dojrzałam do rozwodu...ale co dalej??

17.08.08, 19:01
Kochane Kobiety, Wy z pewnością przeszłyście to, co mnie czeka.
Właśnie po kilku latach doszłam do wniosku że powinnam się rozstać ze swoim mężem.
On wg mnie jest alkoholikiem, a wówczas go nic nie interesuje.
Zresztą od długiego czasu nic go nie interesuje. Przychodzi po pijanemu
wyzywa, tłucze w kuchni sprzęt, ręka też go swędzi. Jest byłym policjantem,
więc potrafi grać.
Sam rozwód to pewnie pestka, bo w końcu go dostanę.
Problem pojawia się w tym że ja nie mam zamiaru z nim mieszkać PO ROZWODZIE!!!!\

Mamy synka 7 lat i widzi co się dzieje, sam namawia mnie żeby uciekać z domu,
i generalnie to robę, bo mi wstyd przed sąsiadami, pracą itd/..kolegami dziecka.
Jak, lub co zrobić żeby on się wyniósł, bo nie wyobrażam sobie że ja zostawię
mu mieszkanie, którego najemcą głównym jestem ja.
Kobiety doradźcie coś...
    • elka.net Re: dojrzałam do rozwodu...ale co dalej?? 18.08.08, 09:00
      Uciekaj. Twoj syn Cie o to prosi czyli jest juz bardzo zle. Dziecko sie boi .
      Nie wiem czy masz gdzie sie wyprowadzic..rodzice, rodzenstwo? Gdziekolwiek, tak
      aby w spokoju przejsc przez rozwod. Z doswiadczenia wiem ,ze "sluzbisci" to
      "chorzy ludzie"-nie wszyscy ale zdarzaja sie .
      Moj nawet grozil,ze broni zapomni zdac po sluzbie, wiec sama widzisz,ze tez nie
      mialam lekko.
      Wnioslabym o rozwod i w podziale majatku walczylabym o mieszkanie.
      Wiem,ze nie bedzie latwo ale spokoj i przespane noce najwazniejsze.
      Posluchaj dziecka .
      Pozdrawiam
      • goscinnie_ino Re: dojrzałam do rozwodu...ale co dalej?? 19.08.08, 15:01
        najlepiej rozdziel obie sprawy.
        najpierw rozwód, potem podział majątku.
        w innym wypadku sprawa będzie się ciągnęła jak przysłowiowe flaki z
        olejem
        • a.g9910 Re: dojrzałam do rozwodu...ale co dalej?? 25.08.08, 13:57
          Rozwód to tak na prawdę nie jest mi potrzebny, tylko spokój. Najlepiej
          zrobiłabym cokolwiek żeby opuścił mieszkanie. Ja jestem głównym najemcą, więc mu
          mieszkania nie zostawię i z dzieckiem sobie do parku nie pójdę.
          Tylko co zrobić żeby sobie poszedł?
Pełna wersja