Czy moja sytuacja jest nietypowa?

29.03.08, 00:40
Właśnie podjęłam decyzję o rozwodzie. Mimo zewnętrznego wrażenia
o "normalnej" egzystencji to małżeństwo kompletnie już nie istnieje.
Nie ma uczuć, seksu, zrozumienia. Jest niechęć, obojętność (nie
nienawiść). Mam wrażenie, że jeżeli nie rozstaniemy się, to zmarnuję
kolejne dni-miesiące-lata i będę coraz bardziej zgorzkniała. Szkoda
mi tylko dziecka, ale wydaje mi się, że atmosfera w naszym domu
córce też nie służy.
Czy któraś z Was miała podobne odczucia (nie ma zdrady, alkoholu czy
przemocy, jest...nic, coś na kształt przedsiębiorstwa domowego)?
I co jest najtrudniejsze jak już jest po wszystkim?
    • abneptis Re: Czy moja sytuacja jest nietypowa? 31.03.08, 01:36
      a dlaczego nie zaczac od terapi małżeńskiej i szczerej rozmowy?
    • roztargnion Re: Czy moja sytuacja jest nietypowa? 31.03.08, 20:56
      wychowalam sie w takiej rodzinie, gdzie nie bylo ani milosic ani
      szacunku tylko niechec i obowiazek wobec dzieci. Wcale my, tzn
      dzieci, dobrze na tym nie wyszlismy. Sama zalozylam podobny zwiazek,
      na szczescie krotkotrwaly, gdzie oprocz niecheci doszedl wstret
      fizyczny i tez zastanawialam sie, jakie to moje zycie bedzie za np.
      10 lat? Doszlam do wniosku ze takie samo i podjelam kroki w kierunku
      rozwodu. Troche moje malzenstwo ozywilo sie przez ten czas, bo
      doszla nienawisc do siebie i w przypadku mojego bylego meza -
      rowniez chorobliwa zazdrosc. Jestem juz pare lat po rozwodzie i
      chociaz sa rozwod byl koszmarem, to bylo warto!
Pełna wersja