czarownica.8
29.03.08, 00:40
Właśnie podjęłam decyzję o rozwodzie. Mimo zewnętrznego wrażenia
o "normalnej" egzystencji to małżeństwo kompletnie już nie istnieje.
Nie ma uczuć, seksu, zrozumienia. Jest niechęć, obojętność (nie
nienawiść). Mam wrażenie, że jeżeli nie rozstaniemy się, to zmarnuję
kolejne dni-miesiące-lata i będę coraz bardziej zgorzkniała. Szkoda
mi tylko dziecka, ale wydaje mi się, że atmosfera w naszym domu
córce też nie służy.
Czy któraś z Was miała podobne odczucia (nie ma zdrady, alkoholu czy
przemocy, jest...nic, coś na kształt przedsiębiorstwa domowego)?
I co jest najtrudniejsze jak już jest po wszystkim?