po rozprawie- koszmar

05.11.07, 21:46
pierwsza rozprawe miałam ponad tydzień temu, w piatek druga, a ja
nie mogę się otrząsnąć! rozprawa to jakis horror. maz wziął
adwokata, ja- sama. ja złozyłam pozew, bez orzekania o winie.
sedzina zachowywała sie skandalicznie. podnosiła głos na mnie, na
swiadka. do meza- wprost przeciwnie. mąz mógł wypowiedziec sowje
powody do rozwodu- że ja niby kogoś mam. ja ja chciałam powiedziec
swoje, to mi przerwała mówiąc, ze rozwód bez orzekania to po co
jątrze.jak przedstawiłam rachunki, ze mały choruje, ile wydaje na
leki, to stwierdziła, ze to norma, i że za pól \roku mu prezjdzie
itp. cos strasznego. przewracała oczami, praiwe kładła sie w fotelu.
mi kazała wstawac jak zadawałam pytania ( raz zapomniałam, od razu
zwróciła mi uwagę) , adwokat męza ani razu nie wstał. i szereg
innych może drobnych, ale bolesnych gestów. juz sie boje, co bedzie
na następnej rozprawie.....
    • ginestra Re: po rozprawie- koszmar 11.11.07, 15:55
      Witaj,
      bardzo przykre te doświadczenia z rozprawy - i w ogóle rozwód to bardzo trudna
      rzecz, strasznie Ci współczuję tego co przechodzisz. Na szczęście pierwsza
      rozprawa za Tobą - przetrwałaś i na pewno jesteś silniejsza i bogatsza o nowe
      doświadczenia, choć są to doświadczenia trudne. Do drugiej rozprawy może warto
      się szczególnie przygotować - czyli na przykład pójść do prawnika (prawniczki),
      porozmawiać o tym co przeżyłaś, przygotować się psychicznie do tego co może
      nastąpić, co mogłabyś mówić w sądzie i jak itp., dowiedzieć się też na przykład
      czy możesz złożyć wniosek o zmianę składu sędziowskiego, jakie masz prawa,
      dostać od prawnika jakąś wiedzę i wsparcie.

      Jeśli problemem są dla Ciebie finanse, to możesz na przykład pójść do jakiejś
      poradni gdzie są dyżury prawników za darmo, dowiedzieć się o taką osobę choćby w
      kościele czy w poradni psychologicznej, pedagogicznej, z gazety, z telefonu
      zaufania, od znajomych. A jeśli finanse pozwalają, to nawet warto, moim zdaniem
      zapłacić za wizytę/ kilka wizyt (jeśli nie wręcz za poprowadzenie sprawy). Jeśli
      jesteś z Warszawy, to możesz pójść np. do Stowarzyszenia Prawników Polskich na
      ul. Bracką 20 (czy 22, nie pamiętam dokładnie), ale adres i telefon możesz
      znaleźć w necie czy w książce telefonicznej. Ja byłam zaskoczona tym, że wizyta
      tam (2 lata temu) kosztowała 50 zł, a rozmawiałam z prawniczką dosyć długo.
      Spodziewałam się, że taka porada będzie dużo droższa.
      Jeśli chodzi o rozprawę to bardzo ważne jest bycie tam opanowanym, choć to
      bardzo trudne. W pewnym sensie nawet strój ma znaczenie (ja na przykład spytałam
      prawniczkę jak mam się do sądu ubrać i doradziła mi, myślę, że dobrze: skromnie,
      klasycznie, wyrażając strojem szacunek dla sądu jako instytucji i dla składu
      sędziowskiego, ale nie ponuro, nijako, w miarę pogodnie). Nie wiem, może byłaś
      na rozprawie atrakcyjnie, kobieco, kolorowo ubrana i to podziałało na jakieś
      uprzedzenia, czy wręcz osobiste doświadczenia sędziny. Nie rozumiem dlaczego tak
      się zachowywała wobec Ciebie! I dlaczego faworyzowała Twojego męża?!
      Sędzina nie powinna się była zachowywać tak jak to opisałaś, to - moim zdaniem
      niedopuszczalne. Na pewno jakoś uprzedziła się do Ciebie, nie wiem dlaczego.
      Wszystko można omówić z prawnikiem. Może można się starać o to, żeby na
      następnej rozprawie był ktoś inny zamiast niej. Również polecam Ci wizytę u
      psychologa, to ważne w sytuacji tak traumatycznej jak rozwód.
      I ważne jest też wsparcie bliskich.
      Bądź dobrej myśli, trzymaj się dzielnie i nie poddawaj!
      Powodzenia!
Pełna wersja