aniesia26
19.01.08, 18:17
czemu tak trudno podjąć decyzję "Mam już dość - to już koniec"?
Jestem mężatką od prawie 3 lat i czasem czuję się zmęczona tym małżeństwem,
tym stresem, tym przez co przechodzę. Po raz kolejni mnie zawiódł, znów
wyzwiska "jesteś nienormalna" "franca" ... "spierdalaj" "zrób mi laskę"
"zamknij ryj". Ostatnio zaczęło się układać, aż do wczoraj kiedy wyszedł z
kolegą na piwo obiecując, że wróci najpóźniej o 22ej i że nie opije się. Ja w
tym czasie poszłam do koleżanki. Wracając do domu przechodziłam obok baru -
drzwi były uchylone i usłyszałam dobiegający głos męża. Weszłam myśląc, że
skoro już 22ga to wejdę i poczekam na niego i razem wrócimy do domu. A on na
mój widok dostał ataku złości. Od razu głośnym tonem powiedział "do domu"
powtarzał to kilkakrotnie. Słyszało to parę osób, Ci którzy siedzieli blisko
nas. Zaczął mnie wyzywać od "nienormalnych" i że nie mam prawa tu być, że mam
iść do domu bo on ma zamiar siedzieć do końca. Zaczął mi wygrażać, że jak
natychmiast nie wyjdę to albo mnie sam wyprowadzi albo zrobi w barze rewoltę.
Dodał, że po jego powrocie do domu pożałuję, że poniosę pewne konsekwencje.
Nie chciałam się z nim kłócić więc wstałam i wyszłam. Przyszedł o 2ej w nocy -
pijany na maksa. Zaczął się w łóżku do mnie przymilać - odtrąciłam go mówiąc
"że teraz to jestem żona a wcześniej?". Wkurzył się. Zaczął ubliżać, że mam
zamknąć ryja, że sra na mnie i żebym spierdalała. Dziś twierdzi że nie pamięta
co mówił, więc mu powiedziałam. Stwierdził, że trudno mu w to uwierzyć a jeśli
tak mnie potraktował to mogę mieć pretensje do samej siebie bo to moja wina.
Ja już nie wiem jak mam z tym człowiekiem rozmawiać, jak mu uświadomić że
niszczy nasze małżeństwo. Mimo wszystko go kocham i chcę aby nam się ułożyło.
Od dłuższego czasu było w miarę dobrze a on wczoraj to wszystko przekreślił
jedną wielką krechą.