bellelavie
16.03.09, 12:03
Witam wszystkich!
Rozpoczynam ten watek tylko dlatego,ze potrzebuje sie wygadac,moze
tez troche wsparcia potrzebuje?...
Nie jestem jeszcze rozwodka ale powoli juz sie przygotowuje na
zlozenie dokumentow u adwokata. Jestem mezatka od 3 lat, wiem,
niewiele, ale milosc sie skonczyla z mojej strony i dodatkowo mialam
ktorki epizod z ex, o ktorym dowiedzial sie moj maz (jednak tylko
jest swiadomy aspektu zdrady mentalnego, powiedzialabym, a nie
fizycznego...), wiec tak czy siak nie ma sensu tego ciagnac.
Wszystko wiec wydaje sie proste jednak:
- mieszkam zagranica wiec rodzina moja jest daleko i jestem z tym
wszystkim calkiem sama
- maz powiedzial (jestesmy w dobrych stosunkach),ze jesli chce sie
rozwodzic to ok ale najpierw musze sie wyprowadzic (jego cala ta
sytuacja bardzo przygnebia)
- epizod z ex byl i w sumie sie nie skonczyl bo on liczy ze bedziemy
razem jak sie rozwiode - ja natomiast nie wiem czy tego chce tym
bardziej, ze
- zakochalam sie z koledze z pracy, z ktorym swietnie sie dogaduje i
z ktory po czesci zna moja sytuacje... niestety na jakis zwiazek nie
ma szans bo on nie chce sie wiazac z mezatka no i teoretycznie jest
ktos w jego zyciu...
Wszystko to mnie wybitnie dobija, "nieodwazjemnione uczucia"
dorzucaja ostro do ognia i nie chce mi sie zyc... staram sie ruszyc,
wziasc w garsc i walczyc ale w takich dniach jak dzis chociazby nie
daje rady. Boje sie ze dopadla mnie depresja bo co innego zmagac sie
z takimi przeciwnosciami losu jak sie ma przyjaciol i rodzine blisko
a co innego jak wszyscy sa setki km od ciebie...
Eh, chcialam sie wygadac.
Pozdrawiam wszystkich