Dodaj do ulubionych

kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ?

07.01.11, 10:45
Byłem w 2005r. z pierwszą i jedyną grupą osób które tworzyly wątek na wyprawie na Margaritę,mieliśmy się tam osiedlić jednak nic z tego nie wyszło,jeżeli są jeszcze chętni do dyskusji na ten temat ,zapraszam.
Pozdrawiam Brum.
Obserwuj wątek
      • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 11.01.11, 14:39
        Tak był taki plan mieliśmy nawet upatrzoną rezydencję do wykończenia niedaleko plaży Playa el Aqua, lecz niestety nic z tego nie wyszło ludzie jak przyszło do wiążących decyzji po prostu odpuścili .Byliśmy na Margaricie ponad miesiąc poza fajnymi wakacjami wszystko upadło.Ludzie wrócili do domów zająli się codziennymi sprawami i kontak plany marzenia legły w gruzach.Szkoda bo to był bardzo dobry okres na zakup czegokolwiek ceny były jeszcze niskie.W tej chwili jestem chy jedyna osobą która nie traci wiary w możliwości spełnienia wcześniejszych planów jeżeli są ludzie którzy maja podobne marzenia zaprawszam może stworzymy coś nowego tym razem na solidnych fundamentach i zrealizujemy plan wyjazdy na szczęśliwe wyspy niekoniecznie Margarita.
        Pozdrawiam Mariusz
        • karnacja Wakacje do końca życia (prawie:) 11.01.11, 16:00
          Witajcie,

          Ja pamiętam. Nie udzielałam się ponieważ nie wierzyłam wówczas w realizację
          zamierzenia. Nie podobała mi się również lokalizacja. Uwazam Wenezuelę za
          urzędowo skorupowane państwo a Margarita rozczarowała mnie. Czystościa
          między innymi. Sterty śmieci na plaży nie zachęcają mnie do dłuższego pobytu.
          Skłonna jestem rozważyć wakacje trochę krótsze niż do końca życia na początek
          gdzieś w tropiku. Powiedzmy, że tytułem próby na rok na początek.
          Wenezuelę w dalszym ciągu wykluczam. Kubę zresztą również:)

          Pozdrowienia - k.
    • arwena84 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 14.01.11, 15:35
      Poprzedniego tematu nie czytałam, ale tak z ciekawości: skąd pomysł na Margaritę? Ani tam ładnie, ani tanio...

      Za co planowałeś żyć? Masz tak duże oszczędności, że do końca życia starczy? Bo praca za marne grosze do wizji wakacji do końca życia mi średnio pasuje.

      Tak nieco bardziej konstruktywnie, u mnie na czele listy byłby Singapur. W moim zawodzie o dobrą pracę tam łatwo, ludzie super, plus jest mega czysto. Jak umiejętności/ambicji zawodowych brak, to może Tajlandia? Cudowny klimat, tanio, mili ludzie, piękne kobiety i najlepsze jedzenie na świecie. Swego czasu miałam pomysł, żeby wyprosić u pracodawcy pozwolenie na pracę zdalną i przezimować w Tajlandii. ;)
      • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 14.01.11, 17:12
        Margarita z Wenezuelą wzięła się z propozycji którą podał Miguel,mieszkał tam kilka lat wcześniej przez około rok i głównie zaważył aspekt finansowy,w tym okresie na Margaricie były niskie ceny nieruchomości.Faktycznie wyspa rozczarowała i chyba nie wszyscy chcieli tego samego.Ja osobiście nie mam oszczędnośći aby gdzieś wyjechać i nic nie robić ,mój pomysł na życie gdzieś na świecie jest taki aby rozwinąć coś swojego(własny biznes) to może być budka gastro lub inne w zalezności od możliwości danego miejsca.Nie czarujmy się raczej są nikłe szanse aby znalezć podbną pracę którą się wykonuje w kraju (nieliczni mają takie możliwości) ja nie mam, prawie całe życie pracowałem i decydowałem sam za siebie mam skromne wymagania i ja praferuję "święty spokój" który nie ma ceny !!! Singapur fascynuje nigdy nie byłem lecz nie wiem czy się tam odnajdę .Nie mam super zawodu jedynie doświadczenie życiowe i wielki zapał do tego aby coś zmienić... Jeżeli są ludzie o podobnych poglądach i marzeniach zapraszam do wspólnej realizacji celów.
        • arwena84 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 14.01.11, 17:49
          Singapuru nie polecam jako destynacji dla tych, którzy zawodu konkretnego nie mają. Ja bym w niego celowała głównie ze względu na pracę w moim zawodzie oraz dobrą lokalizację. Ma swoją wyspę dla umęczonych pracowników (dojazd komunikacją miejską);) A na weekend można polecieć na którąś z pobliskich rajskich wysp. Jest i orientalnie i europejsko.

          Jak chcesz mieć "święty spokój" + własny biznes, to może faktycznie Tajlandia. Pojedź, zobacz, nie znam nikogo, kto by się nie zakochał w tym kraju. :)
            • pietnacha40 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 19.01.11, 19:35
              Bardzo ciekawa propozycja ! Ciekawa jestem szczegółów.Ile osób max ? Bo chyba im więcej ,tym gorzej ? Ograniczenia wiekowe ? Wspolny zakup posiadłości ? Masz gdzieś w archiwum ten wątek ? Chętnie bym poczytała jak się to rozkręcało,jakie były plany.Możesz pisać tutaj,możesz na pocztę. Ja dodam Dominikanę do puli propozycji.Bardzo łatwo tam kupić posiadłośc,bardzo łatwo rozkręcić business (tak mówił mi mieszkający tam Polak) Nie ukrywam,że chodzi mi po głowie takie coś,ale nie brałam pod uwagę ,żeby spróbować w grupie.
              • Gość: Ronald Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.11, 01:37
                Najlepiej brać przykład z Niemców i się do nich po prostu podłączyć. Robią sobie całe zamknięte osiedla np. w Panamie czy Paragwaju.

                Amerykanie tak samo biorą we władanie wybrane rejony Karaibów i Ameryki Środkowej, tez można znaleźć stosowne informacje na ang forach.

                Generalnie cała zabawa ma sens wtedy, gdy ma się przynajmniej kilkaset tysięcy złotych (a najlepiej około miliona zł) w zanadrzu. Wtedy kupuje się/wynajmuje dom na osiedlu dla białych lub kupuje/długoterminowo wynajmuje apartament w zamkniętym ośrodku gdzie jest wszystko (od knajp i banków aż po rozrywkę i usługi medyczne; można tam mieć podane żarcie pod nos i codziennie prane gacie).

                Jak się nie ma forsy i jeszcze zamiast wiecznej bumelki planuje się rozkręcać w egzotycznych miejscach small biznes, to to się prawie zawsze kończy tak jak w programie "Die Auswanderer", który co tydzień leci na niemieckiej telewizji VOX. Gwarantowana mega porażka, kompletna klapa i same kłopoty. Tacy mądralińscy za dychę prawie zawsze pakują się w małą gastronomię, jakąś dumpingową wobec miejscowych biur wycieczkową obsługę turystów z Europy, próby zarabiania na instruktażu kite- i windsurfingu, przejażdżkach konnych, quadach, w ostateczności jest to quasi hotelowy wynajem kwater/pokoi. Tylko to ostatnie tak naprawdę może wypalić - wymaga jednak sporego wkładu finansowego. Reszta pomysłów to są mrzonki, co dobitnie pokazują Niemcy w swoim dokumencie (nadają to już chyba dwa lata i końca nie widać).

                Najgorsze dramaty są wtedy gdy gołodupcy i życiowi nieudacznicy pakują się w egzotykę myśląc, że tam jakoś sobie zarobią na przeżycie, a przy okazji będą mieć "wakacje do końca życia". Pokłosiem takiego myślenia jest dziś dramatyczny problem ze zjawiskiem niemieckich bezdomnych na Majorce, na Gran Canaria i Teneryfie, do których nie przyznają się rządy Hiszpanii i Niemiec i z którymi kompletnie nie ma pomysłu co zrobić. A jest ich zatrzęsienie. Przy czym z Gran Canaria można jeszcze stosunkowo łatwo wyżebrać bilet do Europy, ale z dalekich krajów azjatyckich czy południowoamerykańskich robi się to marzeniem ściętej głowy. Można utknąć "do końca życia" w niewyobrażalnym syfie.

                Poza tym kandydaci na zdobywców egzotyki często nie wiedzą nawet najbardziej elementarnych rzeczy o kraju do którego jadą "na całe życie". Np. w Tajlandii można przebywać 90 dni i koniec. Potem trzeba wyjechać (choćby na 1 dzień) i wjechać z powrotem. "Biedni biali" w Tajlandii wykonują więc z narażeniem życia parogodzinne eskapady do sąsiedniej Birmy rządzonej przez nieobliczalną juntę wojskową.

                Ogólnie prawda jest jedna - bez grubszej kasy nawet o tym nie myśl.
                • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 20.01.11, 10:10
                  Roland masz rację w tym co napisałeś zgadzam się z Tobą.Patrzę na wystko z dystansem ,ale uważam że przy madrej organizacji zgranej grupie ludzi którzy przedewszystkim wiedzą czego chcą i muszą być zdecydowani na pewne kroki (tego zabrakło w poprzednie ekipie...) projekt ma szansę powodzenia.Ja osobiście nie mam wielkiej kasy lecz nie jestem również goły.Ja widzę to tak: najlepiej tak jak napisałeś stworzyć mały pensjonat lub jakieś pokoje itp. to zależy od miejsca i nieruchomości którą można kupić.Napewno jest potrzebny strategiczny inwestor dysponujący stosunkowo dużą ilością środków do realizacji celu.Reszta może wejść w udział procentowo w zależności od swoich możliwości.Główny inwestor ma oczywiście największy pakiet udziałów i do niego należą ostateczne decyzje.Nie wszyscy muszą wyjechać na stałę żeby mieszkać i tworzyć Pueblo.Ogólnie mam na myśli stworzenie na początek polskiego pensjonatu gdzieś na świecie nawiązanie współpracy z biurami podróży itp. aby zaistnieć i spróbować połączyć dwa w jednym biznes i możliwość mieszkania w ciepłych klimatach.Wiem że przy mądrej organizacji,odpowiednim środkom finansowym i zgranej grupie ludzi nastawionych na ten sam cel i myślących tak samo projekt ma szansę powodzenia...
                    • karnacja Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 20.01.11, 10:51
                      Witajcie,

                      Byłam w San Miguel de Allende w Meksyku. Mieszka tam około 10 tysięcy cudzoziemców.
                      Głownie Amerykanów. To ich największe skupisko w Meksyku. Miasteczko urocze.
                      Koszty utrzymania ciągle jeszcze dostępne ale już nie tanie. Ceny domów i mieszkań
                      skoczyły znacznie. Fajne miejsce do zamieszkania. Z kasą oczywiście:)

                      Na Dominikanie expaci kupują mieszkania w Cabarete. Ale tylko na wizyty sezonowe.
                      Dominikana nie zachęca do pobytu na stałe. Sąsiedztwo tez nieciekawe.

                      Rząd Japoni kupuje ziemię w Brazylii dla swoich emerytów. I tworzy tam kolonie.

                      Zgadzam się z opiniami wyrażonymi wyżej, że do naszych dywagacji gdzie byloby fajnie
                      zamieszkać potrzebna będzie kasa. I to nie mała. Nie będzie można sie utrzymać
                      z ulicznego stoiska taco. Nawet z trzech:)

                      Pozdrawiam - k
                  • Gość: Ronald Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.01.11, 01:43
                    Brum38, koncepcja składkowego pensjonatu jest teoretycznie ok. Tylko ja mam duże wątpliwości, czy z naszymi rodakami jest się w ogóle w stanie coś takiego zrobić. Ludzie są przeokropni, niesłowni, nierzetelni... i tu nie tylko chodzi o to, że mogą się w każdej chwili wycofać stawiając Ciebie i innych w trudnej sytuacji finansowej, ale i o możliwość typowo polskiego szantażu. W rodzaju - odkupujcie moje udziały po nierynkowej cenie, albo ja zablokuję wszelkie ruchy na inwestycji, zrobię prawny/realny syf na miejscu itp. itd. Każdy, kto ćwiczył pojęcie współwłasności (lub choćby tzw. trudny rozwód z podziałem majątku) dokładnie wie, o co mi chodzi.

                    To ma szanse powodzenia tylko jeśli pojawi się główny inwestor (nazwałeś go 'strategiczny'), który będzie miał na tyle dobrej woli, żeby dopuścić pomniejszych szaraków. Ja wątpię, czy ktoś z grubszą kasą będzie na tyle ryzykantem, aby wejść w coś takiego.

                    Jeszcze chciałbym się wypowiedzieć odnośnie lokalizacji. Sądzę, że najlepsza byłaby taka, że gdzie usługi hotelowe są bardzo drogie, ale życie na miejscu już aż tak drogie nie jest. Czyli np. droższe wyspy Karaibów typu Aruba, Antyle Holenderskie, Antiqua, Barbados. Jest target ludzi, którzy chcą pojechać w te miejsca, ale nie mają do wydania majątku na ten cel. Tak zarabiają Niemcy, Holendrzy itp. , którzy stawiają tam pensjonaty dla swoich rodaków.

                    Problem w tym, że Polacy są zupełnie inaczej sprofilowani turystycznie niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Jadą tam gdzie jest ciepło, a zarazem najtaniej. W swoich gustach są stali i potrafią w kółko jeździć do jednego kraju/miejsca. Stąd fenomen Egiptu, który w ocenie sumarycznej jest przecież -delikatnie mówiąc- nienadzwyczajny. A zatem ja bym się absolutnie nie nastawiał na polską klientelę, bo przecież pensjonatu w Egipcie stawiać nie będziemy ;-) Problem przepotężny to kulturowe klimaty typu wieczna maniana, niemożność znalezienia sensownych ludzi do pracy... tak, w takich miejscach wszyscy chcą mieć wakacje do końca życia, miejscowi również ;-)

                    Aha, i na koniec. Taki projekt jest świetny dla rozrywkowych singli i bezdzietnych par. Ale to najczęściej stan przejściowy. A interakcje singli z rodzinami z małymi dziećmi są z definicji konfliktogenne jak cholera.
                • arwena84 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 20.01.11, 12:35
                  ""Biedni biali" w Tajlandii wykonują więc z narażeniem życia parogodzinne eskapady do sąsiedniej Birmy rządzonej przez nieobliczalną juntę wojskową."

                  Z narażeniem życia? Kpisz sobie? Byłeś kiedyś w Birmie?

                  W Tajlandii znam osoby, które żyją z organizowania wycieczek. Głodem nie przymierają...

                  Zamiast oglądać świat w niemieckiej TV, może warto się gdzieś ruszyć?
                  • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 21.01.11, 09:40
                    Myślałem o Meksyku.Moim zdaniem trzeba wybrać kraj w którym jest w miarę tanio,jednocześnie w miarę bezpiecznie i oczywiście nie może lot kosztować w to miejsce fortuny ponieważ nie będzie klientów. Jak myślicie czy takie przedsięwzięcie ma szansę na realizację ??? Wiem że zdania są podzielone lecz ja upieram się przy tym że zgrana grupa ludzi i pieniądze oczywiście, do tego dokładna analiza miejsca w który się chce zainwestować może zaowocować.
                    Mariusz.
                    • arwena84 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 21.01.11, 11:13
                      To w Meksyku jest bezpiecznie? No bez żartów. Jako turysta można tam jechać, w turystyczne miejsca. Ale żeby tam żyć... Hm... Lot do Meksyku najtańszy nie jest. Zasada jest taka: tanio lata się do Azji, Ameryka Łacińska jest droga. Tam tanio lata się z USA, ale z kolei do USA trzeba mieć wizę. Do samodzielnych wyjazdów w te rejony zniechęca też bardzo słaba znajomość angielskiego lokalsów.

                      BTW znasz hiszpański? IMO bez jego przyzwoitej znajomości, nawet nie ma co myśleć o osiedleniu się w Meksyku. Natną Cię wszędzie, dla zasady.

                      Co do szans - marnie to widzę. Nawet nie zadałeś sobie trudu, żeby o tym Meksyku poczytać. Wypadałoby też w takie miejsce pojechać jako turysta, przyjrzeć się jak się tam żyje, wypchnąć nos poza turystyczne szlaki, poznać ludzi... Bo może się okazać, że jednak są gorsze miejsca niż Polska na tym świecie i zamiast wakacji do końca życia będzie koszmar i uczucie porażki.

                      • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 21.01.11, 11:54
                        Pisałem że myślałem o Meksyku ogólnie nie jestem nastawiony konkretnie na Meksyk.Masz rację najpierw trzeba gdzieś pojechać i zobaczyć lecz niestety sam nie jestem w stanie wszędzie być,dlatego piszę na forum i proszę inne osoby które gdzieś były i coś widziały o propozycje jakies podpowiedzi na począttku wybrać jakiś rejon który będzie najbardziej odpowiedni.Mam pytanie do znawców tematu,czy Sri Lanka wchodzi w grę.Czytałem trochę na temat tego kraju wiem że połowa kraju jest opanowana prze separatystów lecz czy ogólnie warto?
                        Pozdrawiam Mariusz
                        • Gość: elka Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.11, 19:43
                          @brum
                          reanimujesz trupa???
                          nie przyjmij tego negatywnie, przeczytałam ten wątek w odcinkach, zanim Go podałeś,
                          i jak domyślam się - jesteś jednym z 'Tej paczki' i jakie wnioski?
                          utzrymujecie choc konktakty?
                          a co z Piotrem i Miguelem?
                          sorki za realizm, ale marzenia, nie spelnione, są wlaśnie na tych prawie 2000 postów
                          a może, spełnione?
                          a może nie mam racji
                          pomysł, na wstępie - po prostu fantastyczny
                          ale.. no właśnie
                          realny?
                          możliwy?
                          zależny: od : kogo? czego?, wiem, że przedewszystkim od nas samych, ale dlaczego nie dochodzi do skutku, czyżby jednak pogoń za króliczkiem była ciekawsza od...
                          jest 'milion' backpackersów' którzy wyjeżdzają i wracają - dlaczego wracają?
                          czy My potrafimy jeszcze marzyć, tak Naprawdę, i realizowac te marzenia?
                          i dlaczego nie, albo nie zawsze?
                          czy uważacie moje pytania za: głupie, łatwe, normalne, oczywiste
                          ja zwyczajnie też mam takie marzenia, ale jak je spełnić, przy realiach i zobowiązaniach zycia codziennego?

    • atamanek Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 22.01.11, 12:36
      Witajcie

      Pamietam doskonale watek, dopasowal sie do moich mysli idealnie, zawsze ciagnelo mnie do takich miejsc gdzies w cieple. Tez i pod wplywem Waszych postow polecialam z synem wtedy na Margarite, bylismy kilka miesiecy po glownej grupie ;)
      Sama Wenezuela az tak bardzo mnie nie zachwycila.
      Szukalam dalej. W miedzyczasie byla Armenia, Indie, znow Afryka kilka razy, Stany, wypadek przy pracy- zimna Skandynawia..
      Dwa lata temu bylam bardzo bliska zmiany swojego zycia, trafilam na goraca wyspe Karaibow- Kube. Tam poznalam wspanialych ludzi, w jednym z nich sie... zakochalam ;) tak tak, majaca na karku kilka dzisiatek lat(40) babka sie zakochala w goracym Kubanczyku.
      No i zaczely sie wyjazdy na Kube, kiedy tylko pozwalala mi praca, finase i czas uciekalam z Polski na wyspe. Za ktoryms razem nawet mialam problemy z wjazdem, bo uznali mnie za szpiega ;)) Dostalam z przydzialu dwoch przystojnych "opiekunow", ktorzy jak cien za mnia wszedzie byli, podczas calego pobytu na wyspie. Mieli sporo trudnosci, bo w miejscu nie siedzialam...
      W ktoryms momencie zdalam sobie sprawe, ze jestem zakochana, owszem, ale nie w Nim a w.. Kubie.
      Chociaz nie moglabym tam mieszkac non stop.
      Ta ich socjalistycznosc na dluzsza mete mnie meczyla.

      Na Kube wroce, bo ciagnie straszliwie... ale mieszkac tam na starosc nie chce, co najwyzej kilka miesiecy w roku, kiedy jest zima w PL.
      W ubieglym roku zmienilam stan cywilny, maz jest raczej z tych "patriotow", co piekna poza Polska nigdzie nie widza, wiec na razie siedze w miejscu(nie liczac tego wypadku przy pracy, czyli kola podbiegunowego, na szczescie latem..).
      Na razie... bo juz mam upatrzony fajny wyjazd i coraz bardziej sie klaruje wszystko, jeszcze pare dokumentow i bede na jednym ze statkow przewozacych towary. Statek plywa doslownie po calym siwiecie, zatrzymujac sie na wyladunki i zaladunki w portach na 3-5 dni. Planuje tak sie bujac jak najdluzej, mam teraz komfortowa sytuacje w pracy, ze duzo czasu wolnego i wsparcie.
      Moze w czasie rejsu (planuje kilka tygodni, no jak bedzie fajnie, miesiecy) znajde swoje miejsce na spokojna starosc.. bo szukam ciagie jak Koziolek Matolek swojego Pacanowa.
      Jedno wiem, ze Kuba, to moje miejsce, ale nie na dluzej.

      Aga
      • Gość: elka Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 14:57
        @Ronald
        czepiam się ? a może pytam ?
        nabądź luzu, choć trochę "):) skoro bywasz na tym wątku :):):)
        ja tylko zadaję pytania, które mnie nurtują, w zw z tym tematem
        a że mam ich dużo ? - widocznie dotychczasowe info, nie było wystarczająco satysfakcjonujące
        ten i tamten wątek - są dla 'luzaków' :)
        więc @ Ronald, może nie dla Ciebie :):):)
        no, pls, o trochę samokrytyki i samo-satysfakcji z życia :)

        • pietnacha40 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 23.01.11, 11:13
          Mnie osobiście się bardzo podobają jego posty. Pełne zapału odpowiedzi i marzenia ,to jedno,a taki głos rozsądku ,to może i szklanka wody,ale bardzo potrzebna.Dużo dużo racji .Szczególnie w kwestiach finansowych i organizacyjnych. Luz ? Przy organizacji takiego wyzwania,luz,to najgorsze na co mozna sobie pozwolić.
      • karnacja To Castro or not to Castro 22.01.11, 16:20
        Kubę możemy spokojnie na razie wykluczyć z rozważań ponieważ cudzoziemcy
        nie mogą dotychczas kupować nieruchomości na Kubie. Są jeszcze inne powody
        dla których Kuba mogłaby komuś z nas nie odpowiadać ale ten główny powód
        jest wystarczający. Może gdy Fidel i Raul walną w dywan...
      • Gość: migueluski Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: 190.9.223.* 22.01.11, 23:03
        witam

        tak w skrocie, od tego czasu kiedy planowalismy margarite doszedlem do jedngo glownego wniosku. ja niczego ale to zupelnie niczego na stale nie potrzebuje. w zeszlym roku odkrylem z zona nowa planete, mianowicie afryke, 15 krajow przez 10 miesiecy samymi matatu , nowe otwarcie na patrzenie na swiat. od ponad roku jestesmy w ameryce lacinskiej, teraz 2 miesiac w cartagenie, kolumbia ( chyba najbezpieczniejszy i najbardziej poukladany obecnie kraj latino , ok o chile czy argentynie nie wspominam bo tych miejsc zwyczajnie nie lubie), czyli niby rzut kamieniem od margarity, ale slysze tylko czarne historie o obecnej venezuelii i nie wybieram sie tam. dobrze w sumie, ze nic sie tam nie kupilisymy bo teraz bylby tylko z tym problem albo mielibysmy juz jakis przymusowych chavesowkich lokatorow ;)

        pewnie wkrotce wrocimy do afryki tym razem zachodniej i zobaczymy co i jak, najlatwiej i taniej wychodzi miesiac tu miesiac tam , daje to wystarczajaco czasu na pewne obserwacje , przemyslenie itd ale cos na stale pls nie. mozna by bylo zwariowac, jak np wspomniani przez kogos niemcy w paragwaju ( sam paragwaj , nie nudy jak nieszczescie plus upal)

        z biegiem czasu widze sam sie sobie dziwiac corz wiecej zalet w azji ,ale jednak kontroluje sie na tyle, azeby wiecej tam nie zagladac ;)

        tak mi sie przypomnialo, jak ktos lubi przestrzen, role, zwierzeta, cieplo to chyba polecam zambie. nie ma morza, ale do dlubania w ziemi obecnie chyba idealne miejsce. a jak komus potrzeba morza ( jak mnie) to zdecydowaie mozambik, niemal jak w brazylii, muzyka, ludzie, jedzenie,piekne plaze

        pzdr
        migueluski
          • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 25.01.11, 21:40
            Miguelski szok Ty to sobie po tym świecie fruwasz.Afryka powiadasz...Temat do przemyślenia.Wszyscy tutaj tak myślę jesteśmy marzycielami lecz mama nadzieję zę wśród nas są i tacy którzy te marzenia chcą zrealizować.Miguel czy Twoja żona to nadal ta urocza kobieta którą miałem przyjemność poznać ?
            Pozdrawiam gorąco z zimnego Krakowa Brum.
              • Gość: migueluski Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: 190.9.214.* 26.01.11, 17:51
                dzien dobry

                no tak co do zony to ciezko o tym pisac bo rece mi sie trzesa ;) tak to ta sama niewiasta ktora czesc z Was poznala w warszawie w domu u Asi. w sumie to jak mowia brazylijczycy tudo bom z tym malzenstwem. w sumie jest jak bylo, a nawet niemal z kazdym dniem tylko lepiej. sekret w tym, ze zona ma ustawicznie tropikalna konkurencje co tylko dobrze wplywa na nasz zwiazek. poznaje kobieta rozne kulturowo niewiasty i inteligentnie wyciaga same pozytywne wnioski. naprawde tudo bom, muito bom.

                z tym moim podrozowaniem bylo roznie. ze wzgeldow ekonomicznych wyladowalismy czasami w dosyc ciezkich jak dla psychiki miejscach, typu wietnam czy oman. ale w sumie prosta praca za b przyzwoite (przynajmniej jak dla mnie ) pieniazki.

                a co do afryki to cos mi sie wydaje, ze to nie dla wszystkich. wymaga czasu na przyzwyczajenie sie ( moje kochanie chcialo wyjechac juz po 30 min w mombasie, a potem przez 2 dni nie wychodzila z pokoju) ale potem byla bardziej afro niz afrykanie, afrykanczycy czy afrykanosi jakby tam ich nazwac ;) pzdr
                migueluski

                ja sie chyba starzeje, ze mam juz serdecznie dosyc latynoskiego mañana. moze mialo kiedys to urok, ale juz mnie to zmeczylo na maxa. wynajelismy mieszkanie w cartagenei i czekalismy na kablowke do mañana , czyli rowny miesiac jak nam sie skonczyl najem.

                pzdr
                migueluski
                • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 26.01.11, 20:03
                  No to się cieszę że układa Ci się w małżeńswie.Afryka tak szczerze jakoś mnie nie przekonuje...Tak się zastanawiam,analizując różne miejsca na ziemi,czy istnieje jakiś zakątek który w miarę spełnia normy dla europejczyka przyzwyczajonego do w miarę cywilizowanego życia.Mi wystarczy trochę wody,trochę ciepła i trochę cywilizacji.Fajnie napisałeś o latynosach hehe nieżle ja pewnie tez bym tego nie wytrzymał.
                  Pozdrawiam Brum
                  • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 01.02.11, 14:49
                    Tak się zastanawiam czy ktoś był na Madagaskarze ? Kiedyś pamiętam nawet były plany osiedlenia się właśnie tam...Jeżeli ktoś ma na ten temat coś do powiedzenia proszę pisać.Zastanawiałem się również nad Chile.Kraj spokojny cywilizowany,a może się mylę?
                    Pozdrawiam brum.
                    • Gość: migueluski Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: 190.9.214.* 01.02.11, 18:00
                      witam

                      tak patrzac na to co napisales w jednym z poprzednich postow, to bym ci polecil jednak rpa. infrastruktura jak w europie (pomijajac townships, ale tam jak ktos nie chce to nie musi zagladac, chociaz to troche bez sensu byc w rpa i nie wypic piwa w prawdziwych shebeen), ceny chyba troche nizsze niz w polsce, ogolnie bardzo bezpiecznie chyba , ze ktos ma pecha albo lazi tam gdzie raczej nie powinien, klimat i przyroda piekne. pracy raczej 0, ale jak ktos chce to bez trudu i korupcji mozna otworzyc B&B czy cos podobnego.
                      bylismy tam w sumie 3 msce (2 msce w sedgefield) i dla arady to byl ulubiony kraj w afryce (mnie tam tej innej afryki bardziej afrykanskiej troche brakowalo).

                      bardzo duzo dobrego slyszalem i wkrotce chce to sam sprawdzic o namibii, ale cos tam moze byc za sucho, nie wiem.

                      co do madagaskaru, pojechalismy na 6 tygodni pomiedzy koncem czerwca a polowa sierpnia 2010, lot z johannesburga, blisko ale drogo cos ok 650 usd od osby. zrobilismy kolo tana- toamasina- ile san marie- powrot do tany-morondava-toliara i okolice tych miejsc (szczegoly na ostojska.bloggang.com) no coz ci tu powiedziec ;) w skrocie to nie ma lekko ;) b bezpiecznie dosyc tanio albo b tanio, architektura i ludzie jak z innej planety, infrastrukura taka sobie, plaze jak z XV wieku, zaglowce itd. jedzenie b dobre, ale troche nawet jak no moj niewymagajacy gust troche za brudno, a czasami to mocno za brudno. na samodzielne wakcje zdecydoawnie b warto, na mieszkanie kto wie? zwierzaki tez porazka, nawet w parkach narodowcyh malo co tam widac.

                      no i chile, uffff ale nuuuuuuuuuuudy. chyba najnudzniejszy kataj latino, zatrzymalismy sie wielokrotnie w roznych mniejszych i wiekszych miasteczkach i cos ok 8 wieczorem wszystko pozamykane, zupelnie nic do roboty i ludzie na co ja mam uczulenie w swetrach bo to byl juz czerwiec, cos okropnego. no i kopalnie, kopalnie, koplanie. troche sadow, winorosli i jak jedziesz samochodem i skrecisz za gwaltowie w jedna strone to zderzysz sie z gorami a jak w druga to wpadniesz do morza ( plaze to porazka). jasne sa fordy, lasy , rzeki itd ale tez zimno jak nieszczescie i wiatr pomyka jakies 600 km/h. jedyne co godnego uwagi to genialne owoce morza.

                      pzdr
                      m
      • Gość: gość Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.play-internet.pl 25.06.13, 06:53
        Jak na razie to wiadomo, że oskubałaś swojego męża (już drugiego bo pierwszego też oskubałaś), który ci zaufał, pogrążyłaś w długach i teraz jako Atamanka (nick), Latawica (nick), AtaopciagAta(nick) i inne na portalu www.mleczne podróże.pl, gadasz z małolatami nie tylko o podróżach ale i namawiasz ich do rozmów o seksie, pijesz z nimi równo ( chcesz się z nimi zbratać) i kupujesz im bilety lotnicze aby z tobą latali (czy tylko?). Mimo że ci 20-sto parolatkowie nazywają cię starą żopą i że jesteś starsza od węgla to spływa to po tobie jak woda po kaczce. Może opiszesz grupowego Sylwestra 2013 w Zakopcu? :):):) Albo grupową imprezę u ciebie w domu z chłopakami? Zdaje się że ty byłas najstarsza..Nawet się wytatuowalaś jak malolata... Zebyś jeszcze była atrakcyjna...Albo co miał na myśli "osiek" z czata na owym portalu pisząc, że jesteś pomarańczową bezbożnicą i korzystasz w "tych" sprawach z usług tubylców? Ale cóż się dziwić, wystarczy poczytać niektóre z twoich wypocin np: pl.soc.seks.towarzyskie.narkive.com/8hyLlxsg/tic-tac-i-glowka
    • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 02.02.11, 09:53
      Napisałeś RPA brzmi niezle tylko nie rozumię Ty mówisz że jest tam bezpiecznie,a wszędzie czytam ze biały człowiek nie powinien jezdzić autobusem chodzić pieszo itd. Gdzie jest prawda ? Czy nie mam się przejmować tym co piszą w necie? Chile faktycznie po tym co napisałeś odpada a Madagaskar raczej też Migueluski ja szukam jakiegoś miejsca gdzie można w miarę spokojnie żyć i jednocześnie prowadzić coś swojego,bo musze się z czegoś utrzymać na miejscu, nie mam takiej kasy,aby nic nie robić.Najlepzym rozwiązaniem dla mnie jest jakieś małe gastro (może być przewożne) tak to sobie wymyśliłem.Nie mam wielkich wymagań nie potrzebuję dużej kasy,ważny jest spokój i satysfakcja z tego gdzie się mieszka.Polski klimat mnie przytłacza,pół roku zima tak obecnie to wygląda.Chcę jednocześnie kraju w którym będę mógł poczuć trochę Europy,bo tego napewno potrzebuję w jakimś małym stopniu...Napisz coś jeszcze o RPA lub może jeszcze jakieś inne miejsce przyjdzie Ci do głowy.

      Pozdrawiam:brum
      • Gość: migueluski Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.une.net.co 02.02.11, 20:24
        Czesc brum

        Tak jak prosiles kilka uwag o rpa:

        plusy: latwy i w miare tani dolot z europy, jezyk angielski, fantastyczna pogoda przez caly rok, piekna przyroda, fantastyczne plaze, przestrzen i jeszcze raz przestrzen, genialne jedzenie, b dobre wina i calkiem dobre piwo no i amarula, b dobra siec drog ktore z reguly sa w b dobrym stanie, ludzie niezaleznie od rasy przesympatyczni (jezeli tylko nie wdajemy sie w jakies glupie pogadanki o apartheidzie itp bo to nie ma sensu), szybki latwodostepny internet , kablowka, dobre gazety, wszedzie darmowe bibloteki, koszty utrzymania mysle, ze troche nizsze niz w polsce, odpada ogrzewanie (zakladajac mieszkanie przy oceanie), ale za to b drogi prad, calkiem przystepne ceny uzywanych samochodow, latwosc legalizacji pobytu, mnostwo nieruchomosci do kupienia czy wynajmu, no i dopisze do plusow wbrew opinii ze jest generalnie patrzac b bezpiecznie. Oczywiscie zachowujac mimalny ale wystarczy minimalny rozsadek to nic sie nie stanie.w najgorszym razie trzeba bedzie sie podzielic z milym kolega kilkudziesiecioma randami i juz. Ale to raczej moze sie wydarzyc z naszej wlasnej winy, ze bylismy gdzies gdzie raczej nas nie powinno byc. A jak chcemy miec juz 100 % pewnosci to nauczmy sie kilkunastu slowek kilku zwortow w lokalnym jezyku jaki jest uzywany w danym regionie typu xhosa, zuli itd i zyskamy szacunek i repsekt calego township.

        Minusy: pierwszy i najwiekszy minus to chyba jednak rynek pracy. Wszyscy biali narzekaja, ze nie ma pracy. I b dobrze niech sobie narzekaja, skoro dawniej (przed mandela) etat byl z przydzialu to to sie naszczescie skonczylo. I cala rzesza pseudowyedukowanych bialasow zostala na lodzie. No i sobie narzekaja, calkiem to milo widziec spora rzesze bialych nadludzi, zebrzacych na parkingach i kilka randow czy mieszkajacych w rozpadajacych sie przyczepach kempingowych. Biali narzekaja, ze kolorowi nic nie umieja. Tylko jak maja cos umiec skoro sami biali tak ukladali programy szkolne azeby ich nic nie nauczyc poza przydatnoscia do prac w kopalniach itp. a wiec tu zmiana wymaga czasu. Dla miejscowcyh niezaleznie od koloru ale dobrze wyksztalcownych jest calkiem sporo pracy tylko trzeba miec troche poukaldane w glowie i chciec. Chociaz i tak nie mozna tego porownac do krajow powiedzmy zachodnich.

        Co do mozliwosci wlasnego zarobkowania, mysle, za malutki B&B odpowiednio rozrekalmowany wsrod backpackers w internecie plus jakies 2-3 pokoje o wyzszym standarcie powinien przynosic jakis dochod. Sami zatrzymalismy sie w wielu takich miejscach i jakos to funkcjonuje, ale duzej kaski ze tego nie widze. Ale jest za to mnostwo roznych przydomowych hosteli niemal nadal white only ktore stoja puste niemal non stop. Cos w stylu dawnych angielskich przydomowych pokoi do wynajecia. Inne wyjscie to jakas mala restauracyjka (tylko, ze tych jest cale mnostwo),ale skoro tyle ich jest to zanczy ,ze jakos funkcjonuja. Trzeba po prostu samemu pojechac na min.2-3 miesiace lepiej moze dluzej w 3-4 miejsca i sie samemu rozejrzec i na spokojnie pomyslec.

        Kolejny minus to chyba jednak spozycie trunkow. Mniej lub bardziej zakrecownych ludzi widzi sie praktycznie wszedzie, chociaz teoretycznie w miejscach publicznych pic nie wolo, ale raczej to sie odnosi do wiekszysz miast. Kolejna sprawa to podejscie miejscowych nie-bialych na zasadzie, ze bialy za wszystko musi placic czy dawac jakies napiwki, nawet za najmniejsze glupoty. Troche jest to meczace.

        Czyli chyba jednak i tak liczba plusow przytloczyla minusy ;)

        Pzdr
        migueluski
        • Gość: Ronald Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.02.11, 01:06
          Nie zgadzam się fundamentalnie z tym wykładem o RPA. Dwie bliskie mi osoby były tam całkiem niedawno. Jedna na konferencji w Durbanie - nie mogła wyjść z hotelu, bo było to oficjalne zabronione z uwagi na bezpieczeństwo. Jak w końcu dostając świra wymknęła się jakoś z tego Hiltona, to na drugiej przecznicy podjechała policja na sygnale i ciupasem odwiozła z powrotem do hotelu. Wkładając po drodze do głowy uwagi na temat możliwości szybkiego stracenia życia na ulicy.
          Druga osoba zapragnęła za to zażyć kąpieli na hotelowej plaży pięciogwiazdkowego hotelu . Podszedł Murzyn i zażądał oddania aparatu foto i zegarka. Przy odmowie ugryzł tego człowieka w rękę do krwi. Kolejne pół roku spędził on w Polsce na nieustannych badaniach pod kątem AIDS. I publicznych upokorzeniach przy okazji (personel szpitala brał go za geja i nie omieszkał tego wielokrotnie okazać).

          Skręca mnie gdy czytam takie fanatyczne polit-poprawne głupoty. Parę milionów Białych , którzy uciekli z RPA do Australii i innych części cywilizowanego świata, to jak rozumiem tępe rasistowskie oszołomy, nie przyjmujące do wiadomości cudownego bezpieczeństwa dzisiejszej RPA, tak? Statystyki mówiące o największej na świecie ilości morderstw w przeliczeniu na liczbę mieszkańców wyssano z brudnego palucha? Wegetacja Białych w zamkniętych ufortyfikowanych drutem kolczastym podmiejskich osiedlach to wyraz ich fanaberii i niczym nie uzasadnionych fobii?
          Piep.rzysz jak potłuczony po prostu. Ten kraj ginie i tylko czekać jak zamieni się w drugie Zimbabwe, które jako biała Rodezja było dostatnią Szwajcarią Afryki, a dziś jest drugim Haiti. Co do RPA to i tak cud, że pod prymitywami z buszu w rodzaju Zumy ten kraj jeszcze w ogóle jakoś funkcjonuje. Do zamieszkania przez białego człowieka jednak na pewno się NIE NADAJE. Prędzej Namibia, gdzie jeszcze jest cicho i spokojnie.
          • Gość: vivalavita Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.puchaczy.waw.pl 10.02.11, 23:04
            Czesc stare znajomki! Brum - znow Cie nosi? Przeciez wiesz, ze najlepiej na stale w Polsce...?:-)
            Pamietasz jak na koniec nam miny zrzedły na Margaricie? No, niby fajnie, ale troche nudno, troche brudno, ciągłe maniana, niepewnośc polityczna, nie wiadomo co robić, nieruchomości komercyjne typu knajpa na Playa b. drogie i do tego do domu daleko. A przeciez każdy jest tu z czymś związany - ja np. dziećmi, które nie chcą nawet myśleć o wyjeżdzie na stałe gdziekolwiek. No to co ja sama miałabym robić na Margaricie?
            Wszystkim po powrocie coś sie wydarzyło, że na jakis czas odłożyli plany stałego wyjazdu.
            Faktem jest, ze gdyby ten oglądany przez nas dom był wykończony, a facet nie chciałby z góry kasy za całość, to może nawet byśmy się zdecydowali, ale jak wiesz baliśmy się, że damy kasę, wyjedziemy, a gość nie wiadomo co zrobi. 2-3 lata temu prosilam Tomka, który zamieszkał jako jedyny na Margaricie (w Pedro Gonzales), by zobaczył, czy jeszcze ta chata jest wolna - mówił, ze gość zrobił kogos w bambuko.
            Jak tak myślę o wyjeżdzie, to dochodzę do wniosku, że można sobie właśnie cos zarabiać gdziekolwiek i podróżować jak Miguel. Już nie wyobrażam sobie takiego wyjazdu na stałe.
            No i nie wyobrażam sobie, żebym mieszkała na stałe w tropikach i nigdy nie widziała oszronionych drzew zimą, kolorowych liści jesienia itp.
            Tak więc mnie zostały tylko wyjazdy turystyczne, ale Tobie Brumku, życzę znalezienia swojego wymarzonego miejsca na ziemi.
            Ktoś wcześniej napisał, że w naszej grupie był słomiany zapał, a potem wszystko szybko się rozpadło, bo Polacy jak zwykle nie potrafią się dogadać...
            No, na wariata, to tylko głupi podejmuje decyzje. Nasz grupa świetnie ze sobą się dogadywała i uważam, że gdyby ta Margarita była na Morzu Śródziemnym, to pewnie bysmy się zdecydowali - (jednak przeniesienie się na taką odległość to duży problem.)
            Do tej pory większośc z nas utrzymuje kontakty i sporadycznie się nawet odwiedzamy, jak czas pozwoli. A propos, Miguelu - niedługo zima się kończy i może czas pomyśleć o odwiedzeniu starego kraju. Zapraszam na Mazury. Wczesną wiosną chyba opuszczę Warszawkę i wrócę jak grzyby się skończą.
            Pozdrawiam wszystkich
            Viva
            • brum38 Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? 11.02.11, 07:19
              Asiu witaj !!!! Tak dawno się nie widzieliśmy.Masz rację w tym co piszesz że nigdzie nie będziemy się tak dobrze czuć jak we własnym kraju.,Ktoś napisał że tutaj chyba chodzi o to żeby gonić tego króliczka i pewnie tak jest.Ja po przemyśleniach doszedłem do wniosku że mieszkanie na stałę w tropikach raczej nierealne.Poszukiwanie nowych miejsc i odkrywanie niezbadanych lądów jak najbardziej.Ja obecnie mieszkam w pięknej okolicy na wsi, niedaleko Krakowa w okolicach Ojcowa i Parku Narodowego.Chętnie bym się spotkał ze starymi znajomymi,cała nasza grupa choć nie kupiliśmy nic. to jedak świetnie czuliśmy się w swoim towarzystwie i to jest najważniesze.
              Pozdrawiam wszystkich marzycieli twardo stapających po ziemi
              brum.
              • Gość: vivalavita Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.puchaczy.waw.pl 11.02.11, 23:16
                Witaj Brum i forumowicze!
                W sprawie takiego wyjazdu, to od momentu, gdy wybieralismy sie na Margarite i gdzie wypadalo juz powaznie rozpatrywac temat wyjazdu na stale, to zaczelam sie zastanawiac, jakie to miejsce powinno byc, zeby bylo lepsze niz to w Polsce. Mowie caly czas o wyjezdzie na stale, a nie na wakacje. I jakos ciezko bylo cos takiego znalezc.
                Wyjazd na 2 tygodnie , zwlaszcza do kurortu nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia zycia na dluzej. Jak pojedzie sie w glab takiego kraju i wyobrazic sobie ze zostajesz tam na zawsze - najczesciej jest zalamka.
                No i jak ktos wyzej pisal - pojedziesz do biednego kraju, gdzie jest tanio - niewiele zarobisz.
                Pojedziesz do bogatego kraju - musisz zarobic duza kase, zeby w miare przyzwoicie zyc.
                Ja juz na pewno na stale nigdzie niewyjade z Polski.
                Mieszkac daleko od rodziny - nie moglabym.
                Mieszkac na stale w tropikach i nie widziec oszronionych i zlocisto-czerwonych drzew - nie
                Mieszkac na jakiejs wyspie? - po pewnym czasie byloby strasznie nudno, itd.
                Jechac do jakiegos kraju o zupelnie innej kulturze - tez nie
                Jak sie tak powaznie zastanowic, to nie ma co (w moim przypadku) kombinowac, chocby z tych 4 powyzszych powodow. A jest jeszcze mnostwo innych.
                Co innego taki Miguel, ktory jest wolny jak ptak i jego Arada tez.
                Tak wiec mnie zostaja wyjazdy co jakis czas i jest OK.
                A mysle, ze Ty tez nie czulbys sie dobrze w jakims Meksyku czy Tajlandii.
                Nie widziec Ojcowa w jesieni ...? Nie dasz rady.
                Napisze do Ciebie na prive'a.
    • Gość: vivalavita Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: *.puchaczy.waw.pl 13.02.11, 23:02
      Załączam ostatnią wiadomość od jedynego osiadłego na wyspie naszego kolegi.
      pisze tak:

      siedze jeszcze na wyspie, i jeszcze mi sie nie znudzilo;
      choc to juz nie ten sam "raj na ziemi" jak przed kilku laty;
      gospodarka kompletnie na lopatkach, braki w sklepach:
      mleko, olej, maka, margaryna, makaron- nada y no hay...
      ale jest cieplutko (28-29 stC) i waluta rosnie wraz z inflacja
      (2010r. 36-38% choc po cichu mowi sie 60%, w samym tylko
      Styczniu 2011 ponad 2%,zas waluta USD 8,5 a Euro 11,5 BsF);
      wiec jest gut!
      • Gość: migueluski Re: kto pamięta wątek "wakacje do końca życia" ? IP: 186.114.1.* 17.02.11, 22:06
        ;) ;) kokainowe zaglebie, twierdza FARC, trampolina smierci, roznie tu na to mowia. same mile nazwy. od 2-3 lat jest b spokojnie. zasada jest prosta, nie zapuszczac sie powiedzmy dalej niz 30 km do glownych drog i bedzie dobrze. a nawet jak zatrzyma cie patrol farc to w 99 % przypadkow puszcza cie wolno i pomoga jakby co i jak. jeden exfarc poznany w san augsiin mowil mi, ze konflikty w kolumbii byly i sa tylko pomiedzy kolumbijczykami a turysci dla wszystkich sa bienvenidos ;) ludzie sa niesamowicie uprzejmi i na widok obcokrajowca niemal przecieraja oczy. zero naciagania, oszukiwania na cenach, wciskania kitu (to dotyczy putumayo nie kolumbii w calosci).

        klimat, przyroda, roznorodnosc ptakow, kwiatow, motyli porazajaca. fantastyczne gorskie rzeki, wodospady, cos jak naturalne jacuzzi w ktorych sobe siedzisz, saczysz piwo, woda jest jak aksamit, dookola lataja motyle , tukany i cos ta jeszcze, np. black hawks kolumbijskej armii(ale coraz rzadziej)

        brum tu masz strone hostelu w ktorym wlasnie jestemy i masz tam wiecej info o okolicy www.casadelriomocoa.com/

        niemal codziennie widzimy jednak jakis bakpackers, mozna juz co zamierzamy zrobic a co jeszcze kilka temu bylo niemozliwe splynac lodziami z puerto asis do tarapaca (to jest amazonia w najlepszym nietknietym wydaniu), a stamtad do leticii no i dalej iquitos, pucallpa i dalej jak ktos ma na to ochote. cos mi sie wydaje, ze dla mnie kolumbia wraca na pierwsza pozycje najmilszych krajow do zycia ;)

        a tu bylimsy kilka dni wczeniej ( b ladne video) www.lacasadefrancois.com/

        pzdr
        migueluski

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka