Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka

29.12.07, 14:48
Rozstajemy się z mężem w dużej nienawiści-przed nami, za kilka
miesięcy druga sprawa rozwodowa. Chodzi o dziecko..o które mąż ma
zamiar zaciekle walczyc ( o jak najczęstsze widzenia z nim) i tu
pojawia się problem- czy mąż ma prawo zabierać dziecko (które
mieszka u mnie)nawet gdy jest chore? Co robić w takiej sytuacji?Juz
nie raz się tak zdarzało i wtedy po prostu, choć z wielką niechęcią,
ale zgadzałam się, zeby siedział z nim u mnie w domu kilka godzin.
Jednak napięcia między nami i wręcz groźby absolutnie wykluczają
dalej takie stawianie sprawy, nie wyobrażam sobie, żebym miała go
zapraszać do siebie mieszkając z innym-znienawidzonym przez ex męża
mężczyzną.
Jak sąd rozwiązuje taki problem? Czy wtedy po prostu ojcowie nie
widują się z dziećmi, nawet długo? Czy sąd może mi nakazać
zapraszanie go w odiwedziny do mnie do domu. Dodam, ze 'dogadanie
się w tej kwestii przez nas jest niemożliwe a dziecko jest małe -
1,5 roku, często choruje, nawet po 2 miesiące, a mąż nie ma
samochodu i jakoś nie garnie się do zamiawiania taksówek pod mój dom?
    • majkel01 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 29.12.07, 19:40
      zależy co to za choroba. Ojciec ma prawo do kontaktów z dzieckiem, bez względu
      na stan jego zdrowia, chyba że moglo by to doprowadzić do pogorszenia jego
      zdrowia (np. gdyby ojciec chciał zabrać przeziębione dziecko). Nic nie stoi
      jednak na przeszkodzie by kontakty odbywały sie na miejscu. Niestety ale w
      sprawie dziecka musicie osiagnąć kompromis, niezaleznie od stosunków między wami.
      • chalsia Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 29.12.07, 22:30
        w postanowieniu o kontaktah, ktore mam stoi jasno, że jeśli dziecko
        jest chore w weekend przypadający ojcu, to weekend zostaje wtedy
        przesunięty na najbliższy po wyzdrowieniu dziecka. No i właśnie od 2
        miesięcy dziecko u ojca nie było - bo albo ono było chore, albo
        ojciec lub jego rodzina. A z wizyt u dziecka w moim domu eks nie
        korzysta (choć ma do tego praw0).

        Do autorki - jak eks pzychodzi do domu do dziecka, to nie siedź z
        nim tylko wyjdź z domu zalatwiać swoje sprawy. JAk nie chcesz by on
        był sam w Twoim mieszkaniu - to zatrudnij na ten czas kogoś, by
        dziecko było z eksem pod czyimś okiem.
        • chalsia Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 29.12.07, 22:31
          kontaktaCH łoczywiście :-)
        • majkel01 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 30.12.07, 09:44
          uzgodnienie kontaktów, ich sposobu i przebiegu, w dużej mierze zależy od samych
          stron. Sąd przeważnie tylko ustala dni i godziny i tyle znajduje się w
          orzeczeniu. Najdłuższe orzeczenie w tej sprawie jakie widziałem miało
          kilkanaście podpunktów, i samo ustalenie kontaktów zajmowało ponad jedną stronę.
          Jednak nie przypominam sobie by w jakimś ustaleniu kontaktów znajdowały się
          zapisy co w przypadku choroby dziecka. A szkoda, bo pozwoliło by to uniknąć
          wielu nieporozumień.
          Można rzecz jasna wnieść o dowolne ustalenie kontaktów, więc również może się
          znaleźć zapis co w przypadku choroby dziecka. Treść orzeczenia w sprawie o
          ustalenie kontaktów może być przez strony w trakcie procesu kształtowana
          dowolnie. W spornych punktach rozstrzyga sąd.
    • xysia1 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 30.12.07, 15:27
      Jedyne rozwiązanie to zaprzyjaźnić sie ze swoim byłym a
      przynajmniej udawać dla dobra dziecka. Jeśli chcesz żeby Wasze
      dziecko nie było emocjonalnie pocharatane i miało zdrową, silną
      psychikę - zrób to dla niego.
      Dziecko jest najważniejsze , bo nic nie jest winne temu,ze powołałaś
      je na świat. Wcześniej czy później będzie chciało znać prawdę,
      będzie jej dochodzić i chyba nie chcesz żeby wtedy Twój ex obrzucał
      Cię błotem. Jak przychodzi do dziecka zaproponuj mu herbatę.
      • zawsze.malina06 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 01.01.08, 14:18
        Przynajmniej na początku "przyjaźń" z byłym mężem nie wchodzi w
        rachubę nawet jeśli chodzi o dziecko. W moim przypadku to jest
        obojętnośc i wielki żal do tego człowieka za to co zrobił. Może
        czas, dużo czasu płynie zanim to się zmieni.Pozdrawiam
    • xysia1 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 02.01.08, 11:39
      A co takiego zrobił,że aż tak go nienawidzisz i niczym ćma wolisz
      zafundować piekło własnemu dziecku niż trochę się poświęcić?
      Przecież każdy normalny człowiek w miarę dorastania bęzie chciał
      znać prawdę o swoim ojcu. Jeśli Twoje argumenty wydadzą mu się błahe
      a być może Ciebie zacznie podejrzewać o rozbicie mu prawdziwej
      rodziny / Twój nowy partner/ Twoja nienawiść rykoszetem zwróci się
      przeciwko Tobie. Spójrz jak wiele jest rozwódek posiadających już
      dorosłe dzieci,żałujących ,że tak żle mówiły do dzieci o ich ojcu i
      utrudniały im kontakty.
      • zawsze.malina06 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 08.01.08, 23:21
        Ja pisze o żalu do tego człowieka a nie nienawiści. I dla dobra
        dziecka jestem dużo znieść. Tylko wszstko ma swoje granice. U mnie
        to bardzo świeża sprawa. Wierze że z czasem będzie inaczej. To on
        traktuje mnie jak wroga zaznaczam.
        • maza15 Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 13.01.08, 11:18

          Nie musisz zaraz zaprzyjażniać się z ex,wystarczy,że zrozumiesz,że
          jest ojcem,a ojciec dziecku jest potrzebny.Wykaż trochę dobrej
          woli,postarajcie się dogadać,a nie stawiać na swoim.
          • hany_hany Re: Czy ktos moze mi powiedzieć...sprawa dziecka 24.01.08, 17:39
            Podpisuję się pod wszystkimi postami - odpowiedziami na ten
            wątek.Dla dobra dziecka należy pójść na kompromis. Dziecko szybko
            dorasta, zechce też wiedzieć z jakiej przyczyny jego rodzice nie
            mieszkają razem. To wszystko można i należy dziecku powiedzieć.
            Ja porozmawiałam z psychologiem dziecięcym i mądra pani doradziła mi
            co, kiedy i jak dziecku wytłumaczyć, aby je mocniej już nie zranić,
            i aby zrozumiało istotę problemu.
            Mój rozwód (z winy męże) był dawno temu. Czułam się przez exa bardzo
            zraniona więc o żadnej przyjażni między nami mowy być nie mogło i
            nadal nie ma choć taką ofertę od niego otrzymałam.
            Nie mniej na temat syna rozmawialiśmy zawsze, kiedy było to potrzebne
            ,w moim domu też bywał.
            Teraz mamy dorastającego wnuka i na jego tamat również rozmawiamy
            bez żadnych oporów, bo jest taka potrzeba.
            Trochę dobrej woli i będzie poprawnie.
            Pozdrawiam
Pełna wersja