List z Anglii. Na dnie Diabelskiej Misy

11.08.10, 07:25
Szkoda, że nie ma więcej zdjęć :)
    • Gość: wesi Re: List z Anglii. Na dnie Diabelskiej Misy IP: 217.98.12.* 11.08.10, 08:08
      i to ma byc artykul??? taki kroootki? o Yorkshire Moors mozna napsiac powiesc...
      • northyorkshire Cóż mogę powiedzieć... hmm. Nic 11.08.10, 09:54
        Poza tym iż, mam wrażenie że, Państwo Basińscy nigdy w tym regionie
        Yorkshire nie byli. I chyba nawet niespecjalnie poczytali i
        przyłożyli się do tekstu.
        Po pierwsze: Yorks Moors to nie książkowe Wichrowe Wzgórza. Polecam
        Wikipedię albo... jest taka przeglądarka: Google. Proszę wpisać:
        Bronte (nawet bez obcych znakó: nazwisko jest norweskie) i będzie
        jasnym że, książkowe Wichrowe Wzgórza to HAWORTH!!! Haworth, drodzy
        Państwo! To tu w West Yorks żyła rodzina Bronte i to tu powstały
        największe powieści sióstr. A farma (właściewie jej ruiny)
        pierwowzoru Heathcliffa istnieje do dzisiaj i jest położona na
        wrzosowiskach Haworth. Tutaj także jest licznie odwiedzany wodospad,
        pod którym siadała Emily Bronte. Historia tej rodziny jest bardzo
        smutna, gdzyż ojciec przeżył wszystkie trzy swoje córki i syna
        malarza (córki zmarły na gruźlicę, syn alkoholik i narkoman)
        Po drugie: Tekst wygląda mi na przetłumaczony z przewodnika, jako
        żywo. A to dlatego że, będąc na Yorks Moors i napisać coś tak
        bezosobowego, bez ducha, ot zwykła "popierdułka", jest NIEMOŻLIWYM.
        Opisane (no, dobra, opisane!) wrzosowiska są NAJWIĘKSZYMI na Wyspach
        i prawdopodobnie też w EUROPIE!!! A nie ma o tym słowa! Co w
        przewodniku nie było, czy jakiś trudny zwrot uniemożliwił translację.

        Mieszkam w Yorks od jakiegoś czasu, jeżdżę dużo (teraz mam
        towarzyszkę: Borderkę Burkę), chodzę po oklolicy w której mieszkam i
        mogę Wam droga redakcjo dostarczyć PRAWDZIWYCH tekstów o Yorkshire i
        ludziach tu mieszkających, tym bardzie iż, chyba teksty podsyłałem
        Wam niezłe, bo trochę ich GW opublikowała, także w formie książkowej.
        Jeżeli reflektujecie na prawdziwe teksty, a nie bzdury zza biurka,
        proszę o kontakt.
        Pozdrawiam cały zespół redakcyjny.
        GJ. Mlodecki West Yorks, UK
        • Gość: Cailin Re: Cóż mogę powiedzieć... hmm. Nic IP: 217.155.207.* 11.08.10, 10:35
          No to lepiej nic nie mow...

          Nigdzie w artykule nie jest napisane, ze Wichrowe Wzgorza sa w North Yorks. Jest to ogolna uwaga dotyczaca angielskich wrzosowisk.

          A co do artykulu, to naprawde nie wiem dlaczego sie tak rzucasz. Nikt nie twierdzi ze autorzy sa specjalistami od hrabstwa Yorkshire, to jest po prostu luzne sprawozdanie z wizyty na wrzosowiskach polnocnego Yorkshire.

          A nazwisko Bronte nie jest norweskie (WTF??), pochodzi z gaelicu, zostalo zangielszczone na Prunty/Brunty, a ten gustowny umlaucik zostal dodany przez Patricka Bronte.

          Ty piszesz lepsze artykuly? To pisz, slij, jesli beda sie nadawaly do opublikowania to redakcja na pewno bedzie zainteresowana.
          Czy naprawde nie ma lepszej formy kontaktu z redakcja niz przez zlosliwy komentarz?
          Tylko sprawdz najpierw fakty, bo na pewno ktos Ci w komentarzach wypomni wszystkie niescislosci...
        • asimka Re: Cóż mogę powiedzieć... hmm. Nic 11.08.10, 11:31
          Widzę że jest tu ktoś kto zna YORKSHIRE:)) wybieram się z mężem w połowie
          sierpnia do Yorkshire a potem Scarborough czy mogę prosić o informacje co warto
          zobaczyć w tych miejscowościach. Miejsca gdzie można trochę pobyć z naturą, nie
          wszędzie są względnie dobre informacje będę wdzięczna:))
          • pani.serwusowa Do Asimki. 11.08.10, 14:41
            Mieszkam tu od 4.5 roku (dokładnie w Yorkshire Dales, parku narodowym, który jest położony po sąsiedzku), może moje posty Ci nieco pomogą, w tej chwili nie mam czasu się rozpisywać, ale potem mogę Ci polecić kilka miejsc. Póki co zapraszam na mój blog:
            zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/07/lawenda-z-yorkshire-czy-to-nie-brzmi.html
            zmyslywkuchni.blogspot.com/2010/06/wybrzeze-yorkshire-i-koszyk-piknikowy.html
    • Gość: joss List z Anglii. Na dnie Diabelskiej Misy IP: *.ip.netia.com.pl 11.08.10, 08:42
      Jedno zdjęcie wystarczy, wszystkie inne wyglądałyby tak samo;-)
    • Gość: ul List z Anglii. Na dnie Diabelskiej Misy IP: 212.160.172.* 11.08.10, 09:52
      W styczniu też jest pięknie. Moje córki zadzwoniły, bym mogła
      usłyszeć w telefonie wiatr z Wichrowych Wzgórz...Zdjęcia przywiozły
      takie, jak sobie wyobrażałam. Przemoknięte domy w okolicy, plebania,
      w której mieszkały siostry... Można sobie wyobrazić jak marzły bez
      ciepłych butów i odzieży, bo ojciec pastor nie pozwalał na takie
      zbytki. Wcześnie zmarły, a styczniowa pogoda bardzo uwiarygodnia
      literaturę...
    • onionka Re: List z Anglii. Na dnie Diabelskiej Misy 11.08.10, 11:40
      'all creature great and small' to kwintesencja zycia na moorach
      James Herriot spedzil tam ponad 50 lat opisujac swoje wrazenia,
      odczucia i praktyke dnia codziennego.Yorkshire to jedna z
      najbardziej nieprawodopodobnych krain w naszym pojeciu. Nie lubie
      wichrowych wzgorz i nie bede dociekac jak bardzo ksiazka jest daleka
      od krajobrazu. Uwielbiam Herriota i on jest tutj na miejscu.
      Herriot, zwierzeta i ludzie z Yorksihire .
      dla tych co nie czytali: James Harriot: (naprawde All Wright)'All
      creaters great and small'
    • Gość: RN ulożę plan wyjazdy nie tylko do Anglii IP: 85.158.196.* 11.08.10, 15:06
      wakacyjne-wyjazdy.strefa.pl
Pełna wersja