Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.10, 08:51
Ale co z tego wynika, że jest jak jest? Jakie wnioski stąd wyciągnąć? Czy to
tylko mikroodyseja?
    • Gość: Greg Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine IP: *.toya.net.pl 09.02.10, 12:49
      Autor był, wypił piwo, zjadł śniadanie....może niech pisze do szuflady dalej ;)
    • davidoff_pce Re: Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine 09.02.10, 14:23
      A co więcej powinno według Ciebie wynikać z takiego artykułu? Autor opisał na
      tyle, na ile pozwolił mu na to rozmiar tekstu, swoje wrażenia ze stolicy
      Mozambiku. Jest tu i jego pierwsze wrażenie, opis kilku ciekawych z jego punktu
      widzenia miejsc, informacje na temat bezpieczeństwa w mieście, ceny dla turystów
      (swoją drogą dość wysokie, ale ten wątek był już w odniesieniu do Mozambiku
      poruszany na tym forum). Nie wiem, czego chcieć więcej.

      To tekst mający na celu pokrótce scharakteryzować Maputo i osoby zainteresowane
      skłonić do dalszych poszukiwań (po to zostały na końcu artykułu podane 4 linki).
      Jeśli szukasz obszernych monografii na temat tego miasta, to nie wiem, dlaczego
      szukasz ich na portalu poświęconym turystyce.

      A może po prostu nie przeczytałeś całego tekstu, ale mimo to, kierowany jakimś
      dziwnym wewnętrznym przymusem, postanowiłeś go skrytykować?

      Pozdrawiam!
      • bnch Re: Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine 09.02.10, 16:44
        Widać opis "etnograficzny" sprawił, że biedak się zagubił. Oglądanie
        mainstreamowych filmów amerykańskich, gdzie jest klarownie wyłożone
        kto jest dobry, kto zły, a całość wytłumaczona w 100% nie pobudza
        intelektualnie i potem koleś nie umie docenić niezłego artykułu
        opisującego refleksje autora. Nie do wszystkiego trzeba przylepiać
        łatkę z wartością, to nie Tesco, ani kloaczna debata polityków, gdzie
        ocena jest kluczowa, a często wręcz wyabstrahowana od faktów.
    • nietyp No to ładnie!!!! 09.02.10, 15:19
      "następnego dnia czekała mnie podróż autobusem BuzBus na trasie
      Maputo - Tofo. Prawie 500 km, czyli dobre 7 godz. jazdy za 450
      meticais" - 500 km. w 7 godzin w afryce??? Stawiam piwo każdemu kto
      przejedzie z Rzeszowa do Szczecina w tym czasie!!!!
      • kornel-1 Re: No to ładnie!!!! 09.02.10, 17:30
        nietyp napisał:

        > "następnego dnia czekała mnie podróż autobusem BuzBus na trasie Maputo - Tofo. Prawie 500 km, czyli dobre 7 godz. jazdy za 450 meticais" - 500 km. w 7 godzin w afryce???

        Słuszna uwaga. W innej relacji (2006) jest mowa o 9 godzinach.

        Czas pomiędzy wejściem pasażerów do autobusu a opuszczeniem dworca (nie mówiąc już o opuszczeniu miasta) może być wyjątkowo długi. Z moich doświadczeń (Ułan Bator, Yinning) wynika, że może to potrwać 2-4 godziny. Zależy więc jak autor liczył ten czas.

        Kornel
        • davidoff_pce Re: No to ładnie!!!! 09.02.10, 18:14
          Z mojego punktu widzenia sprawa wygląda tak:

          Po pierwsze różni przewoźnicy dysponują różnymi pojazdami. To dużo zmienia, czy
          jedzie się rozpadającym się busem z odpadającymi błotnikami, toną bagażu i
          dodatkowymi pasażerami na dachu, czy luksusowym VIP busem (takie w krajach
          rozwijających się również się zdarzają).

          Po drugie ważne jest podejście kierowcy i jego ewentualne dodatkowe
          zobowiązania. W Kambodży zdarzało mi się na stosunkowo krótkich trasach kilka
          razy stawać na długaśny posiłek w "zaprzyjaźnionych" zajazdach - protesty
          pasażerów, że nie są głodni, zazwyczaj są ignorowane. Raz jechałem załadowanym
          różnymi towarami po brzegi busem, który zboczył z drogi i zajechał do jakiejś
          wioski, gdzie był jakiś "punkt przeładunkowy" ;). Kierowca z kolegami wyładował
          tonę czegoś i załadował tonę czegoś innego. Zaznaczam, że był to przynajmniej w
          założeniu bus przeznaczony dla turystów, do którego bilety kupowało się w
          miejscowym biurze podróży, a nie złapana przypadkiem okazja.

          Po trzecie w takich krajach (a w zasadzie na całym świecie) ogromne znaczenie i
          wpływ na długość przejazdu ma pora roku i warunki na drodze. Trasa pokonywana w
          porze suchej w 5 godzin, w porze deszczowej może być pokonywana w 10.

          Po czwarte sprzedawcy biletów zazwyczaj celowo znacznie (czasem o kilka, a nawet
          kilkanaście godzin) zaniżają czas podróży. Podobnie jest z odległością.
          Miejscowi często nie mają pojęcia, ile kilometrów liczy sobie dana trasa.
          Zapytani rzucają pierwszą liczbę, jaka przyjdzie im do głowy. Może to nie było
          500 km, a np. 300 km. Nie sprawdzałem, ale to niewykluczone.

          Reasumując, czas podróży między punktem A i B w krajach o kiepskiej
          infrastrukturze jest mocno orientacyjny. To że ktoś przejechał dany odcinek w 9
          godzin, nie oznacza, że ktoś inny nie zrobił tego w 7. Angielska Wikipedia mówi
          na przykład o 6 godzinach i to też nic nie znaczy.
    • latinbrand Re: Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine 10.02.10, 16:34
      Zaloze sie, ze autor tego artykulu zasmiewalby sie do rozpuku z gdyby
      np. jakis amerykanski dziennikarz pisal w reportazu z Polski ze glowna
      ulica Warszawy jest Al Jerozolimskie street.

      Tymczasem sam robi podobny, idiotyczny blad. Owe tytulowe Ave to skrot
      od slowa Avenide. Czyli aleje wlasnie.

      Karola
      • davidoff_pce Re: Podróże po Afryce - Mozambik. Idąc Ave Lenine 10.02.10, 18:18
        Mogłabyś wskazać miejsce w artykule, w którym wypatrzyłaś ten błąd. Autor
        wprawdzie pisze, że idzie Ave X, czy że coś znajduje się przy Ave Y, ale nigdzie
        nie wypatrzyłem tautologicznego połączenia typu "idę aleją Ave Z". Przykład z
        Al. Jerozolimskie street jest więc trochę nietrafiony. Osobiście nie zabrałbym
        się za poprawianie błędów, których wcześniej nie zaobserwowałem, bo to trochę
        niepoważne, ale może Ty bardziej wnikliwie przeczytałaś tekst. Jeśli tak jest,
        to z pokorą przyjmę krytykę i przeproszę.

        Przepraszam, że popadam w czepialstwo, ale irytuje mnie wytykanie
        nieistniejących błędów w imię... no właśnie czego? Czym innym jest zwracanie
        uwagi na nieścisłości lub błędy rzeczowe, a czym innym szukanie dziury w całym.

        To naprawdę niezły, rzeczowy tekst. Mnie osobiście zainteresował na tyle, że od
        dwóch dni siedzę i szukam informacji na temat Mozambiku. Wschodnia Afryka
        niespodziewanie ustawiła się w kolejce moich podróżniczych planów (może na tym
        etapie lepiej napisać 'marzeń'). Rozumiem, że ktoś może nie podzielać
        zainteresowania tematem, ale dlaczego w związku z tym nie może po prostu
        poprzestać na wciśnięciu krzyżyka w prawym górnym rogu ekranu...?
Pełna wersja