Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie

18.02.12, 10:58
Najogólniej - nie było najgorzej, w miarę ciekawy (ale nie zachwycający) region.
21 sty- 17 lut 2012
Trasa: Hanoi - Hue - Hoi An - Sajgon - My Tho (Delta Mekongu) Cu Chi - Phnom Penh - Siem Reap - Angkor - Tonle Sap (pływające wioski) - Bangkok - Chiang Mai (trek) - Chiang Rai (Wat Rong Khun) - Chiang Khong - Huay Xai - Pak Beng - Luang Prabang - Vientiane - Oudomxai (trek) - Diem Bien Phu - Sapa (trek) - Hanoi - Zat. Halong - Chua Huong - Hanoi.
Wizy
Wietnam - 200 PLN (1 zdj., wielokrotna, w PL)
Kambodża - 20 USD (1 zdj., na granicy)
Laos - 31 USD (1 zdj., na granicy)
Koszt utrzymania (nocl., transp., jedz., zwiedz, bez pamiątek, bez wiz) 20 USD/dzień.

Ogólne wrażenia - gorąco (poza Sapa), słonecznie (poza Hanoi, Hue), w miarę ładnie (przyroda, krajobrazy - delta, góry, tarasy ryżowe), mało sympatycznie (ludzie, zwł. Wietnamczycy), drogo (żywność często droższa niż w PL). Noclegi 3-7 USD za łóżko.
Chociaż turystycznie region opanowany przez backpakersów z GB, FR, US, KR, JP, to odczuwa się duży nacisk, by turystów zagr. separować od miejsc. i organizować im grupowe zwiedzanie (np. pływające wioski, Perfumowa Pagoda).

The best of Indochina (kolejność przypadkowa)
A) przyroda:
- delta Mekongu
- 2-dniowy trek k/Chiang Mai
- trek solo k/Oudumxay
- Halong Bay (łódka)
- treki k/Sapa (mniejszości)

B) architektura
- Angor (rowerkiem)
- wioski na drodze do Tonle Sap (rowerkiem)
- Wat Phra Kaew (Szmaragdowy Budda, Bangkok)
- Silver Pagoda (Phnom Penh)
- Wat Rong Khun (Biała Świątynia k/Chiang Rai)
C) inne
- Sylwester i Nowy Rok Wietnamski (Tot)
- wieczorna atmosfera w Hanoi i Sajgonie
- inny, gorący klimat, zielona przyroda (do 50 oC cieplej niż było w tym czasie w PL)

Rozczarowania:
- Fansipan (rzekoma konieczność przewodnika)
- Luang Prabang
- ludzie

Cieszę się, że poznałem ten region; wściekłbym się, gdyby mi odwołali lot (PLL LOT) do Hanoi.
Kornel
    • davidoff_pce Re: Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie 20.02.12, 11:44
      Ciekawe podsumowanie, chociaż z pewnymi uwagami może nie tyle się nie zgadzam, co mam na nie inne spojrzenie. Olbrzymia popularność regionu wśród plecakowiczów musiała i doprowadziła do powstania olbrzymiego przemysłu turystycznego. Rzeczywiście zwłaszcza w Wietnamie odnosi się wrażenie, że jest się jedną zagubioną owieczką w wielkim transporcie baranów wiezionym od atrakcji do atrakcji z północy na południe lub odwrotnie. Zwróć uwagę, że kształt tego kraju jest taki, że w zasadzie nie da się opracować alternatywnej trasy zwiedzania. Jedziesz albo z góry na dół, albo z dołu na górę i siłą rzeczy znajdujesz się w głównym nurcie turystycznym. To może być niekomfortowe dla kogoś takiego jak Ty, przyzwyczajonego do chadzania własnymi ścieżkami. Trudno dziwić się Wietnamczykom, że jednostkę w tym tłumie traktują właśnie jak barana, którego trzeba przetransportować od punktu A do punktu B. Kiedy jednak uda Ci się pogadać z Wietnamczykiem i osadzić wnioski z tej rozmowy w pewnym kontekście historyczno-politycznym, wiele spraw Ci się rozjaśnia. Nie zapominaj, że Wietnam to kraj komunistyczny, w którym ludzie nadal karmieni są propagandą, że Amerykanin (czyt. każdy biały) to wróg. Jeśli byłeś w muzeum wojny w Sajgonie, to wiesz, o czym piszę. Wspomnienie wojny jest bardzo silne i wyraża się w stosunku do anglojęzycznych turystów. Wystarczy jednak, zwłaszcza starszym Wietnamczykom uświadomić, że jest się z Polski i nastawienie się zmienia. Mnie zdarzyło się to 2 razy. Wielu Wietnamczyków ma w Polsce rodzinę, wielu za komuny się w Polsce kształciło i przy odrobinie szczęścia nie tak trudno ich spotkać.
      I w tym momencie powrócę do mojego zdania wielokrotnie powtarzanego już na tym forum. Pora sucha nie jest najlepszym momentem na podróż do Indochin. Pora deszczowa wcale nie jest uciążliwa pod względem pogodowym, a jej plusem jest brak dzikich hord turystów. Tylko w porze deszczowej można zasmakować przyjemności bycia jedynym gościem hostelu i miłej pogawędki z właścicielem i jego żoną. Tylko wtedy sprzedawca z Hanoi może porozmawiać o swoich krewnych mieszkających w Polsce. W porze suchej, czyli w szczycie sezonu Wietnamczycy, Khmerzy, czy Tajowie nie mają po prostu czasu na pogaduchy z jednym białasem, bo w kolejce czeka identycznych białasów stu.

      Pozdrawiam, mimo wszystko zachwycony Indochinami Dawid
      • kornel-1 Re: Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie 20.02.12, 14:26
        Podam 2 przykłady
        1. Tonle Sap - pływające wioski k/Siem Reap. Można wykupić wycieczkę w hotelu/agencji za (zdaje się) 20+ USD. Ja wolałem wziąć rower za 1 USD/day i podjechałem na przystań. Tu się okazuje, że nie mogę przyłączyć się do grupy muszę kupić całą łódź (20 USD). Brak konkurencji - interes trzyma 1 facet. Chociaż, może gdybym zaczął od objazdu wioski "lądowej" (co też uczyniłem później), to znalazłbym pewnie wieśniaka z łodzią, który by mnie dowiózł do wioski pływającej i z powrotem (ten wariant polecam).
        2. Perfumowa Pagoda. Wykupiona w biurze 20-25 USD. Ja podjechałem autobusem za 1 USD i co się okazuje? Wraz z biletem wstępu za 50.000 VND "muszę" kupić bilet na łódkę (3km) za 40.000 VND. Te dodatkowe 2 dolary nie byłyby problemem (chociaż już miałem dość pływania), gdyby nie to, że indywidualnych białasów w tym czasie nie było, a dołączyć do indywidualnych Wietnamczyków - nie wolno (segregacja). Musiałbym wykupić całą łódkę.

        Co do stosunku do Polaków - faktycznie raz zdarzyło się, że Wietnamczyk pozytywnie wyraził się "wasz rząd dużo zrobił dobrego dla Wietnamu". Zdaję sobie sprawę z tego, że oni nie odróżniają nie tylko Amerykanina od Polaka ale i bogatego białasa od biednego białasa ;-)

        Co do tłumów w hotelach: tłoczno było w niektórych ho(s)telach: w Hanoi, Sajgonie, Siem Reap. W Hoi An, Phnom Penh, Chiang Rai, Chiang Khong, Dien Bien Phu i Sapa byłem na ogół jedynym białasem. Co wcale nie znaczy, żebym sobie ucinał pogaduszki z właścicielem ;-)

        To, co pozytywne - z tanimi (względnie) noclegami i transportem - nie ma problemu (nie wiem jak z biletami kolejowymi). Zniżki ISIC (ale nie ITIC) widziałem tylko w 1 muzeum w Hanoi.

        Kornel
        • kornel-1 Re: Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie 20.02.12, 14:32
          Aha. Zapomniałem wyjaśnić, skąd umiarkowane zachwyty.
          Być może - na przykład - Angkor powaliłby mnie na kolana, gdybym nie widział wcześniej Khajuraho. Być może jaskinia na Ha Long oczarowałaby mnie, gdybym wcześniej nie widział Jeita Grotto w Libanie. Być może zachwycałbym się atmosferą świątyń buddyjskich, gdyby nie wcześniejsze doświadczenia z Mongolii i Tybetu.
          I tak dalej.
          No, niestety tak to już jest (przynajmniej ze mną), że porównuję to, co jest z tym, co już było.

          Kornel
          • davidoff_pce Re: Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie 20.02.12, 15:38
            Cóż, jako wierny fan Gombrowicza nie zamierzam nikogo przekonywać, że powinno go zachwycać coś, co go nie zachwyca lub zachwyca umiarkowanie ;) Uczepiłem się tylko tych niesympatycznych Wietnamczyków, których niesympatyczność i merkantylny stosunek do obcokrajowców nie bierze się znikąd.
    • untochables a jakie ceny w Laosie ? 20.02.12, 14:47
      Kornel - czy możesz napisać kilak słów o cenach w Laosie, dlaczego rozczarowała cię LP ??? jak jechałęś z LP do Vientaine i czy po drodze zatrzymywałeś się w Vang Vineg ? zakładam że jechałeś busem ? w jakich porach jeżdżą i ile aktualnie kosztuje bus na tej trasie

      pozdro
      • Gość: Foxy Re: a jakie ceny w Laosie ? IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.12, 17:34
        Ceny w Laosie sa podobne do tych w Kambodży co znaczy ze sa nizsze ( chyba o 50%) niz w Wietnamie.Bungalow na Don Det (basic ale z "łazienka":)) niecałe 4usd za 2 osoby, LP 9,5USD pokój z łazienka klimą, pod drodze do tajskiej granicy 7 i 11USD.Cen nie pamiętam nie sa one jakieś szokujące ale jest świetny sleeper z Pakse do Wientian (przyjazd 6-7rano,caly dzien na zwiedzanie) i 2 ranne 8.00 i 9.00 i jeden nocny o 20.00 z Wientian do LP. Vang Vien odpuściliśmy. A co do Wietnamczyków to podzielam opinie Kornela - szkoda za Wietnam był dla nas ostatni a nie na odwrót.
      • kornel-1 Re: a jakie ceny w Laosie ? 20.02.12, 17:34
        Wyobraziłem sobie Luang Prabang jako las pagód i stup. Tych kilka świątyń, które odwiedziłem nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Przemarsz mnichów o świcie, czy widok Mekongu o zachodzie były w miarę interesujące ;-)
        Z LP jechałem wprost do stolicy. Bilet za 110.000 LAK na autobus o 18:00 kupiłem rano. Generalnie na długich trasach są autobusy o ~7/8 i nocne o 18.
        O cenie rejsu na Mekongu już pisałem, zupa na ulicy 10 kLAK, woda 2 kLAK/l, kiść bananków7 kLAK, ryż z mięsem 15 kLAK, internet 6-10 kLAK, chleb 10 kLAK, pomidory 10 kLAK/kg, pierogi z mięsem 8 kLAK, noclegi 30 i 40 kLAK.

        Kornel
    • Gość: Magda Re: Indochiny 2012 - krótkie podsumowanie IP: *.aster.pl 25.09.12, 17:31
      W najnowszym numerze magazynu "Zupełnie Inny Świat" pojawił się super ciekawy artykuł Ewy Guzowskiej na temat Indochin, warto przeczytać!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja