Dodaj do ulubionych

Biuro podróży czy samodzielne wakacje?

08.02.12, 12:13
Jak to jest, z jednej strony fajnie że możemy sobie zaplanować wyjazd z atrakcjami szytymi pod siebie (i rodzinę), samodzielnie zaplanować nocleg, wyżywienie (codziennie inna knajpka itd.) i załatwić dojazd. Z drugiej strony mamy biuro podróży z ofertami gdzie jednak trzeba się sporo naszukać lub czekać na okazję typu last minute - tutaj jednak płacimy i nic więcej nas nie interesuje.
Macie może jakieś doświadczenia związane z samodzielnym wyjazdem? Ewentualnie przeprawy z biurami podróży?
Obserwuj wątek
        • Gość: Foxy Biuro- tak czy nie? IP: *.dynamic.chello.pl 08.02.12, 16:52
          To jak o wyższości Św. Bożego Narodzenia nad Św. Wielkiej Nocy- dla każdego cos innego.
          Nikt nie poda Ci jedynej słusznej racji. Wiele lat temu byłem z BP na rejsie Nilem i było OK,
          ale najwięcej radości i satysfakcji sprawiają mi przygody/wtopy etc. podczas wypraw na własna rękę. Nie dość ze sa tańsze to jeszcze decydujesz o terminie i o całokształcie. Ale tak jak mowie- wybór to ponoć smak życia, wiec każdy wybiera to co woli.
          • besir1 Re: Biuro- tak czy nie? 09.02.12, 00:43

            Jesli porownasz dokladnie wszystko, to okaze sie ze na wlasna reke wcale nie jest taniej. Na ogol ( chociaz nie zawsze bywa drozej, tylko bez porownan jablek z gruszkami). Ja jednak wole indywidualnie, z uwagi na zakres wolnosci.
            • piootr3 Re: Biuro- tak czy nie? 09.02.12, 19:53
              Porównuję wszystko. Jest taniej. I ciekawiej. I brak niezadowolonych w otoczeniu, co przy wyjazdach grupowych jest nagminne. Właśnie wróciłem ze Sri Lanki. Razem z przelotem wydałem 3500 + 50$ za wstępy.
              Pozdrawiam - Piotr
              --
              www.plecakowcy.pl/
      • frequentflyer Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 16.02.12, 16:44
        Gość portalu: olek napisał(a):

        > wypowiem się krótko :)
        > jeśli wyjazd ma być po Europie i z opcją All inclusive to biuro przeważnie wyjd
        > zie taniej szczególnie w last minute
        > Azja zawsze wychodzi taniej samodzielnie niż z biura: około 50% ceny
        > biuro jest dla innego typu turysty- oczywiście też nie mam nic do tego :)

        Azja czy Europa, z biurem powinno wyjść taniej PRZY IDENTYCZNYM STANDARDZIE, tyle że żadne biuro nie zaproponuje ci w Varanasi zarobaczonej nory za pięć dolarów, którą ty weźmiesz by dowieść, że potrafisz taniej. z kolei na objazdówce po hiszpanii nie masz szans samodzielnie wyhaczyć nawet marnego hotelu za 20-25 euro za noc, a biuro tyle płaci pod warunkiem że zagwarantuje wynajęcie 26 dwójek przez dwa dni w tygodniu przez cały sezon. Od ciebie skasują 59 euro najmarniej.
    • nataliap15 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 14.02.12, 18:40
      Wyjeżdżanie na własną rękę jest o mega lepsze. Organizujesz sobie czas tak jak chcesz, a przede wszystkim można zobaczyc cos wiecej niz hotel i pobliska plaze. Czesto kupuje duzo wczesniej bilet przez takie serwisy jak np. vojamondo.pl , rezerwuje tam hostel i zwiedzam ile sie da. To sa najlepsze wakacje :)
      • e-dom Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 16.02.12, 14:24
        O ile wakacje poza Europą faktycznie mogą wyjść taniej to zastanawiamy się czy jest duża przebitka cenowa jeżdżąc po krajach Europejskich - ostatecznie oferty Last Minute mogą wyjść taniej np. do Hiszpanii (ale to nie jest warunek). Z drugiej strony jednak możemy nie pojchać w to miejsce, które nas interesuje :)
        • Gość: Rena Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: *.dynamic.chello.pl 17.02.12, 16:29
          A czy nie można połączyć tych dwóch form - kupujesz w biurze podróży bilet i hotel - szukasz najtaniej, jak nie potrzebujesz luksusów. Do krajów śródziemnomorskich bez problemu znajdziesz oferty za ok. 1500 za lot + hotel ze śniadaniem na 2 tyg. ( 900 zł za tydzień ) - jest to cena porównywalna do ceny samego biletu samolotowego. W tej cenie masz już opłacone ubezpieczenie ( koszt " na mieście" ok. 50-100 zł za tydzień ) Jak już Cię przewiozą do hotelu na miejscu - w miarę budżetu pożyczasz samochód, "orientujesz się" w połączeniach autobusowych, kolejowych i tyle Cię widzieli. Przecież nikt codziennie nad basenem nie sprawdza listy obecności...Oczywiście zawsze możesz wracać do hotelu na noc. Po dwóch tygodniach meldujesz się w ww. hotelu, żeby biuro podróży zawiozło Cię i wsadziło do samolotu do Polski.
          Nie raz porównywałam samodzielne wyjazdy znajomych np. na wyspy greckie - sam bilet na samolot kosztował ich tyle co mój wyjazd z biurem podróży "all inclusive" - wliczając w to pożyczenie samochodu, paliwo i kilka wycieczek fakultatywnych ( oczywiście kupionych na mieście ).
          Oczywiście moje "wyliczenia " mogą się nie sprawdzić w innych częściach świata...
    • pagat90 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 24.02.12, 17:28
      Ja osobiscie wole miec zorganizowane wszystko na tip top przez biuro podrozy, tak, zebym na wakacjach mogla tylko i wylacznie odpoczywac, a nie troszczyc sie o organizacje wyjazdu. Niektore biura, w tym biuro podrozy Funclub, maja w swojej opcji dojazd wlasny, wowczas jak kto woli, moze wykupic sobie miejsce w samolocie lub jechac na wlasna reke samochodem, tylko wtedy kierowca jest pokrzywdzony :P W kazdym razie wtedy nie trzeba troszczyc sie o zakwaterowanie i przynajmniej czesc wyzywienia gwarantowanych przez biuro. Wakacje sa po to by wypoczywac w kompletnej beztrosce:))
      • amused.to.death Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 25.02.12, 01:31
        > Ja osobiscie wole miec zorganizowane wszystko na tip top przez biuro podrozy, t
        > ak, zebym na wakacjach mogla tylko i wylacznie odpoczywac, a nie troszczyc sie
        > o organizacje wyjazdu.


        na tym chyba właśnie polega różnica:)
        Bo to co dla jednych troszczenie się i martwienie co i jak to dla innych zabawa i rozrywka:)
        • kornel-1 O sukienkach 25.02.12, 11:21
          Zeszłoroczna dyskusja istotnie wyczerpała prawie wszystkie argumenty pro i contra.
          Dla mnie spór przypomina kwestię samodzielnie uszytej sukienki*: nie każdy sobie uszyje, nie każdy umie, nie każdy ma taką potrzebę. Czy samodzielnie uszyta sukienka będzie tańsza czy droższa niż kupiona w sklepie (hipermarkecie lub butiku) ma często drugorzędne znaczenie i zależy w jakiejś mierze od umiejętności zakupu odpowiedniego materiału.

          Indywidualne wyjazdy są zawsze tańsze, a przeciwne oceny wynikają z nie dość dobrego rozeznania miejscowych warunkow. Różnica między osobami preferującymi samodzielne i zorganizowane wyjazdy (na ogół) nie wynika z ilości posiadanej kasy. Jeśli "indywidualny" nagle się wzbogaci - to nie zacznie jeździć z biurem, tylko zorganizuje sobie dalszy, bardziej kosztowny wyjazd. "Biurowiec" w przypadku braku kasy - po prostu zostanie w domu.

          */wersja dla panów - samodzielnie pomalowane mieszkanie

          Kornel
          --
          "Kornel: moje podróże"
          • amused.to.death Re: O sukienkach 25.02.12, 17:36
            ominął mnie chyba ten zeszłoroczny wątek.
            porównanie z sukienką ciekawe.

            a co do tego jacy ludzie jeżdżą na jakie wakacje - nie każdego da się zaszufladkować, bo z jednej strony są ci, którzy jadą z biura podróży a potem sami zwiedzają okolice i włóczą się po okolicach, jak i tacy, którzy co prawda jadą samodzielnie, ale najchętniej jadają w knajpach dla turystów a wycieczki kupują na miejscu w agencjach turystycznych:)
    • africamaniac Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 01.03.12, 02:01
      Temat wałkowany na 1001 sposobów... Ale istnieje jeszcze opcja pośrednia, interesująca dla osób, które nie mają czasu na przygotowanie szczegółów podróży, za to posiadają wymagania (nie do standardu - raczej do wyjatkowości) . W rejonie który Cię interesuje znajdujesz małe lokalne biuro (OK, sprawdzasz na forach opinie) i prosisz o przygotowanie programu pod Twoje własne, nawet najbardziej odjechane zainteresowania. Jedziesz we własnym gronie - nikt nie podpatrzy co robisz ;) Załatwiasz wizy, bilety lotnicze i ubezpieczenie sam - na miejscu jesteś ze tak powiem gościem - nie klientem, a ponieważ nie płacisz z góry (z wyjatkiem zaliczki), więc nie ryzykujesz wiele... O tyle fajne, ze z tubylcem kraj sie poznaje - nie tylko zwiedza :).
      • Gość: Ania Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 195.116.20.* 01.03.12, 08:41
        Myślę, że to zalezy od różnych rzeczy.
        Czy jedziesz sam, czy w towarzystwie
        czy lubisz szperać po necie i wyszukiwać tanich opcji podróży
        czy masz wystarczająco dużo urlopu
        czy masz wystarczająco duzo kasy , żeby dolecieć do miejsca, gdzie jest tanio:-)
        Ja osobiście próbowałam obu form podróżowania
        jeżeli chce się zwiedzić dużo w krótkim czasie to biura potrafią to niesłychanie dobrze
        ale zawsze można w tym czasie zwiedzić samemu, tylko wtedy albo lokalny przewodnik, albo książka, ja osobiście wole ta pierwszą opcję, bo jak mam stać przed jakimś zabytkiem i czytac to mnie trafia i nie umiem się skupić;-)
        Nie potępiam tych co podróżują z biurem, ja zaczynałam z biurami
        od jakiś 2 -może 3 lat podróżuję sama, koszty porównywalne, ale swoboda organizacji czasu jest nie do porównania.
        Ale jeśli ktoś ma zamiar tylko leżeć na plaży, to chyba bez znaczenia jest czy jedzie z biurem czy sam.
    • sylwana86 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 21.05.12, 17:44
      Witam, teraz w kwietniu z mezem zrobilismy sobie wakacje w Rzymie tak od pon do ndz, nie mielismy biura podrozy, tylko na wlasna reke znalazlam najtansze loty do rzymu tylko trzeba ppamietac, ze sa 2 lotniska, a co z noclegami tez znalazlam bardzo mile siostrzyczki u ktorych mozna przenocowac wraz z sniadaniem, oczywiscie obiady czy kolacje mozna wykupic u nich sobie kupilismy bilety na busy i metro z ktorego bylo wszedzie blisko, aby pozwiedzac wszystkie atrakcje, a przy okazji mam fajne artykuly o turystyce i wyjazdach zapraszam na blog www.turystykapodroze.blogspot.com
    • capraia Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 22.05.12, 12:07
      Takie dyskusje będą się toczyć zawsze, tym bardziej że tak naprawdę, obie strony mają rację, gdyż wszystko zależy od punktu widzenia.
      Najwięcej zależy od kierunku wakacji, Egipt, Tunezję czy Turcję opłaca się praktycznie tylko w formie zorganizowanej, z biurem podróży. Gdybyśmy chcieli lecieć na własną rękę, to często sam przelot samolotem wyniósłby nas niewiele mniej niż całe, tygodniowe wczasy.
      Natomiast już Włochy, Hiszpania czy Grecja, jeśli mamy zmysł organizacyjny, potrafimy wyszukać tanie loty, promocje na booking.com, to jak najbardziej samemu. Ale uwaga - musi nam się chcieć siedzieć na forach, portalach porównujacych oferty, holidejczekach, śledzić promocje lotnicze Ryanair, Wizzair! Warto znać języki, by zapewnić sobie bezproblemowy transfert z lotniska do hotelu.
      Ilość turystów samodzielnie organizujących sobie wakacje będzie niewątpliwie wzrastała, wraz ze zwiększającą się dostępnością tanich lotów, oraz bankructwami biur podróży :))

      --
      Włochy
      • olka593 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 12.06.12, 15:01
        Tu przynajmniej wiadomo: Wielkanoc jest ważniejsza.
        Od małolatów do seniorów każdy woli inne wakacje. Ja jestem wczesną seniorką i na zwiedzanie świata jeżdżę z przyjaciółką. Najpierw ustalamy plan, potem zakuwamy wszystko na blachę. Koszty wielu rzeczy np. taxi, zbyt duża pizza dzielimy na pół i wtedy nie jest cały koszt w rodzinie. Same ustalamy regulamin dnia . Odpoczynek, optymalizacja kosztów i wrażenia murowane.
    • prze-mcio Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 04.06.12, 16:34
      Jeśli samotnie to zawsze z telefonem, żeby można było do kogoś zadzwonić i porozmawiać. Samotna podróż to nie przelewki i nie każdy może się na to szarpnąć. Generalnie jak jedziemy za granicę to juz tylko Heyah można zabrać, bo tylko oni mają tak tanie połączenia w roamingu. 1zł za minutę kusi bardziej niż problematyczny Play, z którego w zasięgu nijak nie umiem się dodzwonić :( Może też być pakiet 'Wszędzie rozmawiaj' z T-Mobile, w razie dalszych pytań służę pomocą :)
      • azjaodkuchni Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 23.06.12, 23:07
        Raz byliśmy na wycieczce częściowo zorganizowanej i raczej nie jest to opcja dla nas. Irytuje nas limit czasu w poszczególnych miejscach. Tu gdzie jest ciekawie posiedzielibyśmy dłużej, tu gdzie mniej szybko byśmy się zmyli, przy wycieczce zorganizowanej nie ma takiej opcji. Na zorganizowaną wycieczkę pojedziemy do Indii ze względu na bezpieczeństwo i do Dżakarty z tego samego powodu. Każde inne miejsce wolimy oglądać samodzielnie.
        --
        azjaodkuchni.blogspot.sg/
        • kornel-1 Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 24.06.12, 10:10
          Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? A może właściwa ocena sytuacji?

          azjaodkuchni napisała:

          > Na zorganizowaną wycieczkę pojedziemy do Indii ze względu na bezpieczeństwo i
          > do Dżakarty z tego samego powodu. Każde inne miejsce wolimy oglądać samodzielnie.


          Co roku do Indii i innych miejsc kontynentu jeżdżą setki tysięcy indywidualnych turystów. Zadziwia mnie wypowiedź o braku bezpieczeństwa w indywidualnym podróżowaniu po Indiach czy podczas wyjazdu do stolicy Indonezji wypowiedziana przez kogoś kto mieszka w sercu tego regionu. Nadmierna wyobraźnia?
          Na świecie istnieje szereg naprawdę niebezpiecznych regionów - niektóre państwa Czarnej Afryki, niektóre regiony w Ameryce Południowej, niektóre regiony Iraku Pakistanu i Afganistanu. Czy to brak wyobraźni co potencjalnych kierunków wyjazdów turystycznych? ("Każde inne miejsce wolimy oglądać samodzielnie").

          A może się jednak mylę i półroczny pobyt w Singapurze, poznanie Azji od podszewki, daje adekwatną wiedzę o realnych zagrożeniach podczas wyjazdy do Indii i sąsiedniej Dżakarty? A moje przekonania o bezpieczeństwie w Indiach bazują na szczęściu i niedoinformowaniu?

          Kornel
          --
          "Kornel: moje podróże"
          • Gość: azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? IP: *.gamma9.maxonline.com.sg 24.06.12, 18:11
            W Singapurze mieszkam prawie 1,5 roku. Mam lokalnych znajomych i przyjaciół z Indonezji i Indii również. Owszem podróżują one do swoich rodzin i korona z głowy im nie spada, ale ja mam dziecko. Zaledwie 10 letnie wyglądające niestety na 14 z rozumkiem adekwatnym do wieku i posiadające oryginalną jak na tutejsze warunki urodę. Nie ma szans wtopić się w tłum. Mamy już swoje lata mamy i nie wyglądamy na studentów co z plecakiem pół Azji zjechali, ale my damy sobie radę. Gdybyśmy byli bez Przychówka na pewno inaczej byśmy podróżowali. Teraz najważniejsze jest dziecko. Podroży nie odłożymy Singapur dostaliśmy w prezencie od losu na jakiś czas i jak dziecko wyrośnie i będzie się nadawało do samodzielnego zostania na kilka dni to nas już tu nie będzie. Niestety najbardziej boimy się porwań dla okupu. Dzakarta i południowe stany w Indiach są uważane za rejony szczególnie niebezpiecznie. Na porwania uczula się na nie dzieci w singapurskich szkołach. Mówi się o tym jak się zachować gdy taka sytuacja się zdarzy, ba mówi się, żeby podawać ewentualnym porywaczom , że jest się Polski ( lub Chin, Indonezji, Malezji) nigdy z Singapuru bo Singapurczycy są milionerami w stosunku do mieszkańców państw ościennych. O ile w Jakarcie może pomoc krzyczenie na całe gardło : Chwała Mohamedowi to w Indiach bardziej pomoże niż zaszkodzi. Przewodnicy wycieczek zorganizowanych do Dżakarty z Singapuru mają pozwolenie na użycie broni w razie konieczności. Ekspaci mieszkają w zamkniętych gettach z ochroną i raczej nie chodzą sobie po ulicy, bo jest niebezpiecznie. Filipiny zaś uważane są tu za rejon wyjątkowo bezpieczny chociaż nie turystyczny. Mieliśmy szansę odwiedzić Indie rodzinie stan Tamil Nadu, ale uznaliśmy, że nie zapewnimy dziecku bezpieczeństwa, bo mąż byłby w pracy a my od rana do nocy w hotelu. Mąż pojechał sam i korona mu z głowy nie spadła czuł się jak król, koledzy się nim zajęli, zadbali o niego najlepiej jak umieli ale przed każdym wejściem do hotelu był skanowany czy nie wnosi bomby, to samo taksówka. Poruszał się tylko z jednym wynajętym kierowcą lub z kolegami więc ciężko mieć jakiś obraz Indii. Wybieramy się za jakiś czas do Kerali gdzie jest super bezpiecznie podobnie jak na Bali, Bintam, Batam. Ci ludzie żyją z turystyki i nie pozwolą sobie na to by cokolwiek stało się turystom. Tu się nawet mówi : Bali nie Indonezja, Kerala nie Indie Phuket nie Tajlandia.
            Mam nadzieję, że wyjaśniłam wszystko. Jeśli masz pytania pisz.
            --
            azjaodkuchni.blogspot.sg/
            • azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 24.06.12, 18:32
              Singapur jest bardzo bezpieczny. Tu chodzę po zmroku sama i mijam gimnazjalistki. Stolik na ulicy rezerwuje się zostawiając... portfel nikt go nie tknie, możliwe , że takie życie rozleniwia i człowiek szuka zagrożenia tam gdzie go nie ma.
              Wiem tylko, że jak dziecko wyjeżdża w rejony uznane tu za niebezpieczne to ma obowiązek wysłać do swojej wychowawczyni maila po powrocie. ( Zawsze przed wyjazdem powiadamia się szkołę, że dziecko wyjeżdża i na ile ). Dzieciaki uczy się nawet bezpiecznie sikać. Otóż dziecko ma iść z matką ( chłopiec zanim nie pójdzie do gimnazjum też) i jak mama nie korzysta z toalety to czeka wiadomo a jak korzysta to dzieciak ma siedzieć w kiblu aż mama zapuka i pozwoli mu wyjść.
              Możliwe , że przesadzają słyszałam w biurze podróży jak grupa Singapurczyków przygotowywała się do wyjazdu do Stanów na wycieczkę. Straszne pierdoły im mówili i na różne bzdury uczulali. ( np. Kawa podawana rano jest gorąca !) więc może przesadzają , ale ja nie będę ryzykować zdrowiem dziecka.
              --
              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                • azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 24.06.12, 19:17
                  Singapur ma jeszcze jeden cel ... nakłonić ludzi by nigdzie im się nie chciało jechać. Po co będziecie jeździć jak tu wszytko jest i plaża i nocne życie i to na będziecie mieli ochotę a do tego bezpiecznie . Zostańcie tu i wydajcie kasę tu. Rozhulaliśmy gospodarkę więc zastrzyk gotówki się przyda. W jakąkolwiek stronę się ruszycie jest niebezpiecznie bo jak nie porwania to tsunami . Jak już musicie jechać to tylko z singapurskim biurem podroży chociaż trochę kasy wtedy zostanie ;)
                  --
                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
            • kornel-1 Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 24.06.12, 23:24
              Ach, więc tu chodzi o dziecko i porwania. W takim razie z tego "wszędzie indziej bez biura" musisz wykluczyć i inne kraje.

              Worldwide kidnapping league table 2006 Estimated number of kidnaps per capita of the
              population:

              1. Iraq
              2. Mexico
              3. The Chechen Republic
              4. Ecuador
              5. Brazil
              6. Haiti
              7. South Africa
              8. Trinidad & Tobago
              9. Venezuela
              10. Colombia
              11. India

              Źródło www.eisf.eu/resources/library/Kidnappingbooming.pdf
              (tylko odniesienie do liczby mieszkańców ma sens)

              A to u was?

              Kornel
              --
              "Kornel: moje podróże"
              • azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 24.06.12, 23:41
                Do żadnego z powyższych krajów się nie wybieram ale myślę racjonalnie. Porwania zdarzają się wszędzie w bezpiecznym Singapurze też tylko w razie niebezpieczeństwa dziecko wie jak się zachować. Ja też wiem. Minimalizuje ryzyko przez racjonalne zachowanie. W Indiach na obcym terenie w kraju gdzie nawet język jest nieznany już to inaczej wygląda. Gdybym miała taką wiedzę o Coimbatore kilka miesięcy temu to pojechałabym. Szukałam informacji na różnych forach i nigdzie nie udało mi się znaleźć żadnej sensownej. Żeby było ciekawiej lokalne media milczą o porwaniach w samych Sin za to do szaleństwa rozdmuchują porwania w Kuala Lumpur i w Hong Kongu. ( Bardzo popularne kierunki wyjazdowe z Sinagapuru )
                --
                azjaodkuchni.blogspot.sg/
                • kornel-1 Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 25.06.12, 06:54
                  Ach, zatem mogłaś racjonalnie napisać, że możesz jechać "wszędzie bez biura" z wyjątkiem tych krajów do których się nie wybierasz.

                  Ja od siebie dodam, że mogę jeździć z biurem do tych krajów, do których się nie wybieram.

                  k.

                  PS. U nas też media rozdmuchują niektóre sprawy. Nie dajmy się zwariować ;-)
            • besir1 Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 25.06.12, 08:57
              Nie gniewaj sie , ale to jakies ksenofobiczne szalenstwo z Twojej strony. Zacznij moze czytac dane statystyczne. Zobaczysz wtedy, ze wyjscie na ulice nawet w Singapurze, albo jeszcze bardziej wejscie do auta bedzie co najmniej kilkadziesiat razy bardziej niebezpieczne, niz mozliwosc porwania w ktorymkolwiek z wymienionych krajow. Do tego piszesz na przyklad o Bali... toz to wlasnie tam zagrozenie zamachem terrorystycznym jest jednym z najwyzszych. Wyjazd do Dzakarty? :) i Ty dbasz o dziecko? Przestan bac sie tego , co irracjonalne, a moze zacznij obawiac sie tego, co faktycznie jest zagrozeniem...na przyklad w Dzakarcie, czy miastach poludniowych Indii najwiekszym zagrozeniem zarowno dla Waszego dziecka, jak i dla Was samych jest nieprawdopodobne skazenie powietrza!!!!!!!!! To jest cos, czego faktycznie mozna sie obawiac i co faktycznie nie tylko moze , ale bedzie mialo negatywny wplyw na zdrowie szczegolnie dziecka.
              Kornel - w tym zestawieniu nie widze Yemenu, ktory od lat przodowal w ponurej statystyce. Poza tym tu chodzi chyba o porwania turystow, a zdecydowana wiekszosc, to porwania miejscowych. Gdyby uwzglednic turystow, to ta mapa wygladalaby zupelnie inaczej.
              • azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 25.06.12, 09:14
                Nie gniewam się każdy głos jest ceny. Szczególnie cenię opinię ludzi którzy żyją we wspomnianej Dżakarcie lub gdzieś w Indiach lud odwiedzili te rejony z dzieckiem. Gdybym nie była gotowa do zmiany poglądów to nie pytałabym na forum.
                Wyobraź sobie, że mamy znajomych w Dżakarcie i oni twierdzą, że żyje im się tam jak w ekskluzywnym więzieniu. Wszędzie łażą z kierowcą lub obstawą dziecko za próg samo nie wychodzi. W domu mają ochronę, bo inaczej się podobno nie da. Myślałam, że przesadzają aż poznałam pana, który pracuje w Dżakarcie a rodzinę trzyma w Singapurze i lata do nich co tydzień ... Dane statyczne to jedno normalne życie to drugie. Dlatego opinie podróżników są dla mnie cenne dlatego tu jestem.
                Statystycznie to ja mam jedno jądro i każdy facet jeden jajnik ;). Dżakartę chciałabym zobaczyć bardzo z wielu powodów. Jeszcze niedawno miałam ochotę na Bangladesz, ale tam poza biedą nie bardzo jest co oglądać.
                Udanych wypraw wszystkim życzę bez względu na to czy z biurem podroży czy samodzielnie.
                --
                azjaodkuchni.blogspot.sg/
                • besir1 Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 25.06.12, 12:55
                  Widzisz - nie piszesz do kogos, kto byl w tych miejscach raz, czy dwa. Jesli mialbym zliczyc czas, ktory spedzilem w Azji poludniowo - wschodniej, to zebraloby sie tego naprawde wiele lat. Procz tego nie mam dzieci, lecz wszedzie poruszam sie z naprawde bardzo rzycajacym sie w oczy i naprawde piekielnie drogim sprzetem fotograficznym. Jedyne klopoty, jakie z tego wzgledu wynilky mialy miejsce w Polsce i Am. Poludniowej.
                  Statystyka to bardzo pouczajaca nauka, jesli potrafi sie z niej korzystac...no i wybacz, ale nie bedac facetem nie masz tego "statystycznego jednego jadra", gdyz taka statystyka bylaby nauka matolow.
                  W Dzakarcie ostatni raz bylem okolo 10 tyg temu i w zadnym wypadku nikt nawet nie wspominal o jakimkolwiek zagrozeniu. Stad zdumiewajace sa dla mnie Twoje opisy.
                  Zaledwie 2 tygodnie temu wyjechalem z Iranu w ktorym spedzilem bez mala miesiac, a przed ktorym przestrzegano mnie wiele, wiele razy. Jedynym zagrozeniem okazal sie potworny smog, nad miastami i kierowcy samochodow za nic majacych pieszych....i tutaj podobnie wyglada sytuacja w Dzakarcie. Naprawde ciagle zaskakuje mnie jak z jednej strony dbasz o wlasne dziecko chcac je uchronic przed czyms, czego szansa wystapienia jest bardzo, bardzo niska, jednoczesnie z kompletna nonszalancja lekcewazac zagrozenie faktyczne i 100procentowo pewne, jakim jest potworne zatrucie atmosfery w tym miescie, jakj rowniez w innych, miejscach o ktorych wspominalas. Nie mysl, ze probuje Ciebie krytykowac. Po prostu przejmujesz sie chyba troche zanad to czyms, co ma niezmiernie male szanse wystapienia.
                  • azjaodkuchni Re: Brak wyobraźni czy nadmierna wyobraźnia? 25.06.12, 13:07
                    Twoje informacje są bardzo cenne dla mnie . Właściwie czekałam na Twój post i bardzo dziękuję, że odpisałeś. O zatruciu atmosfery czytałam, ale lekarz z którym rozmawiałam mówił, że turystyczny pobyt w wyżej wymienionych miejscach jest bezpieczny. Właściwie zdziwił się moim pytaniem i powiedział, że przecież blade wrażliwe twarze też tam żyją. Nie odbieram Twoich postów źle więc się nie tłumacz. ;) cieszę się, że dzielisz się wiedzą, której nie ma ktoś z innego kręgu kulturowego bo na wszystko patrzy inaczej. Czy mogę do Ciebie napisać na priva z bardziej konkretnymi pytaniami? Nie chcę zaśmiecać wątku naszą dyskusją. Pozdrawiam serdecznie.
                    --
                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
    • amused.to.death Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 07.08.12, 19:52
      Jeszcze tak sobie pomyślałam o różnym postrzeganiu i traktowaniu tego samego, bo kilka razy pojawiły się tu opinie 'pojechał(a)bym sam/a gdyby był czas na zorganizowanie', a w moim przypadku akurat wyjazdy nie tylko samodzielnie organizowane, ale też całkowicie samodzielne (bez przyjaciół, rodziny i znajomych) są świetne jeśli nie mam czasu na przygotowania.
      Kupuję bilet, rezerwuję pierwszy nocleg, a przewodnik dokładnie czytam w samolocie. I ze zdziwieniem odkryłam, że są to najmniej stresujące wakacje: bo nie ma, że coś muszę, że plan, że trzeba.
      Ale każdy musi sobie znaleźć coś dla siebie. Ja znalazłam i chociaż w zasadzie każdy rodzaj wyjazdu lubię, to mam te które lubię bardziej:)
      • Gość: TAK Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 31.187.12.* 07.08.12, 21:29
        Popieram. Ja uwielbiam zorganizować sobie wszystko. Granicą organizowania podróży jest "Street View" z Googla. Obejrzałam zdjęcia ulic i tras w komputerze i na miejscu w odległym kraju okazało się, że nic mnie nie zaskoczyło. Znalazłam się jakby w znanym miejscu. Zrobiło mi się głupio. To było już przekroczenie granic organizowania podróży.
    • olatravels Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 09.08.12, 22:19
      Zdecydowanie polecam samodzielnie zorganizowane wakacje. Kiedyś jeździłam na wyjazdy zorganizowane ale kiedy zasmakowałam wyjazdów we własnym zakresie nie myślę już o wizytach w biurach podróży. Zapraszam na mojego bloga gdzie znajdują się reportaże z moich samodzielnych podróży.
      --
      travels.wychomikuj.net - reportaże z podróży
    • moni.ka85 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 14.08.12, 12:23
      Witam podróżników!

      Zapraszam do biura podroży Rainbow Tours w Warszawie na ulicy WILCZEJ 51a (centrum / róg z Poznańską). Szybka, rzetelna, sprawna obsługa ;)
      W razie potrzeby wszelkie formalności można załatwić internetowo lub telefonicznie.

      E-mail: warszawa@rainbowtours.pl
      Telefon: 22-622-08-22


      Szczególnie polecamy atrakcyjne wyjazdy LAST MINUTE oraz wyjazdy egzotyczne - Wietnam Kambodża Tajlandia , Good morning Vietnam, Meksyk - Wielka Konkwista, Buenos Dias Cuba, Brazylia i Wenezuela, RPA oraz Etiopia.

      opinie:

      forum.gazeta.pl/forum/w,19,122366365,122366365,Rainbow_Tajlandia_Kambodza_Wietnam_11_05_2011.html
      Oferujemy również atrakcyjne wyjazdy grupowe!

      Aloha:)
      Zespół RT Wilcza tel.22/622 08 22



    • racibor10 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 21.08.12, 10:41
      Zdecydowanie samodzielne wakacje!!!zwłaszcza teraz jak jedno biuro pada za drugim! Od 2 lat latam na własną rękę i nie dość że sam decyduję kiedy i co zobaczę, kosztuje mnie to 1/4 z tego co musiałbym zapłacić w biurze to nie muszę się martwić że jakieś biuro padnie.

      _________________
      katering Poznań
      • kornel-1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 21.08.12, 20:33
        Z całym szacunkiem dla twojego dwuletniego doświadczenia w samodzielnych wyjazdach -

        ale między bajki włożę pisanie, że analogiczny samodzielny wyjazd kosztuje cię 4 razy mniej niż z biurem.
        Oczywiście, mogę sobie wyobrazić, że masz na myśli ofertę bardzo drogiego biura podróży, ale to byłaby już nie bajka a baśń.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
          • Gość: max Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 22.08.12, 08:12
            No a ja mam teraz WIELKI dylemat, bo (jak wielu innych na tym forum) po wielu wyjazdach organizowanych, przeszliśmy na wyjazdy samodzielne (teraz głównie Azja). Wybieramy się tym razem na Sri Lankę + krótki wypad na Malediwy. Niestety Malediwy bardzo mocno podrażają wyprawę i zastanawiam się, czy faktycznie nie byłoby taniej przez biuro. Polskie biura jeszcze nie mają ofert na styczeń-luty, nie mam więc jak porównać różnicę. Poza tym w biurze wchodzi w grę 7+7 (Sri Lanka+Malediwy), a my wolelibyśmy 10+4 (7 dni na jednej wyspie-nie bardzo dla nas).
            Problem jest, bo żeby kupić atrakcyjnie cenowo bilet, muszę działać już.
            Z tego wszystkiego myślę o zmianie kierunku np. na Filipiny lub Tajlandię (po raz kolejny) i Malezję. Niemniej zaplanowana jest Sri Lanka i wolelibyśmy to zrealizować. Oczywiście można by było odpuścić Malediwy, ale...nie ma takiej opcji, nie podaruję sobie tej przyjemności.
            • untochables Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 22.08.12, 13:57
              ola-liana.blogspot.com/2012/07/malediwy.html

              przyznaje nie byłem na Malediwach ale we wszystkich Krajach Azji Południowo Wschodniej tak - przecież to jest szaleństwo lecieć za taką forsę na malediwy by być w zamkniętm islamskim resorcie tylko palmy i plaża to takie rzeczy można mieć też w kilku miejscach na świecie za mniejsze pieniądze i większą wolnością


              --
              mój kanał na You Tube ;) wiele filmów z podróży i nie tylko ;)

              www.youtube.com/user/untochables?feature=guide
      • Gość: Ania Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 195.116.20.* 24.08.12, 09:38
        A może tak jakis przykłąd 1/4 ceny?
        Ja mogę porównać tydzień we włoszech z biurem i samodzielnie.
        Z biurem wyniosło mnie to ok 2500, samodzielnie ok 2700 ale i tak się to opłąca biorąc pod uwagę to że sama organizuję sobie czas:-)
        Jeśli chodzi o Azję to ceny biur trekingowych są podobne do tego co sami zapłacimy
        I tak np. Tajlandia 14 dni to wydatek z biuren trekingowym ok 5000+ 420 $ (z tego co pamietam)
        Samodzielnie bilet powiedzmy uda kupić się za ok 2500 tys. do tego hotele i wyżywienie ok 10 $ dziennie+ wstepy i przejazdy, pewnie wyjdzie całkiem podobnie;-) a nie można się o nic martwić.
        Oczywiście porównując ceny drogich biur i hoteli 4* to pewnie wychodzi taniej, bo na samodzielnych wyjazdach hoteli 4* nie wybieramy:-)
    • onyks_malowany Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 22.08.12, 13:42
      w styczniu 2013 jedziemy do Tajlandii (BKK i Pattaya) i Kambodży (Siem Reap i Angkor Wat)na własną rękę. Ponad 2 tygodnie. Bilety do BKK już kupione w KLM. Hotele zarezerwowane przez booking.com dobrej klasy, z basenami, śniadaniami w atrakcyjnych miejscach.
      Wycieczki opracowane (wyspy i parki), transport sprawdzony (nie ma żadnego problemu z wyszukaniem rozkładów jazdy pociągów, autobusów, sky train etc). Cena na osobę (jedziemy we czwórkę) to 4.000 PLN. Dochodzą tylko obiady czy kolacje, czy piwo. Ale tego nie liczymy, w PL też przecież trzeba jeść, i o wiele drożej.

      W biurze za tydzień w Tajlandii (w jednym miejscu) trzeba będzie zapłacić ok. 5-6.000 PLN (to będzie w Tajlandii wysoki sezon).

      Są oczywiście kraje gdzie opłaca sie jechać z BP, szczególnie jak są atrakcyjne lasty (Pn Afryka czy Bliski Wschód).
      Ale na takiej Tajlandii to biuro zarabia ze 300%
      • kornel-1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 22.08.12, 16:50
        onyks_malowany napisała:
        > W biurze za tydzień w Tajlandii (w jednym miejscu) trzeba będzie zapłacić ok. 5-6.000 PLN (to będzie w Tajlandii wysoki sezon).

        Uczciwie (i sensownie!) byłoby napisać, ile kosztują dwa tygodnie z biurem + fakultet BKK+Angkor Wat.

        > Cena na osobę (jedziemy we czwórkę) to 4.000 PLN. Dochodzą tylko obiady czy kolacje, czy piwo. Ale tego nie liczymy, w PL też przecież trzeba jeść, i o wiele drożej.

        Do tego dochodzą (zapewne) koszty wstępów, drobnych zakupów ulicznych (snacki i pamiątki). Więc powiedzmy 4500 PLN.

        Zważywszy, że niewiele będziecie jeździć po tych krajach, trzeba powiedzieć, że wasze hotele i wasz samolot są stosunkowo drogie. Ja za 4 tygodnie VT-KH-TH-LA dałem 3800 PLN (w tym wiza wietnamska z pośr. 300 PLN).

        > Są oczywiście kraje gdzie opłaca sie jechać z BP, szczególnie jak są atrakcyjne lasty (Pn Afryka czy Bliski Wschód).

        Zgodzę się jedynie co do Tunezji (brak tanich lotów).

        > Ale na takiej Tajlandii to biuro zarabia ze 300%

        Wypowiedź raczej wynikająca z nieznajomości pojęcia procent i niezorientowania w branży. Biuro może maksymalnie zarobić 100% - jeśli nie poniesie żadnych kosztów. W rzeczywistości rentowność branży turystycznej można oszacować na kilka procent.

        Udanego wyjazdu.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
              • kornel-1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 23.08.12, 07:33
                caesar_pl napisał:

                > No widzisz..sam lot do Hanoi i spowrotem kosztuje ok.2500 zl.A ty zwiedziles za
                > 3800 4 kraje..chyba piechota ,spanie pod palma kokosowa i odrzywienia sie jej
                > owocami


                Jak to mówią: tyle wiesz, co zjesz.
                LOT od lata 2011 nie ma rejsów do Hanoi, zostały zastąpione trasę do Pekinu.
                Bilet powrotny do Hanoi kosztował 1328 zł. Ale skąd mógłbyś o tym wiedzieć, skoro z turystyką masz niewiele wspólnego?
                Dzienny koszt utrzymania w Indochinach (w wersji trampingowej) to około 22 USD.

                Kornel
                --
                "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
        • onyks_malowany Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 23.08.12, 09:36
          "Wypowiedź raczej wynikająca z nieznajomości pojęcia procent i niezorientowania
          > w branży."

          Może powinnam powiedzieć, że wyjazdy za pośrednictwem biura są 300% droższe (znalazłam wyjazdy po 12.000 pln). Pojęcie procent jest mi znajome. Branża też.

          "Do tego dochodzą (zapewne) koszty wstępów, drobnych zakupów ulicznych (snacki i
          > pamiątki). Więc powiedzmy 4500 PLN."

          Nie, nie powiedzmy 4500. Tylko max 4.000

          Zresztą nie rozumiem po co dogłębna analiza moich wydatków. Na prezent / pamiątkę dla mojego dziecka to i mogę wydać nawet 1000 dolców. I co wtedy mój wyjazd staje sie nieopłacalny???
          • kornel-1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 23.08.12, 10:09
            onyks_malowany napisała:
            > Może powinnam powiedzieć, że wyjazdy za pośrednictwem biura są 300% droższe (zn
            > alazłam wyjazdy po 12.000 pln). Pojęcie procent jest mi znajome. Branża też

            Aha.

            > Nie, nie powiedzmy 4500. Tylko max 4.000

            No przecież sama napisałaś:
            Cena na osobę (jedziemy we czwórkę) to 4.000 PLN. Dochodzą tylko obiady czy kolacje, czy piwo. Ale tego nie liczymy, w PL też przecież trzeba jeść, i o wiele drożej.

            Możesz nie liczyć wydatków na restauracje ii piwo, tym niemniej wydatki te trzeba ponieść. A przecież po to pisałaś o kosztach indywidualnego wyjazdu, aby porównać je z kosztem wyjazdu z BT.

            > Zresztą nie rozumiem po co dogłębna analiza moich wydatków. Na prezent / pamiąt
            > kę dla mojego dziecka to i mogę wydać nawet 1000 dolców. I co wtedy mój wyjazd
            > staje sie nieopłacalny???


            Moja analiza nie jest dogłębna. Jest powierzchowna.

            k.
            • onyks_malowany Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 23.08.12, 11:17
              Możesz nie liczyć wydatków na restauracje ii piwo, tym niemniej wydatki te trze
              > ba ponieść. A przecież po to pisałaś o kosztach indywidualnego wyjazdu, aby por
              > ównać je z kosztem wyjazdu z BT.

              ale wyjazdy do Tajlandii w BP obejmują z reguły tylko śniadanie. Ja też mam zarezerwowane hotele ze śniadaniami. Więc pozostałe wydatki konsumpcyjne i tu i tu będą akurat te same.

              Tak czy tak, dalej nie wdając się w dyskusje, chciałam pokazać, ile kosztuje samodzielnie zorganizowany wyjazd w tym, konkretnym przypadku: Tajlandia i Kambodza.
              • Gość: kasia Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.12, 09:29
                Nie raz czytałam/słyszałam że wyjazd do np Tajlandii wychodzi dużo taniej niż z BP. I bardzo chciałabym się wybrać do Taj, Kambodży i innych ciekawych miejsc, ale.... no i tu jest to co mnie powstrzymuje, nie znam angielskiego. Przymierzałam się do zorganizowania samodzielnie wyjazdu i jak znaleźć bilet na samolot to właściwie nie jest problem, to z hotelami już zaczynają się schody, jest tego tak dużo że nie wiem jakie wybrać, a o transporcie na miejscu nie wspomnę bo to już mnie przerasta. No jak ja się mam dowiedzieć co, gdzie i jak się dostać jak nie umie się dogada i przeczytać informacji?
                A więc jestem skazana na BP które "poprowadzą mnie za rączkę" :-(

                Tak że zazdroszczę tym osobą które zwiedzają świat samodzielnie!
                Pozdrawiam
                • Gość: "turystka" Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 24.08.12, 10:46
                  Rozumiem Cię, bo też nie mówię po angielsku - niestety!!! Rozumiem bardzo wiele, ale nie mówię, to duży problem. Nie ma się czym chwalić, a wręcz przeciwnie, to wstyd (w dzisiejszych czasach, kiedy są takie ułatwienia w nauce). Jest jak jest, czasu nigdy na to nie ma i trzeba z tym żyć i żyć w obciachu jak już się jest gdzieś w świecie.
                  Tak czy inaczej jak już stwierdziłaś, że zakup biletu to nie problem, to do rezerwacji hoteli też tak podejdź. Masz booking, czy agodę...wszystko jest tam rewelacyjnie czytelne i proste:)
                  Z Tajlandii do Kambodży polecieliśmy AirAsia, wracaliśmy drogą lądową (pociągiem). Bilet na samolot kupujesz przez net, na pociąg w okienku mówiąc "Bangkok" :) Żadna filozofia ;) Pani w okienku nie mówiła po angielsku, więc sama rozumiesz:)
                  Przed wyjazdem do Kambodży kup sobie książkę "Angor" Jacka Pałkiewicza. Zabierz ją ze sobą, zwiedzając Angor będziesz przynajmniej wiedziała co i jak i dlaczego:)
                  Tajlandię zwiedza się rewelacyjnie. Świetna komunikacja. O samym Bangkoku już nie wspomnę...kocham Bangkok;)
                  Jedyne czego nie "poczujesz" to obcowanie z miejscowymi. Mimo, że nie wszyscy mówią po angielsku, fajnie jest próbować się dogadać.
                  Ja załatwiałam wszystko co związane z organizacją wyjazdu, a na miejscu miałam tłumacza w postaci mojego męża. Niemniej sama mogłabym pojechać.

                  powodzenia, dasz radę.

                  p.s. mąż dopowiada mi, że bardziej komfortowo będziesz czuła się z BP.
                • pawel_zet Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 24.08.12, 11:05
                  Wcale nie trzeba znać angielskiego. Zwłaszcza w kraju takim jak Tajlandia.
                  Co prawda, angielski znam, ale byłem np. na własną rękę w Chinach, a tam nikt nie mówi po angielsku. Spokojnie można podróżować - wystarczy umiejętność posługiwania się rękami i kilka słów w miejscowym języku (w szczególności nazw miejscowości) zapisanych na kartce
                • kornel-1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 24.08.12, 12:27
                  "Mam obawy związane z podróżą do Polski. Mówię tylko po niderlandzku a po polsku umiem tylko "djen dobhri. Wiem, że w Polsce nie znają mojego języka, więc organizowanie sobie samemu noclegów i transportu mnie przerasta."

                  Co byś odpowiedziała Larsowi? Że poradzi sobie? Że dogada się bez znajomości języka? Że kupi bilet na autobus w kasie bez problemu? Że załatwi sobie hostel?

                  k.
                  • Gość: "turystka" Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 27.08.12, 13:18
                    a nie ? Więcej wiary w powodzenie, a wszystko pójdzie łatwiej niż mogłoby się wydawać ;)
                    Noclegi przez net, bilety na przejazdy z kartką w ręku z nazwą miejscowości (oczywiście w języku tubylczym;)) W Azji sprawdza się to świetnie, więc sądzę, że w Polsce tym bardziej (panie w kasach chyba nie są takie tępe i potrafią odczytać nazwę miejscowości i domyśleć się czego chce turysta?)
    • Gość: max Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 22.08.12, 19:45
      No o to właśnie chodzi. Przecież najprawdopodobniej nigdy tam nie wrócimy, zważywszy na fakt ile jest jeszcze do zobaczenia chociażby w samej Azji. Jeśli już będziemy na Sri Lance, to nie możemy odpuścić Malediwów. Koszt potworny, 3 dni to koszt wyższy niż bilety Europa-Azja-Europa. Sam transfer na wyspę dla dwóch osób to koszt ok. 2000 PLN. Można taniej na którąś z pobliskich lotniska wysp zamieszkałych przez "tubylców", wówczas transfer tańszy i hotel też, ale...no właśnie, to nie to samo. Ograniczenia jak mam się ubrać, na plaży nie ma szans się rozebrać do stroju, czy spodenek. Co to za Malediwy?
      Ktoś wspomniał o Polinezji, że piękniej, że niby taniej. Sam przelot jest sporo droższy, co do reszty nie wiem. Kiedyś tam polecimy:)
      Rozważamy wciąż jeszcze Filipiny zamiast Sri Lanki, ale faktem jest, że Malediwy, to jedno z moich marzeń od wielu lat i mam okazję je teraz spełnić. Moja druga połówka przystanie na każdą z propozycji:) Jak dotąd wszystkie wyprawy były organizowane i dopinane przeze mnie i naprawdę było fantastycznie, bez wtopy:)
      Wciąż szukam odpowiedniego, lecz w miarę przystępnego cenowo resortu na Malediwach. Pozostaje jeszcze opcja wykupienia czegoś na miejscu, od pośredników na Sri Lance. Przelot mielibyśmy już wykupiony, bo bilety mam upatrzone.
      Może ktoś z Was kupował Malediwy na Sri Lance od pośredników? Jakie ceny?
    • Gość: "turystka" Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 24.08.12, 15:48
      Tak, tylko niewielka jest szansa na to, że miejscowy przewodnik w Tajlandii czy Kambodży będzie potrafił mówić w j.polskim, aby nam te cenne informacje przekazać. Inną sprawą jest fakt, że jest tam sporo Polaków (wbrew pozorom) i można przez net szukać kontaktów (oni są często aktywni na forach). Trzeba się spróbować dogadać co do ewentualnego zwiedzania i tłumaczenia.
      • onyks_malowany Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 27.08.12, 15:05
        nie przesadzajcie z tą znajomością języków. Ja akurat znam angielski, ale bedąc np. we Francji prawie nikt go nie znał. I daliśmy sobie rade. Co prawda w restauracji z menu zamawialiśmy w ciemno (menu było tylko po francusku) i było wiele ubawu co dostaniemy. Po Hiszpanii też podróżowaliśmy bez znajomości hiszpańskiego. Zabłądziliśmy i nikt z kilu pytanych osób nie znał angielskiego, wystarczyło podanie nazwy miejscowości a na migi wszystko udało sie zrozumieć. Dalej tak idąc to i Grecja i Albania i inne kraje tez bez znajomości ich jezyka dało radę przejechać.
        Jak się czujesz niepewnie, to można wziąć przewodnika z polskiego biura. Piszą tu o małżeństwie polsko - filipińskim organizującym wycieczki z Bangkoku. trzeba poszukać. I nie bać się tylko ruszać w świat!
    • besir1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 29.08.12, 06:33
      Zastanawiam sie nad jednym. Wiekszosc z Was jak mantre powtarza ze indywidualnie jest znacznie taniej. Jednak pozniej porownujecie przyslowiowe jablka z pomaranczami. Porownujcie dokladnie ten sam zakres uslug z identycznym standardem. Pamietajcie dokladnie o tym zakresie. Wielu z Was omija na przyklad ubezpieczenie. Ubezpieczacie sie pozniej w sposob taki, ze jeslibyscie przeczytali dokladnie warunki i porownali z ewentualnymi potrzebami , to wlosy stanelyby Wam deba ( jesli ktos ma wlosy oczywiscie). Inne uslugi porownujecie w podobny sposob. Pozniej wielu z Was pisze potworki w stylu "biuro zarabia 300%". Prawda jest taka, ze jesli przeanalizujecie dokladnie wszystkie uslugi, to w zdecydowanej wiekszosci wyjdzie Wam, ze jednak taniej jest z biurem. W przypadku wyjazdow wypoczynkowych/pobytowych w zasadzie jest to 100%. Dobre biura nie zarabiajaj na doliczaniu Wam do rachunku Bog wie jakiej marzy, ale na roznicy w cenie dla turystow indywidualnych w porownaniu do tego, co moga wynegocjowac sami ze swiadczeniodawcami uslug turystycznych. Tylko w przypadku , gdy te negocjacje nie sa zbyt owocne biura doliczaja marze , ktora czyni wyjazd nieznacznie drozszym. teraz tak szczerze usiadzcie z kartkami i zacznijcie liczyc. Po pierwsze - ile czasu poswieciliscie na zorganizowanie wyjazdu ( no przeciez ten czas tez jest cos warty - czyz nie?) Policzcie sobie z to raczej smieszne, jak na wykfalifikowana "sile robocza" pieniadze rzedu 25 zl /godz. No i teraz wszystkie swiadczone uslugi ( ale w identycznym standardzie). Po zsumowaniu okaze sie, ze jednak prawie zawsze biuro bedzie tansze :) Osobiscie nie jestem oredownikiem biur, ale ze wzgledow zupelnie innych, niz finansowe. Chodzi mi o ograniczenie mojej wlasnej wolnosci. Tutaj wyjazd indywidualny zawsze na glowe bedzie bil kazde biuro, a ten aspekt jest dla mnie najwazniejszy.
      • kornel-1 Konkrety :) 29.08.12, 10:15
        Odniosę się do:
        - wyjazdów trampingowych
        - Azji Płd.-Wsch.

        Nie odnoszę się do:
        - wczasów z wycieczkami fakultatywnymi
        -"polskich" kierunków: Egipt, Tunezja, Chorwacja

        Bez wątpienia:
        - koszt zależy od standardu i programu
        - biuro zarabia na klientach

        Skupię się na:
        - trampingu Supertramp INDOCHINY - tajemnicza Azja
        - trampingu własnym Indochiny2012

        Wybrałem region azjatycki, gdyż jest on najbliższy zarówno mi jak i tobie. Moje uwagi można jednak przenieść na inne kraje Azji, Zakaukazia, Bliskiego Wschodu.

        Oferta Supertrampu to 25-dniowy wyjazd do 4 krajów WIetnamu, Laosu, Kambodży i Tajlandii za minimum 9700 PLN. Zawiera przelot Vientian - Hanoi. Koszt nie uwzględnia lokalnych atrakcji i zwiedzania - około 100 USD.
        Mój wyjazd to 27-dniowy tramping po tych samych krajach za 3800 PLN. Cena zawiera: koszt dolotu, transportu, wiz, wyżywienia, noclegów, zwiedzania, ubezpieczenia, pamiątek.

        Supertramp nie jest najdroższym biurem na polskim rynku: pominąłem oferty np. Logos Travel (20000 PLN, 28 dni, w tym Birma, ok. 8 przelotów wewnętrznych), MK Tramping (ok 20000 PLN, 26 dni, z Birmą ; kilka przelotów wewn.) Sigma Travel (11000 PLN, 17 dni, trzy kraje, 4 przeloty wewn.). Pozornie tańszą ofertę ma Arsoba Travel (6800 PLN, 22 dni, cztery kraje jak u mnie, UWAGA: Uczestnicy na miejscu pokrywają koszty: transportu, noclegów, kupują bilety wstępu, żywią się we własnym zakresie, itp.czyli 6800 PLN to koszt samolotu do BKK i koszty biura w tym pilot).

        Przy szybkim przeszukaniu sieci nie znalazłem oferty po 4 krajach bez transferów samolotowych. Nie wiem, czy się zgodzisz, że 4-8 lotów wewnętrznych, to koszt około 1500-3000 PLN? O ten koszt należałoby pomniejszyć cenę powyższych ofert.

        Porównanie programu wyjazdu:
        - Supertamp: bez treku w Chiang Mai, bez Sa Pa;

        Porównanie standardu wyjazdu:
        - wyżywienie: we własnym zakresie w obu wypadkach (ja raczej w barach, z biurem pewnie w knajpkach?)
        - noclegi: w pok. 2/3 osobowych w Supertrampie lub 1/2 osobowych i dormach u mnie - dormów było osiem. zamiana dormów na pokoje to dodatkowy koszt 40 USD.
        - transport: lokalne autobusy, pociągi, busy, taxi itp. - porównywalne (w części luksusowe autobusy z klimą, w części zwykłe "jelcze"), jeden przelot w Supertrampie za 100 USD(?)
        - ubezpieczenie: Supertramp - jakiś polski ubezpieczyciel, ja ITIC (ok. 75 zł)
        - opieka pilota w Supertrampie, ja bez opieki :(

        Prawdopodobnie w Supertrampie może być więcej pokoi z klimą,

        Ciekawostki:
        Supertramp podaje: - "W cenie opłaty wizowe Tajlandia, Wietnam (...]należy dostarczyć do biura (do wiz 5 zdjęc [...]) "

        Jak wiadomo wiz do Tajlandii nie potrzebujemy, skąd opłata?. Supertramp chyba kolekcjonuje zdjęcia klientów - wystarczą 3 zdjęcia do 3 wiz.


        Podsumujmy.
        Oferta Supertrampu jest zasadniczo porównywalna w zakresie czasu, programu i standardu mojego wyjazdu
        Supertramp jest niemal trzykrotnie droższy ode mnie

        Do dalszej dyskusji mogę podobnie zanalizować np. mój 7-dniowy wyjazd do Libanu (1200 PLN, w tym koszt samolotu, przejazdów, , wyżywienia, noclegów, zwiedzania, ubezpieczenia, pamiątek) i jakąś wybraną objazdówkę z biurem.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
        • besir1 Re: Konkrety :) 29.08.12, 12:11
          Jedno pytanie - kiedy Ty wyjezdzales? W ciagu ostatnich 4 lat zlotowka stracila ponad polowe swojej wartosci. Ja wyjezdzam z Australii ( dolar australijski ulegl dosyc wysokiej aprycjacji) i pomimo tego taka Tajlandia na przyklad, czy Laos byly dla mnie drozsze w tym roku, niz w jakimkolwiek z poprzednich lat ( ogolnie jestem tam pare razy w roku). "Tania" Tajlandia byla dla mnie w tym roku drozsza, niz Polska ( pomijam ceny hoteli, bo z tych w tym roku w Polsce nie korzystalem).
          Jesli chcesz kupic bilet lotniczy , gdy date z gory masz zalozona, to taki bilet kosztuje co najmniej 2500zl ( w sezonie). Ta suma juz niewiele by Ci zostawila z tych 3800 zl .
          Kornel pisalem o porownaniu jablek, do jablek. W takim porownaniu dany punkt w czasie jest ogromnie wazny.
          Rownie wazne jest to, ze ludzie na takich wyjazdach spia w hotelach/hostelach, a nie w najtanszych nocnych autobusach. Poza tym ja naprawde nie wiem skad Ty bierzesz te swoje wyliczenia w jakimkolwiek roku.
          Kornel - na chwile obecna jakiekolwiek ubezpieczenie na ten ejon, ktore kosztuje mniej niz 300zl miesiecznie jest raczej fikcja ( i mam tu na mysli ubezpieczenia, ktore w zasadzie nie odpowiadaja za bagaz).
          • kornel-1 Re: Konkrety :) 29.08.12, 14:22
            besir1 napisał:
            > Jedno pytanie - kiedy Ty wyjezdzales?

            Jedno kliknięcie dzieliło cię od poznania tej tajemnicy - podałem przecież link :) Styczeń/luty 2012.

            > W ciagu ostatnich 4 lat zlotowka stracila ponad polowe swojej wartosci.

            W stosunku do dolara nie straciła na swej wartości 1 USD ~ 3.2kosztuje przez ostatnie 4 lata około 3.2 PLN+/-0.2PLN

            > Jesli chcesz kupic bilet lotniczy , gdy date z gory masz zalozona, to taki bile
            > t kosztuje co najmniej 2500zl ( w sezonie).


            Otóż to! Korzystając z biura turystycznego musimy pogodzić się z wysokimi cenami biletów. Organizując sobie samemu wyjazd - to my określamy akceptowalny poziom ceny biletu - np. szukając promocji lub tańszych przewoźników. Biuro w zasadzie nie musi/nie chce minimalizować ceny biletu lotn - patrz przykłady z mojego postu, jedno z biur kalkuluje bilet do BKK 3500-4500 PLN.

            > Ta suma juz niewiele by Ci zostawila z tych 3800 zl .

            Zostało mi 2500 PLN. Kupa kasy. Średnie dzienne wydatki na miejscu (jak już podawałem) 22 USD.

            > Kornel pisalem o porownaniu jablek, do jablek. W takim porownaniu dany punkt w
            > czasie jest ogromnie wazny.


            Nie rozumiem ostatniego zdania.

            > Rownie wazne jest to, ze ludzie na takich wyjazdach spia w hotelach/hostelach,
            > a nie w najtanszych nocnych autobusach.


            Podróż autobusem z Hoi An do Sajgonu autobusem wymaga spania, niezależnie od jego ceny. Spałem w autobusach 5 razy podczas trampingu. (także Hanoi-Hue, Siem Reap-BKK,BKK-Chiang Mai, Sapa-Hanoi)

            > Poza tym ja naprawde nie wiem skad Ty bierzesz te swoje wyliczenia w jakimkolwiek roku.

            Ano z notatek :) Nie polegam już na swej pamięci, LOL.

            > Kornel - na chwile obecna jakiekolwiek ubezpieczenie na ten ejon, ktore kosztuj
            > e mniej niz 300zl miesiecznie jest raczej fikcja ( i mam tu na mysli ubezpiecze
            > nia, ktore w zasadzie nie odpowiadaja za bagaz).


            ITIC, ISIC, - całoroczne ubezpieczenie KL+NW na cały świat w cenie kilkudziesięciu złotych.

            Kornel
            --
            "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
      • amused.to.death Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 29.08.12, 10:44
        > Zastanawiam sie nad jednym. Wiekszosc z Was jak mantre powtarza ze indywidualni
        > e jest znacznie taniej. Jednak pozniej porownujecie przyslowiowe jablka z poma
        > ranczami. Porownujcie dokladnie ten sam zakres uslug z identycznym standardem.
        > Pamietajcie dokladnie o tym zakresie. Wielu z Was omija na przyklad ubezpieczen

        W większości przypadków nie da się tak porównać.
        Również dlatego, że dla wielu osób (w tym dla mnie) cena jest bardzo istotna i jestem w stanie zrezygnować z paru rzeczy (np. lepszego zakwaterowania każdego dnia pobytu) po to by mieć tęą kasę na coś na czym mi naprawdę zależy - więc nie jestem w stanie określić ile by chciało biuro za pobyt taki jaki mnie interesuje.

        Raz tylko udało mi się porównać - i co ciekawe był to Egipt, o którym wszyscy mówią, że z biurem zawsze taniej. Wyszło porównywalnie. Dlaczego więc 'marnuję' czas na przygotowywania? Bo jedzenie każdego dnia w innej knajpie było dla mnie przyjemniejsze niż jedzenie ciągle w hotelowej restauracji.
        Chociaż z tym marnowaniem czasu to nie do końca tak, bo po pierwsze jeśli już przygotowuję coś to jest to dla mnie przyjemność i nie traktuję tego jako czas, który ileś tam kosztuje, podobnie jak nie robię takich obliczeń kiedy czytam książkę czy oglądam film.
        Po drugie, w ciągu dwóch ostatnich wyjazdów mój czas poświęcony na przygotowanie wynosił jakieś 3-4h i takie wyjazdy bez przygotowania okazały się czymś co mi najbardziej odpowiada.
        • besir1 Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 29.08.12, 13:13
          Masz racje Amused , ze bardzo trudno porownac. Niemniej z darzalo mi sie juz to robic kilka razy. Kiedys nawet robilem to w Birmie, gdzie spotkalem grupe z Polski. Mialem wtedy dostep do biezacych cen. Okazalo sie, ze narzut firmy ( zdaje sie, ze byl to wtedy jeszcze Orbis) ponad to, co zalatwisz indywidualnie byl rzedu 30%. Jednak gdy do tego wszystkiego dodalismy przewodnikow, ktorych grupa miala w paru miejscach ( grupa bodaj 14 osob - juz dokladnie nie pamietam) , a ktorych ja musialbym wynajmowac na jedynie 2 osoby, to te 30% uleglo sporemu uszczupleniu. Do tego jeszcze pilot wycieczki ( dziewczyna swietnie mowiaca po angielsku i 2 chinskimi narzeczami - te niekoniecznie potrzebne, ale latwo przyswajajaca Bamar). Tobie, czy mnie taka opieka nie jest potrzebna. Mnie wrecz przeszkadzalaby. Jednak dla kogos, kto nie jest doswiadczonym podroznikiem, a do tego nie zadala sobie trudu nauczenia sie angielskiego, pilot jest wrecz bezcenny.
          Nie kazdemu Amused organizowanie sprawia przyjemnosc. Poza tym nie kazdy ma na to czas. Wyobraz sobie, ze jestes na przyklad architektem, ktory jest wrecz zawalony robota. Zarabiasz 150 zl za godzine. To chyba lepiej oddac organizacje podrozy komus , kto to naprawde potrafi robic, placac mu powiedzmy 50zl za godzine?
          • Gość: Johny Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: *.adsl.inetia.pl 29.08.12, 13:52
            Generalnie wiemy cio się dzieje aktualnie z turystami korzystającymi z usług tzw biur podróży.
            Jeśli koniecznie chcemy decydować się na tego rodzaju rozwiązanie to z konkretnym ubezpieczeniem podróży lub turystycznym. Warto przemyśleć taką opcje. Jest wiele firm ubezpieczeniowych z w miarę sensowną reputacją. Takich jak Warta , Elvia czy tu .
            Reasumując ubezpieczajcie gdziekolwiek ale ubezpieczajcie.
          • amused.to.death Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 29.08.12, 17:05
            > Nie kazdemu Amused organizowanie sprawia przyjemnosc. Poza tym nie kazdy ma na
            > to czas. Wyobraz sobie, ze jestes na przyklad architektem, ktory jest wrecz za
            > walony robota. Zarabiasz 150 zl za godzine. To chyba lepiej oddac organizacje p
            > odrozy komus , kto to naprawde potrafi robic, placac mu powiedzmy 50zl za godzi
            > ne?

            ależ ja się całkowicie zgadzam:)
            Z podobnego powodu wolałam kiedyś komuś od czasu do czasu zapłacić za mycie okien (czego przy okazji szczerze nie znoszę:D)

            Wspomniałeś jeszcze o jednym istotnym elemencie: o przewodniku. To też jest powód dla którego wiele osób lubi wycieczki z biura podróży - bo przewodnik dużo opowie. I ja to całkowicie rozumiem, bo też lubię jak przewodnik od czasu do czasu opowiada, dlatego zdarza mi się w różnych miejscach/obiektach korzystać z miejscowych przewodników - w większości do tej pory trafiałam na bardzo dobrych, którzy opowiadali ciekawie i duuuużo duuuużo więcej niż w jakimkolwiek papierowym przewodniku. No ale żeby skorzystać z miejscowych przewodników potrzebna jest znajomość przynajmniej angielskiego i to na dobrym poziomie. Chociaż też czasami może nie wystarczyć - podróżując po Ameryce Łacińskiej wielokrotnie spotkałam się z tym, że owszem, przewodnik jest, ale tylko po hiszpańsku. Na szczęście umiem na tyle, że bez problemu mogę posłuchać, ale już jak w kraju francuskojęzycznym trafiłam na przewodnika wyłącznie francuskojęzycznego to mnie wkurzał, bo za mało rozumiałam (mimo, że dogadać to się dogadam w tym języku).
            Dlatego jeśli ktoś ma mało czasu, lubi zwiedzać, obejrzeć dużo i posłuchać to wg mnie objazdówka z biura podróży to wcale nie jest głupi pomysł.
            Dla mnie to by pewnie był horror, ale ja mam trochę inne oczekiwania co do moich wakacji.
            • Gość: oli Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.12, 09:01
              Kiedyś spytałam znajomą która dużo podróżuje, zwiedzania dlaczego sama nie jeździ tylko zawsze z biurem? a ona mi na to że parę razy pojechała bez pośrednictwa BP i stwierdziła że to nie dla niej, bo - jadąc z biurem nie traci czasu błądząc po mieście aby dostać się do obiektu/zabytku który chce zwiedzić, autokar podwozi ją na miejsce i od razu wchodzi. Ona chce zobaczyć to,to, to, to w określonym krótkim czasie.
          • Gość: "turystka" Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? IP: 89.174.214.* 30.08.12, 10:43
            No a ja wciąż porównuję i tak naprawdę nie mogę zgrać dokładnie tego samego planu (mojego i BP), pomijając oczywiście propozycje BP, o których pisałam wcześniej. Sri Lanka + Malediwy na 3-4 dni. Na chwilę obecną najniższą cenę jaką otrzymałam z BP to ok. 22 000 PLN (2+1), z tym że na Sri Lance bez objazdówki (pobyt w jednym hotelu). Dochodzi więc koszt wycieczek i z pewnością noclegów, co znacznie podraża ofertę.
            Trudno też porównać dokładnie takie same opcje wyjazdu/podróży z uwagi na komfort lotów. Wiele osób pisało, że nawet na tych dalekich trasach lecą z BP są to loty czarterowe tanich linii, tak więc 9-11 godz. z "kolanami pod brodą" nie jest dobrym rozwiązaniem. Kolejna sprawa to ścisły plan wycieczek (w opcji z BP) i towarzystwo innych turystów, do którego jesteśmy "zmuszeni" przez te kilka/kilkanaście dni. Pal licho jak są ok, a jak się trafią marudy, albo rozwrzeszczane towarzystwo?...masakra.
            No tak można bez końca próbować porównać.
            Być może gdybym tak szczegółowo nie porównywała i mogła bez żalu wydać na tę podróż ok. 10000 PLN więcej, to zdecydowałabym się na BP, aby móc zobaczyć jak to jest na takich dalekich trasach zdać się na BP.
            Ktoś pisał o czasie, jaki trzeba poświęcić na organizacje wyjazdu (w opcji - samodzielnie). Ja poświęcam temu naprawdę sporo czasu. Dużo czytam w necie, otwieram stronę po stronie korzystając z podrzuconych gdzieś linków. Czasem mam wrażenie, że trwa to w nieskończoność. Efektem tego jest perfekcyjnie przygotowany wyjazd, z dokładnym planem z możliwością delikatnych modyfikacji na miejscu.
            Jeszcze jedno - skorzystanie z oferty Niemieckiego BP jesteśmy zdani na przewodnika w tym języku, czyli przewodnik staje się dla nas automatycznie zbyteczny (może to jedynie przeszkadzać).
    • amused.to.death Re: Biuro podróży czy samodzielne wakacje? 05.09.12, 15:11
      > I jak wygląda sytuacja jeśli chodzi o wynajęcie czegoś na szybko? W Europie nie
      > jest obecnie problemem, jak to wygląda poza granicami kontynentu?

      Dla mnie poza kontynentem jest łatwiej niż w Europie - po w takiej Francji czy Anglii nie na wszystko mnie stać i wolę rezerwować wcześniej, żeby wybrać. Poza kontynentem najczęściej robię tak, że tylko pierwszy nocleg mam zarezerwowany, a potem szukam na miejscu - nie ma z tym żadnego problemu. Czasami sobie żartujemy ze znajomymi, że to nocleg znajduje nas, bo my wcale nie musimy szukać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka