Gość: isis!
IP: *.hiroshima.ocn.ne.jp
21.08.02, 03:52
Witam. Chcialam sie podzielic z Wami kilkoma wrazeniami z Japonii.
Japonia jest niesamowita.
A wiec - podoba mi sie grzecznosc Japonczykow, ich usluznosc, chec pomocy
(mimo
slabej znajomosci angielskiego), ciagle klanianie sie. Np. w pociagu
(superszybki ekspres, dziwny, kosmiczny, z dziobem z przodu) - weszla dziwna
pani, ubrana jak na safari w Afryce, z koczkiem w siatce, jakie nosily nasze
babcie. Uklonila sie po wejsciu do wagonu i... zaczela sprawdzac bilety. W
ogole-klaniaja sie bez przerwy. Jak sie odklonisz - to moze nie miec konca!
Wczoraj bylo przyjecie powitalne. Jadlam juz sushi (po raz pierwszy w zyciu,
bo
nie lubie takich potraw) - nawet smaczne, ale nie kazdy rodzaj. Smakowalo mi
jakies takie cus z wegorza i rybka okonomiyaki, ktora z okoniem nie ma nic
wspolnego. A okon to po japonsku suzuki, hehe! Te rozne informacje mam od
Japonczyka Tada... cos tam, ktory byl w Polsce na naszej konferencji w 2000
roku.
Oprocz tego byly sery (cos dla mnie), losos wedzony, i jakies takie szaszlyki
nie wiadomo z czego. Niektorzy smiali sie, ze to pieski, bo nie wiedzialam na
ulicy ani jednego (sorry, byl jeden York, ale to dla mnie nie piesek. Babka
wiozla go w koszyczku na rowerze, wiec zazartowalam, ze wiezie kolacje do
domu). Ale raczej smakowalo ryba.
Z napoi bylo japonskie piwo, sok zolty, ale nie pomaranczowy, zielona herbata
i
bardzo rozwodniona whisky. Na przyjeciu bylo ponad tysiac osob, a niczego nie
zabraklo.
Mieszkam w hotelu podobnym do naszego Marriotta, na 22-gim pietrze, widok mam
na cale miasto, a w dali widac morze. W pokoju hotelowym rozne machiny, ktore
dopiero odkrywam. A kibel zmechanizowany do granic. Przez pol godziny
zastanawialam sie jak splukac, ktory guziczek nacisnac.
Sniadanie mieszane - mozna zjesc po europejsku (na razie sie tego trzymam -
jajecznica, bekon, jaja sadzone, soki, kawa きえlば - ぉお (o,
cos mi sie
wcisnelo...), a mozna eksperymentowac. Ale jakos nie pasuje mi ryba o 8 rano.
Nacielam sie za to na jogurt, ktory okazal sie sosem do ryby...
Sa tez zyjatka, ktorych nie lubie i chyba nie sprobuje.
Niestety, nie mam kontaktu z rodzina, bo komora mi nie dziala. Nie moglam
znalezc sieci i sie wyladowala, a naladowac nie moge, bo tu jest napiecie
110V.
Moze kupie w sklepie japonski zasilacz, ale nie wiem czy ma sens, skoro nie
ma
sieci... A powinna byc. Moze ktos cos wie na temat zasiegow Plusa? Na
szczescie
internet jest i to za darmo, wiec wysylam stad wiadomosci.
O tragedii zwiazanej z bomba wszyscy wspominaja tu na kazdym kroku. Sa
pomniki,
jest budynek zachowany specjalnie w stanie zburzenia, jest muzeum bomby
atomowej. Jeszcze nie bylam, ale mam czas. Restauracji jest mnostwo, ale
jesli
sie wybiore to tylko z Tada-cos tam, bo wole nie ryzykowac. Najsmieszniejsze
sa
te, w ktorych siada sie przy tasmie, a potrawy przejezdzaja obok.
Przeszkadza troche ruch lewostronny - pieszemu latwo wpasc pod samochod.
Taksowki sa wielkie i starego typu, a taksowkarze nie oszukuja i nosza
smieszne
czapki. Ale nie pomagaja wyniesc bagazu. Moze dlatego, ze tacy drobni?
Prawie wszystkie Japonki maja krzywe nogi i smiesznie chodza - nie tylko
drobia
kroczki, ale i wykrzywiaja nogi przy stawianiu kroku.
Jak mi sie jeszcze cos przypomni, to napisze na goraco. Sorry, ze pisze takie
wywody, moze dla kogos, kto byl w Japonii, to normalne, ale jestem po raz
pierwszy i wszystko jest dla mnie niezwykle.
Na razie - sayonara!