Po wakacjach w Malezji

IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 20.09.02, 23:58
Szukam kontaktu z P. H. z Opola, który zamieszkał tego samego dnia co my w
Pudu Hostel w KL. Przez cały pobyt w Malezji nie spotkaliśmy żadnego Polaka,
aż tu w ostatni dzień, w tym samym hotelu...
A jesli ktoś ma jakieś pytania dotyczące Malezji - pomogę, odpowiem, postaram
się..
    • liloom Re: Po wakacjach w Malezji 21.09.02, 22:29
      jakimi liniami lecilas?
      • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 22.09.02, 08:15
        Leciałam Austrian Airlines, a lot w dwie strony był operated by Lauda Air
    • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 22.09.02, 16:37
      jak długo byliście?
      co zwiedzaliscie = jak wyglądała wasza trasa?
      gdzie było najlepiej?
      co zrobiło największe wrażenie?
      co rozczarowało?
      które owoce smakowały najbardziej?
      czy opublikujecie jakąś relację albo galerię w internecie np. w Onet.pl ?

      pozdrwaiam
      Tomii
      • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 22.09.02, 18:44
        Byliśmy bardzo krótko - dwa tygodnie z hakiem. Ze względu na ograniczenia
        czasowe nie pojachaliśmy zatem na Borneo. Trasa też musiała ulec modyfikacjom,
        ponieważ jakoś tak braklo nam czasu na zobaczenie wszystkiego, co planowaliśmy
        jeszcze w kraju. Przed wyprawą polecam zakupienie przewodników Lonely Planet
        albo Rough Guides (obydwa dotycza Malezji, Singapuru i Borneo, ten pierwszy
        jest trochę nowszy (2001), obydwa mozna dostać w Empikach w duzych miastach,
        koszt jednego to około 85 zł., informacje w nich są dość aktualne - szczególnie
        jeśli chodzi o ceny transportu).
        1. Trasa:
        Kuala Lumpur, Melaka, Cameron Highlands, Penang, Langkawi, Alor Setar, Kuala
        Lumpur.
        2. Co najlepsze:
        To zależy, co lubisz. Jeśli byłeś już w Tajlandii, to w Malezji spotkasz
        zupełnie inna kulturę. Ze względu na wielowyznaniowość może Cię zachwycić
        mnogość światyń różnych wyznań - islamskich, buddyjskich, indyjskich i..
        katolickich. Przewagą nad Tajlandią jest też moim zdaniem przyroda. Tam
        wprawdzie nie byliśmy, ale w Malezji jest najstarszy las deszczowy świata
        (Taman Negara. Namiastką tej niesamowitej podobno dżungli może być wyprawa do
        Cameron Highlands. Znajdziesz tam plantacje herbaty, mnóstwo szlaków do
        samodzielnego trekkingu w dżungli i przede wszystkim wytchnienie od duchoty
        miast - ja trafilam tam na taką pogodę, że straciłam buty - zamokły totalnie i
        musiałam nabyć swterek - temperatura w górach była ok. 15 stopni. Poza tym
        wszędzie jest pyszne jedzenie, szalenie mili ludzie, mnóstwo ciekwaych rzeczy
        do zobaczenia.
        3. Co rozczarowało:
        W porównaniu z Tajlandią nie jest to tak rozwiniety turystycznie kraj, tzn.
        mniej rzeczy podetkną Ci pod nos, trochę więcej zapłacisz za hotelik, troche
        więcej za jedzenie, chociaz za komunikacje - porównywalnie.
        4. Owoce:
        Moze to jeszcze nie sezon, ale mniej ich niz w Tajlandii. Pyszne sa mangostany
        i guawy. No i jeszcze moze duku (?). Ale tez zwykły anans smakuje tam znacznie
        lepiej.
        5.Publikowanie:
        Jaokoś o tym nie myślałam na razie, ale może...
        6. Koszty:
        U nich mają ringit. Stały kurs do dolara, zeby zapobiec spekulacjom, wynosi ok.
        3,8 ringitów za jednego USD. Jeszcze nie mam wyciągu z banku po przyjeździe,
        zeby podać Ci, jak to przeliczają na złotówki. Ja sobie przyjełam, że prawie
        1:1. Ceny podam Ci w ringitach.
        Nocleg w KL w klimatyzowanym hoteliku (podam adres, jak będziesz chciał) w
        dwójce, łazienka na zewnątrz - 40/pokój. Cameron Highlands - takie same
        warunki, ale bez klimy - 20/pokój, Gorgetown na Penang - z łazienką i
        wentylatorem - 28/pokoj, domek na Langkawi, dośc podły, z łazienką - 60/noc.
        Transport na dłuższych trasach raczej tylko autobusami, pociągi są strasznie
        wolne. Z KL do Cameron Highlands - chyba 13/osobę, z Cameron na Penang
        17/osobę. Prom z Penang na Langkawi około 25/osobę. Pociągi są droższe od
        autobusów. Po mieście najlepiej podróżować taksówkami, są bardzo tanie. Za kurs
        płaci się okolo 5-10 ringitów. W KL jest dobry system kolejek naziemnych. Na
        wyspach albo w Cameron Highlands warto wypożyczyć skuter - około 30/dzień.
        Wstępy do muzeów, światyń są na ogół bardzo tanie - ok. 1-2 albo co łaska w
        niektórych światyniach buddyjskich. Od normy odbiega tylko KL - za wstep na
        Menarę - wieżę telewizyjną 15/osobę albo do największego na świecie awiarium
        poid gołym niebem też 15. Wstęp na Sky Bridge w Petronas Tower jest bezpłatny,
        ale trzeba mieć bilet, a rozdają je tylko rano, przed 9.00.
        Jedzenie tanie, a wybór bardzo duzy. Ja osobiście nie mam oporów (ani mój
        żołądek), żeby jeść w food stalls, czyli przyulicznych kramikach. W nich zjesz
        obiad za max 5, śniadanie za 2. W restauracjach to juz różnie, polecam
        indyjskie, banana leaf curry - podane faktycznie na liściu banana to jakieś 6-
        10 r. Generalnie powinienieś się zmieścić poniżej 10/osobę, drozej będzie na
        wyspach, jeśli gustujesz w owocach morza. Najdroższe jest niestety piwo, za
        flaszkę małą 0.33 płacisz 5-6, za dużą 10-11, bez względu na markę. Taniej jest
        na Langkawi, bo to strefa wolnocłowa.
        W porównaniu z Tajlandia znacznie trudniej znaleźć lokalne wyroby ludowe. Ale
        za to w KL możesz poszaleć w Chińskiej dzielnicy kupując koszulki Polo,
        Lacosty, zegarki, okulary, torebki po śmiesznych cenach. No i DVD. Ja kupilam 3
        częśći Ojca Chrzestnego ... z chińskimi napisami. Lepiej sprawdzić na miejscu.
        Gdybyś miał jeszcze jakieś pytania - proszę bardzo: kasia.czyzynska@zwm.punkt.pl
        w zanadzrzu mam kilka opowieści o jedzeniu, trekkingach, pogodzie, hotelikach...
        Pozdrawiam.
        • Gość: Sabina Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.prem.tmns.net.au 23.09.02, 02:11
          Gość portalu: Kasia napisał(a):


          > l
          > w zanadzrzu mam kilka opowieści o jedzeniu, trekkingach, pogodzie,
          hotelikach..
          > .
          > Pozdrawiam.


          No to opowiadaj!!!, bo ciekawe te Twoje obserwacje

          Sabina
          • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 23.09.02, 20:32
            o jedzonku zatem słów kilka...
            Malezja to kraj bardzo przyjazny dla ludzi lubiacych kuchnie różnorakie - bo
            wystarczy spojrzec na to kto, w tym kraju mieszka - 55% muzułmanie, 35%
            Chińczycy, 10% Hindusi i już mozna sobie wyobrazic suto zastawiony stół, gdzie
            smaki potraw będą skrajnie różne, a każdy bedzie miał szansę znależć cos dla
            siebie.
            Chyba kazdy, kto byl w Malezji probowal tzw. steam boat, potrawy nie tyle
            wyszukanej smakowo ile sprawiajacej dużą frajdę. Różne widzialam sposoby jej
            podawania, ale idea jest mniej wiecej taka: na/w środku stołu stoi garnek
            wypełniony gorącym rosołem, który jest przez cały czas podgrzewany od dołu. Na
            stole pojawiaja sie specjaly nabite na patyczek, przeznaczone do zanurzenia w
            rosołku, ale tez i warzywa, makaron. Zabawa polega na tym, że gotuje się po
            minucie, dwóch te specjały na patyczkach (mogą to być kawałki mięsa, krewetki,
            małże, kiełbaski, jajeczka przepiórcze, pierożki ale też i tajemnicze kulki z
            nie wiadomo czego, kluski nieznanego pochodzenia, paczuszki z niespodzianką) i
            zajada ze smakiem po zamoczeniu w kombinacji sosów. Z warzyw i makaronu można
            sobie przyrządzić zupę. Mnie spodobało sie to, że wiele rzecy nabitych na
            patyki było dla mnie niespodzianką i stanowiło tajemnicę do momentu
            rozgryzienia.
            Podobnie rzecz się miala w swietnej chinskiej restauracyjce popularnej wsrod
            lokalnej społeczności w Gorgetown. Miedzy stolikami kursowały panie pchające
            wózki z ciepłymi dim sum w małych naczynkach przystosowanych do gotowania na
            parze. Wózek parkował kolo naszego stolika, a my wyciągaliśmy szyje próbujac
            wzrokiem przeniknąc co tez znajduje sie we wnętrzu trzech zielonkawych
            pierożków.... albo w różowawych paczuszkach... albo w otoczonej tiulem
            kulce.... Panie długo i cierpliwie tłumaczyły nam co znajduje sie w każdym
            pakuneczku - my cielęco w nie zagapieni, z błogim zachwytem na twarzach
            potakiwalismy radośnie nie roumiejąc z tłumaczeń nic a nic, bo podane były w
            języku chińskim. I znowu same niespodzianki - a to bułeczka, jak nasza na
            parze, tyle że z nadzieniem i przed podaniem rozcięta na cztery nożyczkami.
            Spróbowaliśmy chyba z 20 niespodzianek, niby małych, ale brzuszki nam sie
            wypełniły do granic. A rachunek (do picia oczywiście herbata) za 2 osoby to
            jakies niecałe 30 zł.
            W knajpach indyjskich dużą radochę moze sprawić zjedzenie banana leaf curry,
            które jest podane na liściu banana jak sama nazwa wskazuje. Je się je zwykle
            palcami, bez użycia sztućców, paćkająć ryż z różnymi sosami. W porządnych
            knajpach jak tylko widzą, że liść pustoszeje - natychmiast dokładają nową
            porcję. Jesli nie ma się ochoty na więcej trzeba talerz (czyli liścia)
            poskładać w kostkę. To znak, że uczta skończona.
            Na koniec polecam typowo malajskie śniadanko - nasi lemak - ryż gotowany w
            mleku kokosowym z dodatkiem smażonych anchovies i jajkiem na twardo...
            • Gość: Senin Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.prem.tmns.net.au 24.09.02, 00:29
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              >> Na koniec polecam typowo malajskie śniadanko - nasi lemak - ryż gotowany w
              > mleku kokosowym z dodatkiem smażonych anchovies i jajkiem na twardo...

              albo swiezym ogorkiem i nazywa sie to "Sambal Ikan Bilis" jedno z moich
              ulubionych dan.
              A czy probowalas Char Kway Teow (czyli makaron ryzowy smazony z roznosciami i
              sosem ostrygowym)

              Czy udalo ci sie zdobyc jakies przepisy??? Ja jestem pasjonatka kuchni
              malajskiej, hinduskiej, indonezyjskiej, chinskiej... I zgadzam sie z toba jest
              to bodaj najciekawsze "smakowo" miejsce. Kuchnia wloska i francuska to przy
              tym "cieniactwo" .

              Co do "steamboat", to mozna to zorganizowac w domu uzywajac powiedzmy, garnka
              do fondue. Przepis jest na forum kuchnia. Stuprocentowo szczeka gosciom opadnie
              na taaaka oryginalnosc.

              Pozdrawiam przelykajac slinke...

              Senin

              • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 24.09.02, 08:22
                przepisy... proszę bardzo! Nabyłam drogą kupna jeszcze w Malezji książkę "The
                New Malaysian Cookbook". Tylko nie każ mi przepisywać całej książki, błagam.
                Podaj nazwy potraw, które Ci najbardziej smakowały a prześlę Ci przepisy. A
                może masz namiary na jakiś sklepik, w którym można kupić chociaż troszkę
                niestandardowych przypraw, mazideł, past i sosów azjatyckich? W moim mieście
                raczej o to trudno...
                Pozdrowienia
                • Gość: Senin Re: Po wakacjach w Malezji IP: 144.139.175.* 25.09.02, 00:33
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > przepisy... proszę bardzo! Nabyłam drogą kupna jeszcze w Malezji książkę "The
                  > New Malaysian Cookbook". Tylko nie każ mi przepisywać całej książki, błagam.
                  > Podaj nazwy potraw, które Ci najbardziej smakowały a prześlę Ci przepisy. A
                  > może masz namiary na jakiś sklepik, w którym można kupić chociaż troszkę
                  > niestandardowych przypraw, mazideł, past i sosów azjatyckich? W moim mieście
                  > raczej o to trudno...

                  Nie, nie musisz tej ksiazki przepisywac ;-)). Mam sporo przepisow, bo sama od
                  10-ciu lat gotuje dla "zepsutego" Singapurczyka. Wymagajace bydle, ale ludzkie
                  panisko. On tez zreszta jest niezlym kucharzem. Trzymam Cie jednak za slowo, bo
                  moj malzonek czesto wspomina potrawy z dziecinstwa, o ktorych ja nie mam
                  zielonego pojecia, a ze lubie dobrze jadac, to chetnie probuje nowych przepisow.

                  Co do namiaru na sklepy - nie mam pojecia, mieszkam w Australii.
                  Wiem ze np. Blachan jest prawie niedostepny w Polsce a bez tego nie ma
                  malajskiej kuchni. Tutaj natomiast jest bardzo tani. Jesli chcesz to moge Ci
                  podeslac kostke. Bedziesz mogla sobie przyzadzic te anchovis (ikan Bilis) - jak
                  je dostaniesz - i cala mase innych malajskich curry. Trawa cytrynowa i swiezy
                  imbir tez sa potrzebne. Imbir mozesz hodowac w doniczce, trawe tez ( pod
                  warunkiem ze dostaniesz gdzies kawalek klacza z korzonkiem.

                  Co do niestandardowych - napisz dokladnie, co cie interesuje, moze da sie jakos
                  zaradzic , przesylka niewykluczona.

                  Pozdrawiam

                  Senin

                  Podaj moze wydawce i autora tej ksiazki, moze ja dostane inna droga.
                  Gdybys nie wiedziala: wspaniala jest tez kuchnia "Nonya" Mieszanka chinskiej i
                  malajskiej. Stworzona przez Chinczykow mieszkajacych w Malezji. Cudo!!!
                  • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.internetia.opole.pl 25.09.02, 19:00
                    No tak! W Australii! Ty nawet jesli czegoś nie możesz kupić u siebie to możesz
                    wyskoczyć na zakupy do Azji... W każdym razie masz zdecydowanie blizej ode
                    mnie. Dzięki serdeczne za propozycję przesyłkową. Najpierw zrobie gruntowne
                    rozeznanie w Polsce, ale w miastach wiekszych od Opola. Jeśli nie uda mi sie
                    nic kupić to będę się do Ciebie szeroko usmiechać. :-))
                    Przeglądam też różne sklepy w sieci. Czy ktoś już robił zakupy spożywcze tą
                    drogą? Tam mozna kupić wszystko. Roti Canai opakowanie za 4 USD... Może się
                    kiedyś skuszę i odważę.
                    Książkę zaś wydało jakieś tajemne malajskie wydawnictwo PRESTON a autorami są
                    Nor Zailina Nordini oraz Fatihah Seow Boon Hor. W książce podają adres
                    prestong.pacific.net.sg ale mnie się nie udało tam wejść. Szukałam czegoś
                    ciekawego na amazon.com, ale posucha tam. W Polsce niedawno wydali ładną,
                    kolorową książeczkę "Wielka Księga Kucharska. Kuchnia Azjatycka". Podzielona
                    jest na kraje, twarda oprawa, trzysta stron, są przepisy z Filipin, Laosu,
                    Birmy czy Sri Lanki. Może Ci kupić? Jest taniutka jak na zawartośc i wydaje się
                    być wiarygodnym żródłem przepisów.
                    Co do Nonya... Próbowałam, pychotka. Też mam jakieś przepisy. Jak Ci się jakaś
                    nazwa potrawy przyśni - wal śmiało, może znajdę. Moja biblioteka kulinarna
                    składa się z ponad 80 książek tyczących różnych regionów świata.
                    Ukłony dla "ludzkiego paniska" ;) Czy Jaśnie Szanowny Małżonek równie chętnie
                    przygotuje Ci ruskie pierogi jak Ty mu np. Ikan Patin Masak Tempoyak? I moze
                    pomozesz mi rozwiązać zagadke, co to jest ikan patin...
                    Pozdrowienia
                    • senin Re: Po wakacjach w Malezji 26.09.02, 00:10
                      Nareszcie ktos, kto zrozumie moja pasje "kuchenna".
                      Co do malzonka: polska kuchnia go nie oszolomila. Pewnie dlatego, ze ja
                      poznawszy "wygode" gotownia "po azjatycku" z bardzo sie w pierogi i inne
                      pracochlonne nie bawie. Bardzo lubi jednak bigos i golabki. Co do reszty: tu
                      gdzie mieszkam trudno dostac typowo polskie polprodukty, wiec po co partolic
                      jakimis podrobkami.

                      Ikan patin to po angielsku catfish, czy po naszemu to sum ??
                      Nie mam pojecia, nikt w rodzinie nie wedkowal.
                      Mysle, ze mozna zastapic to inna ryba slodkowodna, tylko skad Ty wezmiesz
                      durian???
                      A propos, czy probowalas tego specjalu???

                      A co do ksiazki to bardzo chetnie, Zrewanzowac sie moge przyprawami, mysle ze
                      nawet wyslanie klacza trawy cytrynowej jest przedsiewzieciem do przeprowadzenia.

                      Szczegoly mozemy ustalic na priv.: senin@NOSPAM.gazeta.pl

                      Pozdrawiam

                      Senin
                      • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 30.09.02, 08:05
                        Czy aby mój mail do Ciebie dotarł? Mam pewne wątpliwości...
    • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 22.09.02, 16:39
      interesują mnie jeszcze koszty wyprawy, ale bez biletu lotniczego,
      czy na Borneo też byliście ???
      • Gość: qwer Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 23.09.02, 16:45
        no łądnie włąśnie poszukuje w miarę aktualnych info. ale jak widze troszke to
        hardcorowo przedstawiasz - jakoś cięzko mi wyobrazić pokój bez klimy (może za
        stary jestem heheheh) Po tajlandi wiem, że ta cześć świata odpowiada mi
        najbardziej ;) Pytanie techniczne skąd poleciałyście Laudą??? No bo nie z
        warszawy heheheh. I w sumie jak to nie tajemnica jakie mieliście bilety (czy
        bardzo restrykcyjne) i za ile??? A no i oczywiście nie myślałyście o
        Singapurze? Rozumiem że czasu nie starczyło bo to w sumie rzut beretem ;)

        Pozdrwiam,
        • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zwm.punkt.pl / 10.0.80.* 23.09.02, 19:27
          Gwoli sprostowania... liczba mnoga w odniesieniu do nas tyczyć winna dwóch osób
          płci obojga,... więc nie myslelismy o wypadzie do Singapuru, choć to faktycznie
          rzut beretem. Nie ciągnęło mnie specjalnie, a i ludzie spotkani w różnych
          miejscach Malezji, a którzy byli w Singapurze, nie okazywali zbytniego zachwytu
          wyzej wymienionym. Wszyscy jednak zgodnie podkreślali, że można tam się udać w
          celach zakupowych.
          Lecielismy z Wiednia. Mieszkamy w Opolu, a stąd odległość do Wiednia jest taka
          sama jak do Warszawy, wiec nie stanowi to jakiegoś specjalnego problemu. Bilet
          był dosyć restrykcyjny, kosztował 800 EUR ze wszystkimi taxami, za ewentualną
          zmiane rezerwacji +125 EUR (wiem, przepłaciliśmy, ale mieliśmy mało czasu na
          znalezienie czegokolwiek), ale tak sie miło złozyło, że w jedną strone
          przebukowali nas do business class. Było miło.
          O klimie to nie wiem co napisać, bo dla mnie jej brak nie stanowi aż takiego
          problemu. a w Cameron Highland to wolałabym centralne ogrzewanie....
          • liloom Re: Po wakacjach w Malezji 23.09.02, 22:19
            Kasiu, to pozdrawiam z Wiednia. Swiat jest maly:)
            • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 24.09.02, 08:25
              O! Dziękuję bardzo i również pozdrawiam!
    • Gość: atra Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.anonymous.dialup.atcom.net.pl 24.09.02, 00:08
      MAm pytanie. Może trochę odbiegające od tematu, zwłaszcza geograficznie, ale
      bardzo mi zależy na tej informacji, więc może coś wiecie. Jak jest z dostępem
      do internetu w Indonezji? Jakieś kawiarenki, takie sprwy... Może w Malezji jest
      podobnie, więc na wszelki wypadek też mnie to interesuje ;) Odpowiedzcie,
      proszę.
      • liloom Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 09:37
        W Tajlandii kawiarenka w co drugiej chatce w kazej miejscowosci w ktorej bylam,
        w Malezji troche rzadziej ale i tak lepiej niz np. w Austrii (jesli chodzi o
        czestotliwosc kawiarenek), Indonezja ???
      • mikmik Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 09:47
        Indonezję znam tylko od strony Bali, kawiarenki Internetowe co krok, nie ma
        problemu ze znalezieniem, część czynna całą dobę, przy większości hoteli,
        nawet tych malutkich też mają otwarte ale w określonych porach dnia
        Pozdrawiam
        • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 24.09.02, 12:55
          Indonezja jest wspaniała!!!! Ja byłam miesiąc temu na Sumatrze, Jawie i Bali.
          Bali jest też b. ciekawe, ale bardzo turystyczne z ogromną ilością
          surfujących "kangurów" - tak nazywają się się młodzi Australijczycy.Sumatra
          jest b. dzika - dachy w kształcie rogów byka, ludzie, którzy nie widzieli nigdy
          białej twarzy, Po 11 września turystów widzieliśmy tylko na Bali i w
          Yogyakarcie na Jawie. Jestem zafascynowana tym krajem, chociaż jest b. trudny
          do podróżowania. Jeżeli ktoś chce więcej info to zapraszam na priva:
          aljedrzejczak@poczta.onet.pl
          Pozdrawiam
          Ania
    • Gość: Tomii Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.usr.onet.pl / 192.168.1.* 24.09.02, 10:16
      PENANG - czy byliście w światyni węży w Georgtowm?
      co powiecie o życzliwości lokalnej ludności oraz o fakcie że z 5 letnim
      dzieciakiem i 75 letnim dziadkiem bez problemu można pogadać po angielsku.
      Ja jestem zachwycony tym krajem, ludźmi, kulturą, owocami, kuchnią... wszystkim.
      Zdecydowanie polecam wszystkim Malezję od skomercjalizowanej Tajlandii i nawet
      od Singapuru - choc to już XXII wiek.
      • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 24.09.02, 11:37
        Byliśmy w świątyni węży, baaardzo wielkie rozczarowanie.
        A tak z ciekawości, to jakie miejsca odwiedziłeś w Tajlandii? Ja raczej nie
        nazwałabym Tajlandii skomercjalizowaną (oczywiście poza Pukhet i Ko Samui)i
        chyba polecałabym ją bardziej niż Malezję.
        • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 12:33
          Trasę :
          KL - Melaka - Johor Bahru - Singapur - Kota Bahru -Perhentian Island - Hat Yai -
          Bangkog i okolice - Ayutthaya - Pukhet - Phangnga - Krabi - Hat Yai - Penang -
          KL.
          Jeżeli chodzi o Tajlandię to faktycznie taniej niż w Malezji, ale większa bieda
          takich slamsów jak w okolicach BKK to nie widziałem nigdzie. Jedynie Ayuttaya,
          kilka miejsc w BKK i Park Narodowy Phangnga robi piorunujące wrażenie. Nawet
          Pukhet kryje się w porównaniu z wysepką Perhentian Bessar /chyba/ Godzia rejsu
          motorówką z lądu na na malutką wyspę gdzie stoi 10 drewnianych chat i dwie
          plaze rozdzielone lasem tropikalny. A pod woda kolorowy świat. KONIEC ŚWIATA i
          wracać się nie chce. Poza tym mieszanka kulturowa o której pisałaś. w Tajlandii
          na każdym kroku białego nagadują na masaże które wiadomo jak się kończą. Poza
          tym jak można jeść larwy lub smażone koniki polne? Do Malezji chętnie wróciłbym
          jeszcze raz a do Tajlandii to średnio chyba że w góry do do plemin w okolicach
          Chiang Mai.
          W zamian komercyjnej Tajlandii myśle że dużo ciekawsza jest Kambodża czy Laos.
          To są moje odczucia z wyprawy.
          p.s. pierwsze co zrobiłem po powrocie to poszedłem do sklepu i nakupiłem
          mnóstwo różnych przypraw, bo polskie jedzenie wydawało mi się kompletnie bez
          smaku. Do tej pory tęsknę za pieczonymi bananami a za świeżą papaję oddałbym
          wszystko.
          • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 24.09.02, 13:43
            Pewnie nie dojdziemy do porozumienia, ale jednak bedę dalej optować za
            Tajlandią. Wybacz, ale wybrać się w Tajlandii na Pukhet to jak oceniać
            hiszpańskie wybrzeża po wizycie w Benidormie. Natomiast polecam Ci odwiedzić
            takie wysepki jak Ko Lanta, Ko Pangan, Ko Phi Phi - tam też wystarczy wejść do
            morza a już "zwiedza" sie rafę koralową. A północ jest cudna. Ja zwiedziłam po
            drodze Nakhom Pathom, Sukkhotai, Chiang Mai (i to w czasie Loi Krathong!),
            Chiang Rai, byłam w szkole gotowania tajskich potraw, jeździłam na słoniach,
            pływałam na bambusowej tratwie, byłam na trekkingu w dżungli, płynęłam łodzią
            po Mekongu, zwiedziłam okolice Złotego Trójkąta, odwiedziłam wioski różnych
            plemion.... Niewiele z rzeczy tu podanych podpada pod komercję, a Malezja nie
            zaprezentowała mi aż tyle atrakcji... ;)
            Pozdr,
            • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 14:52
              ok. zgadzam się że pn jest bardziej ciekawsza niż pd. Dlatego też planuje pn
              części w drodze do Laosu a potem Mekongiem przez pół Laosu i skończyć w
              Kambodży. chyba na Wietnam nie starczy kasy i czasy. A Phi phi troszkę mnie
              rozczarowało. Piękniej jest na Perhential Bessar moim zdaniem.
              Bardzo pociąga mnie jeszcze Indonezja i te małe zagubione wysepki. Ale to
              zostawiam sobie na emeryturę bo co wóczas będę robił. Podsumowując Azja PLD
              WSCH jest napewno odjazdowa i warta zobaczenie i jeszcze stosunkow tania dla
              Polaków.
          • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 24.09.02, 14:13
            A co do jedzenie się zgadzam. Na szczęście w szafce mam trochę zachomikowanych
            przypraw jeszcze z Tajlandii, więc niestraszne mi są smaki kuchni polskiej
            przyprawianej solą i pieprzem jedynie.
            Ps. Kambodża, Laos i moze Wietnam to będzie następna wyprawa. Styczeń - luty
            albo listopad - grudzień przyszłego roku.
    • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 24.09.02, 12:47
      Miło posłuchać o miejscach niedawno odwiedzonych-miesiąc temu wróciłam z
      trampingu Tajlandia-Kambodża-Malezja (Georgtown-Cameron Highlands-Kuala Lumpur-
      Melaka)-Indonezja (Sumatra-Jawa-Bali)-Singapur. Byłam 5 tygodni było
      rewelacyjnie !!! Jak ktoś chce szczegółów zapraszam na priva:
      aljedrzejczak@poczta.onet.pl
    • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 15:02
      ok. zgadzam się że pn jest bardziej ciekawsza niż pd. Dlatego też planuje pn
      części w drodze do Laosu a potem Mekongiem przez pół Laosu i skończyć w
      Kambodży. chyba na Wietnam nie starczy kasy i czasy. A Phi phi troszkę mnie
      rozczarowało. Piękniej jest na Perhential Bessar moim zdaniem.
      Bardzo pociąga mnie jeszcze Indonezja i te małe zagubione wysepki. Ale to
      zostawiam sobie na emeryturę bo co wóczas będę robił. Podsumowując Azja PLD
      WSCH jest napewno odjazdowa i warta zobaczenie i jeszcze stosunkow tania dla
      Polaków.
      • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 24.09.02, 15:09
        Wróciłam z Indonezji miesiąc temu i było rewelacyjnie ! Polecam gorąco ! Trochę
        trudno się podróżuje ale egzotyka jest większa niż w Kambodży, Malezji czy
        Tajlandii !
        • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 24.09.02, 15:29
          może jakieś szczegóły?
          gdzie i co widzieliście? gdzie było najbardziej egzotycznie?
          koszty? i w ogóle zachęć nas że do Indonezji warto pojechać:)
          • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 24.09.02, 16:33
            Z Melaki promem popłynęliśmy do Dumai na Sumatrze. Potem pojechaliśmy do
            Bukittingi ze słynnymi dachami w kształcie byków, największego kwiatu,
            bezkrwawych walk byków. Potem polecieliśmy za 60 USD do Jakarty na Jawie(linie
            indonezyjskie są b. tanie i całkiem o.k.- tu akurat korzystaliśmy z batawia
            airlines i był nowiutki boeing), Jakarta jest makabryczna - slumsy w środku
            miasta, Phnom Penh, Bangkok to nowoczesne metropolie w porównaniu ze stolicą
            Indonezji. Ale jest trochę do zobaczenia. Z Jakarty pojechaliśmy do Yogyakarty -
            czyli centrum turystycznym Indonezji - no tutaj to przede wszystkim Borobudur
            (zapierająca dech w piersiach największa stupa buddyjaska na świecie pośród pól
            ryżowych i gór), Prambanan (hinduskie świątynie z X-XII w. cudownie zdobione),
            Solo z pałacami sułtanów. Yogyakarta jest przygotowana na turystykę - ma dobrą
            bazę. Można tam spędzić 4-6 dni aby wszystko zobaczyć dookoła. Z Yogya
            pojechaliśmy do Denpassar na Bali. Bali jest b. egzotyczne. Poza tłumami
            młodych, rozwrzeszczanych Australijczyków z deskami i innych turystów
            przyjeżdżających poleżeć na pisaku jest dużo do zobaczenia - przede wszystkim
            Ubud - centrum kulturowe Bali, Tanah Lota - czyli świątynia położona na
            bajkowej wysepce i inne świątynie. Bali jest niesamowite i hinduizm miesza się
            tutaj z elementami animistycznymi dlatego jest to dla nas dodatkowo ciekawe -
            jakieś stworki przed świątyniami itp. Po pobycie 6 dni na Bali wróciliśmy na
            Jawę i pojechaliśmy pod Probolingo oglądać o wschodzie słońca wulkan na
            wysokości 2.500 m n.p.m. Mt. Bromo - wrażenia były niesamowite - zobaczyć
            ziejący krater wulkanu !!! Potem pojechaliśmy do Jakarty, ze stolicy samolotem
            na wyspę Batam (pod Singapurem, do Singapuru były dwa razy droższe bilety),
            potem promem do Singapuru i z Miasta Lwa samolotem niestety do
            Europy.Generalnie Indonezja jest b. ciekawa, główne zabytki są na Jawie, Bali
            jest b. ciekawe architektonicznie, podobnie Sumatra. Kraj jest niezwykle
            zróżnicowany - w końcu rozciąga się na szerokości 5.000 km. Ludzie też są
            różni - niektórzy mają rysy w stylu południowego Pacyfiku. Bardzo polecam !!!
            Trochę ciężko się podróżuje, ale widoki i przeżycia rekompensują wszystko !!!!
            Poza tym po 11 września nie widzieliśmy prawie żadnych turystów - oprócz
            oczywiście Bali. Natomiast Polaków b. lubią - i reagują tak: "Polonia !!!!!!
            Very good football !!!!!!!" - początkowo nie wiedzieliśmy o co chodzi ale potem
            okazało się, że miesiąc wcześniej dołożyliśmy Amerykanom ........
            Jeżeli macie jakiekolwiek pytania to bardzo chętnie na nie odpowiem na priva:
            aljedrzejczak@poczta.onet.pl
            Pozdrawiam !
            • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 25.09.02, 13:26
              oh zazdroszę bardzo!!
              Jak wygląda sprawa komunikacji z miejscową ludnością? Nie chodzi o hotele i
              centra turystyczne ale sklep, bus itp. Czy angielski jest tak popularny jak w
              Malezji? Czy wejścia do meczetu były możliwe? Czy kuchnie i owoce są podobne
              jak w Malezji? Nie orientujesz się czy są w ogóle bezpośrednie połączenia z
              Bali do Oz np. Darwin i jaki jest koszt? Czy klimat jest jeszcze bardziej
              męczący dla białegi niż w Malezji?
              • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 26.09.02, 10:51
                Cześć Tomii1!
                Otóż tak: komunikacja z miejscową ludnością to każdy pyta "Do You speak Bahaja
                Indonesia ?" i dziwią się, że nie znasz indonezyjskiego. Najgorzej jest na
                Sumatrze-tam prawie nie ma turystów (nareszcie jest takie miejsce na świecie
                HURRAA!!!!!!!), ale zawsze pozostaje o.k., hello i język gestów. Na Jawie jest
                już lepiej - mówią co nieco po angielsku-szczególnie w okolicach Yogyakarty,
                Solo, Borobudur, Prambanan. Bali jest najbardziej komercyjne i tam bez problemu
                dogadasz się po angielsku.
                Z wejściami do meczetów nie było problemów, w ogóle mimo tego, że jest to
                największy muzułmański kraj na świecie to jest tam mniej kobiet w czadorach niż
                w Malezji !!!!
                Kuchnia - no cóż to długa histora ...... Po pierwsze jest tzw. kuchnia Penangu -
                czyli - na witrynie "restauracji" za firanką (b. wątpliwej czystości) za hmarą
                much są poustawiane na sobie miseczki z różnym jadłem. Siadasz przy stoliku,
                dostajesz po jednej miseczce z tymi różnościami plus ryż. Płacisz za tyle ile
                zjesz (czyli naruszysz miseczek). Generalnie z tej kuchni dało się jeść jajka
                na twardo w chili, rybę i tzw. gado-gado - fasola na ostro. Wszystko inne jest
                zbyt ostre. Kuchnia Penangu jest najdroższą w Indonezji i najlepiej korzystać z
                innych opcji typu "Fried rice/ noddles" podobnych do kuchni tajskiej i
                malajskiej. Owoce są za to rewelacyjne - za 0,5 USD można zjeść talerz pysznej
                fruit salad z owocami, których nigdy na oczy nie widzieliśmy (np: rambutan,
                jackfruit, papaja, mango)albo mojego ukochanego awokado.
                Jeżeli chodzi o klimat to jest tropikalny, ale np: Bukittingi na Sumatrze
                położone jst na 2.000 m n.p.m. i czulismy się tam jak w Polsce latem. Natomiast
                jak wjechaliśmy na Jawie oglądać wulkan Mt. Bromo na 2.500 m n.p.m. to o
                wschodzie słońca było 2 stopnie - marzliśmy w bluzach i długich spodniach a
                Indonezyjczycy chodzili w rękawiczkach i czapkach ! Poza tym klimat jest
                podobny do Malezji - czyli upał plus wilgotność.
                Jeżeli chodzi o połączenia z Australią to nie wiem dokładnie ile kosztują ale
                obserwując tłumy Australijczyków - i to nastolatków to nie może być to dużo.
                Coś słyszałam, że promocyjnie można za 200-300 USD. Jak będziesz szukał to
                szukaj połączeń na Bali do miast Denpassar bądź Kuta.
                Jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz. Kiedy się ewentualnie wybierasz i jak
                z trasą ????
                pozdrawiam
                Ania
                tomii1 napisał:

                > oh zazdroszę bardzo!!
                > Jak wygląda sprawa komunikacji z miejscową ludnością? Nie chodzi o hotele i
                > centra turystyczne ale sklep, bus itp. Czy angielski jest tak popularny jak w
                > Malezji? Czy wejścia do meczetu były możliwe? Czy kuchnie i owoce są podobne
                > jak w Malezji? Nie orientujesz się czy są w ogóle bezpośrednie połączenia z
                > Bali do Oz np. Darwin i jaki jest koszt? Czy klimat jest jeszcze bardziej
                > męczący dla białegi niż w Malezji?
                • tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji 26.09.02, 12:02
                  Dzieki za info. Co do pytań to napewno pojawią sie dodatkowe jak tylko podejmę
                  decyzję o wyjeździe. Ponieważ rok temu byłem już w tych rejonach Tajlandia -
                  Malezja - Singapur to mam ogólne pojęcie o kulturze która nie ma co ukrywać
                  mnie urzekła, w tym roku wymyśliłem sobie Meksyk lub Jordanie z Egiptem. Po
                  twoich opisach nie ukrywam znowu nabrałem ochoty na Azję. Jak przypomi ci się
                  jakas ciekawa historyjka z wyprawy to czekamy wszyscy na szczegóły, acha czy
                  masz jakąś strone www z relacją z podróży lub galerią????
                  • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 26.09.02, 12:21
                    Jak by coś Ci się przypomniało to pisz na priva (o forum mogę w pewnym momencie
                    zapomnieć): aljedrzejczak@poczta.onet.pl
                    Co do strony to coś próbujemy tworzyć, powstaje dziennik podróży (to znaczy on
                    już istnieje tylko, że w wersji zeszycikowo-atramentowej), mamy 480 zdjęć -
                    może wiesz coś gdzie można (chociaż część) zeskanować (Tanio !!!!!!!!) -
                    potrzebuję wsparcia bo kiedyś korzystałam z pomocy kolegi ale teraz zupełnie
                    nie mam pojęcia gdzie i za ile.
                    Napisz swój e-mail - jak będę miała gotową relację to Ci podeślę.
                    Azja Południowo-wschodnia jest rewelacyjna, wcześniej byłam urzeczona Indiami,
                    Iranem - tymi okolicami ale teraz ciągnie mnie do Birmy i Laosu ......
                    Jordanię można połączyć z Syrią - też jest b. ciekawa - byłam rok temu. A
                    Singapur - byłeś na Sentosie ???? Straszna komercja - ale ciekawe miasto-
                    państwo.
                    Pozdrawiam serdecznie.
                    PS: Ale wydłużyliśmy wątek !!!! Cieszę się, bo poprzednio jak tu zaglądałam to
                    same topics były w stylu "Do Hurgady z Sigmą czy Orbisem ???"-oczywiście nikogo
                    nie obrażając.
                    PS: Pytanie do KASI - jak ci smakowała "BOH Tee" w Cameron Highlands ?????
                    Przywieźliśmy sobie paczuszkę i jak bardzo nam tęskno to popijamy oglądając
                    zdjęcia z plantacji.
                    • Gość: tomii1 Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.usr.onet.pl / 192.168.1.* 26.09.02, 13:50
                      Dzięki napewno skorzystam. Co do skanera to nalepiej popytaj znajomych jest to
                      teraz popularne urządzenie. Cen nie znam bo mam w pracy więc jak trzeba to
                      skanuję. Relację najlepiej umieść Onecie globtroter.onet.pl/
                      tak samo galerię napewno bedziesz miała duzą oglądalność. pozdrawiam
                      egzotycznie i tropikalnie tomii1@poczta.gazeta.pl
                    • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.punkt.pl 26.09.02, 19:21
                      Gość portalu: Ania napisał(a):
                      > PS: Pytanie do KASI - jak ci smakowała "BOH Tee" w Cameron Highlands ?????
                      > Przywieźliśmy sobie paczuszkę i jak bardzo nam tęskno to popijamy oglądając
                      > zdjęcia z plantacji.

                      Mmmm... Pycha! Zwłaszcza, że herbatki zażyliśmy dwukrotnie - po trekkingach. I
                      to w nie byle jakich warunkach pogodowych - czyt. opady, magła, zimno +15
                      stopni, silny wiatr - jak w Szkocji. Ale to chyba pogoda na zamówienie.
                      Właścicielem BOH Tea i Sungai Palas Tea Estate jest rodowity Szkot. To
                      tłumaczy, dlaczego w tym zakątku świata do herbaty mozna bylo zakupić
                      shortbread. I smak był zbliżony do szkockiego produktu. Mielismy szczęście, bo
                      kawałek drogi podwoził nas zarządca plantacji - Hindus z Anglii i troche nam
                      poopowiadał o herbacie, plantacji, uprawie.
                      Właśnie otworzyłam puszkę z herbatą o smaku mandarynkowo-cytrynowym... Pije
                      Twoje zdrowie!

                      A propos skanowania... Nie wiem, czy to norma, czy trzeba takiego laboratorium
                      poszukać, ale w moim miescie jest taka firma, gdzie skanują zdjęcia z kliszy.
                      Odbywa się to szybciej, wszystko zgrywane jest na płytę, jakość jest lepsza.
                      Nie wiem, ile kosztuje, ale raczej niedrogo - znacznie taniej niz skanowanie
                      zdjęć. Teraz już pewnie za późno, ale na przyszłość może Ci się ta rada do
                      czegoś przyda.

                      Pozdrowiania.
                      Herbatka.... Mmmmmm. Pogoda w zasadzie taka sama jak w Cameron Highlands...
                      • Gość: Ania Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 09:08
                        Jak byliśmy w Cameronn w lipcu to akurat nie padało, ale było wilgotne
                        powietrze i wreszcie było czym oddychać !!!! A jak Ci się podobała droga do
                        Cameron ???? Nieźle pokręcona - u nas jak wracaliśmy to połowa autobusu
                        chorowała, nam się upiekło ale teą pod koniec było nam troszkę niedobrze ! Wg
                        Lonely Planet jeżdżą tam autobusy "po przejściach" - i to prawda ! Niezły
                        złomik !!!!
                        A jaka to firma co skanuje z klisz ??? Może Fotojocker ??? Nie znasz
                        przypadkiem cen ????
                        Byłaś w Kuala L. na Petronas Tower ??? Nam zabrało 1 godzine przekonanie
                        jakiejś "manager", że to nasz ostatni i pierwszy w życiu dzień w K.L. i to, że
                        nie ma biletów to, że tak powiem nas nie za bardzo interesuje, w końcu po
                        pokazaniu wizy indonezyjskiej udało się i pojechaliśmy na mostek.
                        Podobno bilety można dostać z samego rana .
                        Pozdrawiam
                        Ania
                        • liloom KL 27.09.02, 18:17
                          Gość portalu: Ania napisał(a):

                          > Byłaś w Kuala L. na Petronas Tower ??? Nam zabrało 1 godzine przekonanie
                          > jakiejś "manager", że to nasz ostatni i pierwszy w życiu dzień w K.L. i to,
                          że
                          > nie ma biletów to, że tak powiem nas nie za bardzo interesuje, w końcu po
                          > pokazaniu wizy indonezyjskiej udało się i pojechaliśmy na mostek.
                          > Podobno bilety można dostać z samego rana .
                          > Pozdrawiam
                          > Ania

                          Sorry, ze wycielam, ale wlasnie chcialam napisac, ze podziwiam i zazdroszcze,
                          bo mysmy przyjeli ze biletow nie ma i nie upieralismy sie, wiec i nie
                          dotarlismy na gore. Kasia gdzies juz napisala, ze bilety sa tylko rano, ja tez
                          tak slyszalam. Limitowana ilosc, wydawana od 8-mej rano, wiec o 9-tej juz nic
                          nie ma.
                          My z rozpaczy pojechalismy do Sunway Lagoon, niezly odjazd:)
                        • Gość: Kasia Re: Po wakacjach w Malezji IP: *.zak.com.pl 30.09.02, 08:35
                          Cameron Highlands... Droga zaiste była ciekawa. W trakcie podróży usłyszeliśmy
                          od turystów, że firmy przewozowe faktycznie na tą trasę wysyłają najstarsze
                          autobusy, które później, jak się wyrazili, umierają w C.H. Takim trupkiem
                          jechaliśmy potem na Penang. Na jednym z przystanków zostały wymienione trzy
                          opony. Widziałam je. Nie miały nawet śladu bieżnika. O zgrozo! A kilka
                          kilometrów dalej nasz autobus zmiażdżył stojącą przed nim taksówkę. Nikomu nic
                          się nie stało, zdarzyło się to w mieście, ale gdyby miało to miejsce kilka
                          godzin wcześniej, na serpentynach... A ja lubię taką ekstremalna jazdę, więc
                          śmiałam się przez całą drogę, szczególnie widząc przerażone twarze
                          współtowarzyszy podróży.
                          Nam pogoda nie dopisała w C.H. Do dziś pamiętam moją rozpacz, gdy ześlizgiwałam
                          się z błotnego podejścia na szczyt Gunung Brinchang. Dobrze, ze pojawili się
                          znajomi Francuzi z hoteliku, bo już chciałam tam zostać na stałe, ale trochę
                          mnie podepchali - mąż już nie miał siły mnie wciągać.
                          Jeśli chodzi o Petronas, to faktycznie trzeba być przed 9.00 rano, bo do tej
                          godziny rozdają 1500 darmowych biletów na Sky Bridge. Podstawa to znaleźć
                          nocleg w hoteliku zorientowanym na turystów - to tam uzyskaliśmy wszystkie
                          informacje, gdzie, skąd, o której i za ile. My mieliśmy tak fajną obsługę, że
                          nawet sami latali gdzies po mieście, zeby nam kupić bilety autobusowe do C.H.,
                          które akurat wtedy okazały się być trudne do zdobycia. Zarezerwowali nam też
                          miejsca noclegowe w C.H. i na miejscu czekał na nas facet, który wezwał dla nas
                          taksówkę i jeszcze sam za nią zapłacił.
                          Co do skanowania z kliszy - ta firma w Opolu nie należy do żadnej sieci. Sami
                          zainteresowali się zakupem takiego specjalnego skanera. A koszty, jeszcze nie
                          wiem. Postaram się dowiedzieć.

                          Pozdrowionka.
Pełna wersja