wikkka6
06.09.08, 10:35
Mam bardzo zawila sytuacje, moze ktos byl w podobnej?Od ubieglego
roku nie mieszkam z mezem.Na poczatku roku zlozylam pozew o rozwod
bez orzekania o winie( liczylam na szybki koniec), wina byla meza,
ale nie chcialam dodatkowych stresow.Zreszta kiedys mnie zawszze
straszyl, ze nie da mi rozwodu.Jak sie dowiedzial, ze zlozylam
pozewwyjechal za granice.Nie wstawil sie na 1 sprawe, sad kazal mi
dostarczyc adres zza granicy.Dostarczylam, bo podal.Wyslali 2 raz
zawiadomienie o terminie.Otrzymal je, bo dostalam od niego sms, ale
mowil, ze mu sie nie oplaca przyjezdzac.Na drugiej sprawie okazalo
sie, ze nie ma potwierdzenia odbioru zza granicy, a wiec sprawa nie
moze ruszyc.Wyslali reklamacje na poczte, kazali mi czekac:(Tatuś
nie przesyla pieniedzy na dziecko, nie mam przysadzonych
alimentow.Czy mam szanse na alimetny placone w trakcie trwania
sprawy rozwodowej??Dziecko jest w wieku szkolnym, mam duzo
wydatkow.W ogole nie wiem co robic?Czy zmienic pozew z orzekaniem,
czy juz prosic o kuratora, moze wtedy dostalabym zaocznie rozwod??
Prosze o pomoc:(