powrót byłego męża

18.08.08, 14:45
Czy ktos miał sytuację, że rozwiódł sie z mezem a póxniej ponownie
zszedł, wróciliscie do siebie?
    • zawszemalina06 Re: powrót byłego męża 26.10.08, 23:47
      Mój eks za każdym razem kiedy mu się nie układa z tą drugą chce
      wracać ale ja już nigdy go nie przyjmę , nie warto dwa razy wchodzić
      do tej samej rzeki.Oni już się nie zmienią
      • malwa200 Re: powrót byłego męża 27.10.08, 10:55
        co to oznacza że moje wszystkie związki są nieudane? czy mam trudny
        charakter? moze jestem nienormalna? prosze, doradźcie cos
      • malwa200 Re: powrót byłego męża 27.10.08, 10:59
        znam taką co przyjęła zonkisia po jego odejsciu i rimansie, z tymże
        chyba o romansie nic nie wiedziała. bo i po? lepiej kobiety z huja
        robic? faceci to wredne typy, fałszywe i egoistyczne, kłótliwe i
        niesprawiedliwe, wygodziarze
      • sybilla-to-ja Re: powrót byłego męża 30.12.08, 10:09
        DZiękuję, za wasze wypowiedzi, mam podobne wrażenia. pozdrawiam i
        trzymajcie się
        • realjoasia24 Re: powrót byłego męża 08.01.09, 10:29
          mój były mąż też za każdym razem jak mu się nie ukłądało chciał
          wracać, ale to nie miało sensu...próbowaliśmy raz ale nie wyszło,
          więc to prawda nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...tylko z
          drugiej strony do końca zxycia pozostanie Ci w głowie myśl a może
          jednak trzebabyło spróbować....
      • ariessa1 Re: powrót byłego męża 02.11.12, 10:44
        Słyszałam o takiej parze, po 10 latach się zeszli. Oboje wcześniej byli w innych związkach ...
    • amk79 Re: powrót byłego męża 22.01.09, 00:45
      ja jak wkoncu pogonilam swojego to juz koniec! nie bede po jakis
      szmatach resztek wyjadac. a poza tym dowiedzialam sie ze byl zawsze
      zerem i mnie nie szanowal. poznalam super goscia i teraz naprawde
      nie wiem po co sie meczylam z tamtym. a on non stop myslal (bo tak
      gadal znajomym) ze bedzie mogl wrocic bo ja go zawsze przyjme az
      wkoncu sie dowiedzial ze jestem w ciazy z nowym i sie zdziwil oj jak
      sie zdziwil dziewczyny hehe...wiece jakie to przyjemne uczucie
      wiedziec ze go trafilo haha:) nie przyjmujcie zdrajcow spowrotem!
      pozdrawiam
      • jan346 Re: powrót byłego męża 03.11.12, 19:43
        ale ten "super gość" jak piszesz nie był w innym związku?
    • aneta1971kono Re: powrót byłego męża 20.02.09, 22:07
      sybilla-to-ja napisała:

      > Czy ktos miał sytuację, że rozwiódł sie z mezem a póxniej ponownie
      > zszedł, wróciliscie do siebie?
      byly maz do mnie wrocil, jestesmy razem od trzech miesiecy.Jeszcze
      nie wiem czy to była dobra decyzja.
    • aneta1971kon Re: powrót byłego męża 22.02.09, 22:39
      Ja jestem w takiej własnie sytacji.Najpierw sie rozwiodłam a teraz
      znow jestesmy razem.I nie wiem czy to był dobry pomysł zeby do
      siebie wracac.Oboje bylismy juz w innych zwiazkach....
      • realjoasia24 Re: powrót byłego męża 23.02.09, 13:29
        hej.

        a możesz mi powiedzieć czemu się rozwiedliście? i po jakim czasie
        się zeszliście? co powodowało to że do niego wróciłaś i co
        powiedziałaś swojemu partnerowi? ja mam podobną sytuacje, rozwiodłam
        się 2 lata temu jestem w innym nowym związku, niby jest ok ale
        ciągle gdzieś tam pojawia się były mąż i wiem że chciałby wrócić. i
        też nie wiem co robić. może powymieniamy się doświadczeniami?
        • apolonia45 Re: powrót byłego męża 28.02.09, 22:15
          Dałam jedną szansę, po jego zdradzie.Za parę lat zrobił to samo.
          Drugij szansy nie będzie. Zmarnowane lata. Teraz mam pretensje do
          siebie, że go wtedy nie wyrzuciłam. Po zdradzie można żyć, ale
          nigdy nie będzie tak jak przedtem. To moja historia. Wtym temacie
          trudno coś doradzać.
          • nokto_kto Re: powrót byłego męża 09.03.09, 09:48
            rozwiedliśmy sie, i po dwóch latach znów jestesmy razem. Narazie
            jest super, co będzie dalej okaże sie
    • dorota19787 Re: powrót byłego męża 07.04.09, 14:47
      cześć
      Ja jestem od jakiegoś czasu w takiej sytuacji.
      Od prawie 17 lat jesteśmy ze sobą. Po 5 latach małżeństwa nie
      mieszkaliśmy ze sobą przez 2 lata i w tym czasie się rozwiedliśmy,
      ponieważ mój mąż był typowym maminsynkiem.
      Przez okres tych dwóch lat mieliśmy dobry kontakt i rozwód też odbył
      się z tzw. klasą. Od pół roku mój były już mąż zaczął o mnie
      zabiegać na nowo i muszę ci powiedzieć, że od 5 m-cy mieszkamy znowu
      razem i teraz jest cudownie. Mój mąż dorósł do pewnych rzeczy i
      teraz mogę liczyć na niego w każdej sprawie. Bardzo cieszy mnie
      fakt, że przez ten czas oboje nie mieliśmy nikogo. I być może powrót
      był łatwiejszy. Ale nie żałuję. Bo było warto utrzeć mu nosa....
      I teraz nie zamieniłabym go na nikogo innego. ....
      • sybilla-to-ja Re: powrót byłego męża 18.04.09, 17:00
        Bardzo Ci zazdroszcze. Tez bym tak chciała, ja jakos nie moge
        przekonac sie do nowego zwiazku, a mój były jet w stałym juz od
        dłuższego czasu. Gratuluje i mysle że dobrze zrobiłaś.
      • ingaxyz Re: powrót byłego męża 03.03.13, 12:21
        Pani Doroto, piszę tekst do kobiecego pisma na temat reaktywowanych związków, powrotach do eksmężów i eksżon. Czy zechciałaby Pani opowiedzieć mi swoją historię?
      • ingaxyz Re: powrót byłego męża 03.03.13, 13:51
        Piszę tekst do pisma kobiecego o parach, które wróciły do siebie. Bardzo ciekawa wydaje się Pani historia. Czy opowiedziałaby mi Pani coś więcej?
    • netk-aaa Re: powrót byłego męża 20.01.11, 19:43
      Jestem jedną z tych co wróciły do swojego byłego meża. Ale nie był to ani akt wielkiej miłosci , ani wiara w to , ze się zminił. Mamy razem 2 dzieci w trakcie i po rozwodzie dzieci były ze mną . Próbowałam sobie ułozy na nowo zycie z innym mężczyzną , ale fakt tego , ze moja córka nie akceptowała nikogo w poblizu mnie oprucz swojego taty utródnił mi podjecie decyzji o nowym życiu przy boku innego mężczyzny. W końcu zdałam sobie sprawe ze nie potrafie być z nikim innym , jesli wiem , ze ranie w ten sposób najbliższa mi osobę . Moze to był bład, bo czasem musimy podjać takie ryzyko, nawet wbrew naszym dzieciom, wiedzac ze wczesniej albo później oswoją sie z nową sytuacją . Ja jednak nie miałam takiej siły w sobie. Moja sytuacja finansowa bardzo się pogorszyła, firma wktórej pracowałam zaczeł plajtowac , obcieto mi pęsje , a ja i tak do niej musiałam co miesiąć dorobić 500 zł , by jakoś wyjsc na prostą w miesiącu. To jednak przewazyło na mojej decyzji by spróbowac na nowo ze swoim byłym. MIeszkał w jednym z europejskich krajów, był wciąż sam , nie liczac jakiś tam małych przygód, o których raczej starał sie mi nie opowiadać , bo wciąz pałał do mnie miłoscią - tak przynajmniej mówił. Proponował bysmy przyjechali do niego, i na nowo spróbowali wspólnego życia. Zastanawiałam sie nad tym prawie rok, w pewnym momencie miałam już dośc tego zycia w samotnosci, ciagłego borykania sie z brakiem pieniadzy, chorobami dzieci, i wiecznych pretensji córki , ze nie dam szansy tacie. Skapitulowałam.... nie miałam siły już walczyć , o siebie. Wiec postanowiłam , ze zrobie to dla dzieci, a nóż mój były mąż naprawde sie zmienił i jest teraz innym człowiekiem. Spakowałam cały swój dobytek, zwolniłam sie i tak z mało płatnej pracy i postawiłam wszystko na jedną kartę.
      Dzisiaj mijaj już 6 miesiac jak jestesmy z sobą . Po 2 miesiacach przestalismy spać z sobą , choc on wciąż powtarza ze bardzo mnie kocha, nie mam tutaj zadnych znajomych, nikogo z kim mogłabym porozmawiać , nie liczac kolezanek z pracy , ale one mówią w innym jezyku niz ja - wiec nasza komunikacja jest bardzo uboga. Wiec czasem jak mam doła nawet nie mam komu sie wyzalić ,a przed bliskimi mi wstyd , bo zaczynam mysleć ze ten powrót to jakaś wielka porazka. Jedynym pocieszeniem jakie mnie trzyma , to fakt ze moje dzieci sa przeszczesliwe - maja oboje rodziców. Ale nawet moja córka zaczyna dostrzegac , ze tata nie jest ideałem za jakiego go uwarzała.
      Po co to pisze ? chyba dlatego , ze sama nie wiem jak to wszytsko sie potoczy dalej, ale jedno wiem napewno okropnie tródno jest scalić pękniete serce. Bedac sama poznałam swoją wartość , nauczyłam sie liczyć tylko na siebie i radzić sobie z wszystkimi tródnosciami. To daje ogromną siłe i podnosi nasza samoocene. Teraz bedac na nowo z nim znowu czuje sie nikim, a to boli.
      • emerytutra_na Re: powrót byłego męża 31.01.11, 00:38
        Czasami trzeba zrobic krok w tyl, by pojsc do przodu. Corka nie przezyje za ciebie zycia. Jak jej sie tak tata podoba, zostaw ją jemu. Pomysl o sobie, bo za moment sie udusisz...........
    • izka-izka Re: powrót byłego męża 07.03.11, 09:54
      Rozwiodłam się dwa m-ce temu po 20 latach małżeństwa. To było właściwie z jego winy ale nie chciałam prania brudów więc było bez orzekania o winie. On w tym czasie wyjechał za granicę. Już tego samego dnia po sprawie w sądzie napisał mi (bo nie było go na sprawie) że i tak bardzo mnie kocha i rozwód nie ma dla niego znaczenia. Ja rozwód przypłaciłam depresją bo mimo wszystko chyba nie chciałam tego. Myślałam że coś go to przestraszy i damy sobie drugą szanse. Nasze małżeństwo było cudowne przez 18 lat. Raptem gdy stracił pracę i zaczął robić potężne długi bo nie znalazł innej pracy...wszystko zawaliło się jak domek z kart. Teraz wiem że tam za granicą pracuje i wychodzi powoli na prostą. Nadal pisze i dzwoni...mówi że bardzo mnie kocha i przeraźliwie tęskni za mną i za dziećmi. Ja nie potrafię myśleć o niczym innym tylko o nim. Bardzo go kocham. Zapytacie więc po co był ten rozwód. Przez 3 ostatnie lata małżeństwa doprowadził wszystko do ruiny. Nie poznawałam go. Myślałam że mi ktoś męża zamienił. Dzieci były w szoku....nie poznawały własnego ojca. Myślałam że rozwód potrząśnie nim i wróci mu rozum bo przecież przez 17 lat był super mężem i cudownym tatą. Żałuję że doszło do rozwodu bo wraca wszystko do normy...tylko dlaczego tak późno? Jak stracił pracę podtrzymywałam go na duchu jak mogłam. Robiłam co mogłam żeby to posklejać. Załamałam się...i chyba wtedy pękło wszystko we mnie. Chyba los tak chciał że zaczyna się układać jak jest już po niewczasie. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Oddałabym wiele żebyśmy byli razem. Piszę to po to żeby każdy kto podejmie decyzję o rozstaniu a nie jest tego pewien ...niech chociaż spróbuje powalczyć. Na własnej skórze przekonałam się że życie w pojedynkę jest straszne i zabija w człowieku wszystko co w nim dobre. Życzę wszystkim dobrych i słusznych decyzji. Pozdrawiam...Iza
    • trinkino Re: powrót byłego męża 28.01.12, 12:35
      Miałam ostatnio taką sytuację, że ex został u mnie na jedną dobę. Kiedy już opuścił mój przybytek, przypomniały mi się wszystkie drobiazgi, które mnie doprowadzały do wścieku (kulminacja nastąpiła w momencie, kiedy odkręcając kran nad wanną, prysznic potraktował moją niczego nie spodziewającą się głowę lodowatą wodą, a po drodze jeszcze była podniesiona klapa, pootwierane szampony, no i nieśmiertelny mecz <wszystkojednojaki> w tefał).
      Jeśli takie drobiazgi powodują, że całe moje jestectwo woła donośnie NIE na pełnoetatową obecność tego jegomościa w moim życiu, to nawet nie chce sprawdzać, co by się działo na dłuższą metę, bo przecież nie rozstaliśmy się z powodu wyciśniętej pasty do zębów;)
      Najprawdopodobniej w przyjacielskich relacjach potrafimy pozostać tylko, kiedy żyjemy osobno:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja