Trójkąt Malaga - Granada – Cordoba

29.10.12, 10:22
Nie jestem travellerem w tym sensie ze odbywam dlugie wojaze i zwiedzam wiele miejsc. Moj model to pobyt w jednym miejscu, gdzie mam miejscowy ludzki kontakt, znam jako tako jezyk, chce cos przezyc i nauczyc sie, odczuc puls historii a jednoczesnie zrelaksowac. Czesto tez do takich miejsc powracam. Zawsze off season. Nie lubie tłoku.

Malaga ma korzenie fenickie i ja za kazdym razem rozpoczynam pobyt od uczestnictwa w przechadzce po miescie, ktora zaczyna sie pod biurem turystycznem przy porcie. Jakosc przewodnikow jest rozna ale zawsze sie czegos mozna dowiedziec.
Malaga to zreszta najcieplejsz i najsloneczniejszy skrawek ziemi eruopejskiej. Kilka tygodni tutaj kazdej zimy ratuje mi reszte roku.
Trójkąt Malaga - Granada – Cordoba to oczywiscie wyprawa do kultury Maurow. Ja odkrylwm ja przypadkowo, bo nigdy nie mialem jakiegos zainteresowania Islamem. A 700-letnia Kultura Islamu wywarla ogromny wplyw na Kastylijska. Czesto sami Hiszpanie nie chca tego przyznac.
Paella to potrawa maghrebu, slowo „lewy” isquerda zapozyczone z arabskiego, o takich banalach jak zero czy alkohol nie wspomne.
Granada (Alhambra, dzielnica marokanska na wzgorzach, uniwersytet, groty „Gitanos”) i Cordoba to unikalne perly.

Cordoba to moje miasto nr 1 w Europie. Kameralne, bezpieczne srodwisko ze sladami wielu cywilizacji. Najwieksze oczywiscie sa zabytki Maurow: Mesquita to jest po porostu nie do opisania slowami. To trzeba samemu zobaczyc: meczet z 1000 kolumn z islamskimi podkowami pod sufitem. Uszeregowane w aleje, ktore powstaly pod roznymi emirami w roznych czasach i stylach.
Budowla ale ma sie wrazenie jakby sie bylo w artystycznym lesie. Wiele razy tam bylem i za kazdym razem jestem olsniony. To takie same wrazenie jak usmiech Mona Lisy. Mozna na nia patrzec bez konca.
30 minut autobusem od Cordoby stare czesciowo zrekonstruowane ruiny zamku Madinat – al-zahra.

Znowu trzeba to samemu zobaczyc . Opisac sie nie da.
Ja caly czas mam dylemat. Jaki jest logiczny zwiazek tych dziel sztuki, ich pieknem z dzisiejszymi dokonaniami Islamu?
    • davidoff_pce Re: Trójkąt Malaga - Granada – Cordoba 29.10.12, 13:06
      > Ja caly czas mam dylemat. Jaki jest logiczny zwiazek tych dziel sztuki, ich pie
      > knem z dzisiejszymi dokonaniami Islamu?

      A jaki jest związek pomiędzy pięknem gotyckich katedr a wyprawami krzyżowymi lub wyrosłymi w tradycji europejskiej totalitaryzmami - nazizmem i komunizmem? A jaki jest związek między zawsze uprzejmymi i uśmiechniętymi Khmerami, niesamowitym dziedzictwem Kambodży a rozszalałym 40 lat temu w tym kraju niewyobrażalnym ludobójstwem?

      Cywilizacja to trochę zbyt złożony twór, aby dokonywać prostych przełożeń typu islam-terroryzm, chrześcijaństwo-miłosierdzie, buddyzm-współczucie. Religia to jedna z wielu jej składowych i chyba niekoniecznie najważniejsza. Trzeba dodać jeszcze historię, politykę, ekonomię i inne. Takie rzeczy jak kolonializm, zimna wojna, ostatnie konflikty na styku cywilizacji sprawiają, że dzisiejszy tzw. świat islamu wygląda, jak wygląda. Na islamie się nie znam, ale z Indochin mam takie dojmujące poczucie, że kolonializm i wojna wietnamska, o których w Europie dawno zapomnieliśmy, nadal mają ogromny wpływ na tożsamość tamtejszych ludzi. Myślę, że podobnie może być np. z Afganistanem. Nie zadziwia mnie szczególnie fakt, że wyhodowani na amerykańskiej piersi szaleńcy walczący ze Związkiem Radzieckim przekazali swoje szaleństwo kolejnemu pokoleniu, które tym razem zwraca się przeciwko Zachodowi i "amerykańskiemu Szatanowi". W biedzie, chaosie i upokorzeniu rodzą się radykalizmy i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Dziś w Europie żyjemy sobie w dostatku, rozwijamy swoją cywilizację i dziwimy się, że jakieś oszołomy z końca świata mają coś do nas. Podobnie świat islamu, kiedy był potęgą zajmował się budowaniem obecnych atrakcji turystycznych Hiszpanii i rozwojem matematyki. Teraz role się odwróciły i to oni są "barbarzyńcami", a my "oświeconymi". Niewykluczone, że za kilkaset lat do Europy przyjedzie jakiś Chińczyk i będzie się zastanawiał, jak ta zdegenerowana, barbarzyńska i pogrążona w chaosie cywilizacja postchrześcijańska mogła kiedyś stworzyć takie ładne budowle...

      To, co mnie mówią na przykład zabytki Hiszpanii to to, że żadna cywilizacja nie jest wieczna, nic nie jest dane nikomu raz na zawsze, a fortuna kołem się toczy.
      • zeitgeist2010 Re: Trójkąt Malaga - Granada – Cordoba 29.10.12, 14:01
        davidoff_pce napisał:

        A jaki jest związek pomiędzy pięknem gotyckich katedr a wyprawami krzyżowymi lub wyrosłymi w tradycji europejskiej totalitaryzmami - nazizmem i komunizmem? A jaki jest związek między zawsze uprzejmymi i uśmiechniętymi Khmerami, niesamowi tym dziedzictwem Kambodży a rozszalałym 40 lat temu w tym kraju niewyobrażalnym ludobójstwem?

        To byly wypadki przy pracy w ich/naszej bardzo dlugiej przeciez historii.

        Cywilizacja to trochę zbyt złożony twór, aby dokonywać prostych przełożeń typu islam-erroryzm, chrześcijaństwo-miłosierdzie, buddyzm-współczucie. Religia to jedna z wielu jej składowych i chyba niekoniecznie najważniejsza.

        Tu mamy chyba problem. Islam uzurpuje wiekszy wplyw na zycie obywatela i spoleczenstwa, ba nawet panstwa ! niz inne religie.


        Trzeba dodać jeszcze historię, politykę, ekonomię i inne. Takie rzeczy jak kolonializm, zimna wojna, ostatnie konflikty na styku cywilizacji sprawiają, że dzisiejszy tzw. świat islamu wygląda, jak wygląda. Na islamie się nie znam, ale z Indochin mam takie dojmujące poczucie, że kolonializm i wojna wietnamska, o których w Europie dawno zapomnieliśmy, nadal mają ogromny wpływ na tożsamość tamtejszych ludzi. Myślę, że podobnie może być np. z Afganistanem. Nie zadziwia mnie szczególnie fakt, że wyhodowani na amerykańskiej piersi szaleńcy walczący ze Związkiem Radzieckim przekazali swoje szaleństwo kolejnemu pokoleniu, które tym razem zwraca
        > się przeciwko Zachodowi i "amerykańskiemu Szatanowi". W biedzie, chaosie i upokorzeniu rodzą się radykalizmy i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Dziś w Europie żyjemy sobie w dostatku, rozwijamy swoją cywilizację i dziwimy się, że jakieś oszołomy z końca świata mają coś do nas. Podobnie świat islamu, kiedy był potęg ą zajmował się budowaniem obecnych atrakcji turystycznych Hiszpanii i rozwojem matematyki. Teraz role się odwróciły i to oni "barbarzyńcami", a my "oświeco nymi". Niewykluczone, że za kilkaset lat do Europy przyjedzie jakiś Chińczyk i będzie się zastanawiał, jak ta zdegenerowana, barbarzyńska i pogrążona w chaosie cywilizacja postchrześcijańska mogła kiedyś stworzyć takie ładne budowle...


        Prawidłowosc jest taka, ze w znanych mi kulturach jest i dobro i zło.
        Klasyczna cywilizacja chinska obdarowala nas niezliczonymi wynalazkami i osiagnieciami kulturowymi, np klasa urzednicza mandarynów, system organizacji gigantycznego terytorium i narodu, sztuki plastyczne, system gospodarczy pierwsze banknoty za cesarza Kublaikana w XIII wieku itd. W tym samym czasie obok tych osiagniec dokonywano barbarzynstw jak okrutne tlumienie powstan czy zmuszanie chlopow do monumentalnych budowli jak ta Terracota Armia w Xi´an i podobne, gdzie na przestrzeni tysiacleci zginelo wiecej ludzi niz w II wojnei swiatowej.

        Czyli zjawisko kulturowego szczytowania szlo ramie w ramie ze zjAwiskami barbarzynstwa, dawniej , teraz zjawiskami nie na 100 % humanitarnymi.
        W dzisiejszych Chinach te negatywne zjwiska to polityka jednego dziecka i monopol na wladze i szybka sciezka do przywilejów KPCh.

        W pierwszej polowie kultury islamu nastepowala podobna podwojna droga – tworcza i destruktywna.
        Poza Maurami w Iberii mozna wymienic Umuyadow w Syrii, Osmanow w Turcji czy mongolow w Samarkandzie.

        Od poznego sredniowiecza mamy jednak jakis jednostronny negatywny zastoj w Islamie. Nawet w tym bogatym petrodolarowym.

        To, co mnie mówią na przykład zabytki Hiszpanii to to, że żadna cywilizacja nie jest wieczna, nic nie jest dane nikomu raz na zawsze, a fortuna kołem się toczy.

        Jednoczesnie pokazuja one uniwersalny i pragmatyczny charakter Zachodu. MY potrafimy zapomniec, mozemy zamknac oczy na negatywne epizody zla, aby zagwarantowac wielkie zasadnicze wartosci takie jak osobiste wolnosci i demokracjia.
        Bo tylko tak moge tlumaczyc fakt, ze hiszpania sredniowieczna okrutnie obeszla sie z Maurami, Zydami i Zyganami, aby teraz otworzyc szeroko granice dla milionow arabow i muzulmanow do pracy na ich plantacjach i kazdego innego rodzaju pobytu w Kraju inkwizycji.
        w 2006 przedstawiciele tej religii odplacili sie bombami w metrze madryckim. Panswo hiszpanskie nie podjelo zadnych kolektywnych krokow.

        Panuje masowa imigracja muzulmanow do Europy i na Zachod. Normalnego Europejczyka, nawet w biedzie, nic nie ciagnie do krajow muzulmanskich. Konfrontacja cywilizacji jest rozstrzygnieta.

        ALe tylkko na tym froncie. Ta prawdziwa dokonuje sie na linii: Zachod - Chiny
    • zeitgeist2010 Chinczycy w Hiszpanii 29.10.12, 14:27
      Moje wypady do Hiszpanii daja mi szystko. Inclusive jezyk chinski. W Hiszpanii roi sie od Chinczykow! I nie mam tu na mysli restauracji i sklepikow.

      Chinczycy studiuja i podrozuja w Hiszpanii. Jest ich pelno w szkolach jezyka hiszpanskiego.

      Znajomosc hiszpanskiego daje plusu na rynku pracy a do tego dochodza inne atuty hiszpanii: klimat, kuchnia, styl zycia, uniwersalny charakter ulicy barcelonskiej czy malagijskiej.

      Spotykam tez Polakow. Rodzice z dziewczynka w "on and off" autobusie w Maladze i wieksze towarzystwo na stadionie Camp Nou w Barcelonie.
Pełna wersja