parę pytań

20.10.07, 12:02
1. mamy podział majątku ustanowiony w trakcie trwania związku
- wtedy mnie przypadła działka /pusta/, dziś już tu stoi mój dom, w
którym jeszczemąż mieszkał zanim nas porzucił, ale ja go/ dom/
wybudowałam
-mój jeszczemąż żąda podziału na pół tego domu - chyba tak się nie
da? /a do tego jest dwoje dzieci, on uznaje, że "smarkacze" nie są
brane pod uwagę jako posiadacze-użytkownicy/
- jeszczemąż nie mieszka z nami od kilku miesięcy
pytanie: czy ma jakiekolwiek podstawy do podobnych działań, by
dzielić moją część?

2. żąda podpisania przezemnie umowy, że nie będę żądała alimentów na
nasze dzieci, ja się nigdy na to nie zgodzę
- powiedział, że jeśli popiszę, to go więcej nie zobaczymy, dzieci
też "i będziemy mieć spokój"
pytanie: mogę to powiezieć na rozprawie? przecież jawnie odżegnuje
się od opieki nad dziećmi

3. wymyślił, że ma taki pomysł, on "zostawi swoją część" mojego domu
dzieciom i mają to zamiast alimentów
- zapytałam, czy mają jeść ściany - odpowiedzi nie było żadnej,
uczuć też
pytanie: j/w

4. napisałam pozew bez orzekania o winie, choć mogłabym z jego
winy...
- on zapowiedział "zgnojenie mnie dla zasady"
pytanie: da się bez problemu zmienić specyfikację pozwu, jeśli
jeszczemąż będzie wyciągał armaty?

w środę mam rozprawę, nie wiem czego się mam spodziewać...

ps. to jest człowiek który jeśli nie dostaje tego, czego chce,
potrafi być mściwy, bez względu na dzieci
jak się kapnął, że nie widzimy się dla pojednania, a dla omówienia
rozstania w sposób cywilizowany, to wpadł w szał i zapowiedział
wojnę...


z góry dziękuję za odpowiedzi
    • majkel01 Re: parę pytań 20.10.07, 13:02
      > 1. mamy podział majątku ustanowiony w trakcie trwania związku
      > - wtedy mnie przypadła działka /pusta/, dziś już tu stoi mój dom, w
      > którym jeszczemąż mieszkał zanim nas porzucił, ale ja go/ dom/
      > wybudowałam
      > -mój jeszczemąż żąda podziału na pół tego domu - chyba tak się nie
      > da? /a do tego jest dwoje dzieci, on uznaje, że "smarkacze" nie są
      > brane pod uwagę jako posiadacze-użytkownicy/
      > - jeszczemąż nie mieszka z nami od kilku miesięcy
      > pytanie: czy ma jakiekolwiek podstawy do podobnych działań, by
      > dzielić moją część?

      sprawa a domem może być skomplikowana. Wszystko zalezy od tego za jakie
      pieniądze dom ten był budowany. Jesli mieliście podział majątku to rzecza jasna
      musieliście miec rozdzielnośc majątkową. Wówczas wasze dochody nie były wspólne
      i kazde z was mialo prawo nimi dowolnie dysponowac. Jesli potrafisz udowodnić że
      dom był wybudowany tylko za twoje pieniadze (faktury, rachunki) wowczas bedzie
      on tylko twoja wlasnoscia. Jednak nawet w takim przypadku maz bedzie mial prawo
      do zwrotu poniesionych nakładów np. w postaci własnej pracy, czy też
      wydatkowania określonych kwot pieniędzy na ten dom. Mąż nie może się domagac
      "podziału" majątku, tylko "zwrotu nakładów". Różnica jest zasadnicza. Mąż nie ma
      bowiem prawa do tego mieszkania, ma tylko prawo do domagania się zwrotu
      pieniązków. O ile rzecz jasna tak wygląda sprawa.
      Przy podziale majątku dzieci faktycznie nie są brane pod uwage. Ale jak
      wspomniałem wyżej. Jeśli był podział majątku w trakcie trwania małżeństwa tzn że
      majątek już jest podzielony. Drugi raz dzielony być nie może.


      >
      > 2. żąda podpisania przezemnie umowy, że nie będę żądała alimentów na
      > nasze dzieci, ja się nigdy na to nie zgodzę
      > - powiedział, że jeśli popiszę, to go więcej nie zobaczymy, dzieci
      > też "i będziemy mieć spokój"
      > pytanie: mogę to powiezieć na rozprawie? przecież jawnie odżegnuje
      > się od opieki nad dziećmi

      taka umowa według mnie nie byłaby nawet wazna. Chodzi o to że rodzice mają
      obowiązek utrzymania dzieci. Ich wysokośc m.in. zalezy od potrzeb małoletnich
      dzieci. Nie da się ich jednak określić z wyprzedzeniem. Np. na skutek roznych
      zdarzen potrzeby te moga sie np. diametralnie zwiekszyc. Moze tez np. dziecko
      nadzwyczaj uzdolnione potrzebowac wiecej srodkow na zaspakajanie swojej
      ciekawości świata. Zmienić się też może sytuacja zarobkowa i majątkowa
      zobowiązanego. Może np. dostanie świetną pracę i bedzie mial o wiele wyzsze
      dochody,a razaco niesprawiedliwe bylo by gdyby dzieci zyly na gorszej stopie
      zyciowej niz rodzic. Dlatego nie mozna wedlug mnie w ten sposób zawierać umów
      alimentacyjnych. Matka zresztą nie może sie zrzec alimentów. Nie sa one bowiem
      dla niej, tylko dla dzieci. Przeznaczenie na pokrycie alimentów majątku, który
      przecież dochodu nie przyniesie jest według mnie zaprzeczeniem "zaspakajania
      potrzeb". Tutaj zaspokojona może być conajwyżej potrzeba mieszkaniowa. Co innego
      gdyby ojciec np. chciał dac dzieciom mieszkanie które poszło by na wynajem.
      Wówczas dochody z tego majątku mozna by przeznaczyć na zaspakajanie potrzeb
      dzieci i tym samym dzieci miały by i majątek i dochody a tatuś faktycznie mógłby
      się uchylic od płacenia alimentów (art 133 kro).


      > 3. wymyślił, że ma taki pomysł, on "zostawi swoją część" mojego domu
      > dzieciom i mają to zamiast alimentów
      > - zapytałam, czy mają jeść ściany - odpowiedzi nie było żadnej,
      > uczuć też
      > pytanie: j/w

      umowy takiej wedłg mnie zawrzeć nie można. Conajwyżej można zrobić tak.
      Zakładając że jakis zwrot pieniędzy za dom się męzowi jednak nalezy. Sąd zasadza
      alimenty. Wówczas na zasadzie potrącenia. Ty nie płacisz męzowi tytułem zwrotu,
      mąz nie płaci tobie alimentów (przez jakiś czas). I tylko taka cicha umowa na
      zasadzie potracenia by miała rację bytu. Ale to musi być wola obu stron, no i
      rzecz jasna zwrot nakładów musi być jakoś stwierdzony. To że alimenty od męza na
      dzieci się nalezą nie ulega żadnej bowiem dyskusji. Dzieci potrzebują stałych
      kwot a nie jednorazowo wyłożenia jakieś nieokreślonej kwoty pieniędzy.

      > 4. napisałam pozew bez orzekania o winie, choć mogłabym z jego
      > winy...
      > - on zapowiedział "zgnojenie mnie dla zasady"
      > pytanie: da się bez problemu zmienić specyfikację pozwu, jeśli
      > jeszczemąż będzie wyciągał armaty?

      tak, w każdym momecnie praktycznie możesz zmienić żądanie pozwu. Możesz bądx to
      pismem procesowym, bądź na rozprawie zażądac orzeczenia winy męża i tyle. Masz
      do tego prawo. Pozwu zmienić (w sensie formalnym) już nie zmienisz. MOżesz
      jednak napisac pismo ze zmianą powództwa i zgłosić wnioski dowodowe. Skoro
      jednak rozprawa za pasem to nie opłaca się tego już robić. Jeśli nie będziesz na
      coś przygotowana na rozprawie możesz wnieśc o odroczenie rozprawy i zgłoszenie
      wniosków dowodowych w zakreslonym przez sąd terminie.
      • luciii dziękuję :) 20.10.07, 13:19
        odpowiedziałam na drugim forum :)
Pełna wersja