Nowy partner, a dziecko

14.05.08, 07:16
Witam serdecznie
Jestem już prawie 2 lata po rozwodzie. Wychowuję sama 14-latkę. Były
mąż ma kontakt z dzieckiem tylko wtedy kiedy ma na to ochotę i
dlatego, aby wyciągnąć informacje na mój temat dotyczące mojego
prywatnego życia. Przez te 2 lata we dwie stawałyśmy na nogi,
byłyśmy dla siebie oparciem, co nie oznacza, ze nie dochodziło do
spięć. One były, w końcu córka dojrzewa i hormony szaleją. Zawsze
byłyśmy tylko my dwie. Wakacje, święta, dzień za dniem. Dwa miesiące
temu ktoś pojawił się w moim życiu. Dzieli nas ok.200 km. Codziennie
rozmawiamy z sobą wieczorami przez telefon. Córka to widzi, a ja ją
obserwują. Czasami zachowuje się tak, jakby ją nic to nie
obchodziło, a niekiedy wtrąca się z tekstami, ze zapadam się ze
wstydu. Nic nie narzucam, trzymam znajomego na razie na odległość,
jeszcze go nie widziała, nie poznała. Raz rozmawiała z nim przez
telefon-przedstawili się sobie. Kiedyś zażartowałam, ze może się
przeprowadzimy do miasta, w którym on mieszka. Prawda jest taka, ze
mam problemy mieszkaniowe i byłoby to jakieś wyjście. Córka
zareagowała bardzo agresywnie, zaczęła krzyczeć, ze ona się nigdzie
nie wyprowadzi, że ucieknie, że pójdzie mieszkać do babci (nie ma z
nią kontaktu), lub do koleżanki. Temat zamilkł. ON-przyjeżdża na
cały dzień za tydzień. Powiedziałam jej o tym, jednak spotkamy się
na mieście. Zaczyna rzucać tekstami, że skoro ma wolny dzień, to
zrobi to, tamto i wymienia to, co mnie denerwuje, i na co jej nie
pozwalam. Mam wrażenie, ze nie pozwala mi na to, aby robiła coś , co
nie dotyczy nas. Ma być tak, jak ona chce. Latem jedziemy na wczasy.
ON-chciałby z nami, oczywiście pokój osobny, i na kilka dni tylko.
Bardzo się boję agresji córki na tą sytuację. Nie wiem co zrobić,
jak ją o tym poinformować, jak z nią postępować. Tłumaczę jej, ze
kiedyś wyjdzie już jako dorosła z domu, że nie chciałabym zostać
sama, ale ona się śmieje.
Dlatego proszę o pomoc kobiety, które mając dzieci wchodziły w
następny związek. Jak sobie radziłyście, jak wprowadzałyście dzieci,
szczególnie dojrzewające nastolatki, co wtedy, gdy była Ew. zmiana
miejsca zamieszkania. Dziękuję z góry za odpowiedzi.
    • wikkka6 Re: Nowy partner, a dziecko 15.08.08, 12:53
      Witaj.Borykam sie z podobnym problemem, tylko u mnie sprawa jest
      bardzo swieza.Jeszcze nie mam rozwodu, bo "maz" unika
      rozpraw.Zlozylam pozew, bo w naszym zwiazku dzialo sie bardzo źle,
      nie bede juz szczegolowo opisywac, bo nie chce nawet przypominac
      tego.Wyprowadzilam sie z synem( 12 lat) z domu w tamtym roku.W tym
      czasie postanowilam sprobowac znowu byc z kims, w koncu jestem
      jeszcze mloda.Najgorzej bylo powiedziec o tym synowi.On bardzo
      teskni za tata, ktory zwial za granice.W sumie liczyl, ze dam mu
      jeszcze szanse, ze tata sie zmienil.Czesto slyszalam, jak w nocy po
      prostu plakal.Mimo wszystkiego, on nadal chcial, zeby tata mieszkal
      z nami.Bylo mi bardzo ciezko.Serce mi sie krajalo, jak widzialam,
      jak cierpi.Ale nie poddalam sie, nie uleglam, w koncu dla dobra
      dziecka trwalam w tym zwiazku 11 lat.Pomyslalam sobie, ze nie moge,
      nawet dla dziecka, byc z kims, kogo juz nie kocham, kto zle mnie
      traktowal.Uparcie tlumaczylam dziecku, ze zawsze bedzie mial tate i
      mame, ale rodzice beda mieszkac oddzielnie, ze oboje go kochamy i
      moze na nas liczyc.Tymczasem moja nowa milosc rozkwitala, nadszedl
      czas, ze postanowilam powiedziec synowi, ze spotykam sie z kims, ze
      jest to wazna dla mnie osoba itd.Spotkalismy sie w trojke na
      neutralnym gruncie.Syn zachowal sie bardzo fajnie.Czulam, ze chyba
      zaakceptuje go. Zaszlam w ciaze.Wyprowadzilismy sie do drugiego
      miasta.Przedtem pytalam sie dziecka, czy zgadza sie na przeprowadzke.
      Zamieszkalismy w trojke.Moj nowy partner spisuje sie bardzo
      dobrze.Stara sie, zeby moj syn go zaakceptowal.Za to moj syn, po
      kazdym sms od ojca chodzi podenerwowany, zamyka sie w swoim
      pokoju.Od czasu do czasu wysluchuje, po co mi nowy facet??po co mi
      dziecko??, ze moglismy zyc tylko we dwojke!Jest strasznie zazdrosny,
      ze on mnie pocaluje, przytula.Czasami nawet do niego sie nie
      odzywa.Zrobil sie nerwowy, podnosi glos.Teskni za ojcem, za tamtym
      miastem.Nie mam sil na niego krzyczec, chociaz w niektorych
      sytuacjach jest mi na prawde wstyd za niego, ze tak sie
      zachowuje.Czasami jest spokoj, ale wiem, ze jeszcze ta jego hustawka
      nastrojow potrwa.Jestem dumna z mojego noewgo partnera, ze przyjmuje
      to wszystko ze spokojem, nie wtraca sie, nie zwraca uwagi mu, kiedy
      brzydko sie do mnie odnosi.Kiedys tego nie bylo. Czasami mam dosc,
      bo w sumie jestem szczesliwa, ale do szczescia brakuje mi jeszcze
      usmiechu i pelnego zadowolenia mojego dziecka.Nie poddam sie, bede
      walczyc, zeby wszystko jakos sie ulozylo.Teraz wiem i zaluje, ze za
      dlugo czekalam z rozwodem, jednak im mlodsze dziecko tym latwiej
      jest pozniej ulozyc sobie zycie z kims innym.Mysle, ze nam wszystkim
      potrzebny jest czas.Mam nadzieje, ze stworze nowa szczesliwa
      rodzine.Pozdrawiam.
      • elka.net Re: Nowy partner, a dziecko 16.08.08, 09:05
        Powiem szerze,ze wspolczuje Wam takiej sytuacji. Z tego co piszecie o swoich
        pociechach to wychodzi iz sa samolubnymi istotami, myslacymi tylko i wylacznie o
        swoich potrzebach-taka jest prawda, Dzieci Wasze sa juz duze i wiele rozumia,
        wiec nie jest to zachowanie nieprzemyslane. Poza tym piszecie,ze nowi partnerzy
        sie staraja jak potrafia. W przypadku wikkka6 pojawia sie nowy dzidzius-brat czy
        siostra i dla syna to katastrofa-bardzo przykre.
        Moj syn tez byl juz w wieku szkolnym gdy pojawil sie nowy partner. Oczywiscie,ze
        balam sie reakcji, bo tyle lat bylismy sami i bylo Nam w sumie dobrze razem.
        Ale to partner zabral syna na dlugi spacer, wzial wedki i znikneli prawie na
        caly dzien.
        Po powrocie syn tylko podszedl i powiedzial "mama jest ok....fajny facet"i tak
        jest do dzis.
        Ciaza uradowala syna do tego stopnia,ze blagal by lozeczko dziecka postawic u
        Niego w pokoju a On bedzie pomagal w nocy i pilnowal maluszka. Gdy urodzil sie
        Jego brat plakal jak male dziecko ze szczescia i dzis mimo iz minelo od tego
        momentu 2,5 roku zyc bez Niego nie potrafi .

        Mysle,ze tu potrzebna szczera rozmowa i nie o tym co bym chciala dla Ciebie ale
        o tym co chce dla siebie i dlaczego mam do tego prawo. Bo My kobiety po
        rozwodach mamy do tego prawo.
        Przykro mi bardzo,ze u Was tak sie to wszystko potoczylo, zwlaszcza serce sie
        kraje gdy czytam sytuacje wikkki6, ktora spodziewa sie dziecka i nie moze sie
        cieszyc spokojem i nie widzi radosci syna...
        Wikkka6 moze sytuacja po porodzie sie wyklaruje, moze jak syn zobaczy dziecko i
        gdy wytlumaczysz Mu ze Ono tez jest Jego,ze jako duzy brat musi sie Nim
        opiekowac itp....to moze cos w Nim "peknie"....nie wiem zycze mimo wszystko
        powodzenia. Pozdrawiam
    • burza4 Re: Nowy partner, a dziecko 18.08.08, 13:31
      wszystkie te zachowania, choć przykre - są calkowicie zrozumiałe i
      normalne. Tym bardziej, że do tej pory dzieci miały matkę "na
      wyłączność".

      sytuacja, kiedy w rodzinie pojawia się nowe dziecko jest stresem
      nawet w pełnej rodzinie, szczegolnie jeśli dziecko jest duże,
      niekoniecznie wita rodzeństwo z otwartymi ramionami.

      a co dopiero, jeśli te zmiany są tak daleko idące? obcy facet,
      przeprowadzka, brat/siostra = detronizacja, w tle jeszcze ojciec,
      ktory być może zieje jadem.

      to wymaga taktu, ogromnej cierpliwości i wyczucia. Na pewno nie
      należy podporządkowywać życia kaprysom dziecka, ale rozmawiać,
      tłumaczyć, wyłuszczać argumenty. Także te poza emocjonalne, że
      mieszkanie, dochody, oparcie w drugiej osobie jest bardzo wazne. Że
      dorośli też mają prawa i potrzeby, a nie tylko obowiązki. Dzieci
      widzą wszystko przez swój pryzmat, nie zdają sobie sprawy jak cięzko
      jest samemu sobie ze wszystkim radzić, im się to wydaje naturalne.

      dobrze jest wybrać się do psychologa rodzinnego, nawet samemu -
      naprawdę taka osoba potrafi bardzo pomóc, nauczyć jak rozmawiać i
      jak reagować.

      moja córka została poinformowana jak będzie wyglądalo nasze życie,
      że będziemy razem, i że się przeprowadzamy do innej dzielnicy.
      Mojego przyszlego męża bardzo lubila, ale wieści o zmianach jej nie
      zachwyciły, natomiast ja się tym specjalnie nie przejęłam. Życie to
      nie bajka, i rzadko kiedy mamy tylko z górki, musi się z tym oswoić
      że nie zawsze jest tak, jakby się chciało.
Pełna wersja