Sama w Pekinie- trudno?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.12.10, 18:56
Spędzę niedługo jakiś czas w Azji i będę mieć pare luźnych dni, podczas których bardzo chciałabym wybrać się do Pekinu. Niestety raczej bez towarzystwa.
Podobno w Chinach jest bardzo duzy problem z porozumieniem sie w języku angielskim, czytałam, że nawet taksówkarze nie są w stanie odczytać adresu, jesli nie jest napisany w j. chińskim.Czy na prawdę jest aż tak tragicznie? Łatwo się zgubić w Pekinie? :)
Oprócz samego miasta chciałabym zobaczyć chociaż krótki odcinek Wielkiego Muru.
Jakiem macie doświadczenia?
    • fredoo Re: Sama w Pekinie- trudno? 19.12.10, 11:15
      Niczego się nie obawiaj. Moje informacje nie są zbyt nowe bo ostatnio byłem w 2004 a duzo sie zmienia. Jest bezpiecznie a to najważniejsze. Pewnie teraz i angielski podciągnęli.
      Jak masz parę dni to zdążysz zobaczyć Big Wall i poczuć atmoswerę miasta. Ni zaniedbaj typowych u nich bazarów. Ja miałem tuż koło hotelu.
    • big_markk Re: Sama w Pekinie- trudno? 20.12.10, 07:53
      Hello !
      Najlepszą zdecydowanie opcją będzie kontakt z urocza Natalią , przewodniczka , włascicielką biura www.bestbeijingtour.yolasite.com/ w Pekinie. Mówi swietnie po ang, zawiezie cię do Muru tam gdzie nie ma duzu turystów, objeździsz z nią ciekawe miejsca, także handlowe.
      Samotne poruszanie się po Pekinie jest rzeczwiście trudne, pamietaj - zabierz zawsze wizytówkę hotelu w którym sie zatrzymujesz , aby pokazać taksiarzowi.

      Mail do Natalii <natalie.jj@hotmail.com> , picasaweb.google.com/marek.glowski , prowadziła nasza grupe ostatnio w maju.
      pozdrawiam
      Marek
      • Gość: Olik Re: Sama w Pekinie- trudno? IP: *.unilever.com 22.12.10, 12:46
        Nie jest jakoś super łatwo, ale bez przesady. Faktycznie niezbyt wiele osób mówi po angielsku (albo może inaczej: wiele mówi, tylko trudno znaleźć je w tłumie ;-)), ale:
        1) wycieczkę na Wielki Mur możesz zakupić i na ulicy, są naganiacze mówiący po angielsku. Przedmówca rekomendował osobę, która może Cię tam zawieźć - pewnie warto skorzystać, chociaż mnie by trochę martwiły te miejsca handlowe (pewnie kwestia dogadania się). Ja koniecznie chciałam pojechać na dziki odcinek Muru, nie interesowała mnie część odrestaurowana dla turystów (Badaling) - tam są i wycieczki autokarowe.
        2) Noś ze sobą wizytówke hotelu i ilustrowany przewodnik - taksówkarz na pewno znajdzie atrakcję ze zdjęcia; poza tym w dobrych przewodnikach nazwa atrakcji jest też napisana po chińsku. Jeśli Twój przewodnik nie ma dobrych zdjęć, kup trochę widokówek pierwszego dnia i pokazuj widokówki.
        3) W knajpach dość często możesz zobaczyć zdjęcie tego, co dostaniesz do jedzenia - pokaż palcem po prostu. W tańszych miejscach możesz mieć problem z dostaniem noża i widelca, jeśli nie umiesz jeść pałeczkami
        4) Wybierz hotel, w którym recepcja mówi po angielsku - w razie czego zawsze rano jak będziesz planowac dzień, możesz poprosić recepcjonistkę, żeby wypisała Ci najważniejsze adresy i zwroty. W ten sposób udało nam się na przykład na stacji kolejowej wymienić bilety na pociąg na inne.
        Dasz radę.


    • Gość: Fabir Re: Sama w Pekinie - trudno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 13:09
      Na poczatek zrob sobie jakies wydruki z google maps miejsc ktore Cie interesuja. Ten serwis poza nazwa angielska adresu/miejsca/obiektu pokazuje tez napisy po chinsku. Poza tym polecam kupic w Polsce jakis dobry przewodnik. Sporo ofert noclegów w stolicy Chin widzialem na pekin.com.pl. Najlepiej brac hotele/hostele z darmowym internetem. Wtedy mozna byc na bierzaco w kontakcie z ludzmi z ... Polski, ktorzy Ci poradza co i jak.
    • Gość: Janiana Re: Sama w Pekinie- trudno? IP: *.centertel.pl 25.01.11, 22:16
      Hm... ja lecę na wycieczkę objazdową do Japonii. Szczerze to nawet nie brałam pod uwagę podróży na własną rękę. Jednak tak daleko, w takim kraju, gdzie nie zna się języka, dosyć ciężko by mi było nawet przez kilka dni. U mnie jest inna sytuacja, bo to wakacyjna wycieczka, ale nawet jakbym nie na wycieczkę miała lecieć to i tak bym się chyba trochę bała!
    • Gość: kas63 Re: Sama w Pekinie- trudno? IP: 178.73.49.* 26.01.11, 00:13
      dajcie spokoj, gdzie jak gdzie, ale akurat w pekinie to jest prosto;
      metro opisane po angielsku, nie da sie zgubic;
      obsluga nawet w hostelach mowi po ang.
      wchodzisz do banku wymienic pieniadze - zaraz sie toba zainteresuja jako obcokrajowcem i pokieruja do opowiedniego okienka, gdzie przynajmniej na prostym poziomie panie rozumieja;
      automaty biletowe zwykle opisane, a tych z napojami i innych latwo sie mozna sie nauczyc;
      kiedy bylam tam pierwszy raz nie mowilam slowa po chinsku, bylam bez biura, zwiedzalam miasto sama, jadlam w lokalnych knajpach porozumiewajac sie na migi;

      no chyba, ze ktos jest ogolnie totalnie niezaradny, boi sie ludzi i nie zna nawet ang. - to wtedy rzeczywiscie moze byc trudno;
    • Gość: Raf Re: Sama w Pekinie- trudno? IP: *.phdmediadirection.com.pl 14.03.11, 17:28
      A ja własnie wrocilem z samotnego eksplorowania Pekinu.

      Zapraszam serdecznie na bloga, może znajdziecie cos co Wam pomoże:
      trafelling.blogspot.com/
      na blogu opisy również innych miejsc
    • maki-chan Re: Sama w Pekinie- trudno? 15.03.11, 11:42
      jeśli szukasz towarzystwa to może poszukaj na stronie o cuchsurfing. można się umówić na spotkanie z ludzmi mieszkającymi w pekinie,chińczykami albo obcokrajowcami, posłuchać o podróżach,dowiedzieć sie o kulturze czy odwiedzić ciekawe miejsca
      • Gość: Janiana Re: Sama w Pekinie- trudno? IP: *.unknown.vectranet.pl 30.03.11, 12:15
        Na takie wycieczki to ja bym sobie towarzystwa w internecie nie szukała. Jeżeli lecisz na wakacje, które organizuje biuro to możesz być pewna, że kogoś tam poznasz. Mam koleżankę, która poleciała jakieś 2 tygodnie temu na lasta do Egiptu z biurem podróży i poznała tam tak dużo ludzi, że mówi, że sama się tego nie spodziewała. Także myślę, że nie ma co szukać na siłę towarzystwa. Ja swoich wakacji już się nie mogę doczekać i chociaż nie lecę sama to liczę na to,że kogoś fajnego uda mi się poznać, znajomi mi opowiadali, że w biurze z którym lecę pracują bardzo sympatyczni rezydenci, oby i mnie się tacy trafili :)
Pełna wersja