraw w nieskonczonosc? bo
watpie, by raczyl wydawac swoje drogie pieniazki na przyjazd na
rozprawy, skoro on i tak juz od dawien dawna czuje sie wolnym
czlowiekiem i nic wiecej go nie interesuje?
mial ktos podobna sytuacje?
ps. rozdzial majatku mamy od paru lat, tylko dzieciaczki sa mlode,
boje sie, ze zamiast uwolnic sie od niedojrzalego chloptasia, bede
musiala tkwic w tym zwiazku nie wiadomo jak dlugo... :(