Wojna o dziecko przed rozwodem...

26.10.07, 12:42
Pisałam wcześniej o sprawie rozwodu, prosiłam o poradę ale teraz
jest inny poważny problem.
Następna rozprawa będzie dopiero ok lutego. Przez półtora roku
spędził z córką sam dwie noce. Ale teraz postanowił nawiązać nagle
intensywny kontakt z nią. Wcześniej brał ją raz albo max dwa razy w
tyg.na spacer. Teraz chce ją brać na 2 noce w tygodniu.Ja jestem w
stanie zgodzić się na max 1 noc+spacer w tygodniu. Biorę pod uwagę
przede wszystkim dobro córki-emocjonalne jak i zdrowie:po pierwsze
jest jeszcze mała (1,5 roku)i może przeżywać pewnego rodzaju szok
związany z tym, że nagle nocuje w obcym dla niej domu i z nie do
końca bliskim człowiekiem, poza tym ostatnio dostała bardzo mocny
katar po nocy u niego (uległam kilka razy).Mąż wynajmuje pokój, w
którym jest zimno (sam pożyczał ode mnie grzejnik-dmuchawkę)i w
ogóle warunki tam nie są za dobre.I chodzi o to, że mąż w zasadzie
ma gdzieś faktyczne potrzeby i stan córki, liczy się tylko to, że
szybko musi nawiązać z nią bliski kontakt, co w dużej mierze
spowodowane jest tym, ze dowiedział sie że jestem z jego kolegą i
jest zazdrosny o kontakty tego człowieka z moją córką (sam
powiedział, ze zrobi wszytsko aby nie miał nic wspólnego z córką).
I oto pytanie: Czy ja, jako matka, z którą dziecko mieszka i która
opiekowała się nim, prawie samodzielnie, od jej urodzenia mam prawo,
w imię (wg niego subiektywnie pojętego)dobra dziecka nie dać mu jej
po prostu?On grozi awanturami i policją.
Jakie mam prawa zanim sąd je ustali? Co mam zrobić? Iść po jakieś
zaświadczenie do poradni psychologicznej? Czy jest możliwość
wcześneijszego sądownego ustalenia tej kwestii?
Proszę o pomoc zarówno Majkela, jak i wszystkich innych, któzy cos o
tym wiedzą.Po prostu boję się o dziecko. Mąż nie jest do końca
odpowiedzialnym człowiekiem, w dodatku działa bardzo emocjonalnie i
egoistycznie...
    • chalsia Re: Wojna o dziecko przed rozwodem... 26.10.07, 13:30
      możesz dziecka nie dać i policja nic z tym nie zrobi bo nie wchodzi
      w spory małżeńskie.
      Ja bym na Twoim miejscu (bo zgadzam się, że nocowanie poza domem
      póltoraroczniaka to za wcześnie - miałam okazję zaobserwować jak to
      wpływało na moje dziecko) wniosła do sądu o tymczasowe ustalenie
      kontaktów na czas trwania sprawy rozwodowej i dołożyła taki wniosek
      o ustalenie kontaktów do sprawy rozwodowej.

      Zanim to zrobisz - zaproponowałabym meżowi wspólne spotkanie u
      psychologa dziecięcego by mu wytłumaczył, że nocowanie poza domem
      nie jest najlepszym wyjściem dla takiego malucha.
      Więź można także nawiązać widując się 1-2 w tyg oraz w np. każdą
      sobotę kilka godzin
    • betiuh Re: Wojna o dziecko przed rozwodem... 26.10.07, 13:41
      dokładnie zgadzam sie z halsia. dopuki kontakty nie sa ustalone nie
      musisz na nic sie zgadzac jesli chodzi o widzenia ojca z dzieckiem.
      i jak najbardziej dla dobra dziecka zadne nocowanie nie wchodzi w
      gre dziecko jest za małe i te grzejniki to była by głupota. w sadzie
      z tego co wiem sad jak ustala kontakty gdzie ojciec chce zabierac
      dziecko do siebie nie mowiac juz o nocowaniu bierze pod uwage wiek
      dziecka i sytuacje mieszkaniowa ojca. jest przeprowadzany wywiad
      kuratora ktory sprawdza warunki w jakich tak małe dziecko miałoby
      przebywac. składajac wniosek o ustalenie kontaktów mozesz wnosic o
      to aby te kontakty odbywały sie w twojej obecnosci albo np u ciebie
      w domu wszystko zalezy od tego jak ty to widzisz. powodzenia
      • burza4 Re: Wojna o dziecko przed rozwodem... 26.10.07, 21:13
        tylko ja w przeciwieństwie do Chalsi nie występowałabym SAMA z
        inicjatywą o ustalenie kontaktów, bo szczerze mówiąc - to nie leży w
        twoim interesie (jeśli wystąpisz, to będziesz zmuszona dostosować
        się do orzeczenia sądu). Skoro ojcu "zależy" - to powinna być jego
        inicjatywa. A tymczasem może to być tylko straszak, chęć zrobienia
        ci na złość, i może wcale być zainteresowany dzieckiem tylko jako
        ŚRODKIEM do osiągnięcia tego celu. Nie ułatwiaj mu życia.

        Nie wyobrażam sobie oddania takiego dziecka na noc do obcego domu -
        i tak naprawdę do obcego faceta. Skoro z dzieckiem widuje się od
        przypadku do przypadku - to co wie o jego potrzebach/nawykach?
        psychologowie (do których sąd was zapewne skieruje z racji
        konfliktu) raczej na pewno na początek zalecą stopniowe oswajanie
        dziecka z sytuacją. Czyli - niech najpierw zżyje się z ojcem w
        bezpiecznym dla siebie środowisku, a potem przyjdzie pora na inne
        kontakty.

        facet awanturami nic nie wskóra - nie ma ustalonych widzeń, policja
        nie ma podstaw do interwencji - a jeśli już - to w stosunku do niego
        jako agresora.
Pełna wersja