Nie stawienie sie na sprawe

20.11.07, 08:08
Witam
Moja sytuacja wyglada tak, nie żyje z mężem juz od 1,5 roku, to on
pił, to on wyrzucił mnie z domu, wyprowadziłam sie do innego miasta,
nie mamy dzieci, a także mamy podpisaną rozdzielność majątkową, więc
sprawa jest prosta...
On złożył pozew o rozwód.
Wolałabym nie stawiać się na rozprawie, czy można tego w jakiś
sposób uniknąć?
Nie chce konfrontacji gdyż znam go zbyt dobrze i wiem że zacznie
wywlekać, wiem że dopóki mnie nie widuje to jest ok, ale jak
spotkamy się w sądzie to znowu wszystko do niego wróci i przypomni
mu sie że przecież jestem jego własnością..
Jak to obejść wszystko?
Czy ktoś może coś mi poradzić?
Z góry dziękuję
M.
    • majkel01 Re: Nie stawienie sie na sprawe 20.11.07, 18:22
      Jeśli nie chcesz być na rozprawie, dużo zależeć będzie od tego czy uznajesz
      powództwo czy też nie. Jesli zgadzasz się z pozwem to sytuacja może być prosta.
      Powinno bowiem wystarczyć pismo do sadu w którym oświadczysz że uznajesz
      powództwo i się na wszystko zgadzasz itd. Dodatkowo trzeba napisać że wnosi się
      o usprawiedliwienie nieobecności (i tu dobry powód trzeba wymyśleć, najlepiej
      zwolnienie lekarskie albo wyjazd służbowy) i prosi się o przeprowadzenie
      rozprawy podczas twojej nieobecności, co trzeba wyraźnie podkreślić.
      Jeśli powództwa nie uznajesz wówczas przesłuchanie stron może być kluczowe,
      zatem dobrze jest się na rozprawie stawić i wziąć w niej udział.
      Jeśli jednak nic nie napiszesz do sądu, nie złożysz żadnego wniosku, na
      rozprawie się nie stawisz wówczas sad powinien wydac wyrok zaoczny po
      przesłuchaniu świadków męża i jego samego. Odpis wyroku dostaniesz do domu,
      bowiem termin na uprawomocnienie liczy się od daty jego otrzymania.
      Od ciebie zależy czy weźmiesz udzial aktywny czy też nie, ale pamiętac nalezy że
      kto nie przychodzi ten sobie szkodzi, oraz że nieobecni nie mają racji. NIe
      biorąc udziału w sprawie doprowadzisz do tego że sąd uzna racje twojego męża, co
      może np. skutkować orzeczeniem twojej winy jeśli mąż tego zażąda i innymi
      ujemnymi skutkami procesowymi. Osobiście doradzam stawienie się na rozprawę.
      Rozprawa nie trwa wieki, i jakoś idzie wytrzymac.
      • sisetka26 Re: Nie stawienie sie na sprawe 21.11.07, 10:40
        oczywiscie ze uznaje powodztwo, oboje wiemy ze tak bedzie lepiej i
        juz tak dlugo ze soba nie zyjemy ze innego wyjscia nie ma
        jednak tak jak mowie wolalabym na sprawe nie jechac, nie chce brac
        wolnego dnia w pracy, tłuc sie 350 km, tylko po to zeby powiedziec
        ze sie zgadzam i chce rozwod
        a jak wyglada kwestia pełnomocnictwa?
        czy moge poprostu zapłacic prawnikowi zeby poszedl za mnie do sadu i
        mnie reprezentował?
        • majkel01 Re: Nie stawienie sie na sprawe 21.11.07, 18:15
          mozesz, ale po co płacić. Taki pelnomocnik i tak nie powie nic innego jak
          usprawiedliwi twoja nieobecnosc i wniesie o ograniczenie dowodu z zeznan stron
          do przesluchania powoda.... czego sąd uwzględnić nie musi.
          Lepiej napisac pismo usprawiedliwiajac nieobecnosc, uznajac powództwo i proszać
          o rozpoznanie sprawy podczas nieobecności pozwanego.
Pełna wersja