Dodaj do ulubionych

Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...

11.04.05, 22:49
... lub nawet troche drozej. Po jaka cholere wyruszac
z domu/szalasu/jurty gdy zaczyna sie pytania: "Jak najtaniej...?"
Kazdy niespodziewany wydatek (bilet wstepu na cokolwiek) moze
doprowadzic do ruiny. Ciezka podrozowac w takim stresie.
Moze nalezy rozwazyc zalozenie odrebnego forum: "Jak najtaniej lub
bezplatnie..."
Najtansze jedzenie to goowniane jedzenie. Z podrozami podobnie.
Z najtanszym pozdrowieniem,
zapomoga.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pedro Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 02:11
      Hej!
      Trochę opacznie rozumujesz. W większości podróżują ludzie młodzi, mniej zasobni
      w gotówkę, a ciekawi świata. Zresztą wiek jest bez znaczenia. Bardziej liczą
      się wrażenia z podróży, niż to, co się zjadło i gdzie spało. Z drugiej
      strony "tanio" nie musi wcale oznaczać "goownianych" warunków w hotelach czy
      podłego jedzenia. Możesz zjeść bardzo smacznie "za grosze" na ulicy, albo
      jedząc to samo w restauracji zapłacić kilka razy drożej. Nie trzeba
      też "Waldorf Astoria", żeby się dobrze wyspać - wystarczy nocleg w
      dormitoriach. Z podróżami też jest podobnie. Masz wybór. Tą samą trasę
      pokonujesz lokalnymi środkami transportu, albo jedziesz wynajętym samochodem.
      Lecisz droższymi liniami, albo podrózujesz z tańszym przewoźnikiem. Chętnie
      dowiem się, co znaczy wg Ciebie "normalne" podróżowanie"?
      Pzdr
      Pedro
        • aszar.kari Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 12.04.05, 16:41
          Zglaszam sie :) Podrozuje normalnie choc tez zawsze szukam tanszych przelotow i
          tanszych wypozyczalni samochodow, ale na wstepach do muzeow czy wszelkich
          atrakcji nie oszczedzam, z jedzenia "na ulicy" wyroslam jakies 20 lat temu,
          podobnie ze spania w youth hostels, dormitories i wszelkich innych miejscach
          bez wlasnej lazienki, klimatyzacji w nocy, balkonu itp. Molodosc ma swoje
          prawa - liczy sie "paczka", z ktora sie podrozuje, przygoda, spanie w rowie i
          jazda autostopem przez pol Europy albo Ameryki Lacinskiej. Zaliczylam to w
          odpowiednim czasie - jest co wspominac :) Teraz na tym etapie jest moja corka.
          Ja zbieram inne doswiadczenia, smakuje inne potrawy w innych warunkach i inne
          wina spijam sluchajac innej muzyki ;)
          Porownujac tamte czasy i obecne, coz... fajnie byloby znow miec 20 lat ale
          czysta lazienka w przywoitym hotelu i niezwodny samochod, ktorym mozna dojechac
          do kazdej dziury jaka sie tylko znajdzie na mapie tez maja swoje zalety.
          Aszar
      • Gość: tamara Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 21:39
        Jeśli jesteś pasjonatem, chcesz poznawać nowe, piękne miejsca nie zważasz na
        trudy podrózy i dyskomfort.
        Dlaczego dziwisz się , że ludzie szukają tanich hoteli i przelotów. Mają takie
        potrzeby, aby zwiedzać i podziwiać, a nie mają kasy.
        Dawno temu, będąc studentką zwiedziłam pół Europy śpiąc w "maluchu" i wspominam
        to z rozrzewnieniem.
        Teraz jestem stara, mam kasę i podrózuję w inny sposób ale tamte podróze z
        młodości miały niezapomniany urok i pozostawiły po sobie pewien czar.
        Wolę z butelką wina, dobrym serkiem i czymś jeszcze udać się wieczorem na plaże
        niż spędzać czas w restauracji hotelowej.
        Tanie nie zawsze oznacza tandetne, często drogie jest w bardzo złym stylu.
        Wydaje mi się, że Twój wątek jest prowokacyjny, nieprawdaż?
    • Gość: ewa Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:48
      żal mi Ciebie, jesli przyjemności zwiedzania świata rezerwujesz tylko dla
      zamoznych. Wyobrażam sobie jakich "fajnych" ludzi spotykasz w tych wypasionych
      hotelach, bo chyba nie tych cudownych obieżyświatów, których ja spotykam w
      tanich hotelikach. Co do jedzenia "na ulicy" to nigdy w życiu nie jadłam tak
      dobrze jak na ulicy w Tajlandii. a wynajęty samochód? No cóż nie ma jak podróż z
      arabami lub murzynami autobusem.
      Życzę Ci, żeby Ci zawsze w życiu starczyło na wszystko i to na wysokim poziomie.
      Bo jak nie to będziesz biedny musząc rezygnować z wszystkiego.
      • kreola4 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 12.04.05, 17:04
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        "...nigdy w życiu nie jadłam tak dobrze jak na ulicy w Tajlandii...
        nie ma jak podróż z arabami lub murzynami autobusem."

        Mozliwe. Ale byc moze tez nigdzie nie jadlas poza ulica.
        Co do podrozy zatloczonym autobusem - rzeczywiscie nie ma :).
        Z bagazem szczegolnie.
      • Gość: janusz Re: Do Ewy szczegolnie.. IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.05, 19:06
        mam wrazenie, ze jestes jeszcze bardzo mloda.. bo inaczej nie potrafie sobie
        wytkumaczyc takiej zarozumialosci, pychy i wybacz mi to okreslenie "rassizmu"
        W Twoich oczach wszyscy ludzie spotkani w "wypasionych" hotelach to "niefajni" ?
        Nie zaluj mnie prosze, tez duzo podrozuje (czesto bo musze) i z reguly moieszkam
        w 4* lub 5*-wych hotelach ale mieszkam w nich bo:
        - stac mnie na to (i ciezko na to pracuje)
        - musze byc codziennie wyspany, czysty i pachnacy w pracy i na ulicy
        - zdarzalo mi sie korzystac z azjatyckich "ubikaacji" ale wole higieniczne w
        moim hotelu
        itd... itd..
        Polecam ci podroz 14 godzinna wewnatrz chin, na glebokiej prowincji w pociagu w
        ktorym plwociny wspolpasazerow pokrywaja podloge na 3 cm wysokosci.
        Kiedys w polnocnych chinach (chinska mongolia) bylem zaproszony do miejscowej
        jurty.. pani namiotu wyciagnele dwie porcelanowe filizanki z kuferka, naplula
        do nich, wytarla je brudna reka i zaserwowala nam herbate..
        Wypilem, bo nie mialem wyjscia ale mialem przez nastepne 3 dni taka sraczke, ze
        klekajcie narody..
        Dzisiaj juz ostrozniej dobieram sobie atrakcje (jak podroze autobusowe z
        murzynami, nie wspominajac juz o arabach)
        Jeszcze jedno, spanie w brudzie i syfie, niemycie sie itp. wcale nie podnosi w
        moich oczach wartosci podrozy, wrecz przeciwnie.
        Jak mnie nie bedzie stac na podrozowanie na MOIM POZIOMIE to po prostu nie bede
        podrozowal, w koncu miliony ludzi sie nigdzie nie rusza i tez zyja..
        pozdrawiam
        janusz

        • futromax Re: Do Ewy szczegolnie.. 12.04.05, 22:26
          A ja sie z Toba nie zgodzę. Nie mam już (niestety) 20 lat i stać mnie na
          kosztowne wakacje. Mógłbym spać w bardzo drogich hotelach ale nie mam z tego
          funu. Sprawia mi przyjemność spanie w najtanszych hotelach, jazda autobusami i
          jedzeni z tubylcami. Dzieki temu mam chociaz namiastke prawdziwej przygody
          (jestem pokoleniem wychowanym na przygodach Tomka Wilmowskiego). Ma dla mnie
          wartosc zabicie skorpiona w murzynskiej chatce, wykłócanie sie o dwa dolary z
          taksówkarzem który próbuje cię oszukać, siedzenie w klubie muzycznym z samymi
          tubylcami, odkrycie plazy na której nie ma zadnych turystow, jazda autobusem w
          upale przez caly dzien i ten moment kiedy całkowicie zmęczony pijesz zimna cole
          w jakiejś norze ktora smakuje jak nektar :-)
          • poganka_m Re: Do Ewy szczegolnie.. 12.04.05, 22:47
            A ja myślę, że każdy powinien spędzać urlop w taki sposób, jaki sprawia mu
            przyjemność i nie krytykowac innych jesli maja w tym względzie odmienne
            upodobania. I wcale wiek nie jest tu wyznacznikiem spedzania urlopu. Miałam
            okazję spotkać zarówno ludzi, którzy młodość mają już za sobą podróżujących na
            własnę rękę i niekoniecznie w komfortowych warunkach (choć wiem, że niektórych
            z nich stać na to, aby mieszkać w luksusowych hotelach) i spotykałam też osoby
            bardzo młode, spędzające wakacje w wypasionych 5* hotelach. Ja osobiście też
            wybieram bardziej komfortowe warunki wypoczynku, ale cenię ludzi, którymi
            kieruje właśnie chęć przeżycia prawdziwej przygody, bo takiej z pewnościa nie
            przeżyjemy mieszkając w luksusowym resorcie z All inclusive. Po prostu - co kto
            lubi.
        • Gość: Koneser Re: Do Ewy szczegolnie.. IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 24.04.05, 09:49
          > Nie zaluj mnie prosze, tez duzo podrozuje (czesto bo musze) i z reguly
          moieszka
          > m
          > w 4* lub 5*-wych hotelach

          Sluchaj, mam dobte porownania odnosnie hoteli z 3* do 5*. Roznica miedzy 4* 5*
          to najczesciej wielkosc pokoju i nieuzyteczne bzdety. Zwykle spedza sie w
          pokoju hotelowym tylko noc, a wielkosc tego pokoju i bzdety to
          nieuzyteczny "SZPAN". Nawet jak stac mnie na to, uwazam, ze nie nalezy wyrzucac
          pieniedzy dla szpanu.

          > w 4* lub 5*-wych hotelach mieszkam bo:
          > - stac mnie na to (i ciezko na to pracuje)

          Innymi slowy wyzucasz ciezko zapracowane pieniadze dla spanu???


          > - musze byc codziennie wyspany, czysty i pachnacy w pracy i na ulicy

          Czasami wyspac sie, umyc i pokropic perfimkami mozna nawet w hostelu dla
          mlodziezy, tylko potrzeba do tego nieco doswiadczenia. Polecam ci sprobowac.

          > - zdarzalo mi sie korzystac z azjatyckich "ubikaacji" ale wole higieniczne w
          > moim hotelu

          Pozadny "wlasny" kibel mozesz czesto znalezc nawet w 2*.

          > Polecam ci podroz 14 godzinna wewnatrz chin, na glebokiej prowincji w pociagu
          w
          >
          > ktorym plwociny wspolpasazerow pokrywaja podloge na 3 cm wysokosci.

          Nie uzywaj skrajnych porownan. Znam troche te okolice i powiem ci tylko, ze w
          porzadnym chinskim pociagu czukem sie lepiej niz na brudnym i zatloczonym
          lotnisku.
          > Kiedys w polnocnych chinach (chinska mongolia) bylem zaproszony do miejscowej
          > jurty.. pani namiotu wyciagnele dwie porcelanowe filizanki z kuferka, naplula
          > do nich, wytarla je brudna reka i zaserwowala nam herbate..
          > Wypilem, bo nie mialem wyjscia ale mialem przez nastepne 3 dni taka sraczke,
          ze
          >
          > klekajcie narody..

          Widac u ciebie uprzedzenie i brak doswiadczenia. Myslisz ze jak rzucisz sie
          kasa, to ochroni cie to przed niebezpieczenstwami nieznanego swiata. Nic
          bardziej blednego. Ja mieszkalem i zywilem sie razem z indianami przez dwa
          tygodnie w wiosce w dorzeczu Amazonki w polowie drogi do nikad. Wyszedlem z
          tego obronna reka, i w dodatku z cala walizka wrazen i zdjec. To jest podroz
          dla konesera. (Mylem sie w rzeczce plynacej wzdluz skarpy, na ktorej staly
          chalupy.......).
          Jeden woli poludniowy owoc w papierku sprzedawany w supermarkecie, a drugi
          podobny owoc , ale dojrzaly na drzewie, ktory sam zerwie. Nie probuj mi
          tlumaczyc wyzszosc tego owocu z supermarkietu owinietego w kolorowy papierek i
          wlozonego do kolorowego pudeleczka...
          A tak na marginesie, ten wyjazd nad Amazonke nie byl tani......


          > Dzisiaj juz ostrozniej dobieram sobie atrakcje (jak podroze autobusowe z
          > murzynami, nie wspominajac juz o arabach)

          Co kto lubi. To nie jest sprawa ceny, ale charakteru.

          > Jeszcze jedno, spanie w brudzie i syfie, niemycie sie itp. wcale nie podnosi w
          >
          > moich oczach wartosci podrozy, wrecz przeciwnie.

          Mylisz pojecia. Zdobycie doswiadczenia przez przylaczenie sie do zycia
          mieszkancow terenu ktory zwiedzasz nie koniecznie musi sie wiazac z brudem i
          syfem. Twoje otoczenie zalezy od ciebie i pieniadze nie sa tu jedynym
          wskaznikiem.

          > Jak mnie nie bedzie stac na podrozowanie na MOIM POZIOMIE to po prostu nie
          bede
          >
          > podrozowal, w koncu miliony ludzi sie nigdzie nie rusza i tez zyja..

          Sprawa gustu. Nikt nie zmusza cie do wyjazdu. Np. obecny prezydent USA pierwszy
          raz wyjechal za granice Ameryki dopiero po zostaniu tam prezydentem. Niektorzy
          jednak uwazaja za podroze ksztalca i chyba cos w tym jest.

          Pozdrawiam



    • Gość: jeff Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.inter-media.pl 12.04.05, 21:46
      Podobno wszystkie najlepsze rzeczy na tym swiecie sa za darmo.....niewatpliwie
      nie dotyczy to jednak hoteli.
      Osobiscie wole jednak dolozyc,czasami nawet sporo,i wyspac sie w miare w
      wygodnym i estetycznym pokoju,przytulnie urzadzonym z czekoladka na dobranoc.
      Ale mysle ze nie nalezy przesadzac,powyzej 150 $ za noc na ogol nie otrzymuje
      sie niczego bez czego nie mozna by tej nocy przezyc.
      Swego czasu wybralem sie z zupelnie mi obcymi ludzmi na wycieczke do Tajlandii
      w miejscu w ktorym nas zakwaterowano - betonowa podloga + lozko i prysznic na
      zewnatrz, wytrzymalem tylko jedna noc tym bardziej ze BGK ma mnostwo niezlych i
      tanich hoteli.Reszta wycieczki wytrzymala do konca.
      Najsmieszniejsze bylo to,ze ta reszta z niewielkimi wyjatkami obracala kwotami
      na poziomie 100 000$,bo byla to dla nich impreza stricte handlowa -rok 1992,
      ja zas 3 tysiacami.
      To samo spotkalo mnie 4 lata wczesniej w Singapurze,eleganckie panie i panowie
      po studiach,specjalnosc komputery,w teczkach grube tysiace,a sypiali sobie na
      balkonach po 15 $.
      Twierdzili,iz odpowiada im atmosfera tych miejsc,ale chyba nie do konca im
      uwierzylem.
      Czy ktos moze mi pomoc to zrozumiec?
      Czy naprawde jest przyjemnie sypiac w poscieli ktora biala byla na poczatku,zas
      obecnie jest plamista i dziwnie pachnie lub myc sie pod jakims archaicznym
      urzadzeniem ryzykujac poparzenie 2 stopnia.Rozumiem ze ktos ma budzet 2 $ na
      dobe,wiec spi tam gdzie go stac - i czesto bawi sie lepiej niz ten ktorego stac
      na 200 razy wiecej - ale w innym przypadku?
    • Gość: janusz Re: o co tu chodzi.. IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.05, 23:12
      zaczynam sie zastanawiac o co tu chodzi wlasciwie..
      truiznem byloby stwierdzac, ze kazdemu najlepiej jak mu sie podoba, niech
      bedzie sobie szczesliwy na wlasny sposob, nawet tanio i najtaniej..
      mnie chodzilo o czesto spotykane pogardliwe patrzenie na "neckermanowcow" i
      innych turystow co to przeciez nie moga poznac prawdziwej przygody nie spiac w
      parku czy w jakiejs najtanszej budzie z biednymi przeciez tubylcaami.. wtedy
      mozna tak naprawde poznac smak zycia, nieprawdaz?
      alez dobrze, prosze bardzo, czemu nie, tylko skad ta pogarda dla innch?
      skad to przekonanie o wlasnej wyzszosci, lepszosci itd..
      Ja osobiscie staram sie miec (jak mam mozliwosc wyboru, bo nie zawsze mam)
      przynajmniej takie same warunki jak w domu, tzn. czysta posciel, wode do mycia,
      toalete do ktorej moge wejsc bez odruchow wymiotnych itp.
      Dokladnie tak samo jak staram sie bedac w miejscu zamieszkania unikac kontaktow
      z glupkami, zlodziejami, kryminalistami itp. staram sie unikac ich rowniez
      bedac w krajach "egzotycznych" i nie oddaje sie iluzji, ze bedac razem
      z "tubylcami", mieszkajac w ich domach itp. jestem przez nich akceptowany i
      przezywam ten urlop czy podroz bardziej intensywnie i doglebnie..i to daje mi
      juz prawo do patrzenia z gory na tych innych "wapniakow" mieszkajacych w
      dobrych hotelach i zadajacych dobrego standardu za niemale przeciez pieniadze..
      jasne, ze forum jest miejscem wymiany pogladow i tym zyje, tym nie mniej nie
      zgadzam sie na traktowanie mnie jak godnego politowania idioty nie majacego
      pojecia o "prawdziwym" przezywaniu przygody tylko dlatego, ze nie szukam sobie
      tego naj..naj..najtanszego sposobu przezycia tego co ma byc przeciez urlopen i
      zostawic piekne wspomnienia
      pozdrawiam
      janusz
      • aszar.kari Re: o co tu chodzi.. 13.04.05, 04:02
        Odpowiadajac filozoficznie, chodzi chyba o to, ze nie da sie miec wszystkiego :)
        Tego dreszczyku przygody spiac pod mostem z clochardami Paryza i romantycznej
        kolacji przy swiecach w eleganckiej restauracji itd.itp. Zawsze jest cos za
        cos. I na dodatek, jak wspomina jakies tam polskie przyslowie "kazda pliszka
        swoj ogonek chwali" - podrozujacy z mini plecaczkiem zawierajacym zmiane
        bielizny, szczotke do zebow i mape po dziadku beda bronic idei turysty-
        wloczykija, wolnego czlowieka przemierzajacego zakurzone drogi swiata w
        poczuciu misji poznania i zblizania sie do lokalnych ludow; podrozujacy
        samolotem i samochodem mieszkaniec przyzwoitych hoteli bedzie bronic wizji
        wakacji/urlopu, ktore winnny byc przyjemne, bezpieczne, czyste, higieniczne i
        wygodne choc jednoczesnie poznawcze i byc moze romantyczne. To tak w skrocie :)
        Osobiscie jestem zdania (juz to chyba napisalam w poprzednim poscie), ze kazdy
        wiek ma swoje przyjemnosci. Gdy mialam 20 lat, wykradanie tamponow z
        dyspozytorow w muzeach wydawalo mi sie swietnym zartem, teraz zmienilo mi sie
        poczucie humoru ;) To tylko taki przyklad. Wtedy podrozowalam autostopem,
        zdarzalo mi sie sypiac w parkach lub na plazy, kradlam winogrona na lunch i
        jechalam 200 km za calusa. I bylo swietnie - zwiedzilam kawal swiata, udalo mi
        sie niczym nie zarazic, zostaly cudowne wspomnienia. Ale i ja sie zmienilam -
        dzis doceniam wygodne lozko, cieply prysznic, miekki recznik, swieze pieczywo i
        bialy obrus. Bourjois? Zapewne ale taka jest kolej rzeczy :)
        Aszar
        • zapomoga Podroze tanie i niekoniecznie :). 13.04.05, 04:22
          Dzieki wszystkim za odpowiedzi. Zaspokoiliscie moja ciekawosc.
          Generalnie wiadomo, ze ludzie tak podrozuja jak im kasa pozwala.
          Zamozniejsi podrozuja tak jak chca. Nie bylo moim celem zachwalania
          zadnego sposobu podrozowania. Troche tylko znuzyla mnie ciaglosc
          pytan o rzeczy najtansze. Podroze, hotele, jedzenie itd.
          Ewa potwierdzila moje przypuszenia, ze istnieje poglad wsrod ludzi
          taniopodrozujacych i jedzacych "na ulicy", ze tylko oni sa najfajniejsi,
          najciekawsi i najsprytniejsi. Innie podrozujacy w komforcie i mieszkajacy
          w dobrych hotelach sa pozalowania godni. Stad ten jej milosierny
          poczatek postu : "Zal mi Ciebie...". Jest to zrozumiala potrzeba
          dowartosciowania siebie. Zreszta napisal o tym juz Janusz.
          Zgadzam sie z wiekszoscia wypowiedzi, ze nie nalegamy na najdrozszy
          hotel i srodek lokomocji ale tez unikamy pewnej taniosci.
          I nie chce jej gloryfikowac. Taniosc dobra byla do ok 25 lat.
          Komfort tez sie liczy. A obecnie taniosc moze byc niebezpieczna.
          Pozdrawiam drozej :))).
    • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 13.04.05, 07:46
      echhh - czasem lubie dolozyc i swoje 3 grosze...no ok - moje wypowiedzi bywaja
      dlugie, wiec umowmy sie na 4 , a moze nawet 5 groszy :)))
      Zapomogo - Twoj pierwszy post sugerowal ( tak to odczulem) niemalze pogarde dla
      tych , ktorzy usiluja jezdzic jak najtaniej. Stad tez od takiej osoby
      otrzymales odpowiedz , ktora byla Ci nie w smak. Rozumiem , ze satysfakcje
      sprawia Ci to , co dla wielu tutaj piszacych jest luksusem. To Twoj wybor. Ja
      mam lat 47 ( wiem - jeszcze bede zalowal , ze podalem swoj
      wiek) :))) ...finansowo stoje tak sobie - raz calkiem niezle , innym ciut
      gorzej- ogolnie nie stac mnie na 5 gwiazdkowce, lecz na 3 i 4-o - raczej tak.
      Czesto wybieram jednak bacpaker hostels dla kilku powodow.
      Po pierwsze - informacja turystyczna ...spotykajac licznych globtroerow mam
      najlepsza informacje , jaka mozna sobie tylko wyobrazic, po drugie -
      atmosfera...mam na przyklad swoj ulubiony hostelik w Rio ...w srodku naprawde
      brzydki , za to prowadzony przez dwie dziewczyny , ktore bardzo dbaja o
      atmosfere tam panujaca. W ciagu 2 - 3 godzin od przekroczenia progow tego
      przybytku zostajesz zapoznany ze wszystkimi goscmi , jak rowniez z obsluga.
      Wieczorem caly hostel "kupa" wali do jakies churaskarii oferujacej danego dnia
      najlepszy deal ( niekoniecznie najtanszy)...zwykle w takich wyjsciach zabawy
      jest co niemiara. Dosyc powiedziec , ze podrozujac samemu , jesli zatrzymasz
      sie w takich przybytkach masz instant company :))).
      Zapominasz rowniez o tym , ze najczesciej w najtanszy sposob podrozuja ludzie
      mlodzi, ktorzy nie wyjezdzaja na 2 tygodnie , ale na miesiac , dwa, trzy , czy
      nawet na dluzej. Inaczej wiec musza liczyc. Osobiscie zwykle wyjezdzam na 100
      dni, a zdaza sie , ze na znacznie dluzej. Rozumiesz wiec chyba , ze inaczej
      wyglada liczenie oplat za hotel....na przyklad $150 x 14, a kompletnie na innym
      biegunie byloby $150 x 100...czy rozumiesz te mala zaleznosc? Co dalej...wiele
      najpiekniejszych miejsc tego swiata nie ma w poblizu nawet krzty luksusu...tak
      wiec musisz albo pogodzic sie z " basics" , albo te wlasnie miejsca omijac
      szerokim , a nawet bardzo szerokim lukiem.Dla mnie sprawa jest o tyle wazna ,
      ze z pewnych wzgledow wlasnie w takie miejsca musze docierac. Nastepna sprawa
      to , ze jezdzac w sposob najtanszy czesto masz okazje korzystania ze szczerej
      goscinnosci tubulcow ( czasem zapraszaja Cie biedacy , czasem sredniacy , a
      czasem krezusi)...to daje Ci mozliwosc znacznie glebszego poznania kraju,
      namiastke przezywania tego , co przezywaja tubylcy. Takie podroze naprawde
      ksztalca i polecalbym je kazdemu , zwlaszcza mlodemu czlowiekowi. Takie podroze
      rowniez najskuteczniej lecza ze wszelkich form rasizmu i to zarowno
      podrozujacych , jak i podejmujacych gosci. Osobiscie lubie co ktoras noc
      przespac w dobrym hotelu...taka innosc daje male odprezenie) ale zaraz potem
      wracam w swoj zywiol :))) I jeszcze jedno ...tanio - ABSOLUTNIE NIE OZNACZA
      NIEHIGIENICZNIE!!!!!!!! Nie wiem zupelnie skad to wziales zarowno Ty , jak i
      pare innych osob. Wszystko zalezy od tego ile energii i pomyslowosci jestes w
      stanie z siebie wykrzesac. Sam majac lat nascie i dwadziescia pare , a nawet
      ponad trzydziesci masowo wrecz podrozlowalem autostopem.... i wie3sz jak bylem
      ubrany? ....cylinder , biala koszula i frak ( wszystko kupilem z teatralnej
      rekwizytorni) i wszystko bylo trzymane nieskazitelnie czysto. Zatrzymywalem
      tylko i wylacznie auta na przejazdzke ktorymi mialem ochote i jak myslisz - jak
      dlugo zdarzalo mi sie czekac na " okazje" ?...mam nadzieje , ze znasz odpowiedz.
      Echhhh- rozpisalem sie , lecz chcialem Wam wszystkim pokazac , ze kadze podroze
      maja swoje wartosci, te za "trzy grosze" bardzo wyrabiaja u ludzi zwlaszcza
      mlodych , choc nie tylko zdolnosci organizacyjne, planowanie, czasem pozwalaja
      poznac granice wlasnej wytrzymalosci - fizycznej i psychicznej, ucza
      poszanowania innych kultur , no i sa wspaniala okazja do poznania chozby paru
      fraz w innych , czesta jakze egzotycznych jezykach.
      Ludziom ciagle mlodym . choc nienajmlodszym...czyli takim jak na przyklad
      ja :))) te podroze pomagaja te mlodosc utrzymac ...niekoniecznie fizys, ale
      pomagaja utrzymac mloda psychike. Nawet jesli myslicie , ze juz z tego
      wyrosliscie, ze teraz czas na luksus...sprobujcie choc raz na jakis czas
      pojechac za " trzy grosze".Za jedna zalete takiego wyjazdu moge Wam
      zareczyc....zobaczycie , ze kontakt z Waszymi dorastajacymi , czy doroslymi
      dziecmi ulegnie .....no wlasnie - odmlodzeniu :)))
      Pozdrawiam!
            • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 13.04.05, 11:12
              ....walizka, ....walizka....pamietam , ze kiedys slyszalem to slowo...ale nie
              pamietam o co chodzilo :))))
              ...niestety przyznaje ...zdziadziales :))) ( rzadko mi sie zdarza tak
              spontanicznie komukolwiek przyznawac racje , lecz oczywiscie nie smialbym
              zaprzeczyc) ale zawsze mozesz dolaczyc do zapomogi...nie zapomnij tylko zabrac
              grubych cygar :)))) i bagazu w Louis Vitton
              pozdrawiam!
                • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 13.04.05, 11:49
                  na pocieszenie masz przeciez cygaro , Louis Vitton i Zapomoge :)))...gdybys byl
                  bardzo niepocieszony , to dorzuce jeszcze towarzystwo futromax i Janusza ( ten
                  ostatni chyba bez miliona nie wychodzi z domu :))) ) ...no tak - swiat
                  podrozal przez ostatnich pare lat
                  • hki Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 13.04.05, 12:41
                    Dyskusja sie toczy, więc parę slów i ja wrzucę. Zawsze przed podróża i w jej
                    trakcie wiem gdzie mogę oszczedzić a gdzie nie będę.Azja jest moja pasja,więcod
                    pewnego czasu się tam wybieram gdy mam czas i mozliwości. Na czym moge
                    oszczedzic?Na przelotach- szperam,szperam i wyszukuje najtansze polaczenie. Nie
                    musze latać Singapore, wystarczy Aeroflot ądz Alitalia- dostarczają w tym samym
                    czasie, więc nie widze powodu by przeplacac za bilet. Co do jedzenia- mam
                    porównanie jedzenia na ulicy i dobrych restauracjach wyciagniete z Indii i
                    Tajlandii. Kwestia obslugi-oczywiscie restauracja, kwestia smaku-częsciej
                    lepiej jadlo mi sie z ulicznej garkuchni.Dodaję, że nie mialem praktycznie
                    zadnych sensacji zoladkowych jedząc z ulicznych kuchni. Na czym nie
                    oszczędzam?: Na zwiedzaniu- bilety wstępu sa warte kasy inie rozumiem
                    niektórych spotkanych na trasie,mówiących ze oni nie idą czegoś zwiedzic bo to
                    kosztuje. Staram się także nie oszczedzać na noclegu, lecz naprawdę za smieszne
                    pieniądze mozna miec pokój z klimatyzacją,lazienką i lodówka- w Ayuthayi
                    placilem 12zl za taki wlasnie,czysty pokój.
                    Kazdy niech podrózuje jak chce. Jedyny "zarzut" wobec wycieczek
                    zorganizowanych,all inclusive jest często sam sposób organizowania wyjazdu. Dla
                    mnie 12 dni na pln.Indie to troszkę za malo. Rozumiem jednak, że nie kazdy ma
                    czas wyjezdzac na dluzej
                    pzdr.
    • Gość: ewa Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.piaseczno.pl / 193.29.207.* 14.04.05, 12:02
      To bardzo sprytne: prowokacyjnie rozpocząć wątek od wyśmiania tych, co
      podróżują tanio, a potem jeśli się ktoś nabierze i opisze swój sposób
      zwiedzania, to napaść na niego (rasista, nietolerancyjny, pogardliwy wobec
      bogatych itp.).Oczywistością jest to, że każdy powinien podróżować jak lubi,
      smutne tylko,że Ci zamozniejsi nie rozumieją pytań w stylu:"jak najtaniej" i
      piszą:"to juz lepiej zostać w domu".Z moich doświadczeń życiowych wynika ( a
      nie jestem młoda tak jak ktoś mnie tu nazwał), że łatwo dzis o stratę dobrej
      pensji i Ci przyzwyczajeni do życia na wysokim poziomie nie umieją sie odnależć
      w biedniejszej rzeczywistości.
      Wiem jedno, już nigdy się nie nabiorę na dyskusje na forum. Ten sposób
      argumentacji to nie dla mnie. Wole podyskutować w gronie przyjaciół.
      Żegnajcie.
      • Gość: janusz Re: do Ewy znowu IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.05, 12:45
        Droga Ewo odpowiadam Ci krotko bo chyba wlasnie moja reakcja na Twoj post
        spowodowala rozwiniecie tego nieznaczacego w zasadzie watku. Widze, ze nadal
        nie zrozumialas o co mi chodzilo (Twoje pogardliwe okreslenie wszystkich co to
        nie podrozuja jak ty) i teraz sie obrazilas, zabierasz zabawki z piaskownicy i
        idziesz do domu..
        Widzisz, to forum jak i kazde inne, zyje z wypowiedzi forumowiczow i te
        wypowiedzi sa jak i ci ludzie, madrzejsze i glupsze, czasami nawet obrazliwe i
        ponizej jakiegokolwiek poziomu, mozna na nie reagowac (jak ja) lub pominac
        milczeniem (co jest czasami po prostu madrzejsze..)
        Ciekawe jest natomiast, ze sama lubisz prowokowac (lub po prostu nie umiesz
        inaczej) - popatrz znowu, cytuje Cie "latwo dzisiaj o strate dobrej pensji i Ci
        przyzwyczajeni do zycia na wysokim poziomie nie potrafia sie odnalezc w
        biedniejszej rzeczywistosci" - koniec cytatu.
        Czy to znaczy, ze ktos kto latami jezdzil maaluchem i teraz po latach ciezkiej
        pracy kupil sobie mercedesaa, aby "uzywac" zycia za swoje ciezko zarobione
        pieniadze nie potrafi juz "znalezc sie w maluchu ? Czy to znaczy, ze kazdy
        przekladajacy wyzsze standardy higieniczne nad urlop pod namiotem czy spanie w
        schroniskach mlodziezowych w kilka osob w jednym pokoju nie "potrafi sie
        odnalezc w biedniejszej rzeczywistosci" ?
        Co to znaczy strata dobrej pensji? przeciez nikt nikogo nie wysyla za kare na
        wycieczke w swiat..
        O takie wlasnie prymitywne opinie mi chodzilo i takim wlasnie uproszczeniom i
        podzialom na swiat czarno-bialy sie sprzeciwiam..
        Jezeli (jak sama piszesz) nie jestes juz taka mloda i nadal jestes taka
        fundamentalistka to wybacz, nadal uwazam, ze jest to prymitywne i mam prawo jak
        kazdy inny forumowicz sie z Toba nie zgodzic i napisac co o tym mysle - jezeli
        potrafisz sie na to tylko obrazic i chcesz siedziec nadasana w kacie to prosze
        bardzo..
        Widzisz, ja juz sie w zyciu bardzo duzo napodrozowalem i wiem, ze Twoje poglady
        nie sa odosobnione, przebywanie w "lepszych" hotelach chroni mnie przed
        kontaktami z ludzmi Twojego pokroju co nie jest bez znaczenia dla mojego
        komfortu psachicznego
        pozdrawiam i zycze ciekawych dyskusji i Twoimi przyjaciolmi..
        janusz

      • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 14.04.05, 13:05
        Ewuska , Ewuska....jesli kiedys to przeczytasz , to wybacz , ale musze
        napisac , ze brakuje Ci poczucia humoru, a to wlasnie jest najbardziej
        niezbedne przy podrozach za trzy grosze. Ludzie nigdy w zyciu nie zaprosza do
        siebie smutaska...echhh - tylko nie pisz teraz , ze ja nazwalem Ciebie
        smutasem - ot tak pomyslalem , ze poczucie humoru czasem Cie opuszcza :)))
        Gdybym sie osobiscie przejmowal co niektorymi okresleniami , ktore tutaj
        przeczytalem pod adresem ekonomicznego myslenia w turystyce (hmmm - wlasnie -
        "ekonomiczne myslenie" , a nie turystyka "el cheapo" - ladnie to
        wymyslilem? ) , to chyba wlazlbym pod lozko i nigdy spod niego nie wyszedl...no
        chyba , ze w jakiegos totka wygralbym po drodze pare milionow. Spokojnie Ewo -
        czesto ludzie korzystajacy wylacznie z pieciogwiazdkowcow nie rozumieja tych ,
        co lubia pod golym niebem , czy w hostelu, gdyz nie mieli tego typu
        doswiadczen, albo mieli niewielkie doswiadczenia i niestety zle z tym trafili.
        Z tego wynika , ze na spokojnie i bez obrazania sie trzeba im wytlumaczyc jak
        dalece sie myla, no a przede wszystkim to , ze takiego rodzaju turysta wcale
        nie musi byc oftalmicznie rozpoznawalny w promieniu paruset metrow od miejsca w
        ktorym sie aktualnie znajduje i nie zywi sie wylanie korzonkami i runem
        lesnym :)))
        • aszar.kari Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 14.04.05, 14:46
          To ja jeszcze dorzuce moje 3 grosze a raczej 3 centy ;)
          Sa formy turystyki, ktore same z siebie zwiazane sa z elementarnymi warunkami
          przemieszczania sie, noclegowania, jedzenia itp. Tak sie ma z turystyka
          wykwalifikowana - np. moj maz spedza co roku co najmniej 2 tygodnie na canoe i
          kajaku z grupa swoich jeszcze szkolnych przyjaciol. Namiot, ogniska, gotowanie
          itp. Wszystko to jest, oczywiscie "prymitywne", czego nie da sie powiedziec o
          Ich coraz bardziej wyrafinowanym sprzecie :) I nie chodzi tu o to, ze wydaja na
          sprzet coraz wiecej pieniedzy "dla szpanu" ale rowniez dla wiekszego
          bezpieczenstwa i jakiegos tam komfortu. Co nie zmienia faktu, ze kupe robia do
          dolka, ktory sobie kopia lopatka w krzakach a garnki szoruja piaskiem jak za
          dawnych scautowych lat bywalo, bo nie chce Im sie taskac ze soba biodegradable
          detergentu do mycia naczyn. I to jest OK. Podobnie jesli ktos uprawia
          wspinaczke, kolarstwo itp. Warunki podrozowania sa zdeterminowane forma
          uprawianej turystyki.
          Co innego jednak, gdy sie podrozuje po miastach, zwiedza muzea, chce sie isc do
          teatru czy na opere w jakims specjalnym miejscu swiata. To nie ta sama
          turystyka i co uchodzi mlodym na dorobku (chocby i w tej operze), to dla
          starszych juz nie jest tak samo fajne.
          Jak sie nie ma pieniedzy a lubi sie podrozowac, jest sie skazanym na skromne
          zycie ale nie ma sensu robic z tego jakiejs religii - naprawde lepiej jest miec
          wybor (dzieki finansom) a nader rzadko jest tak, ze majac go czlowiek wybiera
          lkozko pietrowe w zapyzialym schronisku zamiast przyzwoitego pokoju z czysta
          posciela i lazienka. Niemniej pewnie i tacy maniacy sa :) I to jest fajne, bo
          dzieki temu miejsca moga byc dla wszystkich ;)
          Aszar
          • s.wawelski Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 14.04.05, 17:24
            Ni stad ni z owad zrobil sie bardzo ciekawy watek. Dopisywanie czegos wiecej od
            siebie, obawiam sie, ze byloby juz tylko powielaniem mysli moich poprzednikow.
            Niemniej jezyk mnie troche swiezbi aby jeszcze pare slow dorzucic...

            Ogolna idea podrozowania jest wedlug mnie aby zobaczyc jak najwiecej ciekawych
            rzeczy. Wyjazd na drugi koniec swiata aby lezec przez tydzien na plazy jakos mi
            sie tu nie kojarzy z podroza. Odnosze lekkie wrazenie, ze pytania o ceny po
            prostu zajmuja troche za duzo miejsca na tym forum w stosunku do dyskusji o
            ciekawych miejscach, stad nastapila wzajemna przepychanka slowna dajaca upust
            uczuc w nieco innym miejscu. Z drugiej strony nie zabraklo slow rozwagi i
            umiarkowania.

            Upodobania sa rozne. Np. na forum "zdjecia z podrozy" ludzie przedstawiaja swoje
            wrazenia z wakacji w formie fotografi zamiast pytac gdzie najtaniej mozna kupic
            film do aparatu i czy sa "promocje".

            Pozdrawiam wszystkich milosnikow najrozniejszych form podrozy.

            S.W.

    • ortodox Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 00:30
      No cóż , bogatemu zawsze będzie trudno zrozumieć ubogiego i na odwrót.
      Jednak żeby się porządnie wyspać w czystej pościeli , wykąpać i w
      przyzwoity sposób załatwić wszystkie niezbędne człowiekowi w podróży potrzeby
      wystarczy hotel ** /***. Jeżeli ktoś potrzebuje 5* bo inaczej się
      nie wyśpi to jest jego zmartwienie. To właśnie dla nich te hotele wybudowano, z
      myślą o ich pieniądzach , których zapewne maja za dużo lub ich próżności . Bo z
      pewnością nie jest normalne , żeby ciężko pracować na to, by spać w 5* hotelu i
      lekką ręką wydać na zbytki, zarobione w pocie czoła pieniądze. No pewnie, że
      wszyscy nie muszą być normalni i maja do tego prawo. Tematem wątku jest
      podróżowanie normalne, więc nie będę się nad nimi rozwodzić. Chyba należałoby
      więc powiedzieć ,że podróżowanie normalne to takie , na jakie nas stać. Stać
      rzeczywiście a nie w sposób wydumany. Niestety , często robimy rzeczy, na które
      tak naprawdę nas nie stać. Kupujemy drogie samochody do, których potem szukamy
      części na szrocie . Budujemy luksusowe domy, które spłacamy do końca życia
      nadludzkim wysiłkiem. Gdybym miał tak jak Janusz ,ciężko pracować po to, by
      spać w 5* hotelu to wolałbym już spać w namiocie. Co często robię :)).
      Po drugiej stronie tego problemu są ci ,którzy próbują oszczędzić na wszystkim.
      Taniość , taniość i jeszcze raz taniość. Zupki z paczki, spanie w samochodzie na
      parkingu przy autostradzie, najlepiej jechać non stop 48 h ,bo taniej ,
      wielodniowe debaty gdzie najtaniej spędzić urlop, zjeść, ubrać się, ubezpieczyć
      się ? po co? taniej będzie nie, zobaczyć coś ?po co? taniej nie zobaczyć. Zająć
      leżak przy hotelowym basenie i pilnować go do wieczora ,bo jest za darmo i
      ktoś może go im zająć. I może nie było by w tym nic dziwnego, ale często stać
      ich na znacznie więcej i nie musieli by aż tak oszczędzać , ośmieszać się.
      Po środku powinni znajdować się ci normalni (podróżujący normalnie) .Wydający
      takie pieniądze na jakie ich stać ,obojętnie jakie by one nie były.
      Statystycznie , zgodnie z krzywą rozkładu normalnego Gaussa ,powinno być
      ich najwięcej .Jak jest w rzeczywistości ? Wiedzą wszyscy , którzy trochę
      podróżują i mają oczy szeroko otwarte.
      • zapomoga Mentalnosc Kali`ego :). 15.04.05, 05:02
        ortodox napisał:

        "Jeżeli ktoś potrzebuje 5* bo inaczej się nie wyśpi to jest jego
        zmartwienie. ...o ich pieniądzach , których zapewne maja za dużo
        lub ich próżności . Bo z pewnością nie jest normalne , żeby ciężko
        pracować na to, by spać w 5* hotelu i lekką ręką wydać na zbytki...
        wszyscy nie muszą być normalni i maja do tego prawo... w sposób wydumany...
        Gdybym miał tak jak Janusz ,ciężko pracować po to, by spać w 5* hotelu to
        wolałbym już spać w namiocie. Co często robię :))."

        Wypowiedz powyzsza jest typowa dla dyskusji o przewadze Swiat Bozego
        Narodzenia nad Swietami Wielkanocnymi. Pejoratywna ocena podrozy
        innych niz swoich. Wydziwiane nad mieszkaniem w dobrych hotelach
        i promocja namiotow. Szkoda, ze darmowa :). Gdybanie co by bylo
        gdybym... mial np. pieniadze Janusza. I delikatna lub mniej sugestia
        co do rozsadku ludzi wydajacych SWOJE wlasne pieniadze. Kluczowe slowo
        to SWOJE nie czyjes inne.
        Zgadzam sie calkowicie ze Smokiem W., ze olbrzymia przyjemnosc jaka
        daja podroze i ewentualna bardzo pouczajaca wymiana opinii z wizyt
        w ciekawych lub mniej miejscach musi sie z trudem przebijac na tym forum
        przez ciagle zadawne pytania "Jak najtaniej..."
        Swoja droga forum "Zdjecia z podrozy" to bardzo interesujace forum.
        "Zdjecie ma wartosc 1000 slow" :))).
        Pozdrawiam podrozujacych przeroznie.

        • Gość: janusz Re:do Zapomogi - ty zrozumiales..:-) IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.05, 11:47
          Hallo Zapomoga,
          ciesze sie ze Ty zrozumiales o co mi chodzilo, w koncu to Ty otworzyles ten
          watek..
          Widzisz, ja w ciagu 18 ostatnich lat mego zycia przynajmniej polowe tego czasu
          spedzilem pracujac w azji (i oczywiscie podrozujac tu) Z natury rzeczy, praca
          taka jest bardzo dobrze platna i umozliwia mi w miare luksusowe zycie w 5*
          hotelach, ale dluzsze pobyty w obcych krajach obdzieraja czlowieka z iluzji i
          zafascynowania jakie sie ma po 2-3 tygodniowym pobycie turystycznam w jakims
          "disneylandzie" dla turystow..
          Co mnie poruszylo, to wlasnie to pogardliwe nastawienie ewy i jej podobnych do
          wszystkich ludzi nie podrozujacych jak najtaniej i byle jak (aby bylo tylko
          tanio)
          Juz z czasow komunistycznych mam szczegolna awersje do wszystkich komunistow,
          fundamentalistow i innych "istow" ktorzy wlsnie wiedza najlepiej jak mnie
          uszczesliwic i co bedzie dla mnie najlepsze (btw. ZA MOJE PIENIADZE ! jak
          slusznie podkresliles). Oni wlasnie chca traktowac mnie i innych jak imbecyli,
          niemowlakow czy zwierzeta domowe - tzn. chca decydowac jak ja mam zyc..
          jezeli tego nie robie to w ich oczach jestem tym najgorszym odpadem genetycznym
          zaslugujacy na najwieksza pogarde i publiczne wytykanie palcami (jak dlugo nie
          dorwa sie do wladzy - bo jak sie dorwa to uszczesliwiaja spoleczenstwo jak w
          obecnej polsce) Na cale szczescie mialem w wlasciwym czasie odpowiednia ilosc
          inteligencji, aby sie wyniesc z tego pieknego kraju o ktorym pisal KTT :"przy
          polskim kotle w piekle nie potrzeba straznika"
          Jak pisal ortodox "nie jest normalne, zeby ciezko pracowac na to aby spac w 5*
          hotelu i lekka raczka wydawax na zbytki" - widzisz, on wie , ze ja nie jestem
          normalny i on wie lepiej co dla mnie wlasciwe i sluszne..
          Najchetniej by mnie ubezwlasnowolnil, zamknal o chlebie i wodzie a moje
          pieniadze zabral do wlasnej kieszeni aby sam za nie dobrze zyl - skad my to
          znamy?
          pozdrawiam cie serdecznie i zycze ci abys nie dal sie zwariowac w tym
          wariatkowie..
          janusz
    • bob1111 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 10:35
      To ja sie tez cos napisze.

      Troszke jedzilem po swiecie i mieszkalem w roznych miejscach od ***** do bez
      gwiazdkowych o namiotach nie wspomne.
      Zawsze przed wyjazdem staralem sie zorientowac co ciekawego mozna zobaczyc w
      danym kraju i pytalem sie o poziom wydatkow w tym takze jak najtaniej ...?.
      W szukanie najtanszych opcji nie widze nic zlego, co prawda niektore osoby
      przesadzaja ale jezeli im to odpowiada ich wybor.
      Gorzej jak ktos sie naslucha ze za 5$ dziennie mozna spokojnie podrozwac w
      jakims kraju i w pewnym momecie zaczyna sie dramat bo kasa sie konczy a zostala
      kupa czasu do powrotu.
      Ale z drugiej strony tez spotkalem kilka nawiedzonych osob dla ktorych pokoik z
      ladnym widokiem (bez luxusow) w Afryce byl wart 180$ tez ich wybor.

      W sumie nic odkrywczego nie powiem ale niech kazdy podrozuje jak lubi.
      Ja preferuje wyjazdy z rozsadnym budzetem bez przeginania w jedna czy druga
      strone.
      Jade cos zobaczyc i przezyc wiec All Inclusive mnie nie intersuje a z drugiej
      strony jade tez wypoczac wiec piwka czy innej drobnej przyjemnosci sobie nie
      odmowie ze strachu ze sie nie zmieszcze w budzecie.
      • pociopotek Normalnie. 15.04.05, 11:31
        Normalnie - to pojęcie względne.
        Co dla jedenego jest normalnym podróżowaniem dla drugiego może być nie do
        przyjęcia.
        Powinniśmy zachować umiar, nie krytykować się wzajemnie lecz spojrzeć na siebie
        życzliwie.
        Naprawdę prawdziwą przygodę można przeżyć na wczasach w pięciogwiazdkowcu z ai
        oraz na podróży za kilka groszy. To zależy tylko od nas i od naszego nastawienia.

        Kilka lat temu podczas studiów brałem plecak, dziewczynę i jechaliśmy przed
        siebie, nie było nas stać na wczasy zorganizowane. Spaliśmy w namiocie, jedliśmy
        na ulicy, nie wiedzieliśmy co będzie jutro, czasami zdarzało się że brakowało
        kasy to szło się na tydzień do pracy. Bardzo miło wspominam tamte czasy i wiem
        że to co wtedy przeżyłem zapamiętam do końca życia.
        Teraz kiedy stać nas (moja dziewczyna została moją żoną) na wyjazd jaki tylko
        sobie wymarzymy, chcemy mieć jakieś zabezpieczenie - dlatego jeździmy na wyjazdy
        zorganizowane. Powiecie frajda jest wtedy gdy nie wiesz co cię jutro spotka i
        gdzie będziesz spał, ale przynajmniej dla mnie urlop jest relaksem. Nerwy i
        niepewność zachowuje na codzinną pracę.
        Wiem także że jadąc na własną rękę nie zawsze wszytko wyjdzie jak sobie
        wymarzysz, a to autobus ucieknie, lub zdarzy się jakiś inny losowy przypadek
        który zmieni twoje plany i nie zobaczysz tego co chcesz.
        Wyjazd zorganizowany daje praktycznie pewność że program założony wycieczki
        zostanie zrealizowany.
        Chciałbym więc prosić wszystkich o wzajemny szacunek i nie dogryzanie sobie
        wzajemnie, przyjaciele nie przekonujcie się wzajemnie co dla kogo jest lepsze bo
        każdy z nas wie to sam najlepiej.
        Pozdrawiam wszystkich
    • ortodox Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 12:05
      Istotą forum jest prezentacja swoich poglądów a nie ocena wypowiedzi
      innych forumowiczów. Oczywiście możemy robić to w kontekście innych wypowiedzi
      bo dyskusja inaczej przestanie się rozwijać. Ocena merytoryczna innych
      wypowiedzi to jednak zupełnie co innego. Podobnie , możemy cytować
      wypowiedzi poprzedników ale jeżeli tak , to uczciwość nakazuje cytowanie
      przynajmniej całych zdań. Cytowanie wyrwanych z kontekstu słów ,zwrotów
      nie tylko nie oddaje sensu a wręcz może go przeinaczyć. Tak naprawdę to
      ten sens trzeba jeszcze wcześniej wychwycić , z czym niektórzy mają
      niestety problem. Zastanawiam się czy w tym przypadku , jest to winą braku
      precyzji w prezentowaniu mojego punktu widzenia ,czy może .... ?
      Faktem jest , że sens mojej wypowiedzi był zupełnie różny od tego ,który
      próbujesz przedstawić- zapomogo. Z tego miejsca łatwo już przekroczyć
      próg dobrego wychowania i dyskusja może zamienić się we wzajemne
      opluwanie . A może o to chodzi?? Jeżeli tak to jako autor wątku zmierzasz
      we właściwym kierunku.
      Życzę więc uważnego czytanie kolejnych postów i przestrzeganie elementarnych
      zasad cywilizowanej dyskusji.
      • Gość: janusz Re: ortodox - kontekst lub nie.. IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.05, 12:25
        cytowanie wyrwanych zdan ma sens jezeli ich autor przedstawia jasno i
        niedwuznacznie swoje poglady na jakies sformulowania - tak wlasnie zrobiles.
        W Twoich oczach jest "nienormalne" postepowanie innych ludzi nie pasujace do
        Twojego swiatopogladu (vide Twoj tekst) i z tym wlasnie sie nie zgadzam
        Nie pozwalam nikomu na wtracanie sie w MOJE ZYCIE i moje postepowanie tak dlugo
        jak ono nie przynosi nikomukolwiek krzywdy czy nie obraza niczyich uczuc
        (morylnych, religijnych itp.) I to zbaczy, ze jezeli ja pale papierosy, zazywam
        narkotyki, korzystam z uslug prostyttek czy tez spie w 5* hotelach za moje
        wlasne i przeze mnie zarobione pieniadze to tylko moja sprawa nie podlegajaca
        jakiejkolwiek publicznej ocenie (nawet gdybys mial sie we wlasnych czterech
        scianach z tym nie zgadzac) I wcale nie uwazam, ze zapomoga czy ja przekraczamy
        "prog dobrego wychowania" krytykujac Twoje poglady.
        Uwazam, ze powinienes raczej napisac cos w tym stylu: ok, zostalem zle
        zrozumiany, mialem na mysli cos innego itp. itd a nie sprowadzac dyskusji do
        "poziomu wzajemnego opluwania" bo nie sadze, abym ja ani zapomoga sie do tego
        poziomu zblizyl.Implikacja zapomodze, ze moze wlasnie o to chodzi nie wystawia
        Ci w moich oczach dobrego swiadectwa..
        pozdrawiam
        janusz

    • Gość: bah7 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.portgdansk.pl 15.04.05, 14:48
      "Zgadzam sie calkowicie ze Smokiem W., ze olbrzymia przyjemnosc jaka
      daja podroze i ewentualna bardzo pouczajaca wymiana opinii z wizyt
      w ciekawych lub mniej miejscach musi sie z trudem przebijac na tym forum
      przez ciagle zadawne pytania "Jak najtaniej..."

      Ja też się zgadzam z Wami - na Forum jest niewiele "optymistycznych" wątków...

      Choć można zajrzeć np. tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2864491

      Pzdr.

      bah7
    • ortodox Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 15:51
      No tak , zgodnie z tym co napisałem , dyskusja zaczyna dryfować w kierunku
      oceny wypowiedzi poprzez wyrwane cytaty , zamiast zając się meritum wątku.
      To całkiem niestety normalne na forum. Powiem tylko , że kolejny
      etap to zazwyczaj są juz konkretne epitety.
      No dobrze , ale skoro pojawia się następna osoba , która nie zrozumiała tego
      co być może nieumiejętnie wyartykułowałem to wyjaśnię co miałem na myśli.
      Postaram się jaśniej.
      Otóż dla mnie normalne podróżowanie to takie na jakie stać podróżnika.
      To że na świecie są krezusi wszyscy wiemy. Nie należy do nich z całym
      szacunkiem Janusz , bo oni nie pracują a juz na pewno nie ciężko. Nie
      potępiam w żaden sposób tych których stać na spanie w 5* hotelu. To jest ich
      sprawa i ich pieniądze. Ale uważam ,że nie ma sensu ciężko pracować po to by
      w takich hotelach spać. A to zasadnicza różnica. Jest sens ciężko pracować na
      zaspokojenie elementarnych potrzeb życiowych . Obojętnie jakie by one nie były,
      ale przecież spanie w hotelu 5* taką potrzeba nie jest. Hotele 5* budowane są
      dla ludzi którzy nie liczą się z pieniędzmi i są skłonni zapłacić za luksus
      ponadprzeciętny , nie za czystą pościel , czystą toaletę ,normalną obsługę...
      Te rzeczy dostępne są za 1/5 ceny w hotelu **/*** i to bez wątpliwości.
      Wiec trudno zrozumieć , że ktoś ciężko haruje dniami i nocami by wydać te
      pieniądze na takie zbytki nie wnoszące aż tak wiele do samego podróżowania.
      Zupełnie zrozumiałe będzie dla mnie to , że tylko w takich hotelach będzie
      zatrzymywać się ktoś kto ..... i ma bardzo dużo kasy. Niestety, do wyjątków
      spośród nich należą ci co ciężko pracują. Na ich potrzeby pracują ich pieniądze.
      Oczywiście drogi Januszu , ty też masz do tego prawo , ale nie spodziewaj się
      ochów i
      achów, że w ten sposób wydajesz ciężko zapracowane pieniądze bo to normalne
      nie jest. I czy tego chcesz czy nie będzie to tak oceniane. Pewnie nie przez
      wszystkich.
      Tak ,by nie zostawić wątpliwości , Nie mam nic przeciwko ludziom z hoteli 5* ani
      przeciwko temu skąd maja pieniądze. To są ich sprawy ,ale skojarzenie ciężka
      praca i ponadprzeciętny luksus nie bardzo do siebie pasują. Chyba , że ambicją
      niektórych ciężko pracujących jest przynależenie przez chwilę do świata ,do
      jakiego nie przynależą.
      Ale wtedy to jest juz raczej przerost ambicji graniczący z próżnością.
      To się niestety dość często zdarza ale normalnością nie jest.
      Taki był sens mojej wypowiedzi . Nie potępienie hoteli 5* i ludzi w nich
      śpiących i gloryfikacja namiotu i biedy.Jeżeli już coś potępiam, to dążenie do
      taniości za wszelką cenę ,bez względu na konsekwencje.



      • pociopotek Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 16:15
        Ortodox-
        wyjaw proszę jakie wg. Ciebie jest normalne podróżowanie -
        ile gwiazdek ma hotel abyś pomyślało nim bez obrzydzenia? 2,3 gwiazdki?

        ja należę do tej grupy którą uważasz za pożałowania godnych przeżartych
        ambicjami parweniuszy, na dowód tego informuję że podczas wycieczki do Meksyku
        na którą jadę w końcu czerwca zażyczyłem sobie by pokój w którym będę mieszkał
        miał widok na morze - dopłacam za to kasę, ponadto hotel jest all incl., co jak
        sądzę nie jest mile przez Ciebie widziane, wcześniej bo na długi weekend majowy
        wyjeżdzam do Egiptu na rejs + wypoczynek oczywiście w hotelu 5* all incl.

        Nie rozumiem dlaczego nie mogę wydać moich pieniędzy tak jak chcę. Nie uważam
        ponadto że hotele 5* są jakieś wyjątkowe i mieszkają w nich sami próżni ludzie.
        Sądzę że po ciężkiej pracy należy się odpoczynej na jak najwyższym poziomie
        który można sobie zapewnić, co też czynię - zapewniam Cię bez żadnego obrzydzenia.
        • ortodox Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 17:34
          Nigdy nie pisałem , że mieszkańcy 5* hoteli są pożałowania godni i
          przeżarci ambicjami. Nie pisałem także ,że mieszkają tam sami próżni ludzie.
          Przeczytaj to co napisałem jeszcze raz a przekonasz się ,że się mylisz.
          Nie rażą mnie również hotele al incl. Bo niby dlaczego mnie mają razić.
          Swoje pieniądze po ciężkiej pracy możesz wydać na wypoczynek w dowolnej,
          wybranej przez ciebie formie. Nawet do głowy mi nie przyszło , by tobie
          wybierać hotel lub kraj wypoczynku. Inna sprawa , że egipskie 5* to
          nie to samo co europejskie czy amerykańskie i raczej nie o Egipt czy
          Turcję mi chodziło w ocenie przeznaczenia hoteli 5* . Miałem na myśli
          zdecydowanie hotele europejskie i amerykańskie. Różnią się znacznie
          standardem i ceną.
          W jakich hotelach powinni spać normalni ludzie , już pisałem – w takich
          na jakie ich stać. Dla każdego będzie to inny hotel tak jak każdy z nas
          zarabia inne pieniądze. W dodatku jednym przychodzi to lekko a inni musza
          na nieciężko pracować. Każdy zna swoje możliwości i wymagania.
          Dla normalnego podróżnika o czym tez juz pisałem, wystarczy hotel **/***
          aby w normalnych warunkach się wyspać. Jeżeli jednak ktoś twierdził , że
          w tych hotelach spać nie może, to jest to jego zmartwienie bo musi zapłacić
          znacznie więcej za wyższy luksus. Nie ma problemu gdy pieniądze mu przychodzą
          lekko ale już ci , którzy muszą na nie ciężko pracować ..... powinni wykazać
          więcej rozwagi przy ich wydawaniu i ważyć cenę do standardu i roli jaka
          hotel w podróży pełni. W przypadku hoteli al incl. i imprez pobytowych na jakie
          głownie jeździ się do Egiptu , Turcji , Meksyku .... ta sytuacja wygląda
          inaczej.
          Tam raczej mówimy o pobycie wypoczynkowym i chyba to trochę nie pasuje
          do tematu o normalnym podróżowaniu. Bardziej pasowało by do dyskusji o
          normalnym wypoczywaniu. Może ktoś za chwile taki wątek założy.
      • Gość: janusz Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...ortodox IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.05, 16:27
        no i popatrz, robi sie ciekawa dyskusja..
        Z tego jak piszesz, wynika, ze jestes calkiem inteligentny i jak widac
        potrafisz argumentowac. Problem, ze argumentujesz nie na temat. Nie jest
        istotne czy ja sypiam w 5* hotelach czy nie (wspomnialem o tym na marginesie bo
        nigdy nie przyszlo by mi do glowy, ze mozna z tego robic komus zarzuty) istotne
        jest to, ze TY (i inni) krytykujesz ludzi ktorzy "osmielaja sie" prowadzic inny
        niz Twoj styl zycia. Cytuje Cie: "budujemy domy, ktore potem nadludzkim
        wysilkiem splacamy do konca zycia" itp. Nawet jezeli jest to prawda to moje
        pytaanie pozostaje: CO CIEBIE TO OBCHODZI? Kto daje ci prawo do publicznej
        krytyki ludzi ktorzy zyja inaczej niz Ty?. Co prawda musze przyznac, ze robisz
        to nie tak nachalnie i pogardliwie jak Ewa (od postu ktorej rozpoczela sie ta
        cala dyskusja), ale nie zmienia to sprawy, ze ludzi "innych" niz Ty nazywasz
        nienormalnymi - popatrz do Twoich postow..
        Oczywiscie, ze zauwazam, ze jestes na tyyle inteligentny, aby sprowadzic
        dyskusje na inne tory i starasz sie zalagodzic ton Twoich wypowiedzi, nie
        zmienia to jednak mojego zdaania ze nie masz ani Ty ani nikt inny prawa do
        wtracania sie w zycie innych ludzi i ich publiczna krytyke tylko dlatego, ze
        sam nie chcesz czy nie mozesz inaczej. Punkt i kropka dla mnie. Jezeli sie z
        tym nie zdadzasz to jakakolwiek dyskusja z Toba ma taki sam sens jak dyskusja z
        innymi fundamentalistami (niekoniecznie muzulmanskimi) jak juz pisalem, jestem
        uczulony na komunistow i innych fundamentalistow, ktorzy wiedza co dla mnie
        lepsze i nie ma to nic wspolnego gdzie i za ile spie i na co wydaje moje wlasne
        pieniadze - nawet jezeli dla ciebie jest to "przerost ambicji i chec
        przynaleznosci do lepszego swiata". Wybacz, jest to po prostu prymitywizm i
        zwakla zasciankowa glupota - ja pracuje za granica i to pracuje ciezko, nigdy
        nie mniej niz 10 godzin na dobe/6 dni w tygodniu a czasami i wiecej. Firmy
        ktore mnie zatrudniaja wiedza po prostu, ze ludzie ktorzy tak pracuja musza
        miec po prostu odpowiednie warunki do regeneracji abyy nie "pasc po drodze" i
        byc zawsze top fit - to sie po prostu oplaca.. 99% wszystkich ludzi nocujacych
        w hotelach 5* to sa tacy ludzie jak ja- ludzie ktorzy naprawde ciezko pracuja i
        dobrze zarabiaja i stac ich na to, w zamian za swoje pieniadze dostaja
        maksymalny komfort pozwalajacy im na odpowiednia regeneracje i pozbycie sie
        jakichkolwiek innycxh codziennych problemow - od tego jest personel za ktory ja
        place i z ktorego on zyje. Lezeli tego nie rozumiesz to trudno..
        A to nie jest jak piszesz: "przerost ambicji graniczacy z proznoscia" - to jest
        po prostu fakt, ze zyjemy w innych swiatach i Ty nie zadajesz sobie zupelnie
        trudu, aby spojrzec na sprawe z innego punktu widzenia - dla Ciebie jest wazne
        tylko to co sam sadzisz o takich ludziach i kropka.
        Nadal powtarzam: nazywanie "nienormalnymi" ludzi zyjacych inaczej
        dyskwalifikuje Cie w moich oczach jako parnera do powaznych dyskusji
        pozdrawiam
        janusz
        • Gość: NEMO Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...ortodo IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 15.04.05, 17:46
          Nie watpie, ze Kolega "janusz" pracuje ciezko, nie watpie, ze zasluguje na
          szacunek i odpoczynek ale czy naprawde nalezy patrzec w lustro i utwierdzac
          siebie i innych "jakim jest sie pieknym".
          Zeby nie bylo watpliwosci: tez pracuje ciezko i tez mam z tego swoje nagrody
          ale akurat za bardzo nie lubie podrozowac ( moze dawniej nawet lubilem).
          A moze najlepiej opoczywa sie z dala od komfortow, ludzi telefonow komorkowych
          itd.
          Choc mam przyjaciol, ktorzy w ramach wypoczynku jada tam, gczie jest ruch i
          gwar.

          Pozdrawiam
        • Gość: dobry wujek Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...ortodo IP: *.icpnet.pl 15.04.05, 19:06
          "ja pracuje za granica"

          WOOW. ale. ale, lata 80 te juz za nami, nikomu to nie imponuje.

          "nigdy nie mniej niz 10 godzin na dobe/6 dni w tygodniu"
          to moze zluzuj, popracuj 3 dni w tygodniu i do cieszenia sie zyciem starczy ci
          zimne piwko na werandzie taniego bungalowu gdzie samemu trzeba po sobie ( o
          zgrozo ) to piwko przyniesc z baru. Nie mowie juz o lokalnej knajpie, bo
          przeciez od tych brudasow co sypiają w tanich oberzach jakiegos syfa mozna
          zlapac. Moze ci sie kiedys uda spotkac 60 latkow z Anglii ktorzy objezdzaja
          swiat na rowerze spiąc w przydroznych gospodach, albo 50 letnich australijskich
          surferow ktorzy nie potrzebuja byc obslugiwani przez tajskie służące, bo ich
          krzyż nie boli od 60 godzin tygodniowo przed komputerem, mieszkajacych w
          chatkach bez klimatyzacji. Podobnie jak wielu innych, niekoniecznie 20 latkow,
          mają wolność i dużo czasu, a ty masz tylko dużo pieniędzy. Zupełnie wiec ciebie
          rozumiem, na cos musisz je przepuscic. Innych przestrzegam przed ocenianiem
          takich jak Janusz, jak sie ma 2 tygodnie wolnego lepiej nie nocowac w tych
          samych miejscach co podrozujacy np. przez rok po Azji, bo mozna z zazdrosci
          pęknąć, więc lepiej się zamknąć w swojej lazience z jakuzzi.
          • Gość: bayon Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...ortodo IP: *.inter-media.pl 15.04.05, 22:12
            Tak naprawde,to istotne jest aby byc panem wlasnego czasu.
            I miec do tego tyle kasy,aby gdy ma sie ochote spac w hotelu za 300$.
            I miec na tyle przyzwoitosci aby nie robic tego zbyt czesto,bowiem conajmniej
            200 z nich mozna podarowac jakiemus biedakowi na ulicy ktory przezyje za to
            pare miesiecy.
            I miec na tyle rozumu i umilowania wolnosci,aby moc rozroznic miedzy
            podrozowaniem a turystyka,a nastepnie wybrac co lepsze.
            Dla mnie osobiscie,pomimo duzej dozy tolerancji,turysta jest gatunkiem
            podrzednym,w dodatku znakomicie wspolpracujacym przy powolnym niszczeniu
            tego boskiego miejsca jakim jest Ziemia,za co niech okryje go hanba.
            Naprawde nie kazdy musi wyjezdzac z kraju........i jednak to jak to robi
            ma swoje znaczenie.
    • ortodox Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 15.04.05, 18:41
      Myślę drogi Januszu ,ze to raczej ty piszesz nie na temat. Przypomnę ,
      że jesteśmy na forum turystycznym i rozmawiamy o podróżach.
      Tak przynajmniej być powinno i ja staram się z tematu nie zbaczać ,
      choć to trudne. Sadze ,że mieszanie do tego podróży służbowych ,
      o których piszesz ,jest właśnie pisaniem nie na temat. To zupełnie
      inna para kaloszy. Zupełnie zrozumiałe, że jeżeli płaci za to ktoś
      inny kryteria ulegają zmianie. My jednak rozmawiamy o podróżach
      turystycznych gdzie każdy płaci za siebie sam. Gdzie za każdy luksus
      trzeba zapłacić konkretne pieniądze , które juz nie będzie można
      wydać na inne rzeczy. Nie sądzę , żeby 99% mieszkańców hoteli 5*
      to byli ludzie w podróży służbowej. Jednak jeżeli juz tak piszesz to
      nie będę z tym polemizował, bo to twoja bramka samobójcza.
      Potwierdza to tylko to , że normalni ludzie w podróży zadowalają się
      znacznie tańszymi hotelami jeżeli maja za siebie zapłacić a to jest normą .
      Nie łagodzę swojego stanowiska i nie zmieniam zdania ,chyba że zostanę
      przekonany , że jest inaczej. Jedynie wyjaśniam co miałem na myśli w
      pierwszej wypowiedzi bo wolę zrobić to dwa razy i mieć pewność ,że
      jestem właściwie zrozumiany . To podstawa normalnej dyskusji.
      Nie mam nic wspólnego z fundamentalizmem ( może poza ortodoxem).
      Wręcz przeciwnie, dążę do normalności w każdej dziedzinie mojego
      życia. Mam normalny dom na który mnie stać i nie martwię się czy
      będzie mnie na niego stać. Jeżdżę normalnym samochodem na jaki mnie
      stać i podróżuje tak jak mogę sobie na to pozwolić. Bo za mnie żadna
      firma nie zapłaci. To że żyjemy w innych światach , to być może prawda.
      Ja żyje w normalnym , w jakim ty żyjesz , cóż przemilczę.
      To ,że są inne punkty widzenia akurat do mnie dociera. I wcale nie
      uważam ,że mój jest jedyny i najtrafniejszy. Chętnie wiec posłucham
      co według innych punktów widzenia . Co poza czyszczeniem portfela daje
      spanie w 5* hotelu normalnemu człowiekowi. Bo jak dotąd poza argumentem,
      że moje pieniądze (jak się okazuje nie zawsze moje) mogę wydawać jak
      mi się podoba. Bardzo proszę szanownych forumowiczów , zwolenników
      hoteli 5* o takie argumenty. Spróbujcie mnie i mi podobnych przekonać,
      że to właśnie jest normalne.
      A tak na koniec to pozwolę sobie napisać ,że mam bardzo głęboko schowaną
      dyskwalifikacje w twoich oczach jako partnera w dyskusji. Od takiego
      argumentu ,aż mnie brzuch ze śmiechu zabolał. Dobrze drogi Januszu ,
      że nie masz gwizdka i czerwonych kartek w kieszeni bo bardzo szybko
      byś stracił wiatr w płucach.
      To raczej Ciebie dyskwalifikuje fakt , że mieszasz podróże służbowe z
      turystycznymi i nie czujesz różnicy.


      • Gość: janusz Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie...ortodox IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.05, 20:03
        Szkoda czasu..
        widzisz badania naukowe dowodza, ze ponad ,60% ludzi w tzw. "krajach
        rozwinietych" nie rozumie tego co czyta i slyszy ..
        moj drogi po pierwsze nigdzie nie jest powiedziane, ze mowimy tu tylko o
        turystyce a nie o podrozach.
        po drugie, juz ci przyznalem, ze umiesz argumentowac i jestes niezly, ale teraz
        musze przyznac, ze jestes naprawde mistrzem w omijaniu tematu wiec zapytam sie
        jak prostaka cytujac cie jeszcze raz:
        "nienormalni sa ludzie ktorzy mieszkaja w 5* hotelach, jak nienormalni sa
        ludzie ktorzy kupuja luksusowe samochody (i jak twierdzisz, potem szukaja
        czesci na zlomie) i nienormalni sa ludzie budujacy domy i splacajacy je potem
        do konca zycia" - przeciez to Twoje slowa nieprawdaz? I nic tu nie ma z tym
        wspolnego co ja robie i gdzie ja mieszkam, klakierow chcach komus anonimowo
        dokopac nawet na forum ci nie zabraknie.
        Jeszcze raz: twierdze, ze nie masz ani Ty, ani nikt inny peawa pogardliwie
        traktowac ludzi ktorzy zyja inaczej nikomu nie szkodzac - (ja to nazywam
        wolnoscia osobista).
        Nazywanie innych ludzi "Nienormalnymi" tylko dlatego, ze nie mieszcza sie w
        Twoim "rasterze" zyciowym jest po prostu prymitywizmem i prowadzi w prostej
        linii do komunizmu, faszyzmu i fundametalizmu - i dlatego sie temu sprzeciwiam.
        jestes zbyt inteligentny, abys nie zrozumiaj o co mi chodzi i chowanie sie za
        wszystkimi innymi sprawami aby uciec od dyskusji lub powiedziec po
        prostu "przepraszam, zrobilem blad" (na co po cichu liczylem) jest po prostu
        podloscia i tchorzostwem. A wracajac do Twojego ostatniego postu to ci
        wyjasniam, ze ja zawsze sam place za swoje noclegi - mam po prostu odpowiednio
        wysoka stawje dzienna aby mnie bylo stac, a moi zlecenidawcy niejako "oczekuja"
        tego i byliby bardzo zdziwieni gdybym spal gdzie indziej. I jeszcze raz Ci
        mowie chociaz znowu to podkreslasz - wydawanie wlasnych pieniedzy w jakikolwiek
        sposob zgodnym z prawem i nie krzywdzacym nikogo jest prywatna sprawa kazdego
        czlowieka i nic Ci do tego i nie bede Cie przekonywal, ze jest to normalne bo
        to jest MOJA PRYWATNA WOLNOSC i jako taka nie podlega ona zadnej dyskusji.
        Uwazam, ze jestes pramitywny i tchorzliwy, nie mowiac juz o tym, ze jestes po
        prostu zle wychowany.
        koniec dyskusji z Toba
        bez pozdrowien
        janusz
        PS. sa ludzie co wiedza co mowia i tacy co to mowia co wiedza..
        • ortodox a jednak epitety zamiast argumentów 15.04.05, 22:29

          Parę postów wcześniej pisałem ,że dyskusja dryfuje w kierunku epitetów.
          No i nie trzeba było długo czekać na określenia „prymitywny”, „tchórzliwy”
          „źle wychowany”. Dalej prymitywizm prowadzący w prostej do komunizmu ,
          faszyzmu i fundamentalizmu. Pewnie także do terroryzmu , homoseksualizmu,
          i kanibalizmu. Sam już zaczyna się bać, w jakim kierunku zmierza mój stosunek
          do ludzi, którzy ciężko tyrają całymi dniami ,by zapłacić w Hiltonie 250E za
          pokój dla dwóch osób. Dzieci pewnie nie mają ,bo przy takiej harówce nie było
          nawet czasu o tym pomyśleć. Poza tym kosztowało by to dodatkowo ze 150E więc
          zostawili to sobie na lepsze czasy, jak się dorobią. Najtrafniej jednak trzeba
          by go nazwać politowaniem.
          Co do badań naukowych , które dowodzą , że 60 % populacji nie rozumie co czyta
          to zapewne niestety jest to prawdą. Może i one nie są naukowe , za to bardziej
          statystyczne ale trudno się z nimi nie zgodzić ,podczas gdy kilka razy
          w tym wątku pisałem już , że każdy ma prawo wydawać własne pieniądze według
          swojego uznania a ciągle zarzucasz mi że tobie tego zabraniam.
          Mieszkaj sobie w najdroższych hotelach jakie znajdziesz .Jadaj w najdroższych
          restauracjach , i wydawaj swoje ciężko zarobione pieniądze na cokolwiek.
          Tak , masz do tego prawo i jest to twoją prywatną sprawą. Jednak moją prywatna
          sprawa jest stosunek do takich jak ty i ocena takiego postępowania.
          A to forum jest miejscem gdzie mogę ten stosunek wyartykułować i żadne
          epitety ani groźby mnie przed tym nie powstrzymają. W przeciwieństwie do
          ciebie , drogi Januszu robię to bez epitetów w stosunku do tobie podobnych ,
          nazwijmy to polubownie – normalnych inaczej. Bo normalny to: zgodny z ‘
          normą , przeciętny ,najczęściej spotykany, zwykły. W zwrocie nienormalny
          nie ma nic obraźliwego, gorszącego . Nie ma nic za co miałbym ciebie i innych
          normalnych inaczej przepraszać. Nie oczekuj tego!
          Poza epitetami i oskarżeniami ,że atakuje twoją twierdzę prywatności ,nie
          doczekałem się żadnych argumentów , które przekonał by mnie ,że drogie
          spanie to dobre spanie. Czy naprawdę nie dysponujesz żadnym skromnym
          chociaż dowodem na to, że warto wydać kasę na 5* hotel??? Pomyśl jeszcze
          może cos ci wpadnie do głowy , naprawdę chętnie poczytam.
          Co do tego ,że jesteśmy na forum turystycznym , chyba nie muszę już tobie
          tego uświadamiać. To czym zajmuje się forum turystyczne , tez nie powinno
          budzić żadnych wątpliwości, że jest inaczej to za sprawą właśnie takich ludzi
          normalnych inaczej jak ty, którym miesza się turystyka z podróżami służbowymi.
          Kiedyś było coś takiego jak turystyka zarobkowa , turystyka
          handlowa , aborcyjna .... a nawet turystyka wojenna. Ja z takimi turystykami,
          będąc normalnym podróżnikiem nie chcę mieć nic wspólnego.
          Tak więc drogi Januszu - normalny inaczej , nie mieszaj tych spraw bo nie
          najlepiej o tobie to świadczy. Turystyka gdybyś nie wiedział - to wyjazd w
          celu krajoznawczym lub będący formą aktywnego wypoczynku .

          pomimo wszystko
          pozdrawiam





          • klara102 Moze damy juz spokoj? 16.04.05, 01:39
            Ortodox, sam zaczales ta glupawa dyskusje i zmieniasz zdanie po drodze.
            Twoje oceny i wymadrzania sie kreuja twoj obraz bardzo mocno cisnacego
            grosz dupka ktory ma za zle wszystkim innym normalnie podrozujacym
            i nie spiacym w namiotach. Masz przyzwyczajenie pozostale tobie z
            komunistycznej epoki radzenia innym co powinni robic ze swoimi pieniedzmi.
            W rewanzu radze tobie kupic sobie nowa kalimate :).
            • Gość: Pedro Re: Moze damy juz spokoj? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 03:59
              Aleś się wysiliła klara... Zajmujesz zdanie pierwszy raz w tej dyskusji i od
              razu masz takie ...przemyślane i trafne argumenty? Brawo! No, no... a
              te "przyzwyczajenia z epoki komunistycznej", to skąd? z rozmowy sąsiadów?
              Lubisz powtarzać slogany zamiast powiedzieć coś swojego? Na to wygląda. Od
              siebie dodałaś chyba tego "dupka"... no i tą celną ripostę z kalimatą! Cóż za
              wulkan intelektu!
              Pzdr
              • zlapalamoddech Re: Moze damy juz spokoj? 16.04.05, 10:56
                Czytam ten wątek od pierwszego dnia. Miałam ochotę powiedzieć swoje zdanie na
                temat "normalnego" podróżowania. Ale obawiam się, że od razu będę "bita". Jest
                ring i dwu bokserów wagi ciężkiej. Obawiam się, że każda wypowiedź to wejście
                pomiędzy pracujące pięści.
            • ortodox Re: Moze damy juz spokoj? 16.04.05, 10:46
              Dyskusja w tym wątku nie może przerodzić się w spór o to czy
              zmieniam zdanie czy nie. Każdy kto ma dość cierpliwości może sobie
              poczytać i przekonać się czy tak jest czy nie. To tyle na ten temat.
              Dyskusję nie ja zacząłem, to też można sobie wyczytać z historii wątku.
              Również nie ja zacząłem rzucać epitetami a nawet w przeciwieństwie
              do ciebie w ogóle ich nie użyłem. Jeżeli wszyscy nie sypiający w
              Hiltonie to dupki , to zapewne nim jestem. Tylko wtedy “dupek”
              oznacza zupełnie coś innego niż się tobie wydaje.
              Swoje pieniądze możesz nawet zjeść, i mnie to nic nie będzie bolało.
              Możesz nawet uważać ,że to normalne i że tak powinno się robić.
              Nie oczekuj jednak , że ktoś inny musi myśleć i robić to samo .
              Radzę uważniej i ze zrozumieniem czytać to co piszą inni.
              pozdrawiam
            • besir1 Re: Moze damy juz spokoj? 17.04.05, 17:27
              Klaro - na Boga ...przeciez chyba o to chodzi w dyskusji, aby ktos zmienil
              zdanie! Jesli zabraknie tego zalozenia i bedziemy obsesyjnie warowac przy
              wlasnych opiniach , to zamiast dyskusji bedziemy mieli wiec!
      • zapomoga Ja bardzo pszepraszac Kalego :))). 17.04.05, 17:34
        Pofturnie pszepraszac Kalego i cala jego rodzine.
        Uzylam stereotypu. Nie zdawalam sobie sprawy, ze
        swiadomosc Kalego i maniery tak wyewoluwaly :). To mile.
        Powinnan napisac mentalnosc ortodoxyjna.
        Pszyjmi wiec moje pszeprosiny i zamiast pisac do Sztrasburgera
        zjedz z rodzina hamburgera. Rachunek za posilek prosze przeslac
        na Berdyczow. Po otrzymaniu rachunku - zaplace.

        Droga Oddechlapiaca,
        prosze pisz bez obawy. Nie sadze aby Twoje opinie wywolywaly tyle
        kontrowersji ile wywoluja apodyktyczne, wszechwiedzace i potepiajace
        opinie ortodoxa. Zaczal byc nachalny z tym namiotem. Jego sugestie
        co powinnam zrobic z moimi pieniedzmi tra mnie w niewlasciwa strone.
        Z sympatia pozdrawiam.


        • zlapalamoddech Re: Ja bardzo pszepraszac Kalego :))). 17.04.05, 18:44
          Dziękuje za pozwolenie i sympatię.
          Od razu na początku muszę zaznaczyć, że nie mam żadnych doświadczeń w
          Podróżowaniu (przez duże P). Na temat Podróżowania nic nie wiem, oprócz
          literatury (np. Tomek Wilmowski mocno pobudzał moją wyobraźnię), filmów i
          programów TV.
          Dla mnie podróżowanie to wykupienie jakiś wczasów w biurze podróży.
          Moje "normalne" podróżowanie zmieniało się wraz z wiekiem i możliwościami w tym
          także finansowymi. Kiedyś jeździłam z rodziną na wczasy w Polsce. Zagranica
          była dla mnie nieosiągalna. I wtedy dla mnie normalnym było podróżowanie po
          Polsce a dla moich niektórych znajomych normalne było wojażowanie po świecie. I
          ja i ci znajomi byliśmy zadowoleni z naszych wczasów. Wraz z upływem czasu i
          zmianą warunków wykupywaliśmy już inne wczasy, w tym zagraniczne ale autokarem.
          Teraz stać mnie na samolot, ale zrujnowałaby mnie oferta A.I. za 5 czy 6 tys.
          zł. Szczególnie, że z nadmiarem wystarczy mi HB i hotel 3*. Nie znaczy to
          wcale, że gardzę hotelem 5*. Żeby nie było nieporozumień hotele 5* też znam.
          Wybierając ofertę zastanawiam się, czy wolę hotel 5* z niewątpliwie lepszymi
          warunkami, czy wystarczą mi 3* a różnicę w cenie mogę przeznaczyć na dodatkowe
          przyjemności.
          Szacunek należy się wszystkim i tym A.I. w pięcio-gwiazdkowcach i tym z własnym
          wyżywieniem w taniutkich hotelikach. I tu i tu są ludzie różni. To czy ktoś
          jest sympatyczny i ma "olejum" w głowie nie zależy od zawartości portfela.
          Każdy ma prawo do "normalności" we własnym pojęciu.
          • zapomoga Re: Ja bardzo pszepraszac Kalego :))). 17.04.05, 19:16
            zlapalamoddech napisala:

            "Szacunek należy się wszystkim i tym A.I. w pięcio-gwiazdkowcach
            i tym z własny wyżywieniem w taniutkich hotelikach. I tu i tu są
            ludzie różni. To czy ktoś jest sympatyczny i ma "olejum" w głowie
            nie zależy od zawartości portfela. Każdy ma prawo do "normalności"
            we własnym pojęciu. "

            Absolutnie zgadzam sie z Toba. Moje pytanie mialo intencje "wywabienie"
            ludzi ktorzy rowniez podrozuja bez zaczynania od pytania - "Jak najtaniej?"
            tym niemniej z bacznym okiem na zmniejszenie kosztow w miare okazji.
            Natomiast moja niechetna reakcje wywoluja ludzie typu ortodox, ktorzy
            podrozujac tanio uwazaja podrozujacych drozej za durniow.
            Tak jak wspomnialas Ty i kilka osob wyzej - KAZDY MA PRAWO...
            Bez koncentrowania sie nad udawadnianiem, ze tylko jego/jej sposob
            podrozowania jest najlepszy. Daj nam podrozowac wszystkim :).
            Pozdrowienia.
            • aszar.kari Re: Ja bardzo pszepraszac Kalego :))). 17.04.05, 20:56
              zapomoga napisała:

              > Natomiast moja niechetna reakcje wywoluja ludzie typu ortodox, ktorzy
              > podrozujac tanio uwazaja podrozujacych drozej za durniow.

              No ale cozby z Niego byl za "Ortodox" gdyby nie mial skrajnych pogladow ;D
              Ide sobie wlasnie troche zyl powyprowac zeby odlozyc na bardziej ekskluzywne
              podroze wakacyjne ;D
              Obysmy tylko zdrowi byli (na ciele i umysle),
              Aszar
            • ortodox No, chyba zaczniemy sie jednak kłucić 17.04.05, 21:13
              Dlaczego , w sposób niedopuszczalny przeinaczasz moje wypowiedzi.?
              Nigdy na żadnym forum nie nazwałem nikogo durniem .
              Nie zrobiłem tego także w tym wątku.
              Proszę wskaż to miejsce . Jeżeli nie jesteś w stanie tego zrobić a
              na pewno nie jesteś , to gdzie masz swoją godność?
              A może ty także należysz do 60% nie rozumiejących co czytają??
              Właśnie takie sobie wystawiasz świadectwo .



                • jorn Świat nie jest zerojedynkowy! 21.04.05, 15:40
                  Co to za alternatywa? 5* albo pod mostem? Są jeszcze rozwiązania pośrednie:
                  hotele 1*/2*/3*, czasem dobry kemping (jak jadę samochodem to zabieram namiot,
                  bo czasem na kempingu warunki są bardzo dobre - chodzi mi o sanitariaty).
                  Podróż autostopem albo samolot: są jeszcze też autobusy, własny samochód też
                  przestał być w Polsce luksusem (tam, gdzie się da dojechać na własnych kółkach
                  preferuję to własnie rozwiązanie - niespecjalnie drogo, a daje znakomitą
                  niezależność poza niektórymi sytuacjami). Wynajęty samochód też wcale nie musi
                  być drogi, gdy się korzysta z lokalnych wypożyczalni i ma się ekipę, która
                  zapełni ten samochód, co pozwoli na rozłożenie kosztów np. na 4 osoby.
                  Przepraszam, jeśli po kimś powtarzam, ale zmęczyło mnie już czytanie na zmianę
                  postów promujących skrajne metody podróżowania...
                  • ortodox Re: Świat nie jest zerojedynkowy! 21.04.05, 16:10
                    Masz rację , istnieje jeszcze coś pomiędzy spaniem pod mostem
                    a hotelem 5*. Tylko nie zauważyłem żeby ktoś polecał spanie
                    pod mostem w tym wątku. To zwolennicy drogiego podróżowania
                    i hoteli 5* sadzą ,że to jest jedyna alternatywa dla tych ,którzy
                    nie chcą korzystać z tych "luksusów" .
                    pozdrawiam
            • Gość: jeff Re: Ja bardzo pszepraszac Kalego :))). IP: *.inter-media.pl 21.04.05, 21:21
              I`m sorry ale nie zywie nadmiernego szacunku do podrozujacych po 5* AI,chociaz
              samemu zdarza mi sie to popelniac.To nie jest podrozowanie,to jest turystyka,a
              to sa dwie zupelnie rozne rzeczy,w pierwszym przypadku naprawde musisz byc
              bystra,dotrzec tam gdzie chcesz i nie dac sie okrasc,oszukac,a nawet zabic
              przy okazji,w drugim przypadku musisz wylacznie miec pieniadze,obojetne jak
              zarobione.
              O ile wszyscy podrozujacy musza poznac kraj niejako od podszewki,bowiem sam
              sposob,a przede wszystkim ich mentalnosc,ktora kaze im wlasnie ten sposob
              wybrac,im to narzuca,o tyle w drugim przypadku turysci czesto wyjezdzaja
              skads majac wspomnienia zebrane wylacznie w rozlicznych hotelowych
              barach,restauracjach i innych miejscach rownie przyjemnych.
              Mam przynajmniej 3 takich znajomych,ktorzy bedac w hotelu nad morzem nie
              wstawili do niego nawet nogi mniemajac ze basen jest znacznie bezpieczniejszy i
              ladniej zaprojektowany.
              Oczywiscie wzieli udzial - ale i to nie wszyscy - w jakims grupowym spedzie
              pt.Dolina Krolow lub trek w dzungli czyms bowiem trzeba sie pochwalic po
              powrocie,ale czy o to chodzi.
              Mozna powiedziec,iz ludzie sa rozni i nie kazdego interesuja nocne wedrowki
              po bazarze w Chiang Mai czy 16 godzinne telepanie sie autobusem po Jukatanie
              by zobaczyc jaks kupe rozsypujacych sie kamoli i wcale nie musi.Oczywiscie,ze
              nie musi,ale ja tez nie musze i jesli moge wybierac to jednak osobiscie wole
              ciekawego swiata entuzjaste niz entuzjaste 5*AI.

    • Gość: alibaba Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 22:22
      Trzeba przyznac zapomoga , ze się nie wysilasz.
      Zapewne zaczynjac ten watek mialas swoj okreslony poglad na
      podrozownie a teraz kazdy kto mysli inaczej jest prymitywem?
      Spodziewalas sie , ze wszyscy mysla tak jak ty? To jest wlasnie
      prymitywne. Masz glupi zwyczaj tlumaczenia wszystkim co inni chcieli
      powiedziec. Zapewne po to , by pasowlo to do twojego jedynie slusznego
      swiatopogladu. Wszyscy tu obecni umieja czytac i nie ma potrzeba tlumaczyc
      co napisali inni. Kazdy może sobie sam przeczytac oryginal bez translacji w
      twoim wykonaniu. Nie sa to dobre maniery jak na kogos kto probuje
      kierowac dyskusja . Zwyczjnie chyba do tego jeszcze nie doroslas.
      Z tego powodu nie wypowiem się na temat wiodacy ,dosyc ciekawy ,
      aby nie dac ci szansy manipulwania tym co napisalem.
    • Gość: Kali Kali wybaczyći ale nie rozumieći IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.05, 00:00
      No zapomoga ,ty mieć wielka szczęsicie rze mnie przeprsići.
      Ja je przyjmnonći i już do ciebie się nie gniewaći. Ale ja sobie
      dórzo poczyać w ten forumie o rużnych innych rzeczownikach.
      Tó na forumie bardzo dórzo niebespieczne słowa. Ciongle jakiś
      janusz piesać o rasizm i komunizm . Ja nie znać dobra polski i ja
      nie rozumieć co on pisać. Czi on ,ten janusz mie nie obrarzaći.
      Bo w Afrika my mocno bojeći się takie słowa. Ja nie rozumieći
      co takie słowa robići na forumie turystyczne. Ja zawsze myśleći
      turystyczne to ludzie jechaći daleko do Afrika albo Amerika i
      zobaczyći co tam jezd ciekawa . No ale ja być tylko gupi Kali z
      Afrika i jeszcze durzo rzeczownikuw nie znaći i nie rozumieći.
      Może jakaś człowiek mi powiedzieći bo ,ten janusz to z takim człowiek
      jak Kali to nie muwići.

    • Gość: filozof Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 01:04
      Niektórym wydaje się ,że za pieniądze można kupić wszystko.
      Ta zasada sprawdza się bardzo często w życiu i z czasem nabieramy przekonania ,
      że za wszystko co dobre trzeba zapłacić a wyznacznikiem
      wartości wszystkiego staje się - cena . Przestajemy zwracać uwagę na to
      co jest za darmo , bo przecież to nie może mieć żadnej wartości.
      Ktoś wcześniej napisał już , że wszystkie najpiękniejsze rzeczy na świecie
      możemy mieć za darmo. Chociaż podobno nie dotyczy to hoteli a ja dodam
      od siebie , że również paru innych rzeczy , to jest to jedno z najprawdziwszych
      i najpiękniejszych zdań jakie napisano w tym wątku.
      Ten fakt jest tak naturalny ,że w ogóle nie zdajemy sobie sprawy , że tak jest.
      W młodości korzysta się z tego często, zupełnie nie świadomie ,bezwiednie
      wręcz automatycznie. Kiedy zaczynamy pracować , zarabiać równie bezwiednie
      zaczynamy ważyć wszystko nową miarą – forsą. Staje się ona wręcz bożyszczem ,
      miernikiem bezwzględnej wartości wszystkiego i każdego.
      Utwierdzają w tym nas wszyscy dookoła , myślący dokładnie tak samo.
      Dokąd może zaprowadzić takie myślenie , można było sobie również
      wyczytać w poprzednich wypowiedziach i w gazetach codziennych.
      Turystyka nie może obejść się bez pieniędzy. Tutaj jednak jak chyba nigdzie
      ilość wydanych pieniędzy nie przekłada się na efekt w postaci poznanych
      miejsc , wrażeń .... Śmiem twierdzić , że jest nawet wręcz odwrotnie .
      Często zamknięci w luksusowym hotelu , oczywiście z klimatyzacją ,
      basenem krytym i otwartym , dyskoteką , restauracją ,sauną ..... Nie mamy
      w ogóle motywacji ,by opuścić tę świątynię all inclusive .Tam we własnym
      środowisku upewniamy się ,że dobrze wydaliśmy swoje pieniądze lub nie.
      Przestaje mieć znaczenie gdzie znajduje się hotel a nabiera znaczenia co
      oferuje i za jaką cenę. Typowy przerost formy nad treścią. Jakość wakacji
      mierzymy ceną hotelu i związaną z nią ilością gwiazdek , mająca gwarantować
      określony poziom. Na dodatek raczej ma to niewiele wspólnego z turystyką
      w dosłownym słowa tego znaczeniu. Należało by tu raczej mówić, jak ktoś to już
      w tym wątku wcześniej zauważył ,o wypoczynku wakacyjnym a to zupełnie inna
      forma spędzania urlopu. Znam „ turystów” , którzy wdali nie małe pieniądze na
      pobyt w luksusowym kompleksie a-i w niezwykle ciekawym
      regionie , by nie opuścić go ani na chwilę podczas tygodniowego pobytu.
      Znam także wielu ostrożnie wydających swoje pieniądze turystów , którzy
      w hotelu spędzają tylko czas niezbędny na sen a przez pozostałe godziny
      chłoną wszystko to co można mieć za niewielkie pieniądze lub za darmo.
      Kto z nich podróżują normalnie ? Kto jeszcze drożej ?
      Jak widać z wcześniejszych wypowiedzi , prawie każdy ma swoją odpowiedź
      najczęściej pasującą do własnej filozofii podróżowania. Sugestia postawiona
      przez autorkę na wstępie ,że normalnie znaczy drogo nie została jak dotąd
      poparta żadnymi argumentami. Czy można w ogóle udzielić rozsądnej odpowiedzi na
      tak powiedzmy – niefortunnie postawione pytanie?????
      Taaaak wiem , nie ma głupich pytań, są tylko.... . Jak się jednak okazuje od tej
      zasady także bywają wyjątki.
      • Gość: jeff Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.inter-media.pl 21.04.05, 20:54
        Troche filozoficznie,ale generalnie slusznie....
        Osobiscie uwazam i w duzej czesci opieram to na wlasnym doswiadczeniu,ze nadmiar
        pieniedzy bardziej szkodzi niz pomaga w poznawaniu swiata,mniej doswiadcza sie
        go samemu,a bardziej za posrednictwem fachowcow ktorzy tak staraja sie go nam
        pokazac,a jeszcze lepiej w jakims miejscu zorganizowac,że efekt jest na ogół
        żalosny,aczkolwiek często wygodny.
        Facet nazwiskiem Danziger podrożujacy przez 18 miesięcy po bezdrozach
        Afganistanu,Pakistanu,Chin i calej tej okolicy przywiózł z powrotem do Anglii
        2 z 3 tysięcy funtów jakie dostał na te podróz z Winston Churchill Trust
        Fellowship,po prostu nie mial ich jak wydać,natomiast wydał wspomnienia z
        podrozy pt. "Danziger Travels",ktore jasno udowadniają powyzszą tezę.



        • polon.a Wszystko mozna probowac udowodnic :). 22.04.05, 01:32
          Gość portalu: jeff napisał(a):

          "...nadmiar pieniedzy bardziej szkodzi niz pomaga w poznawaniu swiata...
          Facet nazwiskiem Danziger podrożujacy przez 18 miesięcy po bezdrozach
          Afganistanu,Pakistanu,Chin i calej tej okolicy przywiózł z powrotem do
          Anglii 2 z 3 tysięcy funtów jakie dostał na te podróz z Winston Churchill
          Trust Fellowship,po prostu nie mial ich jak wydać,natomiast wydał wspomnienia
          z podrozy pt. "Danziger Travels",ktore jasno udowadniają powyzszą tezę. ".

          Oczywiscie nie zgadzam sie z Toba co do szkodliwosci nadmiaru pieniedzy.
          Przeszkoda moze byc tylko brak wyobrazni.
          Ten Twoj wspomniany facet nie byl pewnie nigdy w Nowym Jorku, Londynie
          czy Paryzu :))).
          • Gość: jeff Re: Wszystko mozna probowac udowodnic :). IP: *.inter-media.pl 23.04.05, 00:37
            To jednak nie jest takie proste....Nadmiar pieniedzy cokolwiek rozleniwia,po co
            gdzies tluc sie lokalnymi srodkami lokomocji skoro mozna znacznie wygodniej
            wyladowac 10 km od hotelu,po co z tego hotelu wychodzic skoro tu jest tak ladnie
            a tam na zewnatrz juz znacznie mniej.Wyobraznia czasami pomaga,pod warunkiem ze
            przezwycieza wygode i lenistwo.Naprawde nie kazdy jest Fossetem,raczej rzadko
            kto,dziwnym trafem jesli w jakichs zakazanych punktach swiata spotykamy innych
            bialasow to na krezusow ci oni nie wygladaja.
            A facet byl w Londynie,nawet tam mieszka........ale do Paryza,nie wiem,byc moze
            nie udalo mu sie dotrzec.
    • Gość: Bonzo Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 00:53
      Ja zawsze podruzuje normalnie. A nawet jeszcze drorzej. Bo mnie stac na to.
      Wszystko musi być tipes topes i na wysoki polysk bo nie lubie chaly i
      prowizorki. Nie po to sie jedzie na koniec swiata zeby w psiej bodzie mieszkac.
      Wiadomo klima musi być basen z barkiem i taras z widokiem nie na jakies syfy
      czy kuchnie bo smrud i muchy lataja. I wszedzie blisko musi byc na plaze itp.
      Walizek i tobolow tez nie bede sam targal jak plebs jakis .Jak trzeba to moge
      pare eurow dac na browara takiemu boyowi niech wie ze z byle kim niegada.
      Jasne ze to musi kosztowac ale na wczasach nie bede zylował jak bida jakaś bo
      to obciach. Jak ktos chce tanio to niech do wojka na wies jedzie na wczasy pod
      grusza . A jak ktury potrzebuje to tam w polu moze kasiora jakiegos dorobic
      do pensyjki. Tam silnych i glupich kafarow ciagle potrzeba do fizolenia. A kto
      ma w głowie olej to fizolic nie bedzie tylko kafara sobie zatrodni , proste.!
      Jak bylem mlody i gupi to tez jezdzilem pod namiot .Teraz mamy kapitalizm i
      wolność i charcerstwo juz nie modne i o komunie czas zapomniec. A kto tego nie
      kuma to jest cienki bolek. Tak sobie mysle skad w narodzie tyle zawisci o to
      ze kogos stac a ich nie. Kiedy tacy zrozumia ze dzisiaj trzeba cos umiec i cos
      prezetowac . Komuna się skonczyla.
        • Gość: Bonzo Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 03:00
          Czemu mialbym se jaja jakies robic. Kazdy moze sobie wczasowac
          tak jak chce i jak go stac. Ja mam akurat dozo kasy i oszczendzac nie musze.
          Nawet nie musze na niom ciezko pracowac bo mam olej w glowie i moge
          sobie po swiecie pojezdzic .To jest moja prywatna spraw na co wydaje mojom
          kase i nic tobie do tago rasisto . Pwnie ci zal ze ty kurna musisz w tym swojim
          namiocie siedziec i ze do lasu chodzisz kasztany zostawiac.Dla mnie chigena to
          wazna rzecz a z namiotow juz wyroslem bo to dobre dla charcerzy i zuchuw.
          Kiedy to zrozumiesz ze jestesmy juz w Europie i czs podruzowac po europejsku.
          Chcesz smierdziec jak skunks czy inna holera to myj sie w jeziorze szoruj gary
          piaskiem. Bedziesz mial po tym takom sraczke ze 3 dni z lasu nie wyjdziesz
          sieroto.A jak cie nie stac na normalne wczasy na poziomie europejskim to siedz
          w domu i sobie telewizje oglondaj tak jak to inni robiom jak nie maja kasiory.
          A jak lubisz turystyke to jest taki program Travel czy cus , ale to chyba leci
          na satelicie to pewnie go niemasz wiec nie szukaj po kanalach.W sumie to taki
          gupi to chyba nie jestes bo jednak przeczytales co napisalem i cus chyba do
          ciebie dotarlo. Bo do tych ortodoxow i innych fundamentalistow co to im
          komuna całkiem wiskas we lbach porobila to nic nie dociera. Takich
          tchurzliwych dupkuw za kare powinno sie w hotelach ***** zamykac i niech by tam
          szczoteczkom do zembow kible szorowali dla takich gosci jak ja no i innych
          europejczykuw.A ta beszczelna ewe to bym za to co tu na forum napisala wyslal
          do Chin niech szoruje te wagony pokryte plwocinami na 3 cm do konca zycia .
          Moze nauczy sie szacunku dla takich gosci na poziomie co to jej sie nagle zal
          zrobilo. Dla takich nie powinno byc litosci. No co dobrze muwie? Prosto i z
          mostu, nie owijam w jakoms bawelne bo taki juz jestem. Bo hamstwa nie lubie
          ponad wszystko a kultury to w niekturych ludziach za grosz nie ma. Co to komuna
          z narodem zrobila no zobaczcie.Takim to bym paszporty pozabieral zeby odciachu
          za granicom nie robili bo to taki wstyt.
          • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 24.04.05, 11:40
            Bonzo - proponuje Ci nowy cel podrozy i pobytow wypoczynkowych. Nazywa sie
            szkola!!! Moze zacznij od tak na oko 4 klasy podstawowki? Jestem pewny , ze
            wiele na tym skorzystasz i znajdziesz w klasie jakies przychylne ucho , ktore
            nie bedzie ziewalo przy tym , jak po raz setny mowisz o swoim oleju w
            glowie.....dziekuje ! Ja w glowie preferuje mozg!Tymczasem zycze Ci
            dalszych "podrozy" na przyzwoitym, europejskim poziomie i spotkania "kafara" z
            nizszym od Twojego stopniem edukacji....to nie bedzie latwe! Z nizszym stopniem
            ucywilizowania chocbys najbardziej sie wysilal, to i tak nikogo nie spotkasz.
            • Gość: Bonzo Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 13:36
              A myslalem ze ty tez besir troche oleju w glowie masz no ale chyba jednak nie.
              No i patrzcie , nastempny rasista się odezwal bo mi muwi co mam z moim czasem
              robic no a czas to pieniadz ma się rozumiec .Fundamentalista jeden ortodoxyjny
              komunista zeby nie powiedziec dupek tchuzliwy , ale mnie rozsmieszyles tom
              szkolom. Ja nie takie szkoly skonczylem jak ty i chyba tylko jako wykladowca
              tam mogę wrucic. Ale nic z tego chlopie. Ja jestem normalnym podruznikiem i
              bede sobie dalej normalnie podruzowal po swiecie. Bo mnie stac he he.
              A tobie nic do tego besirku .Takich jak ty to czasem spotykam w dobrych
              hotelach jak mi drzwi otwierajom. Czemu to do cholery ludzie som tacy
              nietolerancyjni i zazdroszczom lepszym od siebie , byl czas mozna było
              kasiora zarobic to lezeli w tym swoim namiocie i materace pompowali.
              Trzeba bylo tylko troche oleju , przepraszam „muzgu” w glowie miec.
              I dzisiaj tez bys w Chiltonie sobie spal a może nawet bym na browara sobie
              razem skoczyli. Bo calkiem gupi to ty tez chyba nie jestes. No rusz swoim
              muzgiem besir.
              • besir1 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 24.04.05, 14:50
                jasne , jasne ...otwieraja Ci , gdyz pchasz sie przed nich bez manier :)))
                Czlowieku !!! jak Ty piszesz? Normalnie siedze cicho , gdy widze jakis blad
                ortograficzny , czy dwa. Gdy jednak co zdanie to jest ich pare , a w dodatku
                wypowiedz typowa dla "noworuskiego" pyszalka...wybacz , lecz trudno sie
                powstrzymac , aby nie dac Ci po tylku. Przy okazji Moj Drogi ...co to sa
                podroze , to Ty nie masz dotychczas pojecia. Takich ludzi jak Ty pelno
                widzialem....gdy wracaja nawet nie moga sobie przypomniec gdzie byli , a kac
                ich meczy przez nastepny miesiac. Jesli sadzisz , ze ten tekst pisalem bez
                szacunku , to masz calkowita racje...nie mam zadnego respektu dla "ludzi" Tobie
                podobnych.. Przeczytaj raz jeszcze swoje wypowiedzi, moze Ci sie uda zrozumiec
                dalczego.
                • Gość: Bonzo Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 17:25
                  No i co z tego ze bledy robie ,nikt nie jest doskonaly.
                  Ja bylem w szkole dobry z matmy he, he, i dlatego mam kasiore.
                  Byl prezydent co nie umial muwic a pewnie i pisac a go wybrali.
                  Cala Ameryka go suchala i papiez przyjmowal wienc mi tu z ortografiom
                  nie wyjizdzej.A co ty rasisto noworuskich nie lubisz(zdziwienie). Teroz to mie
                  wkurzyles fundamentalisto rasistowski(zlosc).A kaca to ja wcale nie miewam.
                  Bo czeba pic z kulturom i zakonskom(wspolczucie).Zresztom co to wiesz o
                  przwdziwym normalnym podruzowaniu , no dobra(usmiech). Wcale sie na ciebie nie
                  gniwom bo cie troszku ponioslo ,prawda (zrozumienie)? No weź sobie teraz
                  chlopie prysznic, i sie tak nie denerwuj bo wrzoda dostanisz.Luzik , besir
                  luzik (kompletny luzik);).
    • borasca0107 Re: Czy nikt juz nie podrozuje normalnie... 24.04.05, 06:27
      zapomoga napisała:

      > ... lub nawet troche drozej.

      Tak sobie mysle, ze nietaktem z mojej strony byloby,
      gdybym w tak ciekawym watku nie wrzucila swoich trzech groszy:)))

      Ciezko jest dogodzic komukolwiek... dlatego egoistycznie
      uwielbiam podrozowac samotnie i dogadzac samej sobie:)
      Moj 'normalny' prawdziwy wypoczynek to wyjazd z miasta mozliwie jak najdalej od
      wszelkiej cywilizacji. Nie wyjezdzam po to, aby wylegiwac sie od rana do
      wieczora, tylko po to aby jak najwiecej zobaczyc, fotografowac bez pospiechu -
      uwielbiam samotnosc w podrozy bo nikt mnie wtedy nie popedza, nie 'trzeszczy'
      nad uchem, nie wymadrza sie, nie poucza, nie wylicza moich wydatkow:), nie
      opowiada o swoich oszczednosciach czy szerokim gescie.

      Przepraszam wszystkich piecio-gwiazdkowcow, za to, ze gwiazdek nie lubie w
      podrozy - no chyba, ze na niebie:) Nie ma to absolutnie nic wspolnego z moja
      kasa... po prostu wypoczywam pelna piersia na lonie natury...jestem zawsze na
      chodzie od wschodu slonca, do poznych godzin wieczornych - po dniu pelnym
      wrazen obojetne mi jest gdzie przyloze glowe do snu - moze byc i na kamieniu...
      W roznych miejscach noc mnie przylapywala, czesto korzystalam z gosciny
      tambylcow:))) - wyjezdzajac na drugi koniec swiata nie mysle o tym aby
      wyszukiwac tam podobienstwa do mojego miasta - wyjezdzam, aby od tego miasta
      uciec, aby posmakowac innosci, oderwac sie od dobrodziejstw mojej codziennosci -
      zakosztowac chociaz przez chwile innego stylu, innej kultury.

      Hotel x-gwiazdkowy przegrywa z kretesem z moim
      namiotem - i to wcale nie o cene chodzi.

      Wygodne lozko, cztery sciany i dach nad glowa mam w domu.... w hotelu po
      zamknieciu drzwi zostawia sie przyrode za soba, wlacza sie telewizor i heja
      wybaluszac oczy na szklany ekran....a przeciez nie o to chodzi w moich
      wyjazdach...a w namiocie - pewnie, ze nie mam lozka, telewizora, lustra i
      klimatyzacji:) ale moge sie wsluchac w szum lasu, ktorego w miescie nie
      uswiadcze za zadna cene, wsluchac sie w krople deszczu bebniace w moj namiot,
      wsluchac sie w odlosy przyrody... wystarczy wychylic glowe z namiotu aby ujrzec
      przepiekny wschod czy zachod slonca... mozna wlepic oczy w czarne niebo i
      podziwiac migoczace gwiazdy na nim itp itd... a wiec przepraszam bardzo za to,
      ze jeszcze do tej pory nikt nie wymyslil pieciogwiazdkowych 'normalnych a nawet
      jeszcze drozszych' pol namiotowych:))

      Hoteli nienawidze ze wzgledu na tzw. izolacje od danego regionu:)....
      hostele/schroniska lubie ze wzgledu na zbieranine najprzerozniejszych
      wloczykijow gdzie mozna naprawde ciekawie pogawedzic o podrozach, jednak
      rozmowy takie zawsze koncza sie porownywaniem cen za cokolwiek...zupelnie jak
      na tym forum - wiec nie uwazam, aby tutejsze rozmowy 'cenowe' odbiegaly od
      normy:)

      Najbardziej uwielbiam rozstawic namiot z dala od turystow... obojetnie -
      zapytac gospodarza o kawalek pola:) itp.... to sa najpiekniejsze chwile bo mam
      okazje wtedy pogaworzyc z tubylcami... przekonac sie zawsze ze zdziwieniem jak
      jeszcze ludzie potrafia byc zyczliwi... regula, ktora zauwazylam jest czlowiek
      biedniejszy, bardziej zyczliwy i pomocny... nawiazalam duzo przyjazni w ten
      sposob... i to nie zawsze moge sie dogadac, bo jednak nie wszedzie ludzie
      posluguja sie angielskim czy polskim:) - zyczliwosc jednak wszedzie jest taka
      sama.

      Podroz jest piekna gdy podrozuje sie dla siebie... zaczyna sie robic 'na
      bakier' gdy podrozuje sie dla innych :) - i tu perfidnie wsadze kija w
      mrowisko:) - mianowicie, malo z prawdziwymi podroznikami maja ci, ktorzy po
      powrocie zaczynaja opowiesci nie od tego co widzieli tylko gdzie i za ile
      nocowali i co jedli:))))) - tak samo gdy innym nie podoba sie moj namiot, ja
      moge uznac za bezsens wydawanie mnostwa pieniedzy na samolot, potem hotel tylko
      po to, aby wylegiwac sie gdzies nad woda, a w przerwach pomiedzy opalaniem
      wysylac kolorowe pocztowki znajomym, aby pochwalic sie z pobytu w jakims
      odleglym zakatku globu... no ale co osobnik to obyczaj:))))) - wiec moze
      zamiast krytyki, skupmy sie na podrozach? - tych normalnych i
      tych 'normalnych' :)))

      Nienormalnym natomiast uwazam skupianie sie na cudzych wydatkach - obojetnie,
      oszczednych czy rozrzutnych - to chyba indywidualna sprawa kazdego turysty? :)

      Jesli ktos ma ochote oszczedzac niech sobie oszczedza i szuka najlepszych,
      najtanszych ofert - jesli ktos ma ochote poszalec i wydawac na prawo i lewo
      okragle sumki, niech sobie wydaje - co nam do tego? :)

      Pozdrawiam serdecznie:)))
      • Gość: Viking popieram w 99% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 21:40
        Ja też zgadzam się z tobą Borasca w 99%. Te 99% to twój bardzo bliski mojemu
        sposób podróżowania. Natura , samotność ,wiele czasu na rozmyślanie i
        kontemplację, niczym nie skrępowana swoboda , wyzwolenie od codzienności ....
        Luksusy w takich momentach nie są potrzebne lub to słowo znaczy wtedy zupełnie
        co innego niż codziennie.
        Ten 1 % to stosunek innych forumowiczów do mojej koncepcji wakacji.
        Prezentując tutaj swój sposób na normalne podróżowanie chcesz
        czy nie chcesz poddajesz go ocenie innych .Każdy może go poprzeć ,
        pochwalić lub skrytykować . Takie są zasady forum. Można by powiedzieć ,
        że jest to jeden z głównych celów tej instytucji.
        Jeżeli w twoim sposobie podróżowania kładziesz akcent na wydatki to
        musisz pogodzić się, że ktoś może to także skomentować ,ocenić.
        Mówienie o pieniądzach w podróży nie różni się niczym od mówienia o środkach
        komunikacji , jedzeniu , wyborze hotelu czy innych dylematach ,przed którymi
        stajemy codziennie . Inie ma to znaczenia czy są to moje czy twoje wydatki.
        Ty lubisz podróżować samotnie , by mieć chwilę do zadumy , by pozostać
        w urokliwym miejscu tak długo jak chcesz , by mieć je tylko dla siebie ....
        Nie odmawiaj innym trochę innej oceny takiego postępowania. Choć to
        wyłącznie twoja sprawa jak podróżujesz. .
        Dotyczy to absolutnie wszystkich spraw poruszanych tutaj. Jeżeli nie chcesz,
        by ktoś się tym zajmował , nie obwieszczaj tego na forum.
        Przepraszam za ten komentarz dotyczący bardziej spraw porządkowych niż tematu.
        Pozdrawiam.
        • borasca0107 Re: popieram w 99% 25.04.05, 06:25
          Gość portalu: Viking napisał(a):

          > Ty lubisz podróżować samotnie , by mieć chwilę do zadumy , by pozostać
          > w urokliwym miejscu tak długo jak chcesz , by mieć je tylko dla siebie ....

          dokladnie... ale tez musze zaznaczyc, ze to nie moja wina, ze akurat takie
          miejsce nie jest pokryte kilkoma gwiazdkami hotelowymi:))

          > Nie odmawiaj innym trochę innej oceny takiego postępowania.

          Postepowania? Dlaczego podroze z namiotem na lonie przyrody
          maja byc postepkiem nadajacym sie w ogole do oceny, krytyki?

          Podroze sa indywidualna sprawa kazdego, wiec jakiekolwiek
          oceny 'postepowania' uwazam nie na miejscu:)

          Szczerze musze przyznac, ze nieco zbile(a)s mnie z tropu.
          Nie bardzo wiem do ktorej czesci mojej wypowiedzi sie odnosisz?
          Nikomu nie odmawiam prawa do dyskusji - ale niech to bedzie dyskusja
          obiektywna, a nie jakies dziwne stwierdzenia typu - jesli ktos nie ma pieniedzy
          to zamiast wypytywac na forum o najtansze oferty, niech siedzi w domu i nigdzie
          sie nie rusza.... lub jesli juz ktos ma te pieniadze i wakacje spedza w
          hotelach pieciogwazdkowych to niech przynajmniej nie wysmiewa sie z tych,
          ktorzy akurat wola namiot - i zmartwie niektorych 'nienamiotowcow' - do tej
          pory nigdy brudem ani zadnym zapaszkiem nie grzeszylam bez wzgledu na to w jak
          malej lyzce wody przyszlo mi doprowadzic sie do porzadku:)

          Chcialam tylko zwrocic uwage na to, ze norma dla kazdego jest po prostu
          inna...w zaleznosci od upodoban indywidualnych, od zainteresowan.. itp... Jako
          przyklad podalam to, ze jesli juz ktos czepia sie mojego namiotu,to ja rownie
          dobrze moge (ale nie napisalam, ze musze, lub ze to robie) popukac sie w czolo
          jesli ktos mi mowi, ze leci pol swiata na wakacje po to aby lezec tylko na
          plazy w ciagu dnia i noce spedzac w pieciogwiazdkowych hotelach:) Jeszcze raz
          zaznaczam - moge ale tego nie robie... dlaczego? bo kazdy ma swoja norme ktorej
          sie trzyma... finansowa rowniez... Natomiast wmawianie innym, ze taki albo taki
          sposob podrozowania jest najlepszy i jedyny nie jest chyba na miejscu?

          Celowo opisalam moj sposob podrozy - zaznaczylam co ja lubie i czego nie lubie
          w trakcie moich wyjazdow i dlaczego - nie stwierdzilam, ze to jest jedyna i
          wyjatkowa forma spedzania czasu z dala od domu - nikomu jej nie narzucam... ja
          tylko nie lubie gdy ktos inny lepiej wie ode mnie co jest dla mnie najlepsze:)

          Podziwiam ludzi, ktorzy nie majac wystarczajaco pieniedzy wybieraja sie na
          wloczege - ciekawe czy wyobrazacie sobie ile sily wewnetrznej, sprytu,
          inteligencji i ogolnego poczucia humoru taki osobnik musi wykazac aby mimo
          wszystko przezyc wielka przygode i wrocic z powrotem do domu z wielkim workiem
          niesamowitych wrazen? Podziwiam rowniez tych, ktorzy caly rok pracuja ciezko na
          to aby wlasnie swoj urlop spedzic w luksusie w jakims kilkugwiazdkowym zakatku
          na swiecie, wlasnie byczac sie na plazy i nie myslec o niczym - po prostu
          regenerowac sily w blogim nastroju, milym otoczeniu... a co konkretnie
          podziwiam? - mozliwosc pelnego relaksu, wyciszenia i umiejetnosci wypoczynku -
          dlaczego?? bo ja na przyklad po prostu nie potrafie wypoczywac w taki sposob
          wiedzac, ze w okolicach jest pelno roznych ciekawych rzeczy do obejrzenia...
          Mimo, ze bardzo chcialabym, nie potrafie usiedziec w jednym miejscu - wynikiem
          tego jest zawsze ogromne zmeczenie po urlopie - kiedy to dopiero w pracy
          dochodze do siebie i powoli zaczynam nabierac sil po urlopie wypoczynkowym:))
          Chcialabym wyjechac w jedno miejsce i po prostu wypoczac z ksiazka wylegujac
          sie dowoli pod palmami, ale nie potrafie.

          Nie znaczy to jednak, ze mam od razu zakladac watki nakazujace siedzenie w domu
          tym, ktorzy nie maja wystarczajaco pieniedzy, a planuja wyjazd mimo wszystko,
          lub zalozyc watki oficjalnie naigrawajace sie z tych, ktorzy wydaja ciezkie
          pieniadze na kilkanascie dni wylegiwania, czy tych, ktorzy lubia wloczegi z
          namiotem oskarzac o niechlustwo, brud itp...

          Ocena sposobu podrozy owszem - ale na litosc boska, niektorym osobom wymyka sie
          ta ocena troche z pod kontroli i chyba mam prawo, chociazby bardzo okrezna
          droga wtracic swoje trzy grosze?:))

          > Dotyczy to absolutnie wszystkich spraw poruszanych tutaj. Jeżeli nie chcesz,
          > by ktoś się tym zajmował , nie obwieszczaj tego na forum.

          no i wlasnie doszlam tutaj do punktu, ktorego,
          wstyd sie przyznac, w ogole nie rozumiem:)))
          Czy to jest ogolne stwierdzenie odnosnie mojego
          sposobu wlaczenia sie do dyskusji czy chodzi o jakis
          konkretny kawalek mojej poprzedniej wypowiedzi? :))
          czy skierowane to jest do tych, ktorzy wlaczaja sie
          do dyskusji, zostana skrytykowani, wiec zabieraja
          swoje zabawki do innej piaskownicy?:)


          > Przepraszam za ten komentarz dotyczący bardziej spraw porządkowych niż
          > tematu.

          Rozumiem, ze trzeba bylo mnie przywolac do porzadku:))
          ale ciagle nie jestem pewna z jakiego konkretnie powodu?:))

          Czy dlatego, ze ogolnie zaznaczylam, ze akurat dyskusja na temat omawiania
          sposobu podrozy innych - z pieniedzmi czy bez - nie bardzo wydaje mi sie na
          miejscu? :) i nie widze nic zlego w 'najtanszych' watkach, jak rowniez
          w 'najdrozszych' - pytajacych o najdrozsze hotele, wydatki itp choc tych jakos
          nie widuje na forum:))))) Przyznam otwarcie, ze marzy mi sie forum w ktorym
          moglabym poczytac tylko i wylacznie o wrazeniach, opisach miejsc i
          doswiadczeniach z pozdrozy jak i ciekawostkach napotkanych po drodze - zamiast
          przedzierac sie przez rozne wizowo, hotelowo, cenowe tematy... ale w sumie jest
          to forum turystyczne i jesli ktokolwiek ma potrzebe pytania o ceny to dlaczego
          tego im bronic? :)

          Na zakonczenie dodam tylko jeszcze raz - trzymajmy sie swojej kasy i sposobu
          podrozy i nie zagladajmy innym do portfela:))) - no chyba, ze ktos sam ten
          porftel bedzie nam pod nos podkladal i czekal na opinie:)

          Najtanszych pozdrowien Zapomogi nie przyjmuje:)
          pozdrawiam Was jednak z dreszczykiem przygody - kasiastej lub nie:))

          Wal - sorki za uczepienie sie Twojej klawiaturki:)) - dzieki za mile slowa!!

          Viking - slicznie dziekuje za 99%, ten 1% ciagle jeszcze trawie:)))
          obiecuje jednak poprawe i przywolanie siebie do porzadku:))

          no i przede wszystkim zyczyc Kalemu milego wypoczynku
          pod wieloma gwiazdami - najchetniej tymi hotelowymi:)))))


          Pozdrowionka.
          • Gość: Viking to tylko 1% :)) IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 25.04.05, 14:02
            Poruszyłaś tyle spraw i podwątków, że nie bardzo wiem od czego
            zacząć :)). Zacznę więc od 1% który jak widzę trochę ciebie zirytował.
            Moje wątpliwości tyczą dokładnie tego fragmentu:
            <Nienormalnym natomiast uwazam skupianie sie na cudzych wydatkach - obojetnie,
            <oszczednych czy rozrzutnych - to chyba indywidualna sprawa kazdego
            turysty? :)
            Wcale nie zamierzałem przywoływać ciebie do porządku:)). Jednak wypadało by
            przeczytać temat wątku , co zapewne zrobiłaś , ale czy na pewno zastanowiłaś
            się nad nim dostatecznie. Przecież istotą tego wątku są pieniądze i trudno tutaj
            zabierać głos nie poruszając tego tematu. Oczywiści, że to jest sprawa
            indywidualna każdego. Jest to także,sprawa prywatna, ale jeżeli ktoś decyduje
            się na publicznym forum przedstawić swoją prywatną sprawę to , raczej nie można
            mieć do nikogo pretensji, że będzie to przedmiotem dyskusji i oceny. Inną
            sprawą jest tutaj poziom tej oceny i dyskusji. Tu często jak w życiu spotykamy
            różnych ludzi o różnej kulturze. Mam wrażenie, że godzimy się na ocenę i
            komentarze jeżeli są przychylne, popierające naszą koncepcje, chwalące. W inny
            przypadku uznajemy, że jest to wtrącanie się w prywatne sprawy i reagujemy
            często agresywnie. Przecież często to krytyczne opinie wnoszą więcej niż
            pochlebstwa i potakiwania. Nie należy się ich bać i unikać a wręcz przeciwnie
            korzystać z nich jak najwięcej. Bo spojrzenie na tę samą sprawę z innej strony
            może udoskonalić naszą koncepcję na podróż i czegoś jeszcze nauczyć. Chyba, że
            ktoś uważa, że jest juz doskonały i nic się poprawić nie da. To jest jednak
            temat na osobny wątek. Oczywiście, że dla każdego norma to co innego ,widać po
            wcześniejszych wypowiedziach. Chyba nie chodzi o to by ustalić jakąś normę a
            następnie ,żeby wszyscy się do niej dostosowali. Raczej, żeby wymienić poglądy
            i może trochę poprawić to co do tej pory uważaliśmy za dobre. Do tego potrzebna
            jest otwarta dyskusja, bez ograniczeń tematycznych ale przy zachowaniu kultury
            i zdrowego rozsądku. Czego niestety jak wyżej widać, niektórym brakuje
            Ten powyższy wywód w znacznej mierze nie dotyczy ciebie Borasco , bardziej osób
            wcześniej zabierających glos ale temat . Poruszyłaś temat więc ja dodałem swoje
            2 grosze, bo bardzo mi się twój sposób podróżowania podoba.
            • ortodox Re: to tylko 1% :)) 25.04.05, 14:58
              Popieram, jeżeli założymy, że komentarz do postu narusza czyjąś prywatność
              to instytucja forum traci sens. Forum zamieni się słup obwieszczający
              nasze, jedynie słuszne racje. Nie taka jest istota forum.
              Komentarz może dotyczyć absolutnie wszystkiego co napisano w poście.
              Żadnych ograniczeń, byle na temat, z argumentami i bez epitetów.
            • digitall Re: to tylko 1% :)) 25.04.05, 18:04
              Nikt tutaj nikogo nie zmusza do ujawniania swoich osobistych
              tajemnic oraz pogladow. Fakty i opinie przedstawione na forum są stają się
              przedmiotem publicznych dyskusji i chyba nie ma w tym nic dziwnego. Powiem
              wiecej, po to sie je wlasnie przedstawia na forum, by o nich dyskutowac.
              To chyba zadne odkrycie. Kto tego nie akceptuje lub go to drazni, nie powinien
              zabierac glosu. Popieram przedmowcow.
            • borasca0107 Re: to tylko 1% :)) 28.04.05, 19:36
              :)))

              hmmmm... z tym jednym procentem to zupelnie tak samo jak z jedna minuta,
              ktorej prawdziwa dlugosc zalezy np. od tego po ktorej stronie drzwi
              lazienkowych znajdujemy sie w (ze tak powiem) krytycznej chwili:)))))

              ale Vikingu - niech Ci bedzie - jeszcze troche
              potrawie tego procenta i dam sobie spokoj:)))))

              a poza tym, borasca chciec tylko powiedziec,
              ze Kali to jest jej absolutny idol nr.1 !!! :))))

              Pozdrawiam serdecznie!!
            • Gość: Bonzo Co to ma być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 04:52
              Tej viking czy ty do mnie pijesz faszysto jeden. Że niby możesz
              mi do portwela zaglondać, komunisto fundamentalny jeden ty,
              że niby masz do tego jakieś uprawnienia , co ty ubek jesteś czy co?
              Jak długo tu jeszcze takie chamidła bez kultury bendom się czepiać mojej kasy.
              Co to ma znaczyć że mogom pisać tu o wszystkim o czym im się podoba.
              Kurde przecież jest demokracja i powinni tego zabronić. Czemu nikt nie
              protestuje przeciwko tym fundamentalistom.
              Gdzie jest zapomoga ???
              Czy już nikt nie stanie w obronie uczciwych ludzi takich jak ja . Czy już nie
              można wydać własnej kasiory bez nararzania się na takich prymitywów jak
              ortodox i viking , rasistów jednych.
              Tylko jakieś murzyny głos zabierajom nie wiadomo po co, bo o normalnym
              podróżowaniu zielonego pojencia nie majom.
              No jazda .Ruszcie swoje klawiatury i kupom na chamów. Sam tu za wszystkich nie
              bende przecież kijem się oganiał od tych psów.
              • borasca0107 Re: Co to ma być! 29.04.05, 19:08
                :))))))))

                ales sie Bonzo zezlil straszniscie...

                'Kurde przecież jest demokracja i powinni tego zabronić'!!!! :))))))

                az mi Ciebie zal, ze jeszcze na dodatek
                Zapomoga Cie tak do wiatru wystawila:)))

                ...ale od mojego idola Kalego wara,
                bo jak ja sie rozjusze to Ci wszystkie
                piora same wyskocza z ogona!! :)))))
                • Gość: KuntaKinte Re: Co to ma być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:34
                  Ja trochę lepiej móiwie po polsku niż Kali. Ja wszystko rozumiem co tu jest
                  napisane bo ja już dużo lat mieszkam w Polsce.Ale ja nie rozumiem co pisze ten
                  Bonzo.Czy on pisze po polsku?? Przecierz to jest niby Polak i to taki bogaty,
                  że mógłby kupić połowe Afryki razem z nami murzynami.Może on mówi jakimś
                  narzeczem, chyba jest to narzecze Wisły!!Ale o co mu chodzi to ja nie mogę
                  zrozumieć. Przepraszam za błędy bo ja jestem tylko zwykły Kunta Kinte z Afryki.

          • Gość: Kali Kali być zadowolony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 02:14
            Kali dziekowaći za życzenie. Kali tak jak Borasca kocha spać pod gołym niebam.
            Kali mieć dużo dożo gwiazdy nad głowa i to Kalemu wystarczyć.
            Mocno być Kali szczęśliwy że Borasca pomyśleć o Kalim :))))
            Kali też życzyć Borasca mocno dużo radości i dużo dużo gwiazdy nad głowa.
    • katahdin Re: Do Janusza... 30.04.05, 22:06
      Nie wiem, czy nie pomylilam watkow, ale sa dwa bardzo podobne.
      Kiedy ostatnio byles na wczasach, gdzie, jak dlugo i co porabiales ?

      Ps. Goraco polecam film z M. Douglasem "The Game",
      wszystkim wczasowiczom rowniez, podroznikom nie musze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka