olimpia_wawa
09.02.09, 19:58
Witam,
Dawałam wiele szans na dobre życie, najsmutniejsze jest to, że nie
walczył. Po nowym roku uprzedziłam o tzw"blokadzie wewnętrznej".
Niechęć, niewiara, brak okazywania uczuć. Prosiłam o zrozumienie,
danie sobie czasu. Nie zrozumiał i to wszystko co sie wydażyło do
tej pory, się pogłębiało. Myslalam ze bedzie walczyl, jednak nie.
Nie mieszkamy razem, on milczy, a jak nie milczy to mi dopieka
słownie. Niedługo składam pozew. Nie wiem co bedzie dalej, boję się
samotnosci. Boje sie tego że mimo mlodego wieku bedę
rozwódką. "Najzabawniejsze" jest to ze trwalo to zaledwie kilka
miesiecy. Myslalam, ze sie znamy biorac slub, bylo inaczej. Inne
oczekiwania od życia, inne ambicje, marzenia.To Nas poróżniło.
Powiedzcie mi jak dalej życ? jak Wy lub Wasi znajomi, przyjaciele
dali sobie z tym rade...
Budzenie się samemu, gotowanie tylko dla siebie, wracanie do pustego
mieszkania, to mnie przeraża, choć w duchu wiem, że nie byłabym
szcześliwa, po tym wszystkim...
Prosze o rade!!!